Martwi mnie premier Gowin

 |  Written by Docent zza morza  |  4
Niełatwy jest los koalicjanta - szczególnie tego wagi piórkowej, gdyż ciągle grozi mu rola "przystawki"...
I dlatego koalicjanci PIS - Solidarna Polska Z. Ziobry oraz Polska Razem J. Gowina muszą nieustanie przypominać opinii publicznej o swoim istnieniu - czego nie muszą przecież robić wewnątrz koalicji - bo arytmetyka sejmowa jet taka, jaka jest.

To, że min. Ziobro jest ciągle na pierwszej linii frontu w mediach - jest sprawą oczywistą, ale "działka" premiera Gowina -"współpraca rządu z wszystkimi uczelniami wyższymi – uniwersytetami, uczelniami medycznymi, technicznymi, agrarnymi itp. Wśród zadań ministerstwa są nauka i jej finansowanie, wspieranie naukowców, współpraca z instytucjami badawczymi. Ważną rolę będzie odgrywać tu Państwowa Akademia Nauk i Narodowe Centrum Nauki. Jarosław Gowin i jego współpracownicy, będą wdrażać w Polsce strategie rozwoju szkół wyższych i dostosowywać ramy ogólnokrajowe do wymagań UE. Wielkie znaczenie w ich pracy będą miały fundusze unijne. Ministerstwo prowadzi też stałe konsultacje z przedstawicielami środowisk naukowych w Polsce." - jest już dużo mniej medialna.
=> Podział obowiązków w rządzie B. Szydło

Co prawda obaj koalicjani zostali „rzuceni na najważniejsze odcinki" i sukces rządu Zjednoczonej Prawicy w dużej mierze zależny jest od ich osiągnięć. 

Zbigniew Ziobro musi uporać się z bagnem wymiaru sprawiedliwości – który "miał się sam oczyścić”, a Jarosław Gowin staje przed podobnym działaniem na polu nauki wyższej – będącej wręcz podręcznikowym przykładem patologii III RP – brak lustracji i „samooczyszczenia” doprowadził do powstania pasożytującej na państwie narośli – status naszych uczelni jest żałosny (a jest ich chyba więcej niż w Chinach), fundusze rozwojowe są głównie marnotrawione, a placówki naukowe zostały przekształcone w prywatne folwarki i są wręcz koncertowo okradane.

=> Gowin znów jest przeciw

Tym razem pretekstem stało się podpisanie przez prezydenta ustawy o aptekach, stanowiącej, że właścicielami nowo powstającyh placówek mogą być tylko farmaceuci; wprowadza ona też ograniczenia demograficzne i geograficzne dla nowo tworzonych aptek.
 
image

"Jestem rozczarowany, że prezydent nie zawetował ustawy o aptekach. Uważam ją za szkodliwą; może doprowadzić do wzrostu cen leków. Uważam ją pod pewnym względem za skandaliczną. Uderza w wartość dla mnie święta - własność prywatną."

Po opisaniu całego szeregu inicjatyw  i wystąpień medialnych premiera Gowina, dziennikarz dochodzi do konkluzji:

"Jarosław Gowin ma prawo do własnych poglądów i pewnej odrębności, jako ważny koalicjant Prawa i Sprawiedliwości. Nikt tez nie neguje jego zasług jako polityka, który pomógł scalać Zjednoczoną Prawicę. Rodzi się jednak pytanie, czy spektakularne i bardzo medialne sprzeciwy wicepremiera, nie służą dziś tym, którzy liczą na rozłam w obozie prawicy.

Media związane z opozycją w mistrzowski sposób rozgrywają wątpliwości Jarosława Gowina i zamieniają je w pożywkę dla teorii spiskowych, które mówią o rzekomych rysach i pęknięciach w jedności rządu."

Ja natomiast widzę inną poważną rysę w przekazie politycznym Zjednoczonej Prawicy, która uwidoczniła się przy ustawie aptekarskiej.

"Wolność i własność prywatna" to piękne hasła, zwłaszcza w kraju, który przez dekady cierpiał z powodu ich braku. Ale na Boga, od 1989 roku minęło przcież już kilka lat... i niektórzy nadal niczego się nie nauczyli?

Brak sensownych regulacji i puszczenie wszystkiego na żywioł, w nadzieji, że "niewidzialna ręka rynku" wszystko sama ureguluje, a "kapitał nie ma narodowości i zawsze chce dobrze" - są taką samą bajką, jak wcześniejsze zapewnienia o dobrodziejstwach centralnego planowania.

Bo wiadomo, że "wolny rynek" zawsze dąży do monopolu, gwarantującego największe zyski.

A właśnie monopol mieliśmy w poprzednim ustroju, gdy nikomu nie pozwalano na konkurowanie z przywilejami państwowych molochów - bo komunizm polega na zastąpieniu kapitalizmu prywatnego państwowym - ale akurat tego Marks z Engelsem "zapomnieli"  ludziom powiedzieć - no i brakło wtedy dosłownie wszystkiego, od sznurka do snopowiązałek po papier toaletowy.

Zwolennicy "wolności" "liberalizmu", do których niewątpliwie zalicza się premier Gowin, udają, że nie dążą do sytuacji, gdy rekiny i płotki wpuszcza się do jednego basenu, każąc im konkurować na "równych warunkach".

Udają też, że nieuniknione konsekwencje takiego eksperymentu są jedynie chwilową aberracją, której można zapobiec "jeszcze większym zliberalizowaniem rynku i rozszerzeniem skali prywatyzacji".

Bo każdy ustrój i każda doktryna mają swych apolegetów, ale też i okresy "błędów i wypaczeń", kiedy w świetle bolesnych doświadczeń należy dokonać niezbędnych korekt; tyle że "realny socjalizm" był tak "doskonałą" i skostniałą doktryną, że w zasadzie nie był zdolny do "samonaprawy i samooczyszczenia".

Ale doświadczenia kilku dekad dzikiego liberalizmu szybko doprowadziły w USA do powstania przepisów antymonopolowych.

 "...zakazuje zmowy i ograniczania swobody handlu, a także wszelkiego rodzaju monopolizacji i prób doprowadzenia do niej.

Ustawa Claytona wymienia rodzaje zakazanego zachowania sprzecznego z zasadą swobody konkurencji: (1) różnicowanie cen, (2) zawieranie umów o wyłączności, (3) nabywanie akcji firm konkurencyjnych i pełnienie funkcji w radach nadzorczych konkurentów.

Państwo może zażądać podziału przedsiębiorstwa, mającego w gałęzi pozycję monopolistyczną lub zbliżoną do monopolistycznej.

1911 – podział Standard Oil of New Jersey na 30 niezależnych spółek (przedsiębiorstwo kontrolowało ponad 90% rynku przetwórstwa i handlu produktami naftowymi).

1982 – AT&T zgodziło się na podział na 23 niezależne przedsiębiorstwa telekomunikacyjne o zasięgu lokalnym.

Próby nieudane: 1920 - U.S. Steel, 1982 - IBM, 2001 - Microsoft."

=> Amerykańskie prawo antymonopolowe

Bo w warunkach monopolu wolność i prawo grupki oligarchów do niebotycznych zysków, zawsze osiągane są kosztem wolności milionów obywateli - bo początkowe niskie/ dumpingowe ceny wszelkich "siecówek" - i to niezależnie od branży i narodowości akcjonariuszy - zawsze idą w górę "po wykończeniu" lokalnej konkurencji.

Ustawa aptekarska próbuje temu zaradzić, ograniczając wolność wielkich sieci farmaceutycznych oraz stymulując rozwój lokalnego rynku (max. 4 nowe apteki na jednego farmaceutę).

A krytyka tych rozwiązań dziwnie brzmi w ustach polityka "troszczącego się o wolność".

Wolność tak, ale dla kogo...?

"święta własność prywatna", to nadal jest prywatna w korporacjach???

Ale pojedynczy aptekarz to chyba nie będzie też miał "takich kokosów", by opłacało się ukrywać dochody w"rajach podatkowych"...?

P.S. => Szczegóły nowelizacji prawa farmaceutycznego

image
5
5 (3)

4 Comments

Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Ale przecież, co autor wskazuje, tym samym Gowin sytuuje siebie w gronie co najmniej ignorantów, którzy nie rozumieją zasad na jakich opiera się zarówno tzw wolny rynek jak i mechanizmy ochrony (co prawda u nas stępione) przed oligarchizacją i monopolem. A to prosta droga do konklluzji że albo mamy do czynienia z jego niewiedzą i tylko z tym, co staje się groźne jeśli chodzi o, było nie było, jednego z niszowych, ale jednak czołowych polityków, albo z cyniczną grą polityka gotowego poświęcić swój (wątpliwy w tym przypadku) autorytet dla utrzymania się na powierzchni, być widocznym, medialnym. W prżypadku Gowina zauważam stałą tendencję do ochoczego zabierania głosu we wszystkich sprawach, poza obszarem dotyczącym jego własnej działki. Jakoś nie słychać o wstrząsie ani choćby tylko odgłosu trzepania dywanów uniwersytrckich pod którymi ukrywane są od lat wielkie przekręty orąz zwykłe świństwa, jakie ciągle mają  miejsce w środowisku uczelnianym. Szkoda, bo zaprzepaszcza okazję by na fali społecznego rosnącego uznania dla dobrej zmiany, dokonać jej w dziedzinie, która może odegrać kluczową rolę dla rozwoju i przyszłości Polski. Na  jego tle, działania ministra Ziobry urastają do rangi rewolucyjnego przewrotu.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Zgadzamy się, to cyniczna gra.  Dodam, że Gowin nie jest zdolny do budowania wizerunku merytorycznego. Stare nawyki z PO dają o sobie znać. Nie zamierza też robić rewolucji na uczelniach. Na determinację ministra Ziobry nie stać go. Nie przeceniam jednak jego demonstracji, bo gdzie mu lepiej będzie? ;-)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>