Polska jest bezbronna w dwóch wymiarach. Po pierwsze przez permanentne niedofinansowanie Wojska Polskiego, a zatem brak żołnierzy, sprzętu i infrastruktury. Po drugie poprzez młodzież, która nie potrafi się bronić i coraz gorzej zna własną historię. To czyni Polskę podatną nie tylko na fizyczną agresję, ale także na dogłębną infiltrację przez wrogie mocarstwa. Odpowiedzią na ten kryzys jest reforma edukacji. Odpowiedni program szkolny może zbudować w przyszłości społeczeństwo, które będzie znacznie bardziej odporne na oba wskazane zagrożenia: inwazję i infiltrację.
Historia – fundament patriotycznej formacji
Rzeczą zasadniczą jest rozpoczęcie pracy nad budową głębokiej i silnej więzi naszej młodzieży z przodkami. Można tego dokonać poprzez zakorzenienie jej w historii Polski; to znaczy uczynienie tej historii rzeczywistością możliwie żywą, którą polscy uczniowie będą wprost oddychać. Niestety, obecny rząd zdaje się dążyć do czegoś zgoła przeciwnego. Wyrazem błędnego kierunku obranego przezeń działania jest dramatyczna marginalizacja nauczania historii. Przedmiotu tego nie przedstawia się dziś już jako fundamentalnego elementu formacji odpowiedzialnego obywatela. Historia stała się jedynie jedną z dostępnych dziedzin, równoważną z takimi przedmiotami jak geografia, biologia czy fizyka. Tymczasem to właśnie historia, obok języka polskiego, powinna stanowić absolutne minimum wykształcenia dorastających Polaków. Dzieje naszego narodu powinny stać się ponadto obowiązkowym elementem matury. Używając słownictwa współczesnej edukacji, taki powinien być „efekt kształcenia” historycznego: młody człowiek, który w sposób świadomy odczuwa swoją zasadniczą zależność od przodków; człowiek, który rozumie, że wraz z całym społeczeństwem porusza się we wszystkich niemal dziedzinach życia po ścieżkach, wydeptanych przed setkami lat przez naszych ojców.
Wychowanie patriotyczne – chwała i zdrada
W szkołach należy ponadto wprowadzić – na wszystkich szczeblach edukacji – przedmiot „Wychowanie patriotyczne”. Szukając wzorów dla tego programu możemy sięgnąć do korzeni europejskiej cywilizacji, a mianowicie do rzymskiej historiografii. Otóż starożytni Rzymianie, gdy brali się za opisywanie zwłaszcza zamierzchłych początków Miasta, często stawiali przed sobą dwa cele. Po pierwsze chcieli pokazać ku umocnieniu obywateli to, co najbardziej chwalebne w rzymskich dziejach, a więc: zwycięskie bitwy, przykłady heroizmu i poświęcenia dla ojczyzny, wszelkie przejawy cnoty. Po drugie historyk rzymski chciał przypomnieć to, co na imię Rzymu ściągnęło szczególną hańbę. Ten dwudziałowy schemat mogłoby przejąć właśnie „Wychowanie patriotyczne”. Przy tym niezwykle ważny jest ów element drugi, który w polskich realiach można by określić jako „historię zdrady”. Wiemy przecież, że od setek lat największe klęski Polski rodziło zaprzedanie się obcym mocarstwom, za czym nierzadko szło także porzucenie Kościoła świętego dla innego wyznania lub, w nowszych czasach, ateizmu. Jurgieltnictwo to największa hańba naszego narodu; a co więcej, problem ten jest dziś tak samo żywotny, jak 50, 100 czy 300 lat temu. Obce mocarstwa, zwłaszcza Niemcy i Rosja, nie zmieniły metod działania. Nie łudźmy się – jeżeli uda nam się w przyszłości zbudować prawdziwie wolną Polskę, to w podręcznikach historii pod hasłem „zdrajcy” znajdziemy wiele nazwisk, znanych dziś z pierwszych stron gazet.
W niepodległym państwie nigdy nie byłoby do pomyślenia, by u steru władzy trzymać ludzi, o których ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że brali pieniądze od obcych mocodawców. A przecież tak właśnie się dziś dzieje! Wielka rzesza Polaków pokazała w wyborach do europarlamentu, że gotowa jest wybrać tych, którzy byli i nadal są finansowani przez zagranicę, na co przecież istnieją wszelkie dowody. Dlatego tak potrzebne jest „Wychowanie patriotyczne”, podczas którego polski uczeń zostanie uwrażliwiony na podły fenomen jurgieltnictwa. W ten sposób, daj Boże, mogłoby się powieść zapobieżenie zniewoleniu naszego narodu, do czego coraz jawniej dążą zwłaszcza siły moskiewskie.
Wychowujemy bezbronne pokolenie
Kolejnym przejawem celowego degenerowania polskiej młodzieży są losy przedmiotu „Przysposobienie obronne” (PO). Już przed kilku laty kurs ten praktycznie nie realizował celów, do jakich został niegdyś powołany. Sytuację pogarsza jeszcze fakt zastąpienia go tak zwaną „Edukacją dla bezpieczeństwa”, stanowiącą de facto jedynie rozmycie dawnego, i tak już całkiem nieskutecznego programu. Tymczasem przygotowanie młodych Polaków do obrony siebie i własnego kraju powinno być jednym z priorytetów współczesnej szkoły. Konieczne jest wobec tego ponowne wprowadzenie PO w jego właściwym wymiarze, a więc obejmującym zdecydowanie szerszy zakres zagadnień, niż kurs pierwszej pomocy i nieprzystępnie podana teoria.
Strzelnica, wojsko i sprawność fizyczna
Uczniowie powinni w ramach PO poznawać to, co rzeczywiście pomoże uratować ojczyznę w sytuacji militarnego zagrożenia. Mowa tu zwłaszcza o poważnym i skutecznym szkoleniu strzeleckim oraz o ćwiczeniach z walki partyzanckiej w miastach. Dziś brak takiego kursu, w połączeniu z rezygnacją z poboru powszechnego, prowadzi do niebywałej sytuacji: oto zdecydowana większość społeczeństwa w przypadku obcej agresji będzie w sposób nieprzezwyciężalny całkowicie bezbronna! Brak jakichkolwiek umiejętności obrony oznacza, że Polacy nie potrafiliby przeciwstawić się wrogiej napaści nawet wówczas, gdyby zostali odpowiednio uzbrojeni. Nie dość na tym: ze względu na bardzo zły stan lekcji wychowania fizycznego wielu dzisiejszych uczniów jest dodatkowo wyjątkowo niesprawnych. Duża część młodych mężczyzn kończących liceum nie jest w stanie nawet kilkukrotnie podciągnąć się na drążku, nie mówiąc już o wykonaniu jakiegokolwiek zadania fizycznego wymagającego prawdziwej wytrzymałości kondycyjnej. Drastyczne obniżenie potencjału obronnego cywilów, w połączeniu z dogłębnym kryzysem Wojska Polskiego, jest, mówiąc wprost, stanem idealnym wyłącznie dla naszych potężnych sąsiadów. Tymczasem ta zapaść dokonuje się za pełną aprobatą władzy.
Reforma jest potrzebna teraz
(...)http://www.fronda.pl/a/mlodzi-patrioci-dobrze-strzelajacy-potrzebni-od-z...