blogi

  •  |  Written by alchymista  |  0

    W sumie jestem zadowolony: do wyborów poszło prawie 62% wyborców. Świadczy to o wyraźnym wzroście zainteresowania demokracją. Wzroście porównywalnym z czasami międzywojennymi, Sejm jest obecnie najbardziej reprezentatywny chyba od wyborów z roku 1928. Cieszę się jak cholera, ale na dnie pucharu jest nieco goryczy i niepokoju.

    Szczególnie, gdy w dniu inauguracji, głowa mojego Państwa, mój Prezydent, na którego głosowałem i pewnie będę głosować, staje przed parlamentarzystami oraz przed błaznami cara – tymi po lewej stronie sali – i mówi:żebyście sobie Państwo, na rozpoczęcie tej kadencji, na początek podali sobie rękę”. Następnie prezydent zaczął podawać rękę liderom klubów trochę tak, jakby byli jego potencjalnymi wyborcami na wiecu przedwyborczym. Niestety jeden z błaznów, błazen Krzaczasty chwycił Prezydenta za rękę tak mocno, że nie pozostawało już nic innego, jak tylko uhonorować błazna wszystkich carskich błaznów siedzącego na krużgankach. Nadzieja polskiej polityki, mój polityczny pupil marszałek-senior Antoni Macierewicz, również dołączył do gestu Pana Prezydenta. Na szczęście swoim przemówieniem uratował sytuację, przywrócił mi poczucie godności i sensu głosowania na Prawo i Sprawiedliwość. Nie mówię, że przemówienie Pana Prezydenta było złe – jego sarmacka definicja patriotyzmu bardziej mnie przekonuje, niż odwołanie do tradycji narodowo-katolickich w wykonaniu Marszałka-Seniora. Były w prezydenckim przemówieniu akcenty przemawiające do mojego serca. Kampania wyborcza też ma swoje prawa i ja to rozumiem. Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, cieszę się, gdy przyjaciołom moich przyjaciół się powodzi, zostają ministrami, posłami, radnymi – ale koniec końców nie o to przecież chodzi. Chodzi o to, by wzmocnić siłę i autorytet Państwa.

    Popatrzmy na skutki ustrojowe pewnych precedensów. Gdy istniała Pierwsza Rzeczpospolita, król Zygmunt III Waza przychodził na obrady połączonych izb dopiero wtedy, gdy wszyscy już się zebrali i czekali na swego monarchę. Króla nikt nie lubił, ale wszyscy szanowali, nawet wrogowie. Nastały jednak czasy jego syna, Władysława IV. Król przychodził do izby senatorskiej i czekał – czasem bardzo długo – aż sejmujący raczą się zjawić w izbie. Króla lubili wszyscy, ale nikt go nie szanował. W pamiętniku kanclerza Radziwiłła czytamy, że pewnego dnia król poprosił go o audiencję. Zdziwiony kanclerz oznajmił, że to bardziej jemu należałoby upraszać u króla audiencji i wszystko zostało obrócone w żart. Niby drobiazg, ale wiele mówiący o upadku autorytetu monarchy. A tych przykładów było znacznie więcej...

    Żywioły demokratyczne dążą zwykle do tego, aby uniknąć jedynowładztwa. Jeśli to tylko możliwe, osaczają więc głowę państwa mnóstwem ograniczeń, a gdy to nie pomaga – wybierają na to stanowisko osobę o możliwie słabej osobowości, takiego choćby króla Michała Wiśniowieckiego. Nie, nie, nie twierdzę, że Andrzej Duda ma słabą osobowość. Wiem natomiast, że rytuały, ceremonie, celebracje, świeckie liturgie – wszystko to ma zmęczyć władcę i odebrać wolny czas do snucia myśli o absolutystycznym zamachu stanu. Wszyscy są szczęśliwi do czasu, gdy trzeba podejmować ważne decyzje w latach kryzysu, na przykład w sprawach wojny i pokoju, w sprawach ustroju konstytucyjnego i jego zmiany, w sprawach naruszenia różnych interesów wpływowych grup i grupek. Wtedy okazuje się, że decyzji podjąć nie ma komu, bo szef państwa został skrojony jak ulał do naszych demokratycznych wyobrażeń i właśnie odgrywa jakiś kolejny rytuał, kompletnie nieprzystający do rozgrywającego się dramatu. Nie, nie chodzi o wczorajszą uroczystość. Chodzi o bliżej nieokreśloną przyszłość, ale przyszłość zupełnie prawdopodobną, na co wskazuje wyraźnie sytuacja na Ukrainie. Wtedy decyzje albo podejmuje jakiś dyktator, taki jak Jan III Sobieski czy Józef Piłsudski, albo obce dwory i obce potęgi. Musicie się z tym liczyć, drodzy wyborcy, w perspektywie dłuższej, niż jedna kadencja Pani Marszałek Witek. Samym swoim postępowaniem, światopoglądem i oczekiwaniami, możecie wypracować ustrój, który nie będzie adekwatny do wyzwań.

    Jest i druga niepokojąca myśl, która nie daje mi spokoju. Oczywiście, „eLeSDi” nie jest już tą samą formacją, którą była 10 lat temu. Niewątpliwie jednak powróciła na polityczne salony z nową wersją starej ideologii, którą można ironicznie nazwać „marksizmem lesbianizmem”. Walkę klas zastąpiła walka płci, rozumianych jako „płeć o świadomości płciowej”. Co więcej, w sowieckiej hierarchii komunistyczna „lewica” była najbliżej centrum na Kremlu, miała z nim najlepsze relacje. Nie łudźmy się, że zbliżenie do polityków tej formacji pomoże w rządzeniu, a szczególnie projektowi Trójmorza czy Intermarium.

    Dziewięć lat po katastrofie smoleńskiej musimy przypomnieć, że choć polityka i politycy to szalony zawód, w którym łatwo się pogubić w gąszczu interesów osobistych, grupowych i interesu państwa, że choć często też polityka jest rodzajem teatru, a „prawdziwe decyzje” podejmowane są przez tych samych aktorów w bardziej dogodnych sytuacjach, to jednak w tym teatrze wysyła się konkretne, zrytualizowane komunikaty, które są uważnie obserwowane i analizowane. Język komunikacji rytualnej jest inny w krajach republikańskich a inny w krajach despotycznych. Rytualny gest podania ręki liderom klubów parlamentarnych inaczej jest odbierany przez społeczeństwo polskie – spragnione świętej zgody i pojednania – a inaczej przez ponurego władcę na Kremlu, który czeka tylko na pierwszą jaskółkę słabości. Będzie uważnie śledził tę naszą wewnętrzną komunikację rytualną i gdy tylko uzna, że świadczy ona o słabości obozu rządzącego, nie zawaha się jej wykorzystać. Nawet jeśli popełni błąd w ocenie. Lepiej nie dawać mu znaków, które mógłby odebrać jako zachętę. On symbole rozumie bowiem inaczej, niż człowiek cywilizowany, a mianowicie rozumie je z całą ich brutalną dosłownością.

    Jakub Brodacki

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Głośne stało się ostatnio wycofanie z konkursu Historycznej Książki Roku książki Piotra Zychowicza. Mniejszy rezonans wywołało usunięcie z tego samego konkursu książki Władysława Studnickiego „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej”.
     
           W obliczu groźby wybuchu wojny z Niemcami Władysław Studnicki napisał w ciągu maja i czerwca 1939 roku książkę „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej”, którą następnie wydał własnym sumptem w warszawskim Zakładzie Drukarskim St. Michalski i Cz. Ociepko. Natychmiast po zakończeniu druku – w dniu 21 czerwca 1939 roku – do drukarni wkroczyła policja i skonfiskowała cały nakład książki. Próba cofnięcia tej decyzji nie powiodła się – sąd nie uchylił decyzji o konfiskacie.
     
           Książka Studnickiego została wydana w 2018 roku przez krakowskie wydawnictwo Universitas, a w 2019 roku została zgłoszona do ww. konkursu.
     
          Wedle niepotwierdzonych informacji decyzja o usunięciu książki z ww. konkursu spowodowana została „antysemickim” charakterem jednego z jej rozdziałów.
     
          Rozdział ten zatytułowany „Żydzi a wojna” jest drugim rozdziałem książki i liczy zaledwie 10 stron druku.
     
          Zdaniem Studnickiego antyżydowskie ustawodawstwo III Rzeszy spowodowało, iż Żydzi na całym świecie wspierają powstanie koalicji antyniemieckiej. Dla zachęcenia do walki z Niemcami „upowszechniają fałszywe pogłoski o nędzy i głodzie trapiącym Niemcy, rozsiewają bajki dla dorosłych dzieci o niewytrzymałości niemieckich tanków, o słabości niemieckich armat, krzycząc wniebogłosy o militaryzmie niemieckim, który jest molochem pochłaniającym wszystko, wpadają w sprzeczność oczywistą”.
     
         Żydzi posiadają olbrzymie wpływy – zdaniem Studnickiego – w dwóch państwach anglosaskich – Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. W pierwszym z nich Żydzi kontrolują szereg najważniejszych banków. Z kolei prasa amerykańska „jest ściśle związana z domami bankowymi”. Dysponowanie więc wielkimi środkami finansowymi w Stanach Zjednoczonych „przez żydowskie domy bankowe daje im olbrzymi wpływ na prasę”. Z drugiej strony „wielka ruchliwość Żydów, znajomość języków, większy kontakt z Europą, czyni ich dziennikarzami bardzo poszukiwanymi przez wydawców”. Oba te czynniki powodują, iż Żydzi mieli – wedle Studnickiego - wielkie wpływy w prasie amerykańskiej.
     
          Po objęciu władzy w Stanach Zjednoczonych przez F.D. Roosevelta Żydzi uzyskali także znaczące wpływy w administracji amerykańskiej. Na dowód tego Studnicki przytacza opinię rabina Grossa, który napisał w „Jewish Examiner”, że rząd Roosevelta „wprowadza na kierownicze stanowiska więcej Żydów niż którykolwiek z poprzednich rządów i stało się to dzięki wpływom M. Barucha, który jest „nieoficjalnym prezydentem w Stanach Zjednoczonych”.
     
          Z kolei w Wielkiej Brytanii od czasów Edwarda VII wiele stanowisk ministrów i gubernatorów kolonii zajmują Żydzi. Mają oni także znaczne wpływy w brytyjskich bankach oraz prasie.
     
           Zdaniem Studnickiego „każda wojna jest żniwem dla Żydów. (…) Wojna wywołuje brak towarów, wzrost cen, jest więc podłożem do spekulacji. (…) Zakupić towary, schować je, sprzedać, gdy nastąpi dotkliwy ich brak – oto źródło zarobku Żydów i bogacenia się podczas wojny”.
     
          U progu I wojny światowej część Żydów znajdowała się w obozie alianckim, a część wspierała Niemcy. Po rewolucji rosyjskiej wszyscy Żydzi – zdaniem autora – znaleźli się w obozie alianckim. „Przedtem pragnęli Żydzi – pisze Studnicki – porażki Rosji, następnie uwierzyli w Rosję Kiereńskiego, a w końcu protegowali Rosji bolszewicką, uważając, że stanie się narzędziem ich polityki, że trzebiąc inteligencję rosyjską daje pole inteligencji żydowskiej do opanowania Rosji”.
     
          W czasie I wojny światowej nastąpiło – wedle Studnickiego – przesunięcie sił gospodarczych na korzyść Żydów we wszystkich krajach Europy.  Po wojnie w okresie inflacji w Polsce i Niemczech wiele nieruchomości zostało wykupionych przez Żydów, dysponujących wolne środki finansowe.
     
          Na konferencji pokojowej w Wersalu Żydzi – jego zdaniem – narzucili Polsce i Rumunii „prawo mniejszościowe dla ochrony Żydów”.
     
          „Niech Niemcy będą pobite, – opisuje cele Żydów -  doprowadzone do nędzy, a będzie to odstraszającym przykładem dla państw i będą one zwalczać kierunki antysemickie”.
     
          Nowa wojna światowa, do której dążą Żydzi rozstrzygnie ich los. „Gdy inne narody mają dużo do stracenia, to Żydzi dużo do wygrania, lecz ich wygranie to klęska tych narodów, w których porach siedzą. Niech Francja wyludni się przez nową wojnę, będzie więcej miejsca dla Żydów, niech ochotnicza służba przetrzebi inteligencję Anglii, tym łatwiej Żydzi zajmą wpływowe miejsca, niech przez Polskę przejdzie zniszczenie wojenne lub okupacja ogołacająca ze wszystkich zasobów, niepotrzebna będzie Palestyna. Polska stanie się Palestyną, a Polacy nie tymi Arabami, którzy napadają na Żydów i ich niszczą, ale tymi którzy pracować będą pod ich kierownictwem. Niech Stany Zjednoczone zapanują nad światem, będzie to panowanie Żydów, gdyż oni stają się czynnikiem decydującym w Stanach Zjednoczonych”.
     
          W porównaniu do innych części książki rozdział poświęcony polityce i celom Żydów razi powierzchownością oraz powielaniem stereotypów o Żydach dominujących w światowej polityce i finansach.
     
          Tym niemniej nie zrozumiała jest przyczyna usunięcia książki Studnickiego z ww. konkursu. Nawet kontrowersyjne dzieła zasługują na uwagę, a wolność słowa winna być wartością nadrzędną. W swej książce Studnicki w żadnym miejscu nie pochwala nazizmu, a także – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie nawołuje do zawarcia sojuszu polsko-niemieckiego. Mając na uwadze wielką dysproporcję sił między Polską a Niemcami oraz niebezpieczeństwo grożące Polsce ze strony Związku Sowieckiego Studnicki apelował jedynie o podjęcie starań mających na celu uniknięcie wojny z Niemcami poprzez zagwarantowanie im przez rząd polski neutralności w przypadku wybuchu wojny na Zachodzie.
     
     
    Literatura:
     
    W. Studnicki – Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej
     
    0
    No votes yet
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1095 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1094 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    W??cz klikaj?c w jedn? z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

     

     

     

     

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polsk? do przysy?ania nagra? swoich tekstów oraz relacji d?wi?kowych i wideo z ciekawych spotka?. Szczegó?owe informacje jak tworzy? i przekazywa? swoje nagrania znajduj? si? na stronie JAK WYKONA? NAGRANIE?

    Prosimy równie? o przesy?anie swoich opinii dotycz?cych tre?ci i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotycz?cych zmian i usprawnie?. Informacje mo?na przekazywa? poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpo?rednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urz?dze? mobilnych polecamy aplikacj? tunein (mo?na j? zainstalowa? i wybra? nasze radio)


    Po uruchomieniu przegl?darki mo?na te? wybra? stron?

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    W 1969 roku pułkownik Klemens Nussbaum uciekł wraz z rodziną do Izraela.
     
     
           W kilka tygodni po wojnie sześciodniowej (toczonej przez Izrael z państwami arabskimi), która stała się pretekstem do rozpętania przez ówczesne kierownictwo MON czystki antysemickiej, w lipcu 1967 roku zaproponowano mu przejście na znacznie mniej eksponowane stanowisko w systemie Obrony Terytorialnej Kraju. Po jego zdecydowanej odmowie został  skierowany na komisję lekarską, która stwierdziła jego niezdolność do służby zawodowej w czasie pokoju.
     
     
             Ostatecznie został przeniesiony do rezerwy w październiku 1967 roku. Podjął pracę w redakcji działu popularnego „Expressu Wieczornego”, z którego został zwolniony w grudniu 1968 roku.
     
     
            Równocześnie w czerwcu 1968 roku jego żonę – Stanisławę Zawadecką-Nussbaum, pozbawiono wszystkich stanowisk, w tym w Lidze Kobiet . Wedle późniejszej relacji, przedstawionej w audycji Radia Wolna Europa „w historycznej chwili walki z syjonizmem (…) padła pod adresem Zawadeckiej cała wiązanka oskarżeń: że nie potępiła agresji izraelskiej, że sparaliżowała sekcję solidarności z kobietami arabskimi, że syn Zawadeckiej miał kolportować nieprawomyślne ulotki, że dopuścić miała do wystąpień redakcji pisma „Zwierciadło” i „Ty i ja” w obronie Kołakowskiego. (…) Rozpaczliwa obrona na nic się nie zdała. Zawadecką odsunięto od wszystkich funkcji” .
     
     
            Nussbaumowie mogli służyć za dobry przykład uformowania przez komunistyczne władze nowych elit. Pozbawienie ich stanowisk i przywilejów wywołało rozgoryczenie i poczucie krzywdy, co wpłynęło na zmianę stosunku do PRL. Ta przemiana znalazła odzwierciedlenie w donosach tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Rajski”, który  od 1968 roku rozpracowywał syna Nussbauma – Jerzego, osiemnastoletniego wówczas studenta, który brał udział w tzw. wydarzeniach marcowych. W jednym z donosów opisywał stosunek młodego Nussbauma do sytuacji w kraju:   „Jerzy twierdził, iż w Polsce panuje antysemityzm. Ojciec (…) po zwolnieniu z wojska rozpoczął pracę (…) w „Ekspresie Wieczornym”. Jednak i stąd otrzymał wymówienie, gdyż jest Żydem. (…) Nussbaum potępiał interwencję wojskową Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, wyciągając analogię do agresji hitlerowskiej na Czechosłowację w 1938 r. ZSRR jest państwem imperialistycznym i faszystowskim. Gdyby w ZSRR i krajach satelickich przeprowadzić prawdziwe wolne wybory, to komuniści nie utrzymaliby się u władzy w ciągu 24 godzin. Są to wszystko reżimy totalitarne, dlatego Gomułka tak domagał się interwencji (…). Boi się on o własną władzę (…). Wie on, że jest w Polsce bardzo niepopularny. Wiele zmieniło się od października 1956 r. Dzisiaj Gomułka występuje przeciwko tym postępowym siłom, które go wyniosły do władzy. Swą antysemicką kampanią zaprzecza nawet tak uparcie przez siebie głoszonemu internacjonalizmowi”.
     
     
            Dzięki znajomości z Jerzym Nussbaumem-Zawadeckim, t.w. „Rajski” miał również możliwość poznać jego ojca. W donosie z lipca 1969 roku informował, iż „ w rozmowie ojciec Jerzego powiedział, że po marcu 1968 r. został zwolniony z funkcji zastępcy Komendanta Studium Wojskowego Politechniki Warszawskiej. Usunięto go, jak twierdzi, tylko dlatego, że jest Żydem. Wykorzystano pomarcową falę antysemityzmu. Po zwolnieniu krótko pracował w „Ekspresie Wieczornym”, skąd usunięto go, gdy naczelnym redaktorem został „antysemita” Sołuba. Zapytałem czy wśród oficerów można było odczuć nastroje antyżydowskie? W odpowiedzi twierdził, że w wyniku tych nastrojów zwolniono z wojska szereg oficerów pochodzenia żydowskiego. Czystkę tą rozpętała grupa zwolenników Moczara, która chciała doprowadzić gen. Grzegorza Korczyńskiego na stanowisko ministra Obrony Narodowej. Zamiar ten udał im się tylko częściowo, ponieważ był sprzeciw ze strony kierownictwa partii. (…) Nussbaum mówił, że z Polski nie zamierza emigrować”.
     
     
           Wbrew ostatniej deklaracji, Klemens Nussbaum  miał już zaplanowany wyjazd do Jugosławii, a stamtąd, przez Austrię, chciał przedostać się do Izraela. Przyspieszenie planów ucieczki związane było z zawiadomieniem o obowiązku stawienia się syna jesienią w jednostce wojskowej  w celu odbycia służby zasadniczej.
     
     
           W dniu 21 sierpnia 1969 roku Nussbaum wraz z żoną i synem (córka, zamężna z obywatelem Ghany, pozostała w Polsce) wyjechali na urlop wypoczynkowy do Jugosławii. Paszporty zostały im wydane dopiero po osobistej interwencji Stanisławy Zawadeckiej-Nussbaum. Miesiąc później – dzięki wsparciu Szymona Wiesenthala – szefa wiedeńskiego Centrum Dokumentacji,  przekroczyli granicę z Austrią i dotarli do Wiednia, a w grudniu 1969 roku wyjechali do Izraela.
     
     
           Po ich ucieczce MSW wszczęło śledztw, następnie w czerwcu 1970 roku przedstawiono Klemensowi Nussbaumowi i jego żonie zarzuty z art. 132 kodeksu karnego z 19 kwietnia 1969 roku. Jednakże, z uwagi na fakt, że Nussbaumowie przebywali za granicą, prokurator Bardonow wydał postanowienie o zawieszeniu dochodzenia. Ostatecznie ze względu na przedawnienie przestępstwa śledztwo przeciw Nussbaumom umorzono w listopadzie 1981 roku. Jednocześnie we wrześniu 1970 roku Nussbaum został pozbawiony stopnia oficerskiego „z powodu braku wartości moralnych”  i zdegradowany do szeregowca.
     
     
           Nussbaumowie zamieszkali w Nazarecie, Klemens podjął  pracę w piekarni, a od 1971 roku, po otrzymaniu stypendium doktoranckiego, równolegle zajmował się działalnością naukową.
     
     
          W 1977 roku Klemens Nussbaum obronił na Uniwersytecie Telawiwskim rozprawę doktorską pt. „Udział Żydów w organizacji i działaniach bojowych Armii Polskiej w ZSRR”. Stała się ona podstawą książki wydanej w 1977 roku.  Już we wstępie napisał, iż Żydzi „wnieśli wybitny wkład w prace nad formowaniem i rozwojem armii oraz realizację zleconych jej zadań”. Zwracał również uwagę na późniejsze dążenia komunistów, którzy  „posługując się selektywnie dobranymi faktami, półprawdami lub zgoła fałszerstwami,  próbują zaprezentować nową wersję dziejów Wojska Polskiego, eliminując niemal całkowicie rolę Żydów ”. Nussbaum stwierdzał również, że żydowscy komuniści stali na wyższym poziomie edukacji i świadomości klasowej od ówczesnych polskich komunistów, którzy zawdzięczali tym pierwszym o wiele więcej, aniżeli chcieli przyznać.
     

           Nussbaum pozostał komunistą – bronił w swej pracy zasadności wprowadzenia w Polsce rządów komunistycznych, występując jedynie przeciwko tym „wypaczeniom”, które uderzały w Żydów.
     
     
           We wrześniu 1980 roku wyjechał, wraz z żoną, do Republiki Federalnej Niemiec, gdzie został  sekretarzem gminy żydowskiej w Akwizgranie. Zmarł w dniu 9 kwietnia 1989 roku w Kolonii. Jego żona zmarła w tym samym mieście w 2012 roku.
     
     
     
     
    Wybrana literatura:
     
    P. Benken – zawiedziony i niedoceniony. Historia ucieczki pułkownika Klemensa Nussbauma do Izraela 1969 r.
     
    K. Nussbaum – Historia złudzeń. Żydzi w Armii Polskiej w ZSRR 1943-1945
     
    T. Mołdawa - Ludzie władzy 1944–1991
     
    T. Pióro - Ucieczki oficerów Ludowego Wojska Polskiego w latach 1948–1990
     
    Marzec 1968. Trzydzieści lat później
    5
    5 (2)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Klemens Nussbaum został po 1945 roku przedstawicielem komunistycznej elity.
     
     
           Klemens Nussbaum urodził się w dniu 14 lutego 1921 roku we Lwowie, w religijnej rodzinie żydowskiej. Po wyjeździe ojca w celach zarobkowych do Belgii rodzina przeniosła się w latach 30. do Żurawna, gdzie Klemens ukończył szkołę powszechną. Następnie rozpoczął naukę zawodu kuśnierza. Po ukończeniu nauki powrócił do rodzinnego Lwowa, gdzie pracował jako kuśnierz do 1939 roku. Równocześnie w końcu lat 30. działał w komunistycznych organizacjach młodzieżowych: Haszomer Hacair (międzynarodowa żydowska organizacja prokomunistyczna)   i Komunistycznym Związku Młodzieży Polskiej.
     
     
            We wrześniu 1939 roku nie został powołany do wojska. Wkroczenie Sowietów do Lwowa powitał z radością, zostając członkiem sowieckiej  milicji. Potem pracował w lokalnej administracji, a następnie został kierownikiem w jednej ze lwowskich restauracji.
     
     
           Po wybuchu wojny między III Rzeszą a ZSRS, w czerwcu 1941 roku zmobilizowano go do Armii Czerwonej. Podczas walk pod Stalingradem został ranny w nogę.
     
     
          Po wyleczeniu, w maju 1943 roku, wstąpił do 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Został skierowany do szkoły podoficerskiej 3. zapasowego pułku piechoty, po ukończeniu której został – w stopniu chorążego – zastępcą dowódcy plutonu. Brał następnie udział w bitwie pod Lenino. W okresie marzec-lipiec 1944 roku był słuchaczem Oficerskiej Szkoły Polityczno-Wychowawczej w Moskwie, po ukończeniu której otrzymał stopień porucznika i został mianowany zastępcą dowódcy kompanii ds. polityczno-wychowawczych. Wojnę zakończył w stopniu majora i zastępcy dowódcy 1. batalionu szkolnego 4. zapasowego pułku piechoty.
     
     
          Po zakończeniu wojny wstąpił do PPR. Następnie, do lutego 1946 roku, służył w 16. Dywizji Piechoty jako zastępca szefa Wydziału Polityczno-Wychowawczego, po czym skierowano go na dwumiesięczny kurs specjalny Sztabu Generalnego WP w Łodzi.
     
     
          Po jego ukończeniu, w wieku 27 lat został podpułkownikiem. W latach 1947-1948 służył w Sztabie Głównym Marynarki Wojennej jako szef Wydziału V (łączność specjalna).

     
          W latach 1948–1952 był słuchaczem Akademii Sztabu Generalnego  WP im. Karola Świerczewskiego. Podczas studiów, w lutym 1950 roku oskarżony o plagiat w jednej ze swych prac okresowych. Odmówił ponownego napisania pracy, co zostało przez ówczesnego komendanta ASG gen. dyw. Zygmunta Berlinga w piśmie do szefa Sztabu Generalnego WP i wiceministra Obrony Narodowej gen. broni Władysława Korczyca zakwalifikowane, jako odmowa wykonania rozkazu: „Wykroczenie ppłk. Nussbauma nosi charakter wybryku, którego ukaranie moim zdaniem przekracza moje kompetencje, gdyż odmowa wykonania rozkazu wobec zebranych podwładnych kwalifikuje się do znacznie surowszego ukarania, niż moje możliwości (…). W konkretnym wypadku stawiam wniosek na karne obniżenie stopnia (…) do majora i proszę o wyciągnięcie wniosków organizacyjnych przez władze partyjne”.
     
     
          Ostatecznie ukarano go jedynie dziesięciodniowym aresztem domowym i potrąceniem 50% poborów za każdy dzień jego trwania.  Wskazywało to na bardzo silną jego pozycję w nieformalnej sieci powiązań na najwyższych szczeblach WP. Niewątpliwie podczas służby w 1. Dywizji Piechoty nawiązał bliskie relacje z wieloma wpływowymi oficerami, które były potem  podtrzymywane i rozwijane po wojnie. Dywizja Kościuszkowska, w której służyło wielu oficerów narodowości żydowskiej (dominowali w aparacie polityczno-oświatowym), stała się przysłowiową kuźnią kadr dla WP oraz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a także peerelowskich służb specjalnych. Nussbaum był w latach 1945–1951 tajnym informatorem GZI o pseudonimie „Wołk”.
     
     
           Po ukończeniu kursu na ASG został szefem Wydziału Studiów ASG, niemniej w styczniu 1953 roku przeniesiono go do rezerwy. Oficjalnie z powodów zdrowotnych  (choroba wrzodowa żołądka). W rzeczywistości jego zwolnienie związane było ze zmianą układu sił w ASG.  Jeszcze na początku 1951 roku oceniono go bardzo pozytywnie:  „Pilny i pracowity. (…) Politycznie wyrobiony. Światopogląd marksistowsko-leninowski. Bierze aktywny udział w budownictwie socjalizmu (odczyty na fabrykach i praca na terenie ASG)”.  Po kilkunastu miesiącach zaś wskazywano, iż „przejawiał chwiejność moralną i nieszczerość. Szczególnie ujemną cechą charakteru ppłk. Nussbauma było zarozumialstwo i przecenianie własnych możliwości, co niejednokrotnie ujemnie wpływało na wykonywanie zadań służbowych i współżycie z otoczeniem”.
     
     
           W latach 1953–1957 Nussbaum pracował w Ministerstwie Przemysłu Materiałów Budowlanych, najpierw na stanowisku starszego inspektora, a następnie naczelnika Wydziału Szkół Centralnego Zarządu Szkolenia Zawodowego tego ministerstwa.
     
     
           Jednocześnie w latach 1955-1956 kilkukrotnie zwracał się z prośbą o ponowne powołanie go do służby wojskowej. Za każdym razem otrzymywał odmowę, którą  uzasadniono złym stanem jego zdrowia Nussbauma.
     
     
          W tej sytuacji latem 1956 roku wystąpił o zgodę na wyjazd stały do Izraela, gdzie mieszkali jego krewni. Początkowo nie mógł wyjechać z uwagi na sprzeciw żony (pełniącej wysokie funkcje w administracji rządowej), a potem w związku  wprowadzeniem przepisów zakazujących wyjazdów oficerów WP (także pozostających w rezerwie) na pobyt stały do państw kapitalistycznych.
     
     
           Jego żona - Stanisława Zawadecka-Nussbaum była oficerem politycznym w 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Z wojska odeszła w 1946 roku w stopniu majora. W latach 1949–1952 była sekretarzem Zarządu Głównego Ligi Kobiet (ZG LK). W latach 1953–1957 pracowała na kierowniczych stanowiskach w Ministerstwie Państwowych Gospodarstw Rolnych. W latach 1956–1968 pracowała w Sekretariacie Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu. Jednocześnie w latach 1958–1965 ponownie była sekretarzem, a w latach 1965–1968 przewodniczącą ZG LK. Ponadto  w latach 1961–1969 była posłem na Sejm PRL,  a w latach 1964–1968 była zastępcą członka KC PZPR.
     
     
          Jego sytuacja uległa zasadniczej zmianie po dojściu do władzy ekipy Władysława Gomułki.  Po otrzymaniu od dawnych kolegów informacji, że jego powrót do armii jest możliwy, w styczniu 1957 roku złożył ponowną prośbę o powołanie do służby wojskowej, która, ku jego niewątpliwej satysfakcji, została rozpatrzona pozytywnie.
     
     
           W marcu 1957 roku ponownie założył mundur, obejmując funkcję pomocnika szefa Oddziału Wojskowo-Badawczego ASG. W czerwcu tego samego roku został jednocześnie zastępcą kierownika Studium Wojskowego Politechniki Warszawskiej, a w 1958 roku otrzymał awans na stopień pułkownika. W tym samym roku został  odznaczony złotym medalem „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”.
     
     
           Wedle późniejszego zeznania Wiesława Strużyńskiego - oficera WP i wykładowcy Studium Wojskowego Politechniki „Nussbaum u nas w studium był szarą eminencją. Co chciał, to robił i nie znajdowało to żadnego odporu ze strony kierownika studium płk. Zygmunta Butkiewicza, który się panicznie bał Nussbauma. Co było tego przyczyną, nie wiem; sądzę jednak, że Butkiewicz wiedząc o szerokich znajomościach i wpływach Nussbauma u przełożonych bał się, aby Nussbaum nie wykorzystał tego i nie usunął go ze stanowiska. To, że Butkiewicz ustępował Nussbaumowi na każdym kroku, było wiadomym wszystkim oficerom. Było to powodem niezadowolenia i niezdrowej atmosfery w pracy z winy Butkiewicza”.
     
     
           W kolejnych opiniach służbowych oceniano go bardzo pozytywnie:  „Pułkownik Klemens Nussbaum posiada wyrobiony charakter, właściwą na stanowisku energię. Jest odważny, pracowity i stanowczy. Posiada wysokie poczucie honoru i godności, ambitny i bardzo wyrobiony towarzysko. (…) Wyróżniony. Jest to oficer zdolny, obowiązki swoje wykonuje dobrze. Zna się na pracy, ma właściwe umiejętności w kierowaniu kadrą. Dobry organizator. Dbały o podwładnych, stara się być obiektywny w ich ocenie. Decyzje pobiera szybko, przemyślanie, rozsądnie. W nowych warunkach orientuje się szybko. Posiada bardzo dobrą zdolność przyswajania nowych wiadomości. Uczciwy, lubiany przez otoczenie, w służbie i poza nią zachowuje się nienagannie. Moralności jego nic zarzucić nie można. Dużo czyta, zna dobrze języki obce: rosyjski, ukraiński, niemiecki. Doskonale zorientowany politycznie. Szczerze oddany socjalizmowi i władzy ludowej. W pracy partyjnej bierze czynny udział”.
     
     
          W czasie pracy w ASG otrzymał zgodę na podjęcie studiów na dwuletnim wieczorowym studium dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył w listopadzie 1967 r. broniąc pracę magisterską pt. „Rola „Wolnej Polski” w kształtowaniu postawy ideowo-emigracyjnej inteligencji polskiej w ZSRR.
     
     
    CDN.
    5
    5 (2)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1093 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1092 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

     

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    W warunkach panującego powszechnie we Lwowie strachu i coraz większej groźby aresztowania nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Jak zawsze w takiej sytuacji, uzewnętrzniły się dwie skrajne postawy ludzkie: kolaboracja i opór.
     

           W przypadku tej pierwszej, takich, którzy jej ulegali, można było zaobserwować już od pierwszych dni obecności Sowietów w mieście. Dotyczyło to przede wszystkim wielu twórców kultury, którzy z różnych powodów poszli na współpracę z sowieckim okupantem, wydatnie pomagając mu w eksponowaniu satysfakcji z upadku niepodległej Polski. Jednym z nich był pisarz Aleksander Wat. Razem ze znaną działaczką komunistyczną Wandą Wasilewską zainicjował powstanie propagandowego miesięcznika „Nowe Widnokręgi”, którego redaktorem naczelnym został Jerzy Borejsza (Benjamin Goldberg). W miesięczniku tym karierę zaczynała Julia Brystygierowa, zwana po wojnie „krwawą Luną”. Działali w nim także znani literaci: Adam Ważyk i Władysław Broniewski.


          Inną agendą lwowskich kolaborantów był Komitet Organizacyjny Pisarzy Lwowskich, w skład którego weszli m.in.: Teodor Parnicki, Stanisław Jerzy Lec (właśc. Tusch Letz), Julian Stryjkowski (Pesach Stark), Tadeusz Boy-Żeleński, Jerzy Putrament, Elżbieta Szemplińska, Halina Górska, Adolf Rudnicki, Leon Pasternak, Mieczysław Jastrun, a także wymienione już tuzy miesięcznika „Nowe Widnokręgi”.


          Wszyscy oni prześcigali się w wiernopoddańczych hołdach wobec sowieckiego okupanta.  Nie tylko pisali szkalujące Polskę artykuły i na polecenie Sowietów organizowali propagandowe mityngi, ale przede wszystkim donosili nai dawnych kolegów. Ofiary ich donosów trafiały do sowieckich więzień i aresztów – wielu z nich zostało zamordowanych.
     

           Kolaboranci udzielali się również na łamach „Czerwonego Sztandaru” – sowieckiej gadzinówki, mającej w podtytule, że jest gazetą codzienną Zarządu Politycznego Frontu Ukraińskiego. Julian Stryjkowski napisał w nim m.in. artykuł zatytułowany „Śmierć Białemu słowami: „Doceńmy to, co zyskaliśmy 17 września!”. Spośród innych autorów wymienić należy: Boy-Żeleńskiego, Wasilewską, Górską, Hollendera oraz Skuzę.
     

          W polemice z Miłoszem, próbującym tłumaczyć kolaborantów, Gustaw Herling-Grudziński dobitnie podkreślił: „Wiem coś o tym z własnych obserwacji, ze Lwowa pod okupacją sowiecką, który był swego rodzaju poligonem powojennej rzeczywistości krajowej: szalały na nim wśród intelektualistów (z nielicznymi wyjątkami) strach, głupota i znieprawienie, bez śladu „heglowskiego ukąszenia”.
     

          Postawa elit miała być wzorem do naśladowania dla szerokich warstw społeczeństwa. Wychodząc z tego założenia, władze sowieckie starały się na różne sposoby pozyskiwać polskich uczonych, m.in. poprzez wydawanie ze specjalnego funduszu wysokich zapomóg. Deklaracje poparcia osób oddalonych przed wojną od komunizmu były dla władz sowieckich znacznie cenniejsze niż pomoc komunistów. Wiązało się to przede wszystkim z faktem, że nazwiska działaczy, a nawet literatów komunistycznych były szerszym kręgom społeczeństwa po prostu nie znane. Znacznie korzystniejsze z punktu widzenia zysków propagandowych i politycznych było wystąpienie w prasie lub firmowanie konkursu literackiego ku czci  "wyzwolenia" tzw. Ukrainy Zachodniej przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego czy zgoda Stefana Banacha na kandydowanie do fasadowej Rady Miejskiej.
     
        
          „Jeden z podstawowych przepisów taktyki bolszewickiej – trafnie zauważył Janusz Kowalewski – w walce o umocnienie władzy nakazuje „neutralizację klas nieproletariackich w okresie przejściowym”. Jednym z instrumentów tej neutralizacji jest instytucja tzw, poputczyków. Na poputczyków wybiera się wielkie indywidualności o wielkich nazwiskach, działających na masy urokiem autorytetu”.
     

         Tych renegatów nigdy nie spotkała ani anatema ani żadna inna kara. Wielu z nich zrobiło potem znaczną karierę w komunistycznej Polsce.
     

          Leopold Tyrmand w niezwykle trafnym porównaniu wskazywał, iż „Komunizm – taki, jakim go znamy – jest wynalazcą, teoretykiem, praktykiem, inżynierem i technologiem zbrodni, o jakich hitleryzm – taki, jakim go zdołaliśmy gruntownie poznać – może i marzył, ale nie starczyło mu na nie sił. (…) W hitleryzmie można było umierać godnie, nawet z dumą, nie zapierając się samego siebie (…) Komunizm potrafił związać kata z ofiarą współzależnością tak otchłannych, wzajemnych upodleń, że aż wszystko roztopiło się w niewypowiedzialnej mazi, a człowiek wpłynął na koszmarną rafę, na której zginąć musiał jako człowiek, zaś odrodzić się może już tylko jako coś innego. (…) Jeśli komunizm i hitleryzm są śmiertelnymi parchami XX-wiecznej ludzkości, to tym , co je różni, jest wyłącznie technika zżerania tkanki organizmów, metoda procesu wrzodzenia i przesycania gnilną ropą materii życia”.
     

         W tym samym czasie zaczęto tworzyć konspirację - już w dniu kapitulacji miasta, gen. Marian Żegota-Januszajtis utworzył Polską Organizację Walki o Wolność (POWW). Na swego zastępcę powołał gen. Mieczysława Borutę-Spiechowicza, a szefem sztabu mianował płk. Władysława Żebrowskiego.  Obaj generałowie zostali jednak dość szybko aresztowani przez NKWD – pierwszy 27 października, a drugi 11 listopada.
     

         O ile gen. Januszajtisa przewieziono wkrótce do Moskwy na Łubiankę, gdzie prowadzono z nim rozmowy polityczne (sam generał opowiadał się za współpracą z Rosją Sowiecką przeciwko Niemcom), to większość osób aresztowanych z nim zostało skazanych na karę śmierci lub długoletni pobyt w łagrach.
     

         Po utworzeniu Związku Walki Zbrojnej, w grudniu 1939 roku  do Lwowa przybył plut. Tadeusz Strowski, kurier, z rozkazami o powołaniu do życia ZWZ. Przekazał je płk. Żebrowskiemu, a jednocześnie z Warszawy, z dowództwa Służby Zwycięstwa Polski (SZP) przybył emisariusz mjr dypl. Aleksander Klotz, który nawiązał kontakt z ppłk. dypl. Janem Maksymilianem Sokołowskim i wspólnie zaczęli organizować siatkę organizacyjną SZP. Została ona później określona jako ZWZ-2, oparta była głównie na środowisku piłsudczykowskim, a organizacja, której pierwszym dowódcą był płk Żebrowski, jako ZWZ-1, bazowała przede wszystkim na środowisku endeckim.
     

         Jednocześnie w październiku 1939 roku z inicjatywy ugrupowań lewicowych  powstał we Lwowie Rewolucyjny Związek Niepodległości i Wolności (RZNW). Do czołowych działaczy tej organizacji należeli Jerzy Lerski, Michał Lang i Jan Lech. Organizacja utrzymywała kontakt z  ZWZ.  Została ona rozbita przez Sowietów w lutym 1940 roku.
     

         Od samego początku okupacji Lwowa NKWD bardzo sprawnie zwalczał polskie podziemie. W dużym stopniu przyczyniła się do tego niefrasobliwość konspiratorów oraz karygodne wręcz lekceważenie przeciwnika. Widziano byle jakich żołnierzy, z przysłowiowymi „karabinami na sznurku”, nie  zauważono setek bardzo skutecznych oficerów NKWD i NKGB, którzy dzięki rozbudowanej sieci donosicieli potrafili niezwykle umiejętnie zwalczać podziemie.
     
     
           Początkowo panowało „przekonanie – jak wspominał gen. Klemens Rudnicki – iż coś tak głupiego i niezaradnego, jakimi przedstawiają się bolszewicy i ich władze, nie może trwać długo (…). Nawet to, że od czasu do czasu ktoś ze znajomych zostaje aresztowany i znika za murami więzienia, nikogo za bardzo nie przeraża. Aresztowania wydają  się być zupełnie przypadkowe (…)”.
     
     
          Dopiero z perspektywy czasu gen. Rudnicki przyznaje: Jak bardzo błądziliśmy w ocenie Sowietów – zmyliło nas to, cośmy z wierzchu widzieli i nie odgadywaliśmy jeszcze wówczas systemu kryjącego się w tym pozornym chaosie (…)”.
     
     
          Nic więc dziwnego, że w sprawozdaniu zastępca naczelnika 3. Zarządu NKGB, gen. Iwan Szeweliew, z satysfakcją napisał: „(...) w ciągu 1940 roku polskie antysowieckie powstańcze formacje, powstałe lub zjednoczone w Związek Walki Zbrojnej, zostały wykryte lub rozgromione prawie we wszystkich zachodnich obwodach USRS”.
     
     
     
     
    Wybrana literatura:
     
    W. Włodarkiewicz – Lwów 1939
    W. Langner – Ostatnie dni obrony Lwowa
    K. Ryziński – Obrona Lwowa w roku 1939
    J. Węgierski Lwów pod okupacją sowiecką 1939-1941
    K. Rudnicki – Na polskim szlaku (Wspomnienia z lat 1939-1947)
    Z. Żygulski jun. – Druga wojna światowa w doświadczeniu Krakowa i Lwowa
    J. Trznadel – Kolaboranci. Tadeusz Boy-Żeleński i grupa komunistycznych pisarzy w e Lwowie 1939-1931
    L. Tyrmand – Cywilizacja komunizmu
    G. Hryciuk – Polacy we Lwowie 1939-1944. Życie codzienne
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Docent zza morza  |  1

    image

    Pojawiają się czasem głosy, że polonusi mieszkający za granicą na stałe (lecz dysponujący nadal polskim obywatelstwem), jak i osoby z kraju przebywające tam czasowo na przedłużającej się emigracji zarobkowej - nie powinni mieć prawa głosowania w polskich wyborach – no, chyba, że osoby te płacą podatek dochodowy albo co najmniej podatek gruntowy w kraju. 

    No bo co oni tam mogą wiedzieć o bolączkach rodaków żyjących w kraju? 

    Pomijając już samą absurdalność takiej niekonstytucyjnej dyskryminacji (bo prawo wyborcze m.in. jest „powszechne” – czyli organizuje się komisje wyborcze niezależnie od liczby wyborców ani spodziewanej frekwencji - nawet w instytucjach zamkniętych, typu zakład karny, statek handlowy, czy placówka badawcza zagranicą) - to wprowadzanie jakichkolwiek kryteriów różnicujących wyborców jest równią pochyłą, cofającą nas prosto do początków XIX wieku. 

    No, bo gdzie się wtedy zatrzymać…? 

    • „Jeden wyborca – jeden głos”? („No bo jak tu zrównywać profesora z menelem spod budki z piwem…?”) 
    • „Tylko podatnicy mogą głosować?” 
    • „Tylko mężczyźni?” 
    • „Tylko kobiety?” 
    • „Tylko dzieci i młodzież?” 
    • „Zabrać prawo głosu emerytom?” 

    Itd. 

    Bo choć analizy i racje indywidualnych wyborców to raczej nikomu nie zaimponują, to jednak emanacja zbiorowej woli i mądrości narodu pod postacią parlamentu zwykle dość dobrze odzwierciedla jego preferencje oraz aktualny stan świadomości, bo "ogół zwykle zbytnio nie wie czego chce, ale doskonale wie, czego nie chce"...                                   

    image

    I dlatego każdy obywatel polski ma prawa wyborcze – koniec, kropka. 

    A w dodatku ten przebywający lub mieszkający zagranicą musi zdobyć się na ekstra wysiłek, jeśli chce z nich skorzystać – bo musi się ekstra rejestrować przed każdymi wyborami oraz zwykle ma do pokonania spory dystans do lokalu wyborczego, gdzie nierzadko musi odstać swoje w niebywałych, czasem i kilkugodzinnych kolejkach.

    I może, w takiej sytuacji, jego głos powinien liczyć się podwójnie? A może i potrójnie… ???  ;-) 

    image

    Bardziej szczegółowe zagraniczne wyniki tegorocznych wyborów sejmowych = > Głos Polonii

    Można tam sobie kliknąć w mapkę i dotrzeć w ten sposób do każdej, nawet najmniejszej komisji wyborczej. 

    A emigranci mogą głosować jedynie w okręgu Warszawa Sródmieście - stąd wynik zawsze jest przesądzony, bo to przecież bastion platformersko-lewicowy. I pewnie dlatego wielu emigrantów z góry "odpuszcza sobie"  udział we wszelkich wyborach sejmowych...

    A i frekwencja, jak zawsze, nie powala i tym razem - ledwie ponad 314 tysięcy głosujących na całym świecie. 

    I POKO wygrywa tam ze Zjednoczoną Prawicą – 39 do 25 procent. 

    „Europa”  generalnie dla platformersów, ale „Ameryka”   dPIS-u. Dlaczego? 

    Pokuszę się o własną interpretację. 

    Otóż wydaje mi się, że emigranci zwykle głosują (jak już zdecydują się głosować – a nie wiemy, czy ich głosy są reprezentatywne dla całej polonijnej populacji w danym kraju – bo z uwagi na wspomniane utrudnienia są to osoby wyjątkowo zdeterminowane i zmotywowane) podobnie jakby głosowali w kraju. 

    W „Europie”  to głównie osiedlają się oraz wyjeżdżają do pracy zarobkowej osoby z większych miast oraz z północno-zachodniej Polski – mateczników Platformy? 

    „Ameryce”  dominują natomiast osoby z Małopolski i Podkarpacia – czyli bastionów PIS-u? 

    I odzwierciedleniem tych trendów są wyniki wyborów? 

    Ponadto do wyborów zagranicą (podobnie jak i w kraju) idą tylko ci najbardziej zmotywowani i świadomi wagi swego głosu - np. w rekordowej słoikowo-lemingowej gminie z aspiracjami, czyli w warszawskim Wilanowie - mamy 85% frekwencji i miażdżącą przewagę Platformy.

    A w tradycyjnie "pisowskich bastionach" lubelskim (58%), podkarpackim (58,5%), świętokrzyskim (57,7%), czy podlaskim (57%) - frekwencja wypadła poniżej ogólnokrajowej (61,7%), podczas gdy w większych miastach wyniosła ona 71,7%.

    P.S. "Drobny szczegół" – dla milionowej rzeszy obywateli polskich w Wielkiej Brytanii zorganizowano aż 53 lokale wyborcze, a dla ponad 90-tysięcznej szwedzkiej Polonii – ledwie trzy, w tym aż dwa w Sztokholmie. 

    A odległości w obydwu krajach są przecież nieporównywalne. 

    I na Wyspach głosowało w sumie prawie 89 tysięcy osób, a w Szwecji nieco ponad 6 tysięcy. 

    Co prawda ludzie z południowej Szwecji mogli się pofatygować do Kopenhagi w Danii (gdzie głosowało w sumie prawie 5 tysięcy osób – a „Lewica”  o mały włos nie wygrała tam z POKO – co chyba jest pokłosiem siły i liczebności kolejnego już pokolenia kręgów „emigracji marcowej”?) – ale to nadal dość męcząca, kosztowna i czasochłonna wyprawa. 

    Te kwestie jeszcze przed wyborami zostały omówione tutaj = > Polacy w Malmö mają żal i problem

    Zresztą „Lewica”  generalnie uzyskała zagranicą dużo lepszy wynik niż w kraju – prawie 21%. O czym to świadczy? Mamy tam aż tylu peerelowskich beneficjentów (oraz ich potomków), którzy mogli emigrować przed ’89 rokiem i którym serce szybciej bije na widok Czarzastego? Czy aż tak wielu urzeczonych "postępowością"  i "europejskością"  Biedronia i Zandberga?

    Bo w"Ameryce"   to już "Lewica"  raczej cienko przędła - ledwie 8% w Kanadzie i tylko 9% w USA - przy ponad 50-procentowym tryumfie PIS w obu krajach.

    A jeśli chodzi o kwestię ogólnej dostępności lokali wyborczych, to dostrzegam tu niepokojący i dobrze wszystkim znany z kraju trend – skoro tak mało osób korzysta z bardzo niedogodnych rozwiązań, to jak im to jeszcze bardziej utrudnimy, to skorzysta z nich jeszcze mniej i wtedy będziemy spokojnie mogli taką „nikomu niepotrzebną działalność” zlikwidować.  

    I w całej Szwecji przy okazji następnych wyborów zorganizujemy np. tylko jeden punkt wyborczy w Sztokholmie? Bo to przecież jest wielkie miasto, mające do tego młody i wykształcony elektorat...? ;-)

    Bo w roku 2015 zagranicą zwyciężyła Zjednoczona Prawica, więc w tym roku "geremkowska korporacja" w MSZ dała znowu o sobie znać...?

    • Myślę, że można by na próbę przetestować zagranicą głosowanie elektroniczne, z wykorzystaniem profilu zaufanego i stosownych zabezpieczeń.  
    • Albo przywrócić możliwość głosowania korespondencyjnego (a któż to podszepnął władzom jego likwidację?)?
    • A gdyby do tego stworzyć odrębny okręg wyborczy tylko dla Polonii, tak by jej głosy nie rozmywały się w postpeerelowsko-resortowym Sródmieściu Warszawy? Skoro mniejszość niemiecka ma prawo do własnego posła w sejmie...?

    Ciekawe, jak by wpłynęło na frekwencję i wyniki? 

    Bo głosy emigrantów - w wyniku całego szeregu okoliczności, na które nie mieli wpływu - mają dziś jedynie wymiar symboliczny – bo jest ich stosunkowo niewiele i rzadko mają przełożenia na wyniki - ale siłą narodu są przecież jego symbole oraz imponderabilia.

    Dlatego nawet nie próbujmy odebrać im tego prawa… 

    Bo mimo wszystkich praktycznych trudności, to w tym roku liczba wyborców zagranicą zwiększyła się proporcjonalnie bardziej, niż przyrost frekwencji w kraju (ze 175 tys. w roku 2015 do ponad 314 tys. obecnie).

    Rok 2015:

    = > GŁOSY POLAKOW ZAGRANICA 

    Rok 2019: 

    image

     

     

    5
    5 (1)

    1 Comments

    Docent zza morza's picture

    Docent zza morza
    Ciekawe, że za tym ordynarnym złamaniem swojej uwielbianej konstytucji ("OTUA"?) są głównie zwolennicy totalnych, bardzo ciekawe...

    Porażka zagranicą w 2015 - gdzie mieli być przecież tylko sami "światli europejczycy" - aż tak zabolała? I nadal boli...?

    Wydaje mi się, że także w tym temacie rysuje się b. ciekawy profil totalsów...


    Dorobkiewicze, niepewni jutra oraz swego, bez korzeni i tradycji kulturowych, gotowi polecieć stadnie za hasłami podbudowującymi ich ego i nowowywalczony status. Jednocześnie pełni pogardy dla "nieudaczników i leserów", którzy sobie dotąd gorzej radzili.

    No i najważniejsze ..."Wara od moich podatków!!!", bo nikomu nic się od nikogo nie należy... ale JA ze szkół, ulic, dróg, mostów i teatrów (no, może nie od razu z teatrów) to chętnie będę korzystał... bo MI się to należy!!!

    A jak ktoś mądry w USA powiedział - Chętnie płacę podatki na szkolnictwo, choć nie mam własnych dzieci, bo nie chciałbym w przyszłości żyć w społeczeństwie składającym się z samych dzikusów.

    Ale do tego - podobnie jak do wszystkiego - po prostu trzeba dojrzeć...

    I jak na razie - poparcie nuworyszy oraz wszystkich aspirujących do grona "człowieków sukcesa" - zapewnia sejmowym totalsom wygodne życie na ich koszt.

    Polecam - https://www.salon24.pl/u/prognozydocenta/991625,antypis-ujawnia-prawde-o-sobie-samym

    Znajdziemy tam katalog epitetów, którymi obrzucają kręgi rządowe, ale które w zasadzie jedynie opisują ich samych...
     
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Natychmiast po zajęciu Lwowa Sowieci przystąpili do aresztowania pracowników polskich urzędów i instytucji oraz ustanawiania własnych porządków.
     
         Powołano własny zarząd miasta, na czele którego stanął niejaki Fiodor Jeromienko – analfabeta w mundurze NKWD.
     
          Z dnia na dzień do miasta zaczęły również przybywać tabuny nowych sowieckich „osadników”,  których  umieszczano w mieszkaniach po aresztowanych Polakach. Wielu z nich już od pierwszych chwil narzekało na… brak kultury i higieny w mieście, zwłaszcza, gdy dowiadywali się, że we Lwowie nie ma ani jednej… odwszalni!
     
          Oprócz szefów urzędów, instytucji, redaktorów gazet, aresztowano również znanych działaczy politycznych, a także wielu przedsiębiorców. Taki los spotkał m.in. Stefana i Adama Baczewskich – właścicieli słynnej lwowskiej wytwórni wódek.

           Aresztowania stały się już codziennością mieszkańców Lwowa, a więzienia i areszty dosłownie pękały w szwach od nadmiaru aresztowanych. Wśród mieszkańców miasta zapanował strach, bo nikt nie mógł czuć się bezpiecznie.
     
         Wkrótce po zajęciu Lwowa przez wojska sowieckie rozlepiono  w mieście afisze w trzech językach, datowane na 22 września, w których zapisano: „Dnia dzisiejszego oddziały Włościańsko–Robotniczej Armii Czerwonej zajęły miasto Lwów”. W kolejnych punktach ogłoszono m.in. w mieście stan wojenny i zezwolono ludności poruszać się w godzinach od 7:00 do 20:00, nakazano wszystkim „powrócić do swoich zajęć” oraz złożyć wszelką broń palną w Komendzie Miasta.
     
         Sowieci bardzo szybko przejęli wszystkie lwowskie drukarnie. W kolportażu pojawił się m.in. „Głos Radziecki” (wydawany w Kijowie od 1935 roku oraz „Słowo Żołnierza”  - propagandowy dziennik zawierający komunikaty wojenne oraz przedruki z „Prawdy”.  W dniu 27 września zmieniono jego nazwę na „Czerwony Sztandar” .  Ta polskojęzyczna gazeta gadzinowa odegrała ważną rolę w planowej akcji indoktrynacyjnej, w duchu ideologii komunistycznej. W jednym z pierwszych numerów ukazało się w niej oświadczenie, że ludność Zachodniej Ukrainy „gnębiona od wieków przez polskich panów, obszarników i kapitalistów została na zawsze uwolniona od nacisku narodowego i socjalnego”.
     
         W dniu 24 września 1939 roku został zwołany pierwszy „mityng”, wyrażający wdzięczność dla „wyzwolicieli”. Jednocześnie Zarząd NKWD obwodu lwowskiego dokonywał dalszych aresztowań, m.in. dr. Józefa Brzeskiego, Adama i Stefana Baczewskich, wicedyrektora Banku Polskiego – Juhrego, prof. Leona Tadeusza Kozłowskiego, prof. Stanisława Grabskiego. Wcześniej, bo już 18 września, w Śniatyniu aresztowano wybitnego prawnika, publicystę i polityka – prof. Stanisława Głąbińskiego. Ogółem do 3 października aresztowano 154 osoby.
     
         Natomiast w dniu 4 października 1939 roku w kinie „Atlatnic” odbył się wiec z okazji „wyzwolenia Zachodniej Ukrainy”. Udział w nim wzięli m.in. gen. armii Siemion Timoszenko, Nikita Chruszczow, wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych USRR Leonid Kornijec, Ołeksandr Kornijczuk oraz sowieccy generałowie.
     
         Po przeprowadzeniu „wyborów” do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy i włączeniu Zachodniej Ukrainy do Ukraińskiej SRS, w dniu 4 grudnia 1939 roku   wprowadzono w miejsce polskich województw obwody (obłasti). Na terenie Zachodniej Ukrainy utworzono ich w sumie sześć – wołyński, drohobycki, lwowski, stanisławowski, tarnopolski i rówieński. Powołanie obwodu drohobyckiego, który skupił główne gałęzie przemysłu, stanowiło przeciwwagę dla zredukowanego do niecałych 14 tys. km2 obwodu lwowskiego, traktowanego jako najważniejszy ośrodek polskości.
     
         Ukoronowaniem procesu integracji zachodnich obwodów Ukrainy były wybory do obwodowych, rejonowych i miejskich rad delegatów pracujących. Do Lwowskiej Rady Miejskiej Delegatów kandydowali m.in. prof. Stanisław Mazur, późniejszy przewodniczący Zarządu Obwodowego Związku Patriotów Polskich we Lwowie, oraz profesorowie Stefan Banach, Roman Witkiewicz, Stanisław Piłat, Włodzimierz Krukowski. Do rad rejonowych wysunięto m.in. późniejszego aktywistę ZPP we Lwowie – Donata Längauera, prof. Witolda Aulicha, Stanisława Brzozowskiego oraz Kaspra Weigla. Przed głosowaniem, 13 grudnia w Sali Teatru Wielkiego odbyło się „zebranie przedwyborcze inteligencji Lwowa”, na którym wystąpił m.in. Tadeusz Boy–Żeleński.
     
          W dniu 15 grudnia 1940 roku „wybrano” Lwowską Miejską Radę Delegatów. Według oficjalnych danych frekwencja wyniosła 97,64% (głosowało 304.406 osób na 311.786 uprawnionych). Spośród 519 delegatów większość stanowili Ukraińcy (274 osoby, 52,74%). Na kolejnych miejscach znaleźli się Polacy (144 osoby, 27,74%,) Rosjanie (73 osoby - 14,07%), Żydzi (21 osób - 4,05%) oraz 7 innych osób.
     
         W sowieckiej administracji miasta znalazło się wielu lwowskich Żydów, którzy gorliwie służyli okupantom prześladując Polaków. "Te wszystkie prześladowania, – napisano w raporcie dla rządu RP we Francji -  które na wsi były inspirowane przez Ukraińców, w miastach prowadzili je żydzi. Trzeba przyznać, że o ile Ukraińcy prowadzili to dość otwarcie, to żydzi robili sprawniej, po cichu, oddając wszelką akcję w ręce NKWD, a sami wskazywali jedynie, w którą stronę ma pójść uderzenie. Ponieważ handel, główne ich zajęcie, upaństwowiono, musieli oni szukać sobie odpowiedniego zajęcia. Więc przede wszystkim zaczęli z urzędami, które były w większym stopniu obsadzone przez Polaków. W zasadzie nie zależało im na tym, ażeby mieć pracę ciężką więc na miejsce wyrzuconych robotników Polaków, wprowadzano także dużo Ukraińców. Natomiast wyższe stanowiska po pocztach, kolejach samorządach miejskich, milicjach, fabrykach, zajmowali sami. Polaków oskarżali, iż są kontrrewolucjonistami i oddawali w ręce N.K.W.D. (...) Pomimo iż od Ukraińców spotkały nas bardzo ciężkie ciosy, to były one przyjęte jako coś bardziej naturalnego, z czym każdy się liczył i co zresztą Ukraińcy zapowiedzieli, zaś ze strony żydów przyszły niespodziewanie, jako dowód wdzięczności za to stanowisko, jakie zajmowali w polskim życiu państwowym i za to bronienie ich i popieranie przez oficjalne czynniki sanacyjne”.
     
         Bardzo szybko zlikwidowano resztki polskiej państwowości, wszędzie wprowadzając system sowiecki przy pomocy sprowadzonych komunistów rosyjskich i ukraińskich, także miejscowych komunistów żydowskich. W mieście usunięto polskie symbole narodowe, a na ich miejsce powieszono sowieckie emblematy, portrety Stalina i innych dygnitarzy oraz okolicznościowe hasła. W mieście pojawiło się również całe mnóstwo sowieckich plakatów propagandowych. Wiele z nich wyrażało kpinę i poniżało „pańską Polskę”, która miała odejść do lamusa historii.
     
         Z dnia na dzień polski złoty zastąpiony został karbowańcem, przeprowadzono  paszportyzację, nadając wszystkim sowieckie obywatelstwo. Zmieniono czas na moskiewski i rytm pracy na dziesięciodniowy.
     
          W szkołach wprowadzono sowieckie programy, zwiększając jednocześnie – kosztem polskich szkół – liczbą szkół ukraińskich i żydowskich.
     
         Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie został przemianowany na Uniwersytet im. Iwana Franki, w którym językiem wykładowym miał być język ukraiński – celu tego nie osiągnięto, ponieważ zarówno większość profesorów, jak i studentów była Polakami i w murach uczelni nadal dominował język polski.
     
         Oprócz aresztowań, dla ludzi najbardziej dotkliwy był brak żywności oraz towarów w sklepach. Artykuły żywnościowe sprzedawano „tylko na kartki i to w znikomych ilościach, po cenach bardzo wysokich. Tak np. robotnik za 8 godzin pracy otrzymuje 5 rubli, zaś najskromniejszy obiad kosztuje 10 rubli. Nauczyciel otrzymuje 200 rubli miesięcznie. Para butów kosztuje 500 rubli. Chleb otrzymać można tylko na kartkę, przy czym stać trzeba w ogonku, a otrzymać można tylko jeden bochenek chleba za cenę 1 rubla i 60 kopiejek”.
     
        Grozę sowieckiej okupacji Lwowa powiększała wyjątkowo mroźna zima, pierwsza zima wojenna bez opału, bez jedzenia, bez prądu elektrycznego.
     
    CDN.
    5
    5 (2)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1091 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1090 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

     

     

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Docent zza morza  |  0

      
    Wydawać by się mogło, że w Konfederacji Zjednoczona Prawica zyskała „cichego sojusznika na prawicy” – kogoś w rodzaju nadwiślańskiego Jobbika, domagającego się radykalniejszych reform i przyśpieszenia tempa odchodzenia od patologii III RP. 

    A głos na tę partię miał być tylko prztyczkiem w nos PIS-u i lekkim utemperowaniem zbyt pewnego siebie hegemona, tak by dalsze niezbędne reformy odbywały się już "pod większą kontrolą społeczną”.

    image

    Sygnałem ostrzegawczym winna być jednak ostentacyjna prorosyjskość ugrupowania oraz jego nieskrywany antyamerykanizm.

    Warto było też zawczasu posłuchać głosów z wewnątrz tamtego obozu… 

    „Poseł Marek Jakubiak twierdzi, że jeśli Konfederacja wejdzie do Sejmu, będzie gotowa, by wejść sojusz z Platformą Obywatelską.Zdaniem polityka, różnice ideologiczne i programowe w takiej sytuacji zeszłyby na drugi plan. - Dla interesu zrobi się wszystko - ocenił.” 

    = > Oni są w stanie utworzyc rzad z PO 

    „Opieram tę tezę na takiej obserwacji, że podczas kiedy brałem udział w kilku spotkaniach Konfederacji, bo jak się tylko połapałem w czym rzecz, to szybko opuściłem ten projekt, to nie było innej mowy, niż „PiS jest taki i taki, PiS jest absolutnie socjalistyczne, komunistyczne” i masa epitetów. W związku z tym pozostaje tylko druga strona i trzeba się z nią dogadać.”

    = > Jakubiak o Konfederacji

    … jak i z zewnątrz – bo przysłowiową „kropkę nad i” , jeszcze przed wyborami, postawił prominentny platformers: 

    „Sławomir Neumann, były przewodniczący klubu parlamentarnego PO-KO i poseł Platformy Obywatelskiej, powiedział, że „można sobie wyobrazić zbudowanie rządu ratunku narodowego” wspólnie z Konfederacją. (…)  – …który by przeprowadził Polskę przez najbliższe miesiące, odbudował w Polsce demokrację i doprowadził do tego, że ludzie, którzy łamią konstytucję i praworządność, zostaną odsunięci.”

    = > Rzad ratunku narodowego PO z Konfederacją? 

    I wszystko stało się jasne… i trudno powiedzieć, żeby ich wyborcy nie wiedzieli, co robili…

    Szkoda tylko, że Jarosław Kaczyński zawczasu jednoznacznie nie zaliczył Konfederacji do ANTYPISU…

    „Podczas konwencji wyborczej PiS w Bielsku-Białej mówiąc o przeciwnikach politycznych PiS Kaczyński ocenił, że w przypadku Konfederacji nie wiadomo, czego można się spodziewać, jeżeli dostanie się do parlamentu.

    Jeżeli chodzi o pozostałe partie, to jest jedna partia w trzech odmianach - jedna partia anty-PiS - powiedział.” 

    = > To jedna partia w trzech odmianach

    Bo moim zdaniem ANTYPIS wyraźnie okrzepł i stoi dziś na czterech solidnych filarach, wg zasady - "dla każdego coś miłego".

    Bo patrząc od lewej do prawej, to mamy tam: 

    "Lewicę" - centro-lewicę (POKO) - centro-prawicę (PSL z kukistami) - oraz prawicę (konfederaci).

    Tak by każdy wrogi PIS-owi wyborca mógł sobie z czystym sumieniem zagłosować na swoich... a o ich utrzymanie w stanie "permanentnej antypisowskiej gotowości rewolucyjnej" dbają 24/7 wszystkie "zaprzyjaźnione redakcje".

    A ponieważ elektoraty te jednak się nie sumują - co udowodniły wybory europejskie - muszą się one maskować i startować oddzielnie - bo to, co pociąga jednych wyborców ANTYPISA, to jednocześnie odrzuca innych....

    Aleto i tak jest jedna czterogłowa hydra - prawdziwa "banda czworga"... połączona tajnym hasłem odsunięcia PIS-u od władzy - "by było, jak było"-tyle, że jej narracja jest obecnie rozpisana na cztery głosy, zwracające się do różnych segmentów społeczeństwa...

    image







     




    A celem jej ataków jest jedyna partia środka - środowisko propolskich "normalsów", którzy w odróżnieniu od swych zapienionych, zaplutych i zacietrzewionych przeciwników twardo stąpają po ziemi i

    • sprzeciwiają się budowaniu u nas kolejnej marksistowskiej utopii – tym razem tęczowo-migracyjnego "nowego wspaniałego świata",
    • sprzeciwiają się federalizacji Europy
    • oraz pragną promocji rodziny oraz rozwoju rodzimej klasy średniej w ramach polskiego wariantu państwa dobrobytu.

     image

    Czy możliwe jest jaśniejsze naszkicowanie dzielących nas podziałów? 

    Nawet wyniki wyborów wyraźnie wskazują na czysto wewnętrzny przepływ głosów i mandatów w ramach ANTYPISU:

    (POKO – czyli PO + .N + plankton) = - 32 mandaty

    Koalicja Polska (PSL + Kukiz) = - 28 mandatów

    Lewica = + 49 mandatów

    Konfederacja= + 11 mandatów

    Czyli zyski i straty ANTYPISU dokonywały się, jak gdyby wyłącznie „w rodzinie”,  bo PIS zachował stan posiadania z poprzedniej kadencji.

    Ale z uwagi na wyższą frekwencję i większą ilość partii w sejmie tym razem PIS potrzebował do dalszych samodzielnych rządów znaczącego przyrostu poparcia, gdzie dosłownie każdy głos i każdy mandat się liczył.

    I tylko nieprawdopodobnej wręcz mobilizacji zwolenników Zjednoczonej Prawicy (2.3 mln nowych wyborców – wzrost elektoratu o 40%, z 5.7 do ponad 8 milionów) zawdzięczamy możliwość kontynuowania reform i dziejową szansę na ostateczne wyrwanie Polski z łapsk kręgów na niej pasożytujących – ...i tych wewnętrznych, i tych globalistycznych.

    P.S. Dziś mamy kolejną odsłoną odwiecznego polskiego konfliktu - starcia sił propolskich z partią zagranicy.

    A tak zmagania te były opisywane wcześniej:

    "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.  
    :::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::: 

    "Podczas kryzysów - powtarzam - strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, miłując tylko Polskę, służąc jedynie Polsce i nienawidząc tych, którzy służą obcym." - Józef Piłsudski, w. XX  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::  

    "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - tylko, k..., nikogo nie ma w obozie polskim!!!" - Aleksander Gudzowaty, w. XXI

    5
    5 (2)
  •  |  Written by Godziemba  |  8
    W dniu 22  września 1939 roku Lwów został zajęty przez jednostki sowieckie.
     
           W okresie międzywojennym we Lwowie mieszkało ponad 310 tysięcy osób (63,48% - Polacy, 11,25% - Ukraińcy, 24,12% - Żydzi, 0,78% - Niemcy).
     
           Miasto było jedyną w Europie siedzibą diecezji czterech różnych obrządków: łacińskiej (Bazylika archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwana potocznie Katedrą Łacińską), ormiańskiej (Katedra Ormiańska pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny), greckokatolickiej (Archikatedralny sobór św. Jura) i prawosławnej (Cerkiew Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny we Lwowie, zwana potocznie Cerkwią Wołoską)
     
          Lwów był – obok Warszawy i Krakowa, najpotężniejszym ośrodkiem polskiej nauki. Jej ostoją był Uniwersytet Jana Kazimierza, na którym studiowało ponad 10 000 osób na pięciu wydziałach: prawa, teologii, medycyny, humanistyki i nauk matematyczno-przyrodniczych. Słynna na cały świat była lwowska szkoła matematyczna, którą tworzyli Stefan Banach, Leon Chwistek,  Stanisław Mazur, Hugo Steinhaus, Stanisław Ulam.
     
          Po wybuchu wojny polsko-niemieckiej mieszkańcy Lwowa wierzyli, że wojna zakończy się klęską Niemiec.. W pierwszych dniach przed ratuszem odbywały się liczne manifestacje, podczas których wyrażano gotowość do walki oraz wyrażano radość z wypowiedzenia Niemcom wojny przez Wielką Brytanię i Francję.
     
          Inaczej patrzyli na to Ukraińcy. Jak wspominał Stanisław Jarosz, nawet ukraińskie dzieci w wieku szkolnym mówiły, że to „Niemcy wygrają wojnę i powstanie wolna, niepodległa Ukraina (…). Rozbudzone nadzieje Ukraińców ujawniały się w ożywionej działalności nauczycieli i księży grecko–katolickich, którzy wygłaszali patriotyczne kazania, wzbudzając nienawiść do Polaków”.
     
          Po pokonaniu słabych polskich sił osłonowych  Niemcy w dniu 12 września w godzinach popołudniowych pojawiła się na skraju miasta od strony Zimnej Wody. Po ciężkich walkach Polacy odparli niemiecki szturm na Lwów. Następnego dnia  Niemcy wznowili szturm na miasto. Ponownie został on krwawo odparty, choć Niemcy zdążyli nadać fałszywy komunikat o jego zdobyciu. Tę porażkę Niemcy powetowali sobie, opanowując, po silnym wsparciu artylerii, górującą nad miastem Górę Kortumową, obsadzoną przez nieliczny polski oddział.
     
          Po agresji sowieckiej na Polskę, rozkaz zdobycia Lwowa otrzymała grupa pancerna (złożona z 10., 24. i 38. Brygady Pancernej) dowodzona przez płk. Piotra Wołocha. Ponieważ zdobycie miasta „z marszu” było nierealne, oddziały musiały zaczekać na pozostałe siły 6. Armii sowieckiej.
     
         Od 14 września Lwów został pozbawiony wody i gazu, a od 20 – energii elektrycznej.
     
          19 września na rogatkę Łyczakowską przybyli oficerowie Armii Czerwonej i zaproponowali rozmowy z obrońcami Lwowa. Do Winnik udali się z rozkazu gen. Langnera płk Bronisław Rakowski i ppłk Kazimierz Ryziński, którzy jednak tłumaczyli się „brakiem pełnomocnictw” do podejmowania decyzji. Następnego dnia obrońcy Lwowa odrzucili niemieckie wezwanie do kapitulacji.
     
           W dniu 20 września  w Winnikach spotkali się wyżsi dowódcy Wehrmachtu i Armii Czerwonej. Podczas narady ustalono, że miasto pozostanie w sowieckiej strefie wpływów. Było to zgodne z dodatkowym protokołem do paktu Ribbentrop–Mołotow, który zakładał, że Lwów „przypadnie” ZSRS.
     
           Planowane na południe 21 września 1939 roku uderzenie Armii Czerwonej na miasto ostatecznie nie doszło do skutku. Od rana trwały bowiem rokowania polsko–sowieckie w sprawie poddania go. Pomimo, że stan obrońców miasta oceniono jako „zadowalający”, a przeciwników poddania miasta było wielu, gen. Langner podjął decyzję o kapitulacji.
     
          Decyzję gen. Langnera o kapitulacji poparli obecni na odprawie gen. Marian Żegota Januszajtis oraz prezydent Lwowa, Stanisław Ostrowski. Nazajutrz rano delegacja obrońców Lwowa, w składzie której oprócz gen. Langnera znaleźli się płk Bronisław Rakowski i kpt. Kazimierz Czyhiryn, udała się do pobliskich Winnik, aby podpisać protokół przejęcia miasta przez Armię Czerwoną. Stronę sowiecką reprezentował komisarz polityczny I Frontu Ukraińskiego i jednocześnie I sekretarz Komitetu Centralnego WKP(b) na Ukrainie, Nikita Chruszczow. W podpisanym protokole zagwarantowano polskim obrońcom Lwowa m.in. wolność osobistą, nienaruszalność mienia i możliwość wyjazdu za granicę. Gdy obie strony złożyły podpisy pod dokumentem, Chruszczow zwrócił się do gen. Langnera słowami: „Rosjanie zawsze dotrzymują swoich zobowiązań
     
          Polacy wychodzili ze Lwowa w kolumnach, oddzielnie oficerowie, a oddzielnie pozostali wojskowi. Za granicami miasta ich eskortowanie przejęli żołnierze sowieccy. Po dotarciu do Winnik polscy oficerowie nie zostali jednak zwolnieni, tylko ze złamaniem podpisanych umów wzięci do niewoli. Podobnie jak pozostali oficerowie trafili do obozów jenieckich, a następnie zostali zdradziecko rozstrzelani. Jedynie nielicznym oficerom udało się zbiec z niewoli, m.in. ppłk. K. Ryzińskiemu i płk. M. Steiferowi. Uratowała się także grupa oficerów, którzy jak np. kpt. art. Ludomir Kościesza Wolski, odmówiła pójścia do niewoli i za zgodą dowództwa przeszła do cywila.
     
           Wkraczający do Lwowa w godzinach popołudniowych Sowieci początku dokonywali licznych zbrodni, m.in. rozstrzelani zostali polscy policjanci przy rogatce przy ul. Zielonej, podobnie jak inna grupa żołnierzy i policjantów w Brygidkach. Gwałty i rabunki Sowietów doprowadziły do protestu prezydenta miasta Stanisława Ostrowskiego u dowództwa sowieckiego, który jednak został całkowicie zlekceważony. Sam prezydent został w dniu 24 września aresztowany.
     
           „Już samo wkroczenie – wspominał Zdzisław Żygulski - oddziałów sowieckich do Lwowa, 22 września 1939 roku, miało wygląd na poły upiorny, na poły groteskowy. Wdzierały się pułki Kałmuków o skośnych oczach i osmolonych twarzach, konne i piesze, źle uzbrojone i odziane, w burych nieobrębionych płaszczach, z karabinami ze sztykami, na sznurkach, wymachujący granatami na drewnianych szypułkach. Za nimi ciągnęły oddziały służb specjalnych, NKWD, w czapkach z niebieskimi otokami i czerwonymi gwiazdkami. Nosili nagany, wytrychy i łomy. Włamywali się do biur i mieszkań. Było to najście barbarzyńców, brudnych i niecywilizowanych, ze sloganami na ustach o uwolnieniu od „polskich panów” i zbawieniu świata. Miasto, liczące wraz z wojennymi uchodźcami z Zachodu około miliona mieszkańców, zostało w krótkim czasie ogłodzone”.
     
          W. Szolginia wspominał, że cała sytuacja wywołała „osłupienie, zgrozę i pełne mdlącego obrzydzenia niedowierzanie (….). Patrzyliśmy na ten wlewający się do naszego miasta szarobury, jakby błotnisty potok czołgów, oddziałów piechoty i setek – tak setek, a może nawet tysięcy – zupełnie pustych ciężarowych samochodów”.
     
          Z kolei znany lwowski malarz i grafik, Adam Macedoński tak opisał ten najazd: „Nagle nadciągnął taki straszny smród. Bolszewicy, którzy weszli, nie wyglądali jak armia, to była horda biedaków i żebraków, a do tego brudnych dzikusów. Płaszcze mieli postrzępione, takie długie, że po ziemi się za nimi wlokły i szmaciane spiczaste czapki. Nogi poowijane szmatami, niejeden szedł boso. (…) Zapamiętałem tą wygłodzoną hordę przeważnie skośnookich, bardzo niskich i chudych, zwyrodniałych pod względem fizycznym. Oszpeceni byli chorobami, niejednemu brakowało oka albo nos miał całkiem zniekształcony, bo wśród nich panował syfilis. Śmierdzieli potem i rzygowinami, ale przecież pili wódkę z aluminiowych manierek. Gdy wkraczali do miasta, stojący na chodnikach ludzie patrzyli na nich z przerażeniem. Każdy bał się, co teraz mogło nastąpić.”
     
    CDN.
    5
    5 (2)

    8 Comments

    katarzyna.tarnawska's picture

    katarzyna.tarnawska
    moi Rodzice.
    Stryj - znalazł się w sowieckiej niewoli, z której uciekł.
    Moskale byli brudni, śmierdzący, nędzni.
    Oficerowie i ich żony - uderzająco prymitywni.
    Szok dla Polaków - ogromny. Mimo iż wówczas jeszcze nie było głodu - Mama w czasie pierwszych dwu tygodni wrażej okupacji - schudła 14 kilogramów.
    Te wspomnienia były dla Obojga moich Rodziców, do końca Ich życia, wielkim, bolesnym urazem. Teraz - gdy o tym czytam - znów odczuwam ten ból.
    Dziekuję - za wierność Prawdzie.
    Serdecznie pozdrawiam,
    katarzyna.tarnawska's picture

    katarzyna.tarnawska
    Rodziców, o obserwowanej "scence rodzajowej" na schodach przed lwowską kwiaciarnią Klimowicza (wówczas już nieczynną). Przysiadła na tych schodach para - sowiecki oficer z żoną i malutkim niemowlęciem. Żona - zaczęła karmić maleństwo piersią - unosząc do góry nocną koszulę (zdobytą, czy kupioną w Polsce, używną przez Rosjankę jako sukienka). Tyle, że pod ową "sukienką" żadnej już bielizny nie miała. Trochę wysiłku kosztowało Rodziców, aby się nie roześmiać. Inne opowiadania Rodziców z tego okresu nie były już, w żadnej mierze, humorystyczne.
    Serdecznie pozdrawiam,
    ro's picture

    ro
    Niewykluczone, że w tym samym miejscu i czasie co Pani Rodzice, była moja Mama, bo kilkakrotnie opowiadała o tym ze śmiechem: sowiecki oficer i jego karmiąca dziecko żona w "sukni" z nocnej koszuli. 
    To mogło być w tym miejscu - kwiaciarnia Klimowskiego była przy Tańskiej (dziś Rudańskiego).



    A może takich sytuacji (oficer, żona, "wyjściowa" nocna koszula, dziecko karmione piersią) było we Lwowie więcej.   
    Godziemba's picture

    Godziemba
    Kontakt z kulturą sowiecką był szokiem dla Polaków.
    Po powstaniu moi dziadkowie z córką przedostali się do rodziny w Lublinie. Do domu dokwaterowano sowieckiego pułkownika, który regularnie mył łeb w muszli klozetowej spuszczając wodę i dziwiąc się, jaka w Polsce wyrafinowana technika.

    Pozdrawiam
    ro's picture

    ro
    Dziękuję za ten materiał. Temat poniekąd rodzinny. W sztabie dowództwa obrony Lwowa służył brat mojej Babci, podpułkownik Bronisław Szczyradłowski, od 1935 roku w stanie spoczynku. Z wykształcenia prawnik - w cywilu adwokat. Uczestnik wojny z bolszewikami, odznaczony Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych.  
    Odmówił współpracy z NKWD i został aresztowany i osadzony na Brygidkach. W tym miejscu na kilkadziesiąt lat urywa się wiedza rodziny na Jego temat, było tylko przekonanie, że tam został zamordowany. Aż do 2007 roku, kiedy w Bykowni podczas ekshumacji znaleziono grzebyk do wyczesywania wszy, z wydrapanym między innymi Jego nazwiskiem.

    Pozdrawiam.
     
    Godziemba's picture

    Godziemba
    Takie były tragiczne losy niezłomnych Polaków po 1939 roku.

    Pozdrawiam
  •  |  Written by Docent zza morza  |  0

    Dzisiaj to możemy być pewni tylko jednego – im więcej wydaje się nam, że wiemy na jakiś temat – dzięki potędze mediów systematycznie wtłaczających nam pewną ściśle określoną i przykrojoną wersję do głowy – tym bardziej oddalamy się od faktycznej, obiektywnej prawdy…

    Bo nawet tego nie podejrzewając, w gruncie rzeczy raz za razem dostajemy jedynie starannie wyselekcjonowany, gruntownie przefiltrowany i stosownie ufryzowany przekaz. A im więcej pudeł rezonansowych go powtarza, tym większa dezinformacja. 

    1. „TITANIC 1912” 

    „Wszyscy wiemy, jak było”
    – olbrzymi (największy na świecie),
    należący do najbogatszego wówczas człowieka J.P. Morgana (takiego "Sorosa" epoki),
    luksusowy (bilet I. klasy kosztował 3100 dolarów – czyli 123 tys. dzisiejszych dolarów),
    i „praktycznie niezatapialny”  liniowiec,
    podczas swej dziewiczej podróży wpada na górę lodową i niespodziewanie tonie, prawda?  

    Szokujące? Bo to miał być najwspanialszy statek, „którego nawet sam Pan Bóg nie byłby w stanie zatopić”.  

    Pomnik ludzkiej pychy i arogancji, „zbyt duży i ważny, by zawieść” („too big to fail”) – najwspanialszy twór ludzkiego (brytyjskiego!!!) geniuszu i szczytowe osiągnięcie techniczne „La Belle Epoque”… 

    Ale nawet podstawowy „znany wszystkim”  fakt, czyli ikoniczny obraz tonącego „Titanica”  z zadartą rufą i nagle się przełamującego – nie jest prawdą, bo w rzeczywistości było dokładnie odwrotnie – „Titanic”  najpierw się niespodziewanie przełamał, gdy rufa jeszcze praktycznie była na powierzchni, i dlatego zatonął = >  Pułapka na Titanicu

    image  

    Bo jakaś niepokojąca i niewytłumaczalna słabość kryła się w jego wnętrzu - co raczej nie było efektem wad konstrukcyjnych ani przesadnych oszczędności na materiałach - i najprawdopodobniej nie przetrwałby on pierwszego porządnego sztormu – DLACZEGO? 

    A może katastrofa „Titanica”

    choć to wydaje się przekraczać naszą zdolność pojmowania

    - po prostu BYŁA ZARANŻOWANA i statek MIAŁ ZATONĄĆ na środku Atlantyku? 

    Bo wygląda na to, że opowieść o ostatnich chwilach „Titanica”  została przedstawiona opinii publicznej zgodnie z opisem fikcyjnej katastrofy morskiej opublikowanym  wiele lat wcześniej.  

    I wygląda na to, że KOGOŚ WAŻNEGO tamta opowieść b. zainteresowała i ...zainspirowała...  = > RMS Titanic

    „W 1898 (czternaście lat przed katastrofą) mało znany angielski pisarz – Morgan Robertson wydał powieść pt. Futility („Daremność”; po katastrofie „Titanica” przypisywano jej nowy tytuł – The Wreck of Titan („Wrak Tytana”)), o fikcyjnym statku „Titan”.  

    Powieściowy statek był dziwnym zbiegiem okoliczności największym, najnowocześniejszym i najbardziej luksusowym parowcem. Autor dokładnie opisał jego budowę, która zdumiewająco zgadza się z konstrukcją „Titanica” o tonażu 45 000 ton (wydania książki po 1912 r. zmieniły tę liczbę na 70 000).  

    Podczas dziewiczej podróży przez Atlantyk, z Anglii do USA, w kwietniu powieściowy „Titan” zderzył się z górą lodową i zatonął niemal w tym samym miejscu co „Titanic” wraz z większością pasażerów, gdyż było zbyt mało łodzi ratunkowych.  

    Rozbieżności między książką a rzeczywistą katastrofą dotyczą m.in. sposobu uderzenia w górę i liczby ocalałych (tylko 13 w powieści).” 

    Zgadzała się zbyt nieprawdopodobna wręcz ilość szczegółów – książkowy „Titan”  pruł wody Atlantyku z niemalże identyczną szybkością co "Titanic”,  brał na pokład niemalże identyczną ilość pasażerów itp. - trochę tu za dużo „zbiegu przypadków”,  jak na mój gust… I nie sądzę, że był to przejaw jasnowidzenia autora, bo podobne modus operandi zastosowano w kwestii „katastrofy pod Smoleńskiem”  sto lat później.  

    Po prostu opisano światu (a prawdopodobnie także i zaaranżowano) katastrofę „Titanica inspirując się tą książką… A niedługo po katastrofie pojawił się też dobrze nam znany „seryjny samobójca smoleński” -  = > Zgony już po katastrofie - i dokonał zniknięcia samego Robertsona (najprawdopodobniej poprzez  otrucie). 

    A „Titanica” – tak na wszelki wypadek? – to dodatkowo wysłano w rejs z pożarem buzującym w magazynach węgla pod pokładem…

     image

    A dodatkowo biorąc pod uwagę odczuwalny i zauważalny przez niektórych pasażerów fakt lekkiego skrzywienia statku na lewą burtę; statku, który dopiero co miał opuścić stocznię…??? 

    A popkultura utrwaliła w naszej świadomości wyjątkowość i niepowtarzalność „Titanica”,

    starannie przy tym przemilczając samo istnienie jego statków-bliźniaków.

    Bo tak z ręką na sercu – ilu spośród nas ma świadomość, że tak wychwalany i powszechnie obcmokiwany „Titanic" w gruncie rzeczy nie był niczym szczególnym, ponieważ jego b-l-i-ź-n-i-a-c-z-y statek –„Olympic”  – został zwodowany wcześniej i już odbywał regularne rejsy między Europą i Ameryką? I że owe giganty mórz po prostu nazywano wtedy „Olympic class steamers”? 

    Tak, tak, "Titanic”  wcale nie był jedynym w swoim rodzaju, wyjątkowym „statkiem marzeń” – bo był tylko jednym z trojaczków firmy White Star Line – bo oprócz „Olympica”  wchodził do tego grona jeszcze bliźniaczy Britannic” , zwodowany już po katastrofie.

    image

    Ale po co, na Boga, KTOŚ miałby świadomie zatapiać na środku Atlantyku wielkiego liniowca pełnego ludzi? 

    A co tak naprawdę motywuje na tym świecie najbardziej okrutnych i bezwzględnych ludzi? 

    PIENIĄDZE i WŁADZA…? 

    A tych było w sprawie liniowców White Star Line aż w nadmiarze… 

    Np. koszt budowy jednego z tych statków wynosił niewyobrażalne 7,5 miliona dolarów. A trochę starszy od„Titanica”, bliźniaczy „Olympic”,  wykonał we wrześniu 1911 roku niewłaściwy manewr, powodując wypadek morski (i został staranowany przez krążownik HMS Hawke).  

    Wtedy uszkodzeniu uległ m.in. kil statku, co czyniło naprawę praktycznie nieopłacalną – do tego dochodził brak wypłaty z odszkodowania, bo przyczyną kolizji był błąd dowodzącego nim kpt. Smitha (tak, tak, tego samego, który później dowodził „Titanikiem”). 

    image  

    Armatorowi zajrzało w oczy widmo bankructwa – koszty się mnożyły, a dochodów nie było, bo jeden statek w naprawie, a drugi jeszcze nie był gotowy.  

    No i KTOŚ wpadł wtedy na pomysł – panowie, przecież jest taka książka…

    A gdyby tak podmienić statki i zatopić śmiertelnie rannego „Olympica” jako"Titanica”??? 

    Polecam:  = > Olympic and Titanic  

    image

    Oczywiście nikt (c-h-y-b-a nikt???) nie planował zagłady pasażerów ani załogi i tylko cały szereg nieprzewidzianych okoliczności sprawił, że 1.5 tysiąca ludzi utonęło wtedy razem ze statkiem.  

    Bo na „Titanica”/”Olympica”  w umówionym miejscu spokojnie czekał inny należący do J.P. Morgana statek pasażerski – „SS Californian”,  który pusty (bez pasażerów!!!, mimo tłumów czekających w portach na wznowienie atlantyckich rejsów po strajku brytyjskich górników!) zawczasu wypłynął z Anglii z niecodziennym ładunkiem 3 tys. extra koców i swetrów.  

    Ale coś poszło nie tak i „SS Californian” ostatecznie nie dotarł z pomocą (może niespodziewane przełamanie się statku i jego zbyt wczesne zatonięcie przekreśliło harmonogram całej akcji?). 

    Ale agenci Morgana już zdążyli przekazać mediom zawczasu przygotowane informacje o kolizji i ratunku pasażerów. I zachowały się takie wydania amerykańskich gazet…   image

    Wygląda na to, że już opróżniony liniowiec miał zatonąć podczas holowania do najbliższego portu w kanadyjskim Halifaxie… 

    Ale konsekwencją spapranej akcji ratunkowej była śmierć 1.5 tysiąca niewinnych ludzi.  

    Nie mówiąc już o zainkasowaniu przez armatora premii ubezpieczeniowej w wysokości 12 milionów dolarów. 

    A prawdziwy„Titanic”  – przemianowany na „Olympica” – to pływał jeszcze do roku 1935. 

    Ale najpierw „musiało” wtedy w roku 1912 dojść do serii "wypadków”  uśmiercających

    na fałszywym „Titanicu”  trzech ówczesnych celebrytów i prominentnych miliarderów… 

    Bo nawet gdyby oni – „lege artis” – się wtedy nie utopili, to rolą ich dyskretnych „opiekunów”  na pewno było „zadbanie”,  by z tego rejsu to oni już nie wrócili.

    I nie zapominajmy, że światowe wojny można toczyć jedynie pod kuratelą światowych banków – bo, jak wiadomo, nie ma lepszego kreatora długu, jak wojna (a I wojna światowa podobno przyniosła Rotszyldom ponad 400 miliardów (ówczesnych!!!) dolarów zysku). Natomiast testament J.P. Morgana stwierdzał, że jego majątek w 81% należał do Rotszyldów… 

    A gigantyczny przekręt finansowy oraz eliminacja przeciwników  

    - to jak gdyby „ustrzelenie dwóch ptaszków jednym strzałem”, nieprawdaż? 

    image

    2. „SMOLEŃSK 2010” 

    Tutaj podobnie – wygląda na to, że docierający do nas opis tej tragedii został „toczka w toczkę”  skopiowany z książki wydanej wcześniej, w czerwcu 2009 roku - „Pola Laska”  Alefa Sterna. 

    „Chyba zamówię tę książkę. http://tiny.pl/hgvv6  

    Znalazłem w sieci to: 

    "Zajrzyjcie do książki Alefa Sterna "Pola Laska - czyli upadek czwartej kości pospolitej rzeczy". 

    Książka rok temu ukazała się w wydawnictwie didiamoss - (didimos - oznacza bliźniaka) 

    Zaczyna się od slow PIS-dło, gwizdło, sykło, para buch, no i dopiero się zaczął ruch. 

    Następnie następuje opis katastrofy samolotu prezydenta - wyobrażonej jako kość, ktora uderza w dwie bliźniacze wierzby (sic!) - sugerując wydarzenia w roku chopinowskim, czyli 2010, co więcej padają słowa, że na to pole spadają topole - czy chodzi o tu 154? str 9 

    Na stronie 17 książki można znaleźć informacje, że za upadek samolotu odpowiadają staruszkowie z KGB.

    Na stronie 19 jest opis identyfikacji szczątek i pobierania próbek DNA. 

    Na stronie 24 i 25 jest napisane, co dzieje się dalej - wszyscy szykują się do nowych wyborów, ukazując prawdę o naszej politycznej elicie, 

    Na stronie 25 jest opis pogrzebu, a potem mitologizacji osób, które zginęły w katastrofie, 

    Str. 28 następuje opis historii, co doprowadziło do tej tragicznej sytuacji. 

    Bohaterami książki jest dwóch braci zakochanych w Polsce - jeden jest wodzem, a drugi autorem. 

    Na stronie 54 są wizje autora, w których odwołuje się do ksiąg pielgrzymstwa polskiego, mówi o Winkelridzie narodów, pełno tam jest odwołań do Słowackiego i Mont Blanc - narratorem powieści jest papuga, a na okładce jest kobieta paw ubrana w kir .

    Na stronie internetowej polalaska.pl były zdjęcia tej Polski złożonej do trumny - ale po katastrofie zostały usunięte. 

    Na stronie 58 znów jest o upadku kości - samolotu i manipulacjach związanych z ukrywaniem katastrofy i jej wyjaśnianiem. 

    Na stronie 63 w książce jest wizja 4 kół samolotu - znany widok z doniesień mediów jest wymieniony rok 2010 i liczba ofiar 88. Ta katastrofa jest wymieniona w rzędzie najważniejszych dla polskiej historii dat. 

    Na stronie 76 jest sprawozdanie ze spotkanie ściśle tajnego, w którym grupa trzymająca władzę organizuje spisek, jak pozbyć się starego prezydenta. Chcą go zniszczyć w katastrofie lotniczej w Gruzji. 

    Na stronie 77 jest wzmianka o Katyniu. 

    Na stronie 86 mamy wszystkie wydarzenia przedstawiane przez media - nie zapomnę Moniki Olejnik, która w TVN 24 wyglądała jak po kokainie, komentując wydarzenia ze Smoleńska - mało kto wie, a to jest tej w tej książce, że Monika Olejnik robiła reportaż z katastrofy samolotu Kościuszko w 1987 w  Lesie Kabackim - i tu następuje połączenie lasów: lasu kabackiego, katyńskiego i smoleńskiego, co więcej Monika Olejnik występuje w książce jeszcze kilka razy, chociażby w momencie, w którym zwraca się do niej wódz jej pseudonimem - Stokrotka. To jest na stronie 239, kiedy wspomina swoje życie w rozdziale zatytułowanym "złowieszczo kirra walkiria". 

    Na stronie 88 mamy informacje, że film o katastrofie nakręcił reżyser, co kraj wyrwał z kajdan - nietrudno się domyślić, że to Wajda - twórca Katynia. 

    Na stronie 90 znów mamy informacje o tym co się dzieje - czytając nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko to właśnie dzieje się w naszej polskiej rzeczywistości. 

    Na stronie 96 mamy informacje, że nie tylko zginie prezydent, ale też szefowie wojska. 

    Na stronie 98 informacje, że po katastrofie został tylko "kaczy puch". 

    Na stronie 104 opisana jest przyszłość Gruzji - mając na uwadze wczorajszy wywiad z Micheilem Sakaszwilim prezydentem Gruzji - jest to wizja realna. 

    Na stronie 108 mamy ewidentną wskazówke, że chodzi o Wajdę i jego Katyń jako twórcę filmu o upadku samolotu - paradoksalna zbieżność losu. 

    Na stronie 109 i 110 opisane jest, co polski naród wycierpiał od wrogów, rozbiory i Katyń, które doprowadziły do polskiego rozdwojenia jaźni i braku jedności. 

    Na stronie 111 jest opis budowy pomnika, a następnie parady równości, która ma się odbyć w Warszawie w czerwcu tego roku - tęczowej parady. 

    Na stronie 120 mamy pogrzeb wśród armatnich salw. 

    Na stronie 190 mamy opis zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego, który przewodzi polskiej jedności. 

    Od strony 204 są zapiski stylizowane na dokumenty z IPN i zeznania z teczki, z których, jak się dokładnie wczytać, wiele można się dowiedzieć o tym, co się dzieje i dziać będzie. 

    Od strony 260 do stron 267 jest opis tego, co działo się na pokładzie samolotu w momencie katastrofy. 

    Na stronie 271 jest wskazówka, kto za to odpowiada. 

    Od strony 285 jest opis tego wszystkiego, czego świadkami byliśmy przez ostatnie dwa tygodnie - całego spektaklu medialnego ze śmiercią prezydenta w tle. 

    Na stronie 288 - chyba nieprzypadkowy numer strony, jest lista osób, które zginęły - zginęli wszyscy, podobno prezydent i świta, posłowie, senatorowie - kto teraz będzie rządził? 

    Jeśli zakończenie się sprawdzi, to blisko nam do końca świata. 

    Dnia 2010-04-24 o godz. 22:34:05 

    Red Knight napisał(a): Stern Alef, „Pola Laska, czyli upadek czwartej kości pospolitej rzeczy” /DIDIAMOSS PRODUCTION, Wydawnictwo ANAGRAM/ debiut 4 czerwca 2009. 

    = > Pola Laska

    I ponownie, trudno doszukiwać się tu jakiejś specjalnej zdolności jasnowidzenia u autora książki – po prostu jej treść, moim zdaniem, została wykorzystana do inscenizacji zamachu pod Smoleńskiem oraz do paraliżującej nas kampanii dezinformacyjnej – a jak było naprawdę – gdzie Oni zginęli i w jaki sposób? - to nadal nie wiemy… 

      image

    Wiemy tylko, że w kwietniu 2010 roku straciliśmy Prezydenta RP oraz 95 innych prominentnych osób. 

    I pamiętajmy, że „do samolotu do Smoleńska”  miał też wsiąść Jarosław Kaczyński. 

    I wtedy byłoby naprawdę „gruntownie pozamiatane”… 

    Bo to „Bliźniacy”  jako pierwsi rzucili wyzwanie architektom Nowego Porządku Świata w Europie i Eurazji, a skoro obecnie, jako sojusznik USA, nadal nie jesteśmy w stanie zgłębić prawdy o Tragedii Smoleńskiej – to…? 

    Ale pamiętajmy, że prezydent Clinton w latach 90-tych ub. wieku publicznie stwierdzał, że istnieją obszary i aspekty obronności USA (m.in. geoinżynieria oraz działania pewnych służb specjalnych) całkowicie wyjęte spod kontroli oraz jurysdykcji prezydenta. 

    P.S. Polecam:  = > Alef Stern: Zamach w Smolensku to robota nie tylko Rosji

    Jestem tego samego zdania i kiedyś zebrałem argumenty wskazujące potencjalnych zleceniodawców: 

    = >  Czy w zamachu smoleńskim maczali palce wyłącznie ruscy?

    Bo ruscy pod Smoleńskiem, moim zdaniem, to zostali jedynie wynajęci do niechlujnej (jak to u nich) inscenizacji i klasycznej „maskirowki”, podobnie jak Hitler i jego ludzie (oraz cały aparat państwowy III Rzeszy) zostali wynajęci do rozpętania II. wojny światowej, aby mogły zostać osiągnięte jej wcześniej zaplanowane cele => Plan trzech wojen światowych

    "Druga Wojna Światowa musi być podsycana przez wykorzystanie różnic pomiędzy faszystami i syjonistami politycznymi.  

    Ta wojna musi rozegrana tak, by nazizm został zniszczony,       

    zaś syjonizm polityczny był na tyle silny, aby ustanowić suwerenne państwo Izrael w Palestynie.  

    Podczas II wojny światowej, międzynarodowy komunizm musi się stać na tyle silny, aby zrównoważyć chrześcijaństwo, które będzie ograniczone, a następnie znajdzie się pod kontrolą, aż do czasu, kiedy będziemy potrzebować go do ostatecznego kataklizmu społecznego.” 

    image

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Po wkroczeniu w październiku 1939 roku Litwinów do Wilna doszło do antyżydowskich zamieszek w mieście.
     
     
           Nastroje antyżydowskie wzmacniała perspektywa odejścia wojsk sowieckich z Wilna, na mocy sowiecko-litewskiego układu z 9 października 1939 roku, przewidującego przekazanie Wilna i zachodniej Wileńszczyzny Litwie, w zamian za utworzenia na terenie państwa litewskiego sowieckich baz wojskowych.
     
     
            W obliczu tych informacji niektórzy wileńscy Żydzi, obawiając się odwetu ze strony Polaków, prosili władze sowieckie o zgodę na ewakuację z jednostkami sowieckimi i emigrację do Związku Sowieckiego.
     
     
            Poczucie zagrożenia wśród Żydów wzmogło się po rozwiązaniu w dniu 19 października 1939 roku Gwardii Robotniczej, zdominowanej przez środowisko żydowskie.
     
     
            W sumie w październiku 1939 roku Wilno opuściło około 3 tysiące Żydów „z kręgów lewicowych i prosowieckich”.
     
     
           Z kolei wileńscy Polacy oczekiwali, iż okupacja litewska będzie bez porównania łatwiejsza do zniesienia niż sowiecka.
     
     
          Armia litewska wkroczyła do Wilna w dniu 28 października 1939 roku. Na Górze Zamkowej załopotała żółto-zielono-czerwona flaga litewska. Na ulicach pojawiły pierwsze patrole policji litewskiej. Ubranych w granatowe płaszcze z dwoma rzędami złotych guzików, w białych rękawiczkach i czaku przyozdobionym kitą, ulica wileńska natychmiast przezwała ich z litewska „kałakutasami”, czyli indykami.
     
     
           Sowieci opuszczając miasto wywieźli zapasy mąki. Natychmiast pojawił się problem z zakupem chleba. Przed piekarniami ustawiły się olbrzymie kolejki. Cena chleba wzrosła o 400%. Wśród czekających w kolejkach rozeszła się plotka, że właściciele piekarń specjalnie ukrywają chleb, licząc na dalszy wzrost jego ceny.
     
     
           Przed jedną z piekarń, należącą do Żyda, wybuchły zamieszki, które rozszerzyły się na  inne rejony miasta. Na ulicach zaczęły formować się demonstracje. Główna manifestacja udała się pod wileński ratusz, gdzie wznoszono okrzyki antylitewskie i prosowieckie. Policja litewska rozpoczęła rozpraszanie demonstrantów.
     
     
           W tym samym czasie, wedle żydowskich relacji,  polska młodzież gimnazjalna i studencka zaczęła atakować przechodzących Żydów. Zamieszki stały się coraz bardziej gwałtowne, a policja straciła kontrolę nad sytuacją w mieście.
     
     
          Rozpoczęło się demolowanie i rabowanie sklepów, przede wszystkim żydowskich.
     
     
          Władze litewskie zlekceważyły próby interwencji podejmowane przez przywódców społeczności żydowskiej z dr. Jakubem Wygodzkim na czele. W tej sytuacji Żydzi zagrozili władzom litewskim, że wezwą na pomoc przebywające w pobliżu miasta sowieckie jednostki pancerne. Dopiero to poskutkowało – władze litewskie rozkazały policji ukrócenie ekscesów.
     
     
          Po kilku dniach policja litewska przywróciła porządek w mieście. Litwa wysłała do Wilna znaczne zapasy żywności, co także przyczyniło się do uspokojenia nastrojów w mieście.
     
     
          W czasie zamieszek zabitych zostało dwóch Żydów, a około 200 uczestników zajść zostało rannych, wśród których większość stanowili Żydzi. Kilku najbardziej aktywnych uczestników zajść aresztowano i postawiono przed sądem.
     
     
          Pomimo zdecydowanych działań podjętych przez władze litewskie, atmosfera w mieście nadal była gorąca – nadal dochodziło do antyżydowskich ekscesów. W odpowiedzi Żydzi zaczęli organizować oddziały samoobrony. Władze litewskie uzależniły zgodę na ich formowanie od podporządkowania tej formacji policji litewskiej. Wobec odmowy Żydów, Litwini zakazali ich dalszego tworzenia. Ostatecznie policji litewskiej udało się ukrócić antyżydowskie wystąpienia.
     
     
          Do podobnych wydarzeń doszło w październiku 1939 roku także w innych miastach na terenie Wileńszczyzny – między innymi w Landwarowie, Starej Wiejsce oraz Podbrodziu. W tym ostatnim miejscu interweniowali Sowieci, wysyłając szwadron kawalerii. Funkcjonariusze NKWD aresztowali 20 osób, które przewieziono do więzienia w Święcianach.
     
     
          Po tych wydarzeniach stosunki polsko-żydowskie pozostały napięte. Wkrótce Polaków w Wilnie zaabsorbował antypolski kurs władz litewskich, którzy zaczęli faworyzować miejscowych Żydów, kosztem Polaków. Jak zauważa Piotr Łossowski: „rząd litewski dążył do poróżnienia czy nawet przeciwstawienia innych grup narodowościowych w Wilnie i na Wileńszczyźnie, w pierwszej kolejności Żydów”.  W swej polityce Litwini wzorowali się więc na Sowietach.
     
     
           W dniu 2 listopada 1939 roku doszło do wielkiej polskiej manifestacji na Rossie, w której wzięło udział 50 tysięcy osób. Uczestnicy manifestacji uformowali potem pochód, który ruszył w kierunku śródmieścia, wznosząc antylitewskie okrzyki. Po przejściu przez Ostrą Bramę skierował się na ul. Wielką, gdzie został zaatakowany przez znaczne siły litewskiej policji konnej. Kilkadziesiąt osób zostało rannych, a kilkadziesiąt aresztowanych.
     
     
          Polskiemu Komitetowi z Bronisławem Krzyżanowskim na czele udało się uzyskać zgodę władz litewskich na zorganizowanie obchodów Święta Niepodległości w dniu 11 listopada, które przebiegły bardzo uroczyście.
     
     
          W mieście ukazywało się szereg polskich gazet, funkcjonowały polskie organizacje społeczne i charytatywne. Jednak od grudnia Litwini nasilili antypolskie działania, którym najbardziej znamiennym dowodem była likwidacja w dniu 15 grudnia 1939 roku Uniwersytetu Stefana Batorego.
     
     
          Pomimo fatalnych doświadczeń w środowisku żydowskich i polskich elit dało się zauważyć dążenie do złagodzenia napiętych dwustronnych stosunków. Doszło do współpracy komitetów pomocy  – polskiego i żydowskiego. Przyjaznym gestem ze strony żydowskiego komitetu pomocy była opieka nad grupą 22 polskich intelektualistów, wśród których przeważali uchodźcy z Warszawy i Poznania.
     
     
          Inicjatorem polsko-żydowskiego zbliżenia był Feliks Gross, przedwojenny działacz PPS z Krakowa. Współpracowali z nim między innymi: hr. Michał Tyszkiewicz, Tadeusz Zajączkowski, były sekretarz Walerego Sławka oraz Wanda Pełczyńska, b. posłanka do sejmu i żona wieloletniego szefa II Oddziału Sztabu Głównego WP – płk. Tadeusza Pełczyńskiego.
     
     
           Ponowne wkroczenie wojsk sowieckich do Wilna w czerwcu 1940 roku spowodowało odnowienie antagonizmów polsko-żydowskich.
     
     
     
     
    Wybrana literatura:
     
     
    M. Wierzbicki – Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim. Stosunki polsko-żydowskie na ziemiach północno-wschodnich II RP pod okupacją sowiecką (1939-1941).
     
    Świat niepożegnany. Żydzi na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej w XVIII- XX wieku, red. K. Jasiewicz.
     
    K. Jasiewicz - Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów
     
    L. Tomaszewski – Kronika wileńska 1939-1941
     
    P. Łossowski – Litwa a sprawy polskie 1939-1940
     
     
     
     
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1089 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    • 19:00 Blog: Gadający Grzyb - GAFA - koniec finansowego raju? http://podgrzybem.blogspot.com/
    • 19:09 Blog: Aleksander Ścios (czyta MarkD) - Zbrodnia założycielska III RP musi zostać wyjaśniona https://bezdekretu.blogspot.com/
    • 19:29 Felieton: Małgorzata Todd - Jak zostać noblistą? http://mtodd.pl/
    • 19:31 Audiobook: Florian Czarnyszewicz (czytają Katarzyna i Władysław) - Losy pasierbow, rozdz I, odc. 1 http://losypasierbów.niepoprawneradio.pl
    • 19:48 Premiera: Jan Parys, Jerzy Kłosinski, Antoni Macierewicz, Leszek Sosnowski - Premiera niezakłamanej biografii Antoniego Macierewicza - Kanał YT : ascotv
    • 21:10 Raport PCh24: Jacek Ożóg - 'Tęczowa dyskoteka' w Krakowie i 'postęp' w kanadyjskich liniach lotniczych - PCh24TV - Polonia Christiana
    • 21:26 Geopolityczny Tygiel: dr Jerzy Targalski - Czym jest 'Wyspa-Rosja' - TV Republika
    • 21:44 Komentarz Tygodnia: Witold Gadowski - Jedenastu rewolwerowców! - GadowskiTV
    • 22:28 Komentarz: Leszek Żebrowski - Im dalej od wojny, tym ich wiecej - Kanał YT: Leszek Żebrowski - Wyklęci TV
    • 22:49 Rozmowa: Leszek Żebrowski, Bolo Mauser - Pyrrusowe zwyciestwo PiS - Polaków Niepoprawne Rozmowy
    • 23:31 Nigdy się nie poddawaj: Wojciech Sumliński - Powyborczy komentarz! https://www.youtube.com/channel/UCM5aYlgEbslOTUjZMBlKoeg
    • 24:03 Wykład: Ewa Kurek, Ryszard Hołubowicz - Polacy i Żydzi w XVI wieku - Kanał YT: Niezależny Lublin
    • 01:22 Głos Polski: Antoni Macierewicz - Głos Polski https://www.radiomaryja.pl/
    • 01:32 Felieton: Prof.Krystyna Pawłowicz - Myśląc Ojczyzna - Radio maryja
    • 01:40 Felieton: prof. dr hab. Mieczysław Ryba - Myśląc Ojczyzna - Radio Maryja
    • 01:50 Panel: Grzegorz Kucharczyk, Tomasz Kolanek, Dorota Kania, Adrian Stankowski, Antoni Trzmiel - 30 lat 'wolnej' Polski. Bilans zyskow i strat. Kto i dlaczego walczy z polskim panstwem? - Przystanek Niepodległość 5

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Smok Eustachy  |  0

    Bogdan Borusewicz oświadczył, że PiS stracił „moralną i polityczną legitymację do rządzenia” i powinien zrezygnować z obrad senatu. Teraz mu się przypomniała moralna i polityczna legitymacja, szkoda że jak 5 lat temu wybierali sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie mając żadnej legitymacji moralnej i niemoralnej nie protestował, że nie można. Dopóki nie zrozumieją, że społeczeństwo oczekuje że wycierpią to  samo, co urządzali pisiorom, Kaczora nie pokonają. Drugi taki mądry senator Jacek Fedorowicz grozi mordem:

    "Człowiek, który w tym momencie, kiedy tak ważna rzecz się stała w polskiej polityce, nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń. To jest pewne – oświadczył. – Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo."

    Rzuca to oświadczenie nowe światło na śmierć prezydenta Gdańska Adamowicza, natomiast na Platformę Obywatelską nie rzuca bo wiadomo, jak jest. Ów Neumann też swoje tu dołożył. Chęć mordu wnuka jest standardowym przykładem zdziczałego barbarzyństwa.

    II

    Ciekawe co na to tzw. kuce, które lansują hasło "PiS-PO jedno zło". Słuchajcie kuce nie będę was nazywał kucami tylko Konfederatami, aby tym bardziej unaocznić wasz upadek. Żaden z was nie wydał z siebie nawet kwiku w tej sprawie, podczas gdy redaktor Ziemkiewicz pochylił się nad wami z troską tłumacząc delikatnie, że jesteście kretynami i oparliście swą kampanię na jawnej i oczywistej durnocie. Przeto do matołów swe orędzia kierujecie. Zamiast docenić ten gest owego Ziemkiewicza fikacie w komciach ale czemu kontrstanowiska nie ma? On do was z chlebem a wy do niego z kamieniem. Przy czym nikogo nie obchodzą wasza żale, ze pisiory was biją. Taka ich uroda jest. Nie ma natomiast porównania kaczystów z totalniakami, którzy są totalną Targowicą podczas gdy pisior jaki jest każdy widzi. Działa to pomrocznie, bezrefleksyjnie, marudnie i nieskutecznie ale nie jest Targowicą. Trzeba konkretnie punktować Kaczora a nie wylewać strumienia pokrzywdzonych żali.

    https://youtu.be/A6xrRZgqYXQ

     

     

     


    Teraz protokół 3 procent został uruchomiony, jakżeście weszli to protestujecie w sądzie, który wybory może unieważnić jak mu z kalkulacji wyjdzie, że totalni zyskają. I reakcja elektoratu jest niewiadomą w tej sytuacji, możecie nie wejść i się skończy. Druga refleksja owego Ziemkiewicza jest taka, że macie u siebie chętnych na powtórkę kariery Qunia, który podczepił się pod totalnych. Jak nie będziecie zasiadać w parlamencie to gorzko zapłaczecie i do siebie miejcie pretensje. A nie do tego Otoki-Frąckiewicza, który lży was nieustannie a nawet jak kazali mu się zamknąć i nie wspominać o was to jeszcze bardziej was zelżył opowiadając o embargu.

    https://youtu.be/qrMSnWETHwU

     

     
     

     

    Pojmijcie w końcu, że możecie mu skoczyć i jesteście za ciency w te klocki. I jeśli ktoś na was głosował to jest elektorat i zyskuje prawo do lżenia was przez najbliższe cztery lata, niezadowolenie swoje bowiem w ten sposób artykułuje.

    III

    Ja na na was nie zagłosowałem bo jestem przeciw Schetynie i Zandbergowi, a nie za. Nie będę zatem was lżył, tym bardziej że leżącego bym musiał kopać. Nawet Redaktor Michalkiewicz nie chciał komentować waszych wyskoków. Owszem, występki czołowego siepacza kaczyzmu J. Kurskiego wołają o pomstę do nieba, nie ma bowiem w TVP miejsca na jakąś finezję i wyrafinowanie, jest walenie młotkiem w głowę. Jeśli coś z tym nie zrobią to nawet prezydenckie mogą przegwizdać, teraz ostatnie ostrzeżenie jest.

    Zauważcie polepszenie wyników Gowina i Ziobry. Ziobryści są odpowiedzialni za największe wtopy kaczystowskiego reżimu, pokazali nieudolność swą, nie wiem, skąd takie uznanie. W każdym razie widać, że ludzie widzą nieuchronność rządów Kaczora ale nie za bardzo chcą głosować na sam PiS. Gowinowi wynik spada bo w Krakowie jedynką jest Wassermann która nie jest w PiS i ona zbiera glosy nie chcących głosować na PiS i dla Gowina mało głosów zostaje. Badania trzeba robić aby dowiedzieć się na ile Solidarna Polska i Porozumienie wchodzą z niebiorących miejsc. Jeśli w znacznej skali to mamy do czynienia  świadomym wyborem społecznym. A gdyby w sejmie były tylko PiS, Solidarna Polska, Porozumienie i Konfederacja to by źle nie było. jest jednak jak jest.

    IV

    Co się jednak udało? Konfederaci w postaci Bosaka trafnie przedstawili ideę oddzielenia LGBT i lewactwa od państwa. Musieli na moim blogu ją wyczytać bo opracowałem temat jakiś czas temu. Nieszczęściem naszym było oparcie państwa na jakiś pierdołach jak laicyzm i inne. Jakieś szpiony i tajne kable esbecji za tym stały, bo rzecz jest idiotyczna. Wartości były potraktowana jako coś dodatkowego, na wymarciu i w ogóle subiektywnego, podczas gdy zabobon ma być obiektywny.

    Zobaczcie co teraz się wyprawia: religia w szkole narusza bo się zmusza, ale LGBT ma być obowiązkowe i nie ma zmiłuj. Podobnie terror seksmaniaków, którzy obowiązkowo chcą dzieciarnię molestować swoimi lubieżnymi wynurzeniami. Tu już nie ma gadki, że ktoś nie chce. Tamte wysuwają postulat oddzielenia Kościoła od państwa my przeto musimy odpowiedzieć postulatem oddzielenia lewaka od państwa. Dalej mamy postulat wypowiedzenia konwencji przemocowej i wprowadzenia równości płciowej, w sensie żeby dyskryminację mężczyzn ukrócić.

    A nie wyskoki różne. Oto Wilk zaczął bredzić, że Konfederacja to jedyna nadzieja lewicy, bo razem praworządność będą wprowadzać. Drugi mądry Sośnierz o likwidacji pińcsetplusa. Nie o zamianie na obniżkę i uproszczenie podatków tylko likwidację. Że tam Korwin zaczął wyzywać elektorat pisiorów od idiotów to pomijam. Jakby zaczęli rzucać takie teksty w reżimowej TV przed wyborami a nie teraz po krzakach,  to nigdzie by nie weszli. Taka jest gorzka prawda.

    Że Platforma jest gorsza? Nie jest to żadne usprawiedliwienie. Schetyna wziął jakąś gwiazdke Disco-Polo i kazał jej smędzić ponuro w spocie wyborczym. Infantylny spot diskopolowy konfederacki przynajmniej ma pozytywny wydźwięk.Zamiast tam kicać powinni knuć aby znaleźć sposób na wycyckanie Kaczora.
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1088 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

     

     

     

     

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od 2019-10-16 czasu polskiego

    5
    5 (1)