Frondelkowa Hiena Roku

 |  Written by Gadający Grzyb  |  42

Fronda ośmiesza jak najbardziej realną kwestię obecności agentury w polskim życiu publicznym.

W pełni popieram postulat ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, by „portal poświęcony” Fronda.pl nominować do anty-nagrody „Hiena Roku” przyznawanej przez SDP. Tekst „V kolumna Putina zajmuje PKW. Gdzie jest państwo Polskie?” sugerujący, że za protestem i okupacją Państwowej Komisji Wyborczej stoi ruska agentura, jest wyjątkowo łajdacką manipulacją. Toporna, pełna łgarstw propaganda, którą od jakiegoś czasu raczy czytelników Fronda.pl sporządzona wedle klucza: „kto ma inne zdanie niż jedynie słuszna siła opozycyjna, ten ruski agent” uwidoczniła się w tym krótkim paszkwilu z całą obrzydliwością.

Czego dowiaduje się odbiorca inkryminowanego artykułu? Ano tego, że protest został zorganizowany przez Ruch Narodowy i KNP oraz Grzegorza Brauna - „organizacje jawnie prorosyjskie”. Pan Grzegorz, jeśli to-to czytał, musiał mieć nielichy ubaw, że awansował do rangi „organizacji”. Tymczasem, o ile Kongres Nowej Prawicy, a szczególnie Janusz Korwin-Mikke faktycznie prezentuje opcję rusofilską i proputinowską, o tyle w RN mogą co najwyżej ryć pojedyncze ruskie krety, dość skutecznie zresztą neutralizowane przez ogół członków tej formacji. Każdy kto miał w ręku związany z młodymi narodowcami tygodnik „Polska Niepodległa” może potwierdzić, że nie uświadczy się tam choćby cienia rosyjskiej propagandy. No chyba, że krytyka PiS sama w sobie wystarczy by dorobić się łatki „agenta”. A już kompletną aberracją jest określenie Grzegorza Brauna mianem „oddelegowanego do 'radykalnych' katolików, wielbiciela Putina”. Przypomnę – tego samego Brauna, który jest autorem demaskatorskich filmów o „towarzyszu generale” Jaruzelskim, oraz cyklu „Transformacja. Od Lenina do Putina”. Braun wcześniej już naraził się Frondzie sceptycznym stosunkiem do przewrotu na Ukrainie i sprzeciwem wobec mieszania Polski do wschodniego konfliktu. To jak sądzę wystarczyło, by wrzucić go do worka z „ruskimi agentami”. Nie ma mowy, że ktoś może mieć po prostu inne zdanie. Obowiązywać ma jednomyślność, a kto się wyłamuje, ten jest „wielbicielem Putina” - ot, standardy debaty według „portalu poświęconego”.

Na tym jednak Frondowe manipulacje się nie kończą. Ani słowem nie wspomina ona o tym, że pikieta przed PKW współorganizowana była również przez Solidarnych 2010 wraz z Ewą Stankiewicz. Nie pasowało do obrazka? Ewa Stankiewicz i Solidarni w charakterze putinowców już by nie przeszli? Więc pominiemy ich udział w demonstracji. Jedźmy dalej. Portal nie wspomniał również, że okupacja PKW nie była w ogóle przez organizatorów planowana, zaś liderzy zgromadzenia nawoływali, by uczestnicy zachowali spokój i nie dawali pretekstu do interwencji policji. Do zajęcia sali konferencyjnej PKW doszło właściwie przypadkiem – Grzegorz Braun, Ewa Stankiewicz i jeszcze kilka osób weszło do budynku w celu odbycia rozmów z członkami PKW. Dopiero na miejscu okazało się nagle... że nikt nie chce rozmawiać – i stąd wynikła samorzutna okupacja. O tym również na „portalu poświęconym” ani słowa.

Artykulik został zilustrowany zdjęciem Roberta Winnickiego, Grzegorz Brauna i Przemysława Wiplera – to również jest manipulacja. Działacze RN - Bosak i Winnicki – dostali się do siedziby PKW znacznie później, udzielili kilka wywiadów mediom i po ok. dwóch godzinach wyszli. To miała być niby ta ruska prowokacja? Tymczasem zdjęcie wraz z tekstem sugeruje czytelnikowi, że to właśnie oni byli inicjatorami wejścia do PKW. Korwin natomiast dość szybko opuścił demonstrację, by po chwili pojawić się w Polsacie News, gdzie stanowczo, z pozycji legalistycznych krytykował okupujących. To w końcu jak – była ruskim agentom ta okupacja na rękę, czy nie? Cała narracja „Frondy” pruje się w tym miejscu jak dziadowskie gacie.

Tekścik na Frondzie liczy raptem niespełna 12 linijek, z czego trzy zajęło przypomnienie wcześniejszych publikacji – równie zresztą „uczciwych”, co omawiana tutaj. Proszę zwrócić uwagę o ile więcej miejsca zajęło odkłamanie wszystkich bredni, jakie udało się „frondelkowi” w tych 12 linijkach skondensować. Nadmienię, że do „ukąszonych przez Putina” prócz Brauna zostali już wcześniej zaliczeni nie tylko narodowcy en bloc, lecz również Michalkiewicz, Max-Kolonko, Ziemkiewicz... To dopiero jest paranoja – w ten oto sposób Fronda ośmiesza jak najbardziej realną kwestię obecności agentury w polskim życiu publicznym. Przy okazji – zgodnie z najlepszymi wzorcami komunistycznej propagandy artykuł nie jest podpisany. Jako autor widnieje po prostu „Fronda.pl”. Skądinąd wiadomo, że autorem bądź współautorem najbardziej jadowitych tekstów na tym portalu jest właściciel Tadeusz Grzesik. Czyżby czuł, że tym razem w swym zacietrzewieniu wypłynął na ocean absurdu?

Kończąc, pozostaje stwierdzić, że nawet „Wyborcza” kłamie inteligentniej. Dlaczego „Fronda” postanowiła stać się bardziej prostacką kopią „GW”? I dlaczego łże aż tak głupio? No i wreszcie – oni tak sami z siebie, czy wypełniają czyjeś dyspozycje?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 48 ( 28.11-04.12.2014)

4.57143
4.6 (7)

42 Comments

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Od czasu wyborów nagle mamy mnóstwo blogerów z niepoprawnych. Jakoś wcześniej ich tu nie było... Nie dziwi Cię to, Grzybie?

I czy świadomie nie rozróżniasz antyrosyjskości (antymoskowizmu) od antysowieckości? RN jest antysowiecki, ale podkreśla swój zniuansowany stosunek do Rosji. Taka narracja w polityce znaczy: lubimy Rosję, ale nie chcemy się z tym wychylać. Czekamy na lepszy moment...

Istotnie wygląda na to, że RN jak zwykle wyprzedził PiS w radykaliźmie i zebrał za to punkty od chwiejnego, pisowskiego elektoratu narodowo-katolickiego, który tym się różni od lemingów, że zamiast hamburgerów konsumuje ideały i emocje.

Przy okazji, polecam mój tekst: http://naszeblogi.pl/51188-rozdwojony-jezyk-prawicowej-polityki Emocje rzecz ludzka i każdy może wpaść w egzaltację, prawda, Grzybie?
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Przepraszam, że się wtrącę, ale takie mam wrażenie jakby komentarz ciut nie na temat. ;-)  GG tylko stwierdził fakty, które przekłamuje Fronda w bardzo prymitywny sposób. Tak się składa, że słuchałam relacji i wiem na pewno, że inicjatorem wejścia do PKW na pewno nie był RN. Sprawa zaś miłości do Putina RN i i inwigilacji jego przez agenturę to odrębny temat.
A już na pewno nic wspólnego protest w PKW nie miał z PiS.
Pozdrawiam
Katarzyna
PS.
Też kiedyś pisałam w niepoprawnych. ;-)
Ale jak to się ma do treści notki Gadajacego Grzyba?
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
RN nie jest jednolity, to po pierwsze. Po drugie - jakies pojedyncze ruskie krety pewnie są (zresztą, gdzie ich nie ma? przypomnijmy sobie PiS i przypadek Kaczmarka), ale w moim odczuciu nie determinują oblicza RN. Zresztą, sięgnij sobie po "Polskę Niepodległą", to sam zobaczysz. Niepotrzebna tylko jest wojenka na linii RN-PiS, bo to szkodzi obu stronom i kanalizuje emocje w pożądanym dla władzy kierunku.
No i po trzecie - w tekście zajmuję się przede wszystkim ordynarnymi łgarstwami Frondy. Na marginesie - organizatorzy pikiety nie planowali okupacji PKW.
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Od pewnego czasu  z coraz większym zdumieniem przeglądam portal Frondy. Jeszcze trochę i dołączą do broszurowych agitek i sensacyjnych tabloidów. Co się dzieje? Nie mogę pojąć. Prymitywny atak na Grzegorza Brauna nie mieści się w żadnym stylu walki politycznej. To raczej walenie cepem na oślep.
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Też mnie to zastanawia. Może tu jest jakieś drugie dno. Chyba nie sądzą, że czytelnicy są aż tak głupi? Zresztą, wystarczy poczytać komentarze na Frondzie pod artykułami. Z jednej stronie walczą z Ruchem Narodowym, z drugiej - trzymają u siebie ewidentnych dyżurnych trolli (nabijają ruch na portalu?).

Poza tym - nawet wydawnictwo Frondy odcięło się od "portalu poświęconego". http://www.wydawnictwofronda.pl/oswiadczenie
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Istotnie, "portal poświęcony" zszedł na  psy. Nie da  się go czytać, a już na pewno nie cytować.
Trudno z całą pewnością stwierdzić, że ma to związek ze zmianami redakcyjnymi. Jednak nie sposób nie zauważyć dziwnej koincydencji pomiędzy wymianą redakcji i linią ideową Frondy.

Nadmienię, że do „ukąszonych przez Putina” prócz Brauna zostali już wcześniej zaliczeni nie tylko narodowcy en bloc, lecz również Michalkiewicz, Max-Kolonko, Ziemkiewicz... To dopiero jest paranoja – w ten oto sposób Fronda ośmiesza jak najbardziej realną kwestię obecności agentury w polskim życiu publicznym.

Właśnie. Paranoja jak nic. I, niestety, niektórym tzw. naszym środowiskom taka postawa wcale nie wydaje się dziwna i zaskakująca, żeby nie użyć mocniejszego słowa.

Chciałoby się zakrzyknąć: quo vadis, "portalu poświęcony"?

Pozdrawiam.Ursa Minor
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Może to gra pod mobilizację prawicowej wersji lemingów - bo niestety są takowi. Ma być jedna, słuszna linia, a kto odstaje - ten agent (w wersji "Wyborczej" - pisowiec).
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika max

max
Primo: RN nie zebrał nic - naprawdę sądzicie, ze ludziom tak się poglądy co dwa tygodnie zmieniają?
A sondaże to pokazują...
Naprawdę, naprawdę? :)

W drugą stronę: "zniuansowany stosunek do Rosji" - rozwinę, hm, rozumiem, ze istnieją podgatunki. Antysowietyzm, antyrosyjskość, antymoskiewskość... ;)
Nooo, tak. ;)
A mię się naiwnemu zawsze wydawało, pewnie te głupie ksiązki historyczne mi zamieszały, że imperialne ciągoty Rosji/ZSRS ponadustrojowe.

A, wybaczcie, ale rusofilskie ciągoty Brauna znane od dawna, prawda?
I co by nie zrobił, co by teraz nie powiedział - dał im nieraz wyraz.
Mnie z nim, wybaczcie, nie po drodze. 

Proponuję też przystopować z pompowaną martyrologią Brauna. Policja ich zwinęła, źle, nieładnie, paskudnie. Jak to się ma do demokracji, którą ponoć mamy i wyznajemy, nie wspomnę.
Ale Braun pchał się tam dla lansu - druga strona medalu. Kto słuchał jego późniejszych wypowiedzi, ten wie. A teraz jaki "czterdzieści i cztery". Bojowiec o Polskę, a wstrętny PiS nie poparł.

Za Frondą nigdy nie przepadałem, więc też nie czytywałem regularnie. Byli niestrawni, stąd mój dystans. I nie chodzi mi o kwestie ukraińskie - od dawna byli niestrawni. Określony poziom dogmatyzmu odstręczał.

Kolonko (dobry dziennikarz) nie po linii Frondy. Isakiewicz - Zaleski (prawy człowiek) nie po linii GP. Może by tak zacząć z dystansem patrzeć na te wszystkie prawicowe dziennikarsko-opiniotwórcze środowiska. Chcieliby być Mefistofelesami, a nie umieją. ;) No, przeciez chyba nikt nie wierzył, że oni tak dla idei działają, nie? ;)

To jak już, mam nadzieję, naraziłem się wszystkim, powiem: dobranoc. :)

Miłego czwartku, który - co prawda, nastał już chwilę temu. :)



 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Kto wcześnie idzie spać, ten komentuje rano ;-)
też sobie ulżę. Wiecej adrenaliny, to więcej energii, a dzień długi.
Ad rem:

A, wybaczcie, ale rusofilskie ciągoty Brauna znane od dawna, prawda?
I co by nie zrobił, co by teraz nie powiedział - dał im nieraz wyraz.
Mnie z nim, wybaczcie, nie po drodze. 

Akurat mnie też. Ale czy musimy chodzić tymi samymi ścieżkami? I Czy to powód, by od razu czynić z tego zarzut V kolumny? Czy to wyklucza nasze oburzenie na haniebne, procesy?

A swoją drogą protesty, marsze, gromkie pohukiwania nie robią na władzy specjalnego wrażenia. Dlaczego? Zależy władzy na Majdanie? Czas na jasne określenie taktyki prawicy. W pojedynkę trudno złapać nawet pchłę, a cóż dopiero walczyć z postkomuną i postsowiecką putinowską agenturą.
Bardziej od pozerstwa Brauna wyprowadza mnie z równowagi, np.  Bosak, który dzień na twitterze zaczynał od  oskarżania PiS za rozlew krwi na Majdanie.

Ale zgadzam się; wyniki wyborcze mówią same za siebie. Ani z Brauna, ani z Winnickiego, Bosaka czy Wiplera (NP to odrębny smutny dla Polski temat) nie będzie wodzów narodu. Uważam, że to władzy bardzo zależy, by czynić z nich zagrożenie dla Polski. Ot, choćby po to, by odwracać uwagę od korupcji, mafijnych układów i demontazu państwa.

Nie znaczy to, by RN nie mógł być siłą, która razem z PiS do diabła odeśle i prezydenta i rząd i całą tę maszynkę do głosowania. Tylko trzeba się dogadać wreszcie, a nie dawać się szczuć na siebie.

 

Kolonko (dobry dziennikarz) nie po linii Frondy.

Jak ktoś trąbi, że jest okazja odebrać Ukraińcom Lwów, a rosyjskie tuby Putina natychmiast to powtarzają, to jak mam traktować tego gościa? Nie wiem czy jest agentem, ale pożytecznym idiotą na pewno, choć przyznaję, że dobrze zna rzemiosło dziennikarskie i potrafi pleść przekonywująco. Każdy ma głowę, która powinna służyć do myślenia i każdy powinien umieć odróżniać plewy od ziarna w jego gadaniu. Jeśli chodzi o mnie, to za stara jestem na takie dziennikarstwo. ;-)

Isakiewicz - Zaleski (prawy człowiek) nie po linii GP.

Myślę, że już dokładnie ten temat w internecie został przerobiony. Nie warto go wałkować.Mnie przkonuje argumentacja prof. A. Nowaka; to Rosja ma u nas potężną partię, to Rosja zagraża Polsce i to Rosji zależy, abyśmy nie dogadali się z Ukraińcami.

Czy jest to możliwe? Nie wiem. Czas pokaże. Ale chciałabym, aby z równą pasją ktoś upominał się o ofiary zbrodni sowieckich. Nie znaczy to, że mamy odpuścić w kontaktach z Ukrainą ich zbrodnie.
Jak kończy się pojednanie za wszelką cenę,  to widać po naszych stosunkach z Niemcami. Maluczko, a bedziemy winni za ich zbrodnie. Tego błędu z Ukraińcami  nie wolno popełnić, ale to nie znaczy, że mamy dawać się szczuć na siebie przez putinowską agenturę.

Miłego dnia :-)
Pozdrawiam
Katarzyna
 

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
przyznam, że dobrze mi się czytało Twój komentarz. Ów dobrostan wynikał z poczucia, że poza drobnymi szczególami, ogólnie mogłam się z Tobą zgodzić smiley.
A te szczególy? Naprawdę drobne.
Z Braunem nie tylko mi nie po drodze. Sądzę, że przewidując ciąg dalszy, zrobił to dla lansu (tu pełna zgoda z Maxem) i jeszcze wciągał Ewę Stankiewicz. Solidarni 2010 chyba dostrzegli, że wejście do PKW nie było najlepszym pomysłem. Przy ocenie działań władz pełna zgoda, haniebne!
I jeszcze RN... Może mógłby wraz z PiS-em "odesłać do diabła...", tylko jak miałoby się to dokonać, skoro za cel wziął sobie gryzienie PiS-u po kostkach, zamiast krytykę władz i układu? No właśnie, przypomina ratlerka, który ze swoimi 2% (trochę nadłożyłam ;)) jest owszem, głośny i... nic więcej. Jeśli nie zmieni retoryki, nie stanie się znaczącą siłą.

Serdecznie pozdrawiam!
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Powiedz Kocie, i jak tu się nie załamać?! Wypisz, wymaluj II RP. ;-)
Protestują narodowcy? PiS odcina się. Protestuje PiS, narodowcy odcinają się. Teraz jeszcze Piotr Duda gromko zarzeka się, że do protestu PiS nie dołączy się "Solidorność".
I w tym momencie chciałoby się zakląć szpetnie: A sp.. wszyscy w "kibinimater".

A  już bez brzydkich wyrazów. ;-) , uważam, że ktoś musi być mądrzejszy i pokazać Polakom, komu naprawdę zależy na Polsce, a kto tylko jątrzy i protesuje. I wcale nie musi to być powtórka z AWS. Wystarczy wspieranie w słusznych sprawach.

Pozdrawiam : -)
Katarzyna







 
Obrazek użytkownika Tomasz A S

Tomasz A S
Janusz Śniadek natomiast jest w Komitecie Honorowym.

Piotr Duda stwierdził:
Na pewno ci członkowie „Solidarności”, którzy kandydowali w wyborach samorządowych z list PiS, powinni być na marszu. Z apelem o to zwrócił się do nich prezes Kaczyński i mają do tego prawo. Oficjalnie związek nie bierze udziału w marszu. Nie będzie takiej decyzji – powiedział Duda.

Szef "Solidarności" dodał, że każdy związkowiec ma prawo do samodzielnego podjęcia decyzji, czy chce w tym marszu uczestniczyć,  – Jeżeli uważają, że to ich bunt wewnętrzny przeciwko temu, co się stało przez wybory samorządowej, no to mają do tego prawo – podkreślił.

Na pytanie, czy nie jest nietaktem ze strony partii Kaczyńskiego organizowanie manifestacji właśnie 13 grudnia, odpowiedział, że marszu nie wolno odmawiać ani PiS, ani innej partii.

Duda odniósł się także do samej istoty inicjatywy PiS, a więc wiarygodności wyników wyborów. Przyznał, że choć nie ma dowodów na ich sfałszowanie, to mieliśmy do czynienia z sytuacją niedopuszczalną, za którą odpowiedzialność ponosi rządząca od 7 lat koalicja.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Ewa Stankiewicz na spotkaniu w Roninie słusznie podkreślała, że to był wspólny protest mimo wszystkich dzielących różnic. I tak należy postępować. Jeśli protestowac będą osobno tylko ci, co się ze sobą we wszystkim zgadzają, to bedziemy mogli sobie tak pokrzykiwać do us..j śmierci.
 
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
To, czy Braun się przy okazji lansował, czy nie, to w kontekście protestu w PKW naprawdę jest sprawą drugorzędną. Zrobił kawał dobrej roboty i tyle. BTW - kiedy to Braun zdradzał skłonności rusofilskie, bo jakoś sobie nie przypominam?
 
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika max

max
Musiałbym sięgnąc do jego starych wypowiedzi. z czasó demoaskowania przez niego masońskich inspiracji polskich powstań, tychże powstań szkodliwości, roli judeointeligencji - i paru innych. W wolnej chwili mogę odnaleźć. Absolutnie nie ma to nic wspólnego z jego opinią na temat bieżacych wydarzeń na Ukrainie, będących idee fixe Sakiewicza i innych. Jak wiesz, sam nie jestem specjalnym fanem Majdanu.

Jeżeli wejście - w celach niejasnych - kilkunastu osób uważasz za kawał dobrej roboty, to mamy na ten temat odmienne opinie. Przede wszystkim cała demonstracja w Warszawie rozczarowała liczebnością, podobnie zresztą jak w innych miastach, chociaz tam wszystko odbyło się spokojnie.

"Dobra robota" oznacza dla mnie, że coś zostało osiągnięte. W tym przypadku - nic.
Gdyby pod budynkiem PKW stało 10 tysięcy osób, można by się ewentualnei zastanawiać czy nie podjąć "dalszych kroków". W chwili kiedy demonstracja miała się ku końcowi, a osób było kilkaset... dajmy spokój. Co powodowało Braunem można łatwo wywnioskować z jego późniejszych wypowiedzi. Pisałem o tym.

Policja zachowała się bardzo niełądnie, również w stosunku do dziennikarzy, protest 13 grudnia urządzany jest również pod hasłem obrony wolności mediów.

O moim sceotycznym i zdystansowanym stosunku do polskich prawicowych dziennikarzy pisałem wielokrotnie, niekoniecznie spotykając się ze zrozumieniem. :) To a propos Twojego nowego tekstu - ale już odpiszę tutaj, żeby się nie multiplikować. Reczywistśc weryfikuje, tym razem trafiło na Brauna. Kiedy wcześniej oberwało się księdzu Zaleskiemu, kiedy młody Wildstein wypisywał różne nieładne rzeczy - nikt nie reagował. Summa summarum - to nie do końca ciekawe towarzystwo jest, choć na pewno znajdzie się kilku uczciwych i kompetentnych, nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora.

Protest pod PKW - wracając - praktycznie skończył się, kiedy ludzie zaczęli się rozchodzić. Reszta - jest właśnie sprawą drugorzędna. Jedyne o czym warto przypominać to naganne zachowanie policji. No i, pozostaje na przyszłośc odnosić się z pewnym dystansem do naszych prawicowych dziennikarskich wyroczni. :)

pozdrawiam

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Dymisja PKW to nic? Nie sądzisz chyba, że oni tak sami z siebie? Spanikowali, gdyby chwilę pomyśleli, to pewnie z błogsławieństwem PO trwali by nadal, ale pod wpływem emocji i awantury w siedzibie ustąpili,a potem już nie mogli się wycofać.

Co "celów niejasnych" - cel był jasny. Miały byc rozmowy z przedstawicielami PKW. Człowiek z PKW prosił o wyłonienie delegacji sposród protestujących, ale w międzyczasie ktoś najwyraźniej przysłał wytyczne i PKW z rozmów sie wycofała - to była przyczyna "okupacji". Potwierdza to MarkD, który był na miejscu, Ewa Stankiewicz, Elig... ilu jeszcze chcesz świadków?

I trzecia sprawa - gdyby pozostałe środowiska, mówię tu głównie o PiS i jego medialnym zapleczu zamiast się odcinać poparli protest i przyszli pod PKW, razem z klubami GaPola, politykami, dziennikarzami, to mógłby być początek czegoś większego. Zamiast tego zaczęli ujadac - i ja im tego nie zapomnę. Jak stwierdził jeden z okupujących, gdy dotarły do nich wypowiedzi "naszych" - "zostaliśmy sami". No właśnie.
 
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika max

max
Ależ ja wiem, że miały być rozmowy z PKW. Pytam tylko, kogo mieli reprezentowac rozmawiający? Manifestantów na zewnątrz? To było potwierdzone czy samozwańcze? Dlatego tez pisałem o liczebności zgromadzenia. Bo do reprezentowania kogolwiek innego już w ogóle nie mieli upoważnienia. I dalej - i jaki miał być cel tych rozmów? Do czego miały doprowadzić?

Co do dymisji PKW, to miała ona miejsce - o ile pamiętam - po rozmowie z Komorowskim, a do tejże rozmowy wzywał Andrzej Duda. Jeśli coś miało mieć wpływ to działania PiS, nie sądzę, aby w sędziach PKW nagle skruszały sumienia pod wpływem widoku pana Brauna.

(Jak może zauważyłeś, w mojej krytyce cały czas odpuszczam Ewie Stankiewicz, mam do niej szacunek za inne rzeczy, tutaj uważam, że po prostu trochę dała się wypuścić, a trochę działąła idąc za porywem serca).

Ale jestem prawie przekonany, że dymisja PKW była ułożona z góry, podobnie jak "zamieszanie" z całym systemem informatyczny. Lesne dziadki i tak miały odejść. Ani Duda, ani (tym bardziej) osoby okupujące PKW wpływu na nic nie miały.

Następstwo wydarzeń niekoniecznie implikuje zależność przyczynowo-skutkową.

Ad. 3
Ale nie przyszli pod PKW - podobniie jak nie przyszli na demonstarcję zwykli ludzie. Ile osób było w Warszawie - tysiąc, dwa? W Krakowie chyba troszkę wiecej, próbowałem liczyć i jakoś tak mi wychodziło - ale to i tak kropla w morzu, nic, pokaz słabości raczej, niż siły protestujących. A nie zapominaj, że Kraków i Warszawa załapały się do grona miast, gdzie protesty były największe.

Nie przyszli ludzie, nie przyszli politycy. O dziennikarzach prawicowych, liderach KGP nawet mi nie wspominaj - to nie moja bajka, jak już pisałem. Mam o nich, generalnie, złe zdanie i mam swoje powody. To źle, że wszyscy oni nie przyszli, ale -cóż - reaguje się na sytuację zastaną, nie życzeniową.

Powiem Ci, jakie były reakcje w Krakowie, w czasie manifestacji, jak doszły wieści, że w Warszawie "dzieje się" w budynku PKW. Demonstrujący, przynajmniej ci koło mnie, w przeważającej części żachnęli się "a po co?". 

Tutaj celebrytów prawicowycch nie było, obeszliśmy Rynek, poszliśmy na ulicę Basztową pod WKW (z kolei), skutecznie zatarasowaliśmy ruch, pokrzyczeliśmy, pośpiewaliśmy - wszystko trwało jakies półtorej godziny. Ci, którzy przemawiali, to byli zwykli, normalni ludzie. Obyło się bez Sakiewiczów i Braunów, na szczęście. W pewnym momencie wziął mikrofon jakiś chłopina, model student-suchotnik-nihilista wiek XIX, i powiedział: "Ja jestem studentem filozofii, ale nie śmiejcie się ze mnie. Chciałem powiedzieć wam jedno: media kłamią, media manipulują!"

Proste? Proste. Dobre? Dobre. Takich było więcej.

"Zostaliśmy sami." A tak - ale na co oni liczyli? Mówię, gdyby pod budynkiem stało 10 tysięcy osób nie zostaliby sami, niezależnie od wypowiedzi różnych polityczno-medialnych "szych". Nawet w takich sytuacjach, kiedy tłum idzie do głowy (choćby i pięcset osób) trzeba myśleć.

PiS się, za posrednictwem Mastalerka odciął? A co miał zrobić? Popierać nielegalny (w myśl prawa IIIRP - choć moralniesłuszny) protest, kilkunastu osób? Samobójstwo.

A bracia w dziennikarstwie, że się potem rzucili do gardła? To dlatego, ze Braun podpadł im wypowiedziami o Ukrainie. A, jak zauważyłeś zapewne, poparcie dla Ukrainy stało się dla pewnych środowisk rzeczą najważniejszą pod słońcem, wygląda, że ważniejszą od - poparcia dla Polski. Oczywiście, że teoryjki Sakiewicza o putinowskich inspiracjach tego protestu są chore. Ale im się juz wszystko pomerdało: Ukraina = Polska, ktoś, kto krytykuje Majdan i pochodne po prostu MUSI być kremlowskim szpiegiem. Udupić.

(I na co mi przyszło, Brauna bronię... przecież ja tego oszołoma nie trawię :D)

Pisałem do Kota - co dziesiątego dziennikarza rozstrzelać. To też jest sitwa. I nasi prawicowi też chcą swoje drukowanki sprzedawać. Choćby i za ostatni grosz babci z rzeszowskiego, która na GPC uzbiera, bo to nasza, polska gazeta. Babci szkoda, prawda? A tamtych? Czytujesz GPC? Toż to brukowiec, z małymi wyjątkami.

Frondy nie czytywałem, to nie wiem. Widzę, że jesteś w tamtejszych klimatach obeznany, ja nie bardzo, to się nie wypowiem. Ale na pewno masz rację.

A PiS? Najpierw zrobił co powinien, potem zrobił co mógł. Pewnie, mogli tam pójść. Byłoby 2 tysiące ludzi + 5 osób z PiS. Może jako gest miałoby swoją wagę - ale przecież ponoć były tam panie ( z Sejmu? z Senatu?) z PiS, gdzieś czytałem, nie? O...

A teraz różne Bosaki i Ziemkiewicze bedą podbijali bębenek krzycząc "zdradzono nas/ich/was". Byle by tylko ugrać coś dla siebie, ech... patrioci... :P
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Jonathan

Jonathan
– Eh, prezesie! – serdecznie zawołał nieznajomy. – Cóż to właściwie znaczy – urzędowo czy
nieurzędowo? To zależy od punktu widzenia. Wszystko, mój drogi, jest chwiejne i umowne.
Dziś, na przykład, jestem osobą nieurzędową, a jutro, patrzcie no tylko, już urzędową! A bywa i
na odwrót, oj i to jeszcze jak!
:))))

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Ja też dawniej myślałem, że antyrosyjskość jest tym samym co antysowieckość. Dopóki dawno temu nie poznałem admiratorów Romana Dmowskiego. Wtedy się przeraziłem, że są ludzie, dla których Rosja może nie jest OK, ale jest lepsza niż Niemcy.

Cenię GG za to, że aktywnie brał udział w wyborach.

Kolonko opowiada głodne kawałki, nie zestawiaj go z księdzem Zaleskim, który jednak mówi jakieś konkrety - nie przekonuje mnie namiętność z jaką te konkrety wygłasza, ale mogę zrozumieć intencje. Co do Kolonki te intencje są jawnie inne.

Fronda nie jest dogmatyczna, to po prostu coś w rodzaju sekty. Od dawna. Kiedyś dla rozrywki przeczytałem pierwszych siedem tomów Frondy i stwierdziłem "nigdy więcej" dla ludzi, którzy mają obsesję.
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Tu nie chodzi o to, czy się zgadzamy z Kolonko bądź z Zaleskim, Braunem czy innym Michalkiewiczem. Tu chodzi o to, że każdą różnicę opinii niektórzy z miejsca sprowadzją do agenturalności - jak czyni to Fronda. I na to nie ma mojej zgody - o to m.in. chodziło mi w tekście.
 
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika max

max
Nie zestawiam Kolonko z Zaleskim. Wymieniłem ich w jednym komentarzu pokazując, jak okreslone środowiska prawicowe biorą sobie na celownik różnych ludzi, którzy różnymi rzeczami owym środowiskom podpadli.

Alchymisto - jak wiesz, dla mnie kwestia podejścia do sprawy Ukrainy nie jest wiążacym wyznacznikiem, nie oceniam ludzi na TEJ podstawie. A widzę, że znowu wróciła. Jesli już, to wyznacznikiem jest dla mnie stosunek do spraw polskich.

Kolonko mówi o różnych rzeczach, o sytuacji w Polsce, o Smoleńsku swego czasu, o polityce zagraniczej USA, Państwie Islamskim i muzumańskim jihad, o historii - i zazwyczaj mówi niegłupio. Po prostu zaczął być "niebezpieczną" konkurencję. Mówisz, Katarzyno, że wspominał i o Ukrainie? Całkiem możliwe, akurat tej wypowiedzi nie słyszałem. Znam za to kilkanaście innych jego "MaxTV" prezentujących niezły poziom dziennikarski, nasze tuzy mogłyby się od niego uczyć.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Tu jest ten odwieczny problem z drzewem i owocami - już pojawili się obrońcy nowego burmistrza Słupska, który dzielnie przebywał na dyżurach w swoim biurze poselskim, a nawet coś pożytecznego dla miasta wywalczył.

Czy jeżeli Negral lub jego empikowa partnerka zaczną mówić - bo ja wiem? - o fałszowaniu wyborów, albo będą wspierać akcję wspomagającą Polaków na Kresach, czy to sprawi, że staną się "nasi"? 

Też oglądałem kilka odcinków programu Kolonki, aż trafiłem na ten, w którym postawił obok siebie Piłsudskiego, Robespierre'a, Hitlera i Stalina, po to by oddać cześć Putinowi. A przy okazji ktoś mi podesłał link do materiału w którym Kolonko jakąś swoją ważną nagrodę złożył u stóp ówczesnej "królowej Polski".
I teraz nie wiem, czy MMxK mówi, jak jest?
Czy składa hołd układowi, by móc przekazać "ważne rzeczy", jak niegdyś autorzy pisali we wstępie kilka zdań o geniuszu Lenina, Stalina czy jednego z braci Marx, bo inaczej nie pozwolono by im publikować? 
Czy też może pan Mariusz Max Kolonko realizuje ten trzeci wariant? 

Na wszelki wypadek - nie oglądam. 
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Bardzo Cię proszę - "nie przesadzajmy" - jak mówią ogrodnicy. Nie używaj, proszę, na potrzebę chwili, argumentów z kapelusza. Nie dostrzegłam tu żadnych obrońców Biedronia. Twój przytyk nijak ma się do rzeczywistości. Ani Biedronia, ani też osób jego pokroju nigdy nie popierałam, nie popieram, ani też popierać nie będę. Nie mam zamiaru także w jakikolwiek sposób poświęcać się ich obronie.
Jesli kogoś broniłam, to jedynie samych słupszczan, starając się zrozumieć ich wybór - i to na podstawie opinii wyrażanych przez nich samych, a nie na podstawie opinii mojej własnej. Co to ma wspólnego z obroną samego Biedronia to zaiste dla mnie zagadka. Co więcej, obawiam się, że za ten wybór słupszczanie prędzej czy póżniej zapłacą cenę, której nie przewidzieli.
Bardzo Cię proszę, byś nie przekręcał ani moich słów, ani też jasno wyrażonych intencji.

Co do Kolonki, to akurat się z Tobą zgadzam. Jest dziwnie nieokreslony. Nie cenię też jakoś nadzwyczajnie ani jego warsztatu dziennikarskiego, ani celebryckiej maniery, którą się posługuje, a która mnie drażni.
Obrazek użytkownika ro

ro
Przepraszam Cię bardzo! Teraz widzę, że faktycznie mogłaś odebrać mój wpis jako aluzję do tego, co Ty napisałaś.
Chodziło mi o tę starszą panią, która "nie wybierała sobie Biedronia do łóżka" oraz głosy, że "nie ważne, jakiego koloru jest kot, byłe łowił myszy".
Trochę nie pomyślałem pisząc.
Jeszcze raz przepraszam. 

 
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Oddycham z ulgą. Mam nadzieję, że Max nie zachwyca się Maxem Kolonko z powodu podobieństwa imion ;-)

Ukrainę zostawiam na razie na boku - nie chcę psuć nastroju zgody i pojednania w obliczu fałszowania wyborów. Natomiast stosunek do Putina jest kluczowy. Max Kolonko to putinista, ksiądz Zaleski to polski patriota.
Obrazek użytkownika max

max
Zdecydowanie nie, Alchymisto. :)
Mój "Max" od Robespierre'a.
Co - znowu - nie znaczy, że w jakikolwiek sposób czczę pamięć Maximilienne'a. Autoironia.
Gdybym mial szukać nicka patrząc na moje rzeczywiście ulubione postacie z historii Francji - na pierwszym miejscu wybrałabym Armand-Jean. :)

Wracając. I Ty, i Katarzyna, i Szary Kot, i ro, i GG zgadzamy się chyba w jednym. Mając świadomość co dzieje się w Polsce naprawdę należy topory wojenne zakopać i działać wspólnie. Mam fatalne wrażenie, że wybory i wydarzenia okołowyborcze stały się kolejnym pretekstem do walk "frakcyjnych" między róznymi prawicowymi ugrupowaniami, dla prób ugrania czegoś dla siebie.

Ataki na PiS z lewej strony prawicy i z prawej strony prawicy są na to ewidentnym dowodem. A przeciez nikt nikomu kochać Kaczyńskiego i PiS nie każe. Sam głosuję i głosowałem na PiS od lat, konsekwentnie traktując ich jako najmniejsze zło (czy też największe dostępne dobro), zdając sobie sprawę, że ideałem nie jest. Ideały nie istnieją.

Jeśli ktoś ma inne poglądy niż propoisowskie, ale nie jest zwolennikiem rządzącego "ukłądu", niech zbiera swoich i dołącza się do działań mających na celu naprawienie Polski (o ile jeszce się da).

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika polfic

polfic
"zgadzamy się chyba w jednym. Mając świadomość co dzieje się w Polsce naprawdę należy topory wojenne zakopać i działać wspólnie."

Zgadzają się wszyscy. Tylko nie wszyscy się stosują smiley
Obrazek użytkownika max

max
@ro

Nie patrzmy na ludzi, patrzmy na idee. Ludzie cieprią na głó autorytetów, potem się rozczarowują, szukąja nowych - i tak dalej.

Tymaczasem... Spotkałem w życiu nie tak mało osób, które szanuję, czasem bardzo. Ale nie spotkałem ani jednej ( w to "życie" wliczam osoby publiczne), która byłaby dla mnie absolutnym guru, medrcem, ideałem. Nie spotkałem autorytetu absolutnego.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
I nie spotkasz. Nie w tym rzecz że ich nie ma, ale że dzisieszy człowiek jeast tak naszpikowany wiedzą i absolutami że nie jest w stanie sobie wyselekcjonować tego autorytetu. Po prostu autorytet przegrywa w przedbiegach z TV i innymi mediami, w tym z internetem. Ale chyba jednak we wcześniejszej młodości każdy miał takiego człowieka który mógłby nim być. Zwykle był to profesor na uczelni. Nie wiem tylko czy dziś młodzi ludzie mają szansę dostrzec taki autorytet wśród swoich profesorów. Dziś będąc nieco starszymi nie oczekujemy juz że ktoś nam wytyczy drogę, szukamy jej sami, często ją znajdując.A w polityce o autorytet szczególnie trudno, bo wiąże się z dużym ryzykiem że przywiązanie się dziś do tej jednej, szczególenj osoby może jutro okazać się wielkim błędęm i zawodem.

Przepraszam za mocno off topic wtręt.
Obrazek użytkownika max

max
Jeżeli masz na myśli, że samo pojęcie autorytetu uległo pauperyzacji - zgadzam się. Zamiast profesora uniwersytetu mamy, dajmy na to, Dodę.

Ale jest jeszcze coś. Jesteśmy cały czas odzwyczajani od samodzielnego myślenia. Zniechęcani do kreowania naszych własnych wzorców postępowania, zasad, reguł. One nigdy nie powstajaw próżni, u podstaw leży moralnośc, wychowanie, dziedzictwo kulturowe - ale są nasze. Powstają z czasem na drodze poznawanai i analizy rzeczywistości.

Idealny mieszkanic globalnej wnioski ani myśleć, ani analizwać nie powinien. Bo wioski, do których dojdzie mogą okazać się wysoce niepoprawne politycznie. Sta - podrzuca sięnam raz za jakiś czas gotowy schemat postrzegania świata. Spreparowane konstrukty poznawcze, dla lepszego przyswajania podane w formie wypowiedzi kolejnego "autorytetu".

Bo najpierw należy rozprawić się z tym co odziedziczone, konserwatywne, święte. Potem oduczyć ludzi bardzo naturalnego odruchu, którym jest wyciąganie własnych wniosków. A potem już z górki.

pozdrawiam
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Wiesz co? Na marginesie mojej działalności społecznej i nie tylko, a zwłaszcza na margnesie ostatnich wyborów, dochodzę do wniosku że wielu, zbyt wielu ludzi, nawet z maturami z lat powiedzmy osiemdziesiątych, nigdy nie przekroczyło bariery nawyku wyciągania wniosków. Tak jakby dla tych ludzi stworzono jakiś element w mózgu, umożliwiający wyłączanie lub tylko włączanie wnioskowania jedynie na określony czas lub sygnał. Dla mnie jest to niezrozumiałe, bo ja wychowałem się w tradycyjnym, a nawet staromodnym domu gdzie był i autorytet Ojca i Matki i przekonanie że szkoła jest ważna i że wnioskowanie (wyniesione także ze szkoły, po obcowaniu z dość jednak przeciętnymi nauczycielami i profesorami), to jest istotny element naszego istnienia. "Najgorsze" jest to że obsewując swoje prawie już dorosłe dzieci, widzę jak bardzo są nieprzystosowane do współczesnego świata. Ciągle wnioskują i końca nie widać. I cała w tym dla
mnie pociecha.

Natomiast dla nas, żadnej pociechy nie ma z tego co widzimy i słyszymy jak ludzie, czasem wcale nie głupi (no moze trochę jednak) nie potrafią kojarzyć rzeczy wydawało by się oczywistych. Dochodzi czasem do tego iż sądzę, że znaleźli sobie sposób na pomijanie pewnych fragmentów rzeczywistości wykształcając w sobie pewien odruch warunkowy, pozwalający na zaniechanie myślenia lub wyciągania wniosków. Po prostu dali sobie na wstrzymanie i czekają co z tego wyniknie i ..."aby do następnego razu". Coś jak staromodne "Aby do wiosny". Najczęściej jednak wynikiem takiej postawy jest potem udawanie że albo: "Polacy nic się nie stało" albo przerażenie i głupia postawa deklarująca że przecież nie może być jeszcze tak źle, czyli oszukiwanie samego siebie. I robią to z pozoru ludzie inteligentni. Chociaż - ja chyba przesadzam z tą ich inteligencją. I jeszcze dochodzi taki aspekt jak to że niekoniecznie inteligentni zaraz muszą dominować ze swoimi racjami. Część z nich świadomie lub nie, omija szeorkim łukiem wszelkie rafy życia (w tym politycznego) w imię konformizmu z premedytacją. Oni po prostu się niczym nie przejmują bo póki micha pełna...

Pozdrawiam
Obrazek użytkownika ro

ro
Zgadzając się z tym, co Ty i Stronnik piszecie, powiem jednak, że ja miałem kogoś, kto był dla mnie autorytetem.
Był to mój Ojciec. Mama też, ale bardziej On.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>