blogi

  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1088 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

    Premiera na antenie (w internecie) od 2019-10-16 czasu polskiego

    0
    Brak głosów
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Wileńscy Żydzi w olbrzymiej większości z radością powitali wejście sowieckich wojsk do Wilna we wrześniu 1939 roku.

     
          Spośród 200 tysięcy mieszkańców Wilna Polacy stanowili 66%, Żydzi 28%, Białorusini 5%, Rosjanie 4% a Litwini niespełna 1,5 %.
     
     
           Stosunki polsko-żydowskie układały się znacznie lepiej niż na innych terenach wschodnich województw II RP. Na Uniwersytecie Stefana Batorego nie wprowadzono w 1937 roku  – wzorem innych polskich uczelni – ograniczeń dla studentów żydowskich.
     
     
           W pierwszych dniach wojny sytuacja w mieście była w miarę normalna, wprawdzie lotnictwo niemieckie dokonało kilku nalotów, jednak nie były one tak intensywne jak w innych polskich miastach. Po nalocie w dniu 16 września z miejscowego więzienia uciekło szereg pospolitych przestępców, co spowodowało, iż w obawie przed rabunkami w żydowskich kamienicach zaczęto barykadować bramy.
     
     
           Stan bezpieczeństwa w mieście pogorszył się znacznie w dniu 19 września, po opuszczeniu Wilna przez większość jednostek wojska i policji.  Ich obowiązki przejęła Straż Obywatelska.
     
     
           Niepewność wileńskich Żydów wzmacniały obawy przed wkroczeniem do miasta wojsk niemieckich. W tej sytuacji z radością powitali wiadomości o zbliżaniu się jednostek sowieckich.
     
     
            Słabe siły polskie, złożone z jednostek ochotniczych i nielicznych oddziałów regularnych WP nie były w stanie obronić miasta przed nacierającymi oddziałami sowieckimi. 
     
     
           Jeszcze przed pojawieniem się sowieckich żołnierzy na ulice miasta wyszli młodzi mężczyźni z czerwonymi opaskami na rękawach i karabinami, zabranymi polskim żołnierzom, w rękach. Wśród nich przeważali Żydzi. Wzięli oni udział w dezorganizowaniu polskiej obrony, zatrzymywali polskich oficerów, policjantów i innych uchodźców, który starali się uciec na Litwę. Dochodziło do przypadków samosądów na zatrzymanych obrońcach Wilna. Zdarzały się przypadku plucia w twarz polskim żołnierzom, którym odbierano karabiny. Zatrzymanym żołnierzom zrywano naramienniki i orzełki z czapek. Rozbrajano także członków Straży Obywatelskiej.
     
     
           Te informacje znajdują potwierdzenie w żydowskich relacjach, zgodnie z którymi „wkrótce przed rozpoczęciem okupacji sowieckiej młodzi Żydzi w różnych dzielnicach Wilna stanowili znaczną część uzbrojonej milicji obywatelskiej: kontynuacją i rozwinięciem tego już istniejącego zjawiska była stworzona przez nową władzę Gwardia Robotnicza”.  
     
     
           „Wielki ciężar został zdjęty z serca ludzi. – zapisał w dzienniku jeden z wileńskich Żydów – Nie jest łatwo opisać emocje, jakie ogarnęły mnie, kiedy zobaczyłem rosyjski czołg na ulicy naprzeciwko naszej bramy, obsługiwany przez młodych uśmiechniętych ludzi z czerwonymi gwiazdami na czapkach. Tłum zebrał się wokół stojących pojazdów, ktoś krzyknął „Niech żyje władza sowiecka” i wszyscy zaczęli klaskać…. Niewielu nie-Żydów można było zauważyć w tłumie. To w większości Żydzi wyrażali publicznie swój entuzjazm. To wzbudziło wściekłość Polaków. Żydzi świętowali otwarcie. Rosjanie byli przecież lepsi od Niemców. (…) Wielu nie starało się analizować zmian, jakie były nieuniknione wraz z dojściem Sowietów do władzy. Wielu z naszych braci będzie musiało zapomnieć o wieloletnich nawykach i luksusach…. Ale kto wdaje się w takie rozważania w takich czasach? Mając nad głową niemieckie zagrożenie, wszyscy witali Rosjan jakby byli Mesjaszem”.
     
     
            Zupełnie inna była reakcja Polaków.  „Wśród tłumu dotarłem – wspominał podchorąży Wincenty Zawada – do ul. Wielkiej, tam obok ratusza witano Krasną Armię w całej okazałości i z całą okazałością. Szczypałem się od czasu do czasu, by się przekonać, czy jestem przytomny. Ciągle podejrzewałem, że to koszmarny sen. Tyle krzyków radosnych, wiwatów na cześć Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa, Krasnej Armii nie słyszałem nigdzie i nigdy.(…) Natomiast cały spontaniczny entuzjazm wywoływali Żydzi. Nie było chyba organizacji żydowskiej, która by nie miała swych powitalnych przedstawicieli. Bund na ten dzień chyba ściągnął z najdalszych okolic Żydów, by tylko pokazać, że jest tego olbrzymia masa. Krzykom i wiwatom nie było końca. Żydóweczki były bezkonkurencyjne. Ich pomysły, kto ma żyć, wprowadzały w podziw. Ich slogany, już nie Polakowi, ale przeciętnie uczciwemu człowiekowi, wywracały koszki”.
     
     
           Po zajęciu Wilna Sowieci powołali Zarząd Tymczasowy Wilna, na którego czele stanął sowiecki funkcjonariusz Ł. Żylianin (potem Kraskow), a jego członkami mianowano dwóch miejscowych komunistów białoruskich.
     
     
            W mieście pojawiły się pogłoski, iż Wilno stanie się stolicą zjednoczonej sowieckiej Białorusi. Z tego względu język białoruski otrzymał rangę języka urzędowego, wraz z językiem rosyjskim.
     
     
            W utworzonej milicji oraz Gwardii Robotniczej największą rolę odgrywali przedstawiciele miejscowej biedoty żydowskiej, a także w mniejszym stopniu Białorusini. Większość stanowisk kierowniczych w obu formacjach piastowali Żydzi.
     
     
            Wielu Żydów napłynęło także do nowo tworzonej administracji sowieckiej, obejmując stanowiska po zwolnionych urzędnikach polskich. Podobnie było w podwileńskich miasteczkach i osadach.
     
     
            Istotnym polem konfliktów polsko-żydowskich w Wilnie były masowe denuncjacje Polaków do władz sowieckich dokonywane przez żydowskich milicjantów oraz urzędników. Ich ofiarą został m.in. prof. Stanisław Cywiński, publicysta prasy narodowej, który został aresztowany, a następnie zamordowany w więzieniu w Kijowie w marcu 1941 roku.
     
     
           W sumie Sowieci aresztowali ponad 500 Polaków, których osadzono w więzieniach na Łukiszkach, w Wilejce i w Mińsku. W relacjach wielu Polaków znalazły się informacje o gorliwym udziale w tych aresztowaniach żydowskich milicjantów i członków Gwardii Robotniczej.
     
     
           Żydzi wyśmiewali na ulicach Polaków – okrzyki „skończyło się już wasze” pojawiały się na tyle często, że zostały dobrze zapamiętane przez wileńskich Polaków. Młodzi Żydzi szykanowali Polaków stojących w kolejkach przed sklepami – niekiedy wyrzucając ich z kolek, „aż bronili ich czasem funkcjonariusze sowieccy”. Niektórzy Żydzi manifestacyjnie okazywali radość w czasie projekcji propagandowego sowieckiego filmu „Wiatr od wschodu”, który przedstawiał okoliczności upadku państwa polskiego we wrześniu 1939 roku. Żydzi byli także wdzięczni Sowietom za wprowadzenie ruchu ulicznego pod Ostrą Bramą – wileńskim sanktuarium poświęconym Matce Boskiej Miłosierdzia.
     
     
          Na wiecu akademickim na terenie Uniwersytetu Stefana Batorego w dniu 9 października 1939 roku „student Rudnicki, Żyd, przemawiając na zebraniu w języku żydowskim oświadczył: Po raz pierwszy od zaistnienia byłego państwa polskiego mniejszości narodowe mogą mówić i uczyć się w swoim języku ojczystym. Dziękujemy towarzyszowi Stalinowi, że wysłał na Zachodnią Białoruś Armię Czerwoną, która na zawsze wyzwoliła narody Zachodniej Białorusi od jarzma i niewoli polskich panów”.
     
     
          Nic więc dziwnego, iż wejście Sowietów do miasta podzieliło wileńskich Żydów i Polaków i zbudowało między nimi mur niechęci i wrogości.
     
     
     
    CDN.
     
     
     
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Smok Eustachy  |  0

    Konfederaci jeśli robicie takie spoty wyborcze:

    https://youtu.be/o4YkC8YoWQo

     

     

     

    to nie możecie mieć pretensji, że se ktoś robi z was jaja. Przecież to jest niepoważne i żenua. A wy co robicie? Spinacie się. A jaka jest naturalna reakcja na spinkę? Beka. Tutaj takich dwóch ryczy jak barany:

    https://youtu.be/9__QUEJs8Ns

     

     

     

    Tą waszą śpiewką >>Na Konfederację oddaj głos królewno!<< śpiewają bo obiecali, że jak wejdziecie to będą to śpiewać. Jak wam nie pasowało to trzeba było nie wchodzić. Przecież żeście tam wstawili tekst:

     

    Lecz o tym już nie wspomni, ile wam  zaj*b*je


     

    Jaki to jest język? Do kogo taki przekaz jest? Poważne to jest czy nie poważne? Z czym do elektoratu? Porąbało do reszty?

    Albo kreujecie się na ugrupowanie poważne, albo niepoważne. Jeśli pajacujecie to nie dziwcie się że jesteście postrzegani jak pajace. To jest pierwsza kwestia do ustalenia. Jak chcecie powtarzać Polską Partię Przyjaciół Piwa to powtarzajcie ale się nie dziwcie.

    II

    Mamy tu też kwestię opowiadania przez konfederatów rozmaitych bredni na linii PiS-PO. O ile linia taka, że PiS to cieniasy i trzeba prawdziwe alternatywy społeczeństwu zaprezentować jest słuszna o tyle brednie są słabe bo są jawnie absurdalne i tylko skończony gupek da się wkręcić. PiS jest jaki jest ale nie ma porównania do PO. PO dopiero by nam dało łupnia  z 447, uchodźcami, kartą LGBT i konwencjami przemocowymi. Jutro ma być debata Tomasza Sommera z Rafałem Ziemkiewiczem więc będzie ten temat pewnie rozwijany, co jest bez sensu. Konfederaci są w stanie wyłowić tylko emocjonalny aspekt rozmowy, nie ważne o czym jest bo nie rozumią. Wyławiają tylko czy się śmieją z nich czy nie. Jak się śmieją to hejt i kwik. Wstyd mi za was normalnie. W każdym razie swoje położenie na arenie politycznej musicie ustalić. I kogo z jakich pozycji atakować.

    image

    III

    Owszem, pisiory zablokowały was w reżimowej TV z przyczyn takich że boją się że narobicie chlewu i pójdzie to w świat i odium padnie, No i was nie lubią dwa. No i są pisiorami więc tak samo tępi są jak wy. Ale dzięki tej blokadzie Korwinie nie odpalił protokołu 3% i weszliście. I jednak trzeba odpalić ten protokół czyli zaskarżyć wybory bo TV nie wykonała wyroku. I jak będzie powtórka to możecie nie wejść Jeśli skalkulują sędziowie że totalni mają szanse na polepszenie wyniku to mogą nie zatwierdzić wyborów i będziecie się śmiać ale baranim głosem. Nie jest to moją winą.

    Plan podziału na 2 koła nie jest też zawiniony przeze mnie. Może ma i sens, jeśli jedno koło będzie poważne (narodowcy) a drugie jajcarskie. Dwa koła to dwa razy więcej czasu na mównicy. Jeszcze niech Braun będzie niezależny to swoje 3 grosze dołoży. Ale elektorat nie tego oczekuje. Jednego ugrupowania oczekuje elektorat i poważnej działalności.

    O tym co wypisują różne cymbały nie chce mi się nawet pisać. Że w prezydenckich nie na Dudę będą głosować w 2 turze. Czyli jak Zandberg będzie to na Zandberga kuce zagłosują? I inne takie. Weźcie.

    IV

    Co mi się podoba to że ściągną na siebie ogień i ostrzał kaczystów odpadnie. Ciekawą byłaby tez sytuacja, w której nie da się zbudować większości bez konfederacji: PiS ma 225 posłów, totalni 224 i jakbyś nie liczył to się nie da. Wtedy byście mogli liczyć na koncesje ze strony kaczystów. Z kolei tamte ściągnęły odium faszystów gdzieś na tydzień przed wyborami aby dzięki wejściu 5 ugrupowań PiS stracił większość. No nie stracił więc cała akcja na nic. Lewaki w internetach nie załapały mądrości etapu i dalej o faszystach ględziły. Ale jak to miało wyglądać? Zandberg wyjdzie na konferencje z Korwinem i oświadczą, że różnice między nimi są niewielkie, kosmetyczne są i koalicję antykaczystowską tworzą? Weźcie. W takiej sytuacji prezydent powierza misję tworzenia rządu, jak się nie uda to sejm, potem ktoś tam i w końcu nowe wybory przyśpieszone. Naród tego nie wytrzymie, ale co poradzisz jak nic nie poradzisz?

    W każdym razie ja oczekiwania mam takie: zero zadym, konkretne działania, określenie miejsca na arenie, wizja ustrojowa, itepe, itede.

     

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Danz  |  0
  •  |  Written by Danz  |  0
    Wracam do siebie, wracam powoli do rzeczywistości. Jestem po wylewie, ale dzięki Bogu, los się ze mną łaskawie obszedł: chodzę, mówię, siedzę, słyszę i widzę. To jest najważniejsze - wyznaje Muniek Staszczyk. Artysta wylew miał w lipcu.
     

    Muniek Staszczyk do londyńskiego szpitala trafił w lipcu. Fani i media o tym fakcie dowiedzieli się tydzień później. Sam artysta dopiero teraz za pomocą kanałów społecznościowych poinformował, że miał wylew. 

    Muzyk opublikował na swoim Facebooku kilkuminutowy filmik. Wyjaśnił, że wcześniej miał problemy z mówieniem, dlatego dopiero teraz zdecydował się na nagranie.

    Wracam do siebie, wracam powoli do rzeczywistości. Jestem po wylewie, ale dzięki Bogu, los się ze mną łaskawie obszedł: chodzę, mówię, siedzę, słyszę i widzę. To jest najważniejsze

    -  powiedział.

    Muniek postanowił podziękować wszystkim, którzy wspierali go w tym trudnym czasie.

    Chciałem wszystkim bardzo szczerze podziękować, nie tylko fanom muzyki, ale wszystkim ludziom za wsparcie i ciepłe słowa, kiedy leżałem w ciężkim stanie w Londynie, a później w szpitalu w Warszawie (...) Chciałem powiedzieć bez jakiegoś patosu i sztucznego, udawanego szczęścia, że naprawdę was wszystkich bardzo kocham



    https://niezalezna.pl/292955-los-byl-dla-mnie-laskawy-po-wylewie-muniek-staszczyk-wraca-do-formy-wideo
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Torpeda Wulkaniczna  |  1

    Prezes Banku Grecji: Rosja zapobiegła wyjściu Grecji z waluty Euro, 2015. +aktualizacja.

    z domeny publicznej
    z domeny publicznej
     

    .

     

    Prezes Banku Grecji (bank centralny, tzw. emisyjny), pan Janis Stournaras     potwierdza właśnie,   po raz pierwszy tak oficjalnie, uporczywe pogłoski, dotyczące planu wydruku banknotów Drachmy, w 2015, po zwycięstwie wyborczym lewicy Syriza.

    Grecy nie mieli już wtedy możliwości druku samodzielnego. Pogłoski chciały, że po analizie cen na rynku, greckie MF zwrócił się o to do mennicy Białorusi. Teraz pan Stournaras, prezes Banku Grecji, potwierdza że również do Moskwy. Na co Putin przedzwonił niezwłocznie do ważniejszych europejskich przywódców, ostrzegając ich o tym. - Jałta wiecznie żywa ?

    Pogłoski, a właściwie to nawet wypowiedzi medialne części osób chcą też, że rząd przygotowywać miał rodzaj zamachu stanu - siłowe przejęcie mennicy Banku Grecji, gdzie spoczywało jeszcze 20 mld Euro, ale był to depozyt z EBC, bez greckich praw dysponowania. Kwota taka byłaby wystarczająca na okres przewalutowania...
    Dnia przewidywanej akcji, po licznych i imiennych telefonach kilku greckich wyższych urzędników bankowych do Brukseli, gdyż niektórzy ostro nie zgadzali się z rządem -  rano wokół mennicy pojawiło się mnóstwo mężczyzn, w długich identycznych płaszczach i z rękoma w kieszeniach.  Demonstracyjnie... chodzących tam i spowrotem  - decyzji o zajęciu nie było. 
    Te dane zostaną pewnie potwierdzone zupełnie oficjalnie dopiero za kolejne dziesięciolecia... 

    Co było dalej -wiemy. Grecji przestano wypłacać raty uzgodnionych wcześniej kredytów, stawiając coraz to nowe warunki. Jasne, że nie przewidywane wcześniejszą umową pożyczkową ! 

    Po wstępnych protestach, że faktycznie eksterminuje to gospodarkę, Grecja szybko jednak wypełniała i te nowe warunki. Ale wtedy okazywało się, że stawiane są kolejne warunki i warunki, i warunki. I tak bez końca. I ciągle komunikaty,  eksperci "Trojki" stwierdzają... warunków nie spełniono... a ponieważ eksperci zauważają pogarszanie się sytuacji budżetu GR, oto są kolejne środki, które należy natychmiast podjąć. A potem pogadamy... 

    Aż Grecy ogłosili referendum. Jasne, że za późno.

    Które w ciągu dwóch dni rząd następnie złamał, uginając się przed wszelkimi nowymi warunkami Unii...  Kilkanaście miliardów Euro rządowi Grecji zwyczajnie zabrakło wtedy, do samodzielności, czyli łącznie z przewalutowaniem.

     

    Warto przypomnieć, że choć nie wspierana refinansowaniem, Grecja dalej normalnie spłacała wszystkie raty długów krótkoterminowych, o ponad 12 mld, pomniejszając w ten sposób zadłużenie kraju, w ciągu 4-5 miesięcy.   
    Co tym mocniej denerwowało wierzycieli. - Bo a nuż Grecja poradzi sobie sama ? W każdym razie wyjdzie z pułapki ?

    Ówczesna opozycja wobec rządów Tsiprasa ma oczywiście swe własne wersje, o ogromnej winie Syrizy, jednak dość mocno nieprawdziwe. Ale wróćmy do sprawy: 

    Pogłoski, ale powtarzane także przez ówczesnych członków centralnych władz, mówią też, że to wtedy także Putin wstrzymał 5 mld inwestycji, które miały być przekazane w ręce rządu greckiego, na gazociąg, wykonany całkowicie przez greckie firmy i miał on stanowić następnie własność Grecji. Spłacany z kolejnych, corocznych opłat tranzytowych.  Pamiętam jak przed kamerami zobowiązywał się (osobiście Putin) do tej inwestycji. I pamiętam jak w rok później tłumaczył się nam, ewidentnie znerwicowany - w Grecji TV przekazywały go on-line,  bez 20 sekundowego opóźnienia na mixing kamer ... - że zdecydował zrezygnować z gazrury "gdyż byłaby to inwestycja o niepewnym efekcie ekono".  Ale nie wiem oczywiście dokładnie kiedy zrezygnował...  

    Dziś dobrze wiadomo, że jeszcze za rządów tejże SYRIZY Rosja ciężko przejechała się na swej nierzetelności. 
    Gdyż Grecy dobrzy są, przyjaźni są, ale łatwowierni do czasu. I oto powstaje już wielki, grecko-bułarski gazoport, w Alexandroupoli, czyli zaraz na wejściu rosyjsko-tureckiej ruryTurkish Stream do Europy.  A greccy armatorzy dysponują przecież największą flotą gazowców na świecie. Czyli teraz zbiją ceny rosyjskie "do dna" (jeśli tylko zechcą). I Rosja utraci na tym tak czy owak pewnie znacznie więcej niż swe zafajdane, judaszowe 5 mld.  OK, już tnę te dygresje... 

    Pomoc, niezbędną dla przewalutowania Grecji na własny pieniądz, obiecywały także Chiny i Teheran. Chiny w gotówce, w zamian za zgodę na chińskie inwestycje. Które powstają i tak i są dla Grecji na jak razie bardzo korzystne, skrajnie korzystne, a Pireus stał się w br już największym kontenerowym portem Europy. Ze swej strony, Chińczycy bardzo taktownie działają, by Greków do siebie nie zrazić. Stać ich na wielkiego formatu dyplomację i cierpliwość. Zdaje się, że prócz biznesu, oni także lubią się z Grekami.  Czemu więc czemu wycofali się z pożyczki ?  Ponoć dzwoniła do Pekinu kanclerz Merkel.

    Teheran nie miał gotówki, jednak proponował Grecji wieloletnie i po specjalnie niskich cenach (identycznie jak i Polsce) dostawy ropy naftowej. Co oczywiście gotówki na przewalutowanie nie zastąpi. W efekcie, w lipcu 2015, Grecja nie byłaby już w stanie, bez społecznej katastrofy, wyjść z unii walutowej - tłumaczył potem grecki rząd swe kapitulanctwo. 



    Miałem tu kilkaset słoików veck'a z Ikei.
    Napełniałem je wtedy wszystkie przetworami, jak zawsze robiliśmy to z mamusią w Polsce, za komuny... - po 40 kg co tydzień... Paczki z mlekiem w proszku, dla dziecka, na pewno dalej, także bez żadnych pieniędzy, przysyłaliby nam znajomi z Polski (zawsze nasze serdeczności dla Państwa Iwonki i Roberta, z Polic).
    Czyli my byśmy przetrwali...  aby tylko wróciła do Hellady własna waluta :)  Ale rząd się złamał. 
     

    UAKTUALNIENIE...
    ===================
    Już w kilka godzin po prezesie B.G.  wypowiedział się także ówczesny, dwukrotny premier, Alexis Tsipras. Nie zaprzeczał niczemu.  Dodał nawet - skracam to i przekładam w polskim sensie -

          W tej sprawie nie chodzi o nazwiska i adresy. Choć mogę je podać.
    To co wydaje mi się teraz ważniejsze, to abyśmy (wszyscy, wszyscy, wszyscy) wyciągnęli prawidłowe wnioski polityczne.

     

     

    Wejdźcie tylko Polacy do Euro...  !

    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Ode mnie : @Dim jest bardzo przeze mnie szanowanym blogerem, za całokształt.
    Powyższy wpis umieścił dziś na S24 , ale notka zleciała błyskawicznie - no , moi Rodacy mają teraz ważniejsze sprawy na głowie niż sposób, w jaki Grecja sie broniła , a nawet Chiny nie pomogły.
    Adminie, umieść może ten banknot jako ilustrację.

    Pozdrawiam wszystkich,
    Szczęść Boże



     

    5
    5 (2)

    1 Comments

  •  |  Written by Docent zza morza  |  0

    Bardzo nie chciałem pisać tej notki, ale wyniki wyborów mnie do tego wprost zmuszają – bo PIS (ZP) w swym mniemaniu tym razem KROCZYŁ po druzgocące (i, moim zdaniem, w pełni zasłużone) zwycięstwo…

    A to ZONK – ledwie 235 mandatów w sejmie (czyli samodzielny rząd jest możliwy), ale tylko 49 w senacie, który dzięki temu dostaje szansę blokowania i opóźniania sejmowej legislacji.

    Dlaczego?

    Proste - bo pisowską mobilizację przy urnach przebiła mobilizacja wyborców opozycji?

    A któż ich tak zmobilizował…?

    Ano ponownie – niezrównany duet – Kaczyński & Morawiecki

    - przy niezawodnym wsparciu Jacka Kurskiego… ?

    I nie jest to ich pierwszy wyczyn – tak prowadzić kampanię wyborczą i tak o niej nachalnie i łopatologicznie informować, by osiągnięty wynik - wbrew ich szczerym wysiłkom - był o kilka punktów procentowych niższy od potencjalnego i w pełni możliwego do osiągnięcia?

    No i co? Na razie „znowu fuksem” się udało, ale przyjdzie dzień, kiedy tych kilku procent - 3-4-5-6…? - zabraknie i przyjdzie się z hukiem i nieoczekiwanie pożegnać z władzą, niejako na własne życzenie…Oj, źle się dzisiaj w tym PIS-ie, państwo, bawicie…

    image

    Bo ludzie, którzy wzbudzają więcej negatywnych, niż pozytywnych emocji, mobilizują swych przeciwników politycznych bardziej niż swoich zwolenników. A efekty tego to już widzimy przy urnach…  

    Jakiż to „geniusz” wymyślił oparcie pisowskich kampanii wyborczych właśnie na tych dwóch – jak się okazuje – dość dychawicznych „lokomotywach wyborczych”?

    Bo sprawa NADAL jest prosta

    - im więcej Jarkacza w mediach

    tym gorszy wynik jego ugrupowania… ?

    Ale trzy ostatnie kampanie wyborcze - samorządowa 2018, europejska 2019 i sejmowa 2019 – z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu stanowiły radykalne odejście od tej starej prawdy – i owszem, PIS je wygrywał, ale o włos, co przy skali zaangażowanych środków oraz propolskim przeorientowaniu prowadzonej polityki nie jest niczym innym, niż potężnym policzkiem wymierzonym osobie Jarkacza, bo wyborcy PIS-u akceptują politykę partii, gremialnie idąc do wyborów, ale wyborcy Antypisu się nakręcają jeszcze mocniej, widząc Prezesa w swoich telewizorach…?

    Tylko kto w PIS-ie ośmieli się powiedzieć o tym Prezesowi…?

    Wybory samorządowe 2018:

    = > Panowie Kaczynski, Morawiecki i Kurski - w tył zwrot i odmaszerować!

    Eurowybory 2019:

    = > Panowie Kaczynski i Morawiecki - do trzech razy sztuka?

    = > "Efekt Jarkacza" już nie działa - d-o-p-r-a-w-d-y...?

    Bo te ponad 2 miliony zmobilizowanych przez Jarkacza nowych wyborców PIS-u skutecznie teraz zostało przykrytych - też paradoksalnie zmobilizowanymi przez niego - nowymi wyborcami opozycji?

    I podobnie było przy wszystkich wyborach, których twarzami byli Kaczyński z Morawieckim…?

     image

    P.S. Pocieszające jest jedynie to, że przy wszystkich swoich błędach i pomyłkach (zwłaszcza kadrowych), PIS otrzymał w mijającej kadencji dar od losu w postaci lidera opozycji notorycznie potykającego się o własne sznurowadła. I mającego równie negatywny elektorat, co Jarosław Kaczyński… co skutecznie hamowało dotąd zapędy totalnych na przejęcie władzy.

    Ale co będzie, jak Schetyny kiedyś zabraknie?

    Bo PIS to powinien szczerze żałować chwili, kiedy totalni (którzy być może porzucą wtedy też tę swoją katastrofalną dla Polski strategię) z hukiem wykopią Grzecha „Porażkę” Schetynę na bruk.

    P.S. 2 

    Ale, ale… - chwila refleksji…

    Czy ta moja hipoteza – choć spójna, kusząca i wiarygodna – aby do końca jest prawdziwa?

    Bo chyba jednak wszyscy o czymś zapomnieliśmy…

    Otóż partie opozycyjne wcale nie odnotowały teraz jakiegoś znaczącego przypływu nowych wyborców…

    (POKO – czyli PO + .N + plankton) = - 32 mandaty

    Koalicja Polska (PSL + Kukiz) = - 28 mandatów

    Lewica = + 49 mandatów

    Konfederacja= + 11 mandatów

    Czyli zyski i straty Antypisu dokonywały się jak gdyby „w rodzinie”…

    A obecne wybory przecież znacznie się różniły od tych sprzed czterech lat – bo do sejmu tym razem dostała się i lewica, i skrajna prawica, co diametralnie zmieniło układ sił.

    Poprzednio bowiem „zmarnowało się” prawie 16% wrogich PiS-owi głosów – 11.15% oddanych na lewicę (7.55% koalicji eseldowskiej + 3.6% „Razem”) oraz 4.7% korwinowców.

    A Zjednoczona Prawica odnotowała obecnie wielki, wprost oszałamiający skok poparcia – ale ci dodatkowi (ponad 2,3 miliona ludzi) nowi wyborcy nie przełożyli się na nowe mandaty w sejmie.

    Stąd poczucie niedosytu i pewnej dezorientacji… = > Dlaczego część Polaków nas nie poparła?

    Ale przy obecności w sejmie „wielkich nieobecnych poprzedniej kadencji” ci wszyscy nowi wyborcy byli po prostu potrzebni do zwykłego utrzymania dotychczasowego stanu posiadania – czyli właśnie tych 235 mandatów pozwalających na samodzielne rządy.

    A któż ich zmobilizował, jak nie Kaczyński z Morawieckim (plus tysiące mniej znanych lokalnych, regionalnych i krajowych działaczy)?

    I dlatego muszę zwrócić honor Prezesowi i Premierowi – bo bez ich tytanicznej pracy po prostu nie byłoby drugiej kadencji u władzy…

    I w ten sposób Zjednoczona Prawica odnowiła swój mandat do rządzenia – oby dobrze wykorzystała dany jej czas…

    Bo na poparcie nowych (+ zachowanie dotychczasowych) wyborców trzeba sobie zasłużyć mądrą i odpowiedzialną polityką - a mijająca kadencja pokazała potencjał tego środowiska.

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Smok Eustachy  |  0

    Ludzie uwierzyli, że podział polityczny w Polsce jest realny i dlatego frekwencja rośnie. 61 procent jak w pysk dał. No i co się porobiło? Niech ktoś analizy robi bo raz ze wyższa frekwencja, dwa przepływy i PiS osiem milionów wyborców zmobilizował. Tak naprawdę to zgarnął premię za bycie rządem, dodatkowo nie bluzgał na elektorat i to w zasadzie wystarczyło. Tyle na razie o nich bo tryumf w wyborach to żadna zasługa kaczystów. Wożą się oni na opozycji  która załatwiła im reelekcję.

    Tam na prawdę nikt nie analizował sytuacji w tej opozycji. W 2015 roku PiS faktycznie miał fuksa, 15% głosów nie weszło w postaci Korwina, koalicji SLDTRUPZielony i RAZEM. 37,5% głosów przełożyło się na większość. Stąd tamte ruszyły w scenariusz wywołania przyśpieszonych wyborów w horyzoncie czasowym jakiś trzech miesięcy. Na jakiej podstawie ocenili szansę tego przedsięwzięcia? Jak się nie uda to wzmocni taka porażka Kaczora. W ogóle nie analizowali tego bo było wiadomo, że się nie uda bo nie ma szans. Nastawienie ludzi jest takie, że jak ktoś wygra to niech sobie rządzi. Takie myślenie jest. Dlatego miliony nie wyjdą na ulicę. Dalej: czy obadali pogląd elektoratu na ową praworządność? Możliwości jest tu kilka: elektorat nie uważa PO dotychczasowego systemu za praworządny, może uważa PiS za równie praworządny, uważa sprawę za marginalną albo wątpliwą. Podobnie Rzepliński mógł być uważany za zawisłego. W takiej sytuacji jeśli chce się uzyskać oddźwięk społeczny to trzeba się wysilić i udowodnić społeczeństwu swą niezawisłość. A tu nic.

    Podobnie z demonstracjami: liczna demonstracja sprawia wrażenie, że demonstrujący są przedstawicielami ogółu. Jeśli demonstracja jest jednak nieliczna jest odmiennie: wtedy ogół jest przeciw a za jest tylko garstka uczestników. W każdym razie nie udało się szybko obalić Kaczora i jakimś horyzontem działań stał się koniec kadencji Rzeplińskiego jako prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Nie udało się, w międzyczasie załamały się próby urządzania kongresów na których poszczególne branże wymawiałyby posłuszeństwo reżimowi. I społeczeństwo przestawało kumać o co im chodzi i traktować te wierzgi poważnie. Potem był jeszcze groteskowy ciamajdan z okupacją sejmu. Potem się zaczynała kończyć kadencja i nie było mowy o jej przerwaniu. A te wszystkie wyskoki odkładały się i w końcu się skończyło jak skończyło.

    A różne afery? Zawsze było tam jakieś ale. Weźmy "Srebrną". Coś się tam działo ale jak się ma ona do obrazu Kaczora-dyktatora. Co z niego za dyktator jak se nie może zbudować wieżowca i jakieś przepychanki tam są? I tak ze wszystkim. I w końcu doprowadzili do klasyfikacji punktowej: ludzie patrzą na lipne afery wyssane i porównują z w miarę sensownymi. I wychodzi, że jest jedna na dziesięć. I PiS wygrywa na punkty.

    Każda akcja opozycji była skopana i można to pokazać na dowolnym przykładzie. Strajk nauczycieli z kwiczeniem i krowami jest tu znakomity.  A weźmy pińcset plus: tzw transformacja ustrojowa już 25 lat trwa i co? Po tylu latach światłego rozwoju pod kierownictwem Unii Europejskiej, Balcerowicza i Sorosa nie ma paru groszy na 500+??? To co to był za rozwój? Niemców stać na takie szastanie kasą? Ano stać bo to z naszej kasy wypłacają. I tak krytykując pińćsetplusa obalili swój dogmat o rozwoju dynamicznym za ich czasów. Co za porażka.

    II

    PiS został pokarany za swe wyskoki. Utrata większości w senacie to kara Boża za cyrki z legislacją, przepychanie ustaw w 3 dni, po nocy. Sporo mają tu za uszami i elektorat myślący propaństwowo jest zdegustowany. Przynajmniej pozory trzeba zachować. A teraz każda ustawa będzie 30 dni leżeć w senacie i dobrze jej to zrobi. Po co nam nowe ustawy? Wystarczą te co już są. Rozumiem po 1989 roku trzeba było przyjmować dużo nowych ustaw bo się ustrój zmieniał. Ale teraz? Nie można od razu super ustaw przyjąć tak żeby nie nowelizować co chwilę? Dwa mamy TVP, która nie zachowuje pozorów a spora część elektoratu chciała by tych pozorów zachowania jednak, żeby wyglądało to jakoś. Trzy - różne tam wyskoki. Nie będę już na nich głosował, teraz był ostatni raz. Chyba że się zreformują i do Korwina się przyłączą.

    Ale Konfederacja też myśli kategoriami michnikowszczyzny: politykę rozumieją jako stwierdzanie, co jest słuszne i powtarzanie tego głośno. Pisałem o tym już:

    https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/988913,jestescie-wrzeszczacymi-staruszkami

    Opozycja też tak funkcjonuje bo to są michnikoidy. I PiS. Także znikąd ratunku. Przypominam: polityka to jest odpowiedź na 2 pytania: co mi możesz zrobić i co mi możesz zdać. A ci myślą, że chodzi o bycie miłym. Jak my będziemy mili to i tamci będą mili i wycofają 447. Co PiS odwinął przy okazji ustawy o IPN?

    III

    Teraz PiS zdobył większość w sejmie bez żadnego fuksa. Wszyscy weszli, procenty nie poszły się czochrać. Dwa miliony głosów więcej. Zyskał teraz potwierdzenie demokratyczne swych poczynań, m. i. dzięki mnie. Akceptację społeczną pokazał. I teraz opozycja powinna się w końcu zastanowić, dlaczego? Czy ludzie nie wierzą w tą konstytucję, czy wcześniej nikt nie pokazał narodowi jak jest ważna, czy lekceważy przyrodzone prawo do koryta? Czemu wyniesienie Frasyniuka nie poraża? Jak to wyniesienie wygląda w świetle rozrób we Francji? Itp itd. Nie no - dalej będą urągać społeczeństwu. A skoro mamy do czynienia z motłochem podatnym na populizm to po co ta demokracja? Skoro ludzie są moralnymi analfabetami to jednak dyktatura będzie odpowiednia? Niech będzie już dyktatura Kaczora?

    PS: Szukam w Googlach foty plakatu Małgorzaty Wassermann i nie ma. Co za porażka. Duży plakat, taki na bilbord. A czemu na nią zagłosowałem? Po pierwsze primo nie jest w PiS a po drugie żeby jednak więcej głosów miała niż ów Kowal z Koalicji Obywatelskiej czyli z Platformy Obywatelskiej. No i zdeklasowała go. Ale to ostatni raz był. Rozpoczynam cykl rozliczeń działalności PiS i będzie o motoraku w Bieszczadach na starcie. No i o Konfederacji będzie specjalny wpis. Korwin-Mikke powinien zostać marszałkiem-seniorem i to by było symboliczne uznanie dla jego działalności. 
    5
    5 (3)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Po zajęciu ziem wschodnich II RP Sowieci niezwłocznie przystąpili do tworzenia własnych struktury władzy, rekrutując do nich Żydów, Białorusinów i Ukraińców.
     
          Proces ten wiązał się nie tylko z likwidacją dotychczasowych struktur państwowych, ale także z likwidacją dominującej pozycji społeczności polskiej na tych terenach. Miało to bezpośredni związek z planami włączenia zajętych terenów do Związku Sowieckiego.
     
          Tworzenie zarządów tymczasowych oraz komitetów miejskich i włościańskich nadzorowane było przez oficerów NKWD oraz Armii Czerwonej. Oficerowie organizowali ogólne zebranie mieszkańców miasteczka lub wsi, na którym „wybierano” nowe władze lokalne. Najważniejszym kryterium doboru nowych przedstawicieli władz była przynależność klasowa – „wybierani” byli więc reprezentanci najuboższych warstw – robotnicy rolni, bezrolni, robotnicy niewykwalifikowani, bezrobotni, ubodzy rzemieślnicy i handlarze. Drugim kryterium doboru kadr była przynależność do „uciskanych” mniejszości narodowych – preferowano więc Żydów, Białorusinów i Ukraińców.
     
          Podobne kryteria stosowano przy organizacji milicji obywatelskich. Dodatkowo preferowano byłych więźniów politycznych i kryminalnych. Odbycie kary więzienia w polskim więzieniu stawało się przepustką do zrobienia kariery w milicji. O ile na obszarach wiejskich w milicji dominowali Białorusi i Ukraińcy, to w miasteczkach Żydzi.
     
          Narodowy i społeczny charakter milicji miał wyraźny wpływ na jej wrogi stosunek do ludności polskiej. Nic więc dziwnego, iż Polacy pogardzali milicjantami. Dobrze odzwierciedla to wypowiedź Kazimierza Drożdża z Wołkowyska, który stwierdził, że do tamtejszej milicji dostały się same męty narodowości żydowskiej, białoruskiej i ukraińskiej, „bo nikt z uczciwych ludzi nie chciał przyjmować udziału w tak niecnej służbie”.
     
          Także relacje żydowskie potwierdzają ten charakter nowych władz. Jeden z nich opisując sytuację w Brański, wskazywał, iż  „powstała nowa uprzywilejowana klasa. Starzy komuniści stali się najważniejsi w mieście Welwl Pulszański, Benie Fajwel, Szustels, Ryfcie Pytlak. Dołączył do nich Szepsel Preisel i Chaje Man”. Wedle Zbigniewa Romaniuka połowę milicji w mieście stanowili miejscowi Żydzi, zaś drugą połowę Białorusi i Rosjanie przybyli z ZSRS.
     
          W Telechanach władzę przejęli komuniści narodowości białoruskiej i żydowskiej, którzy jeszcze przed wkroczeniem armii sowieckiej wspólnie z miejscowym rabinem Glickiem zorganizowali komitet rewolucyjny i oddział samoobrony.
     
          Podobnie było w innych miastach polskich ziem wschodnich, a także na terenach rdzenie polskich – np. w Augustowie i Łomży.
     
          Jednocześnie z ustanowieniem nowych władz przystąpiono do aresztowań Polaków, uznanych za „wrogów ludu” – przede wszystkim b. urzędników państwowych i samorządowych, urzędników przemysłowych i leśnych, oficerów Wojska Polska, funkcjonariuszy policji i służby granicznej, osadników wojskowych, nauczycieli, członków organizacji politycznych i społecznych, właścicieli ziemskich, przedsiębiorców, kupców oraz księży.
     
         Celem tych aresztowań była eliminacja przywódców potencjalnego oporu oraz zastraszenie pozostałej ludności. Największą rolę w tych aresztowaniach odegrała milicja, której członkowie znali stosunki miejscowe i łatwo potrafili sporządzić listy „wrogów”. Pomagali jej liczni donosiciele, rekrutujący się również głownie z przedstawicieli ludności żydowskiej, białoruskiej i ukraińskiej.
     
          W późniejszym raporcie z listopada 1940 roku gen. Rowecki stwierdzał, iż „na terenie okupacji sowieckiej praca jest znacznie trudniejsza niż w Generalnej Guberni. Wynika to przede wszystkim z tego, że bolszewicy rozumieją język polski i mają dużą pomoc elementu miejscowego: Ukraińców, Białorusinów, a przede wszystkim Żydów – mają też dużo zwolenników wśród młodzieży, którą faworyzują i dają jej posady”.
     
          Aresztowaniom towarzyszyły brutalne rewizje, przy okazji których dochodziło do gwałtów, pobić oraz zwykłych kradzieży. W wielu relacjach pojawiają się informacje o prześladowaniach Polaków przez Żydów. „Oni dają się najwięcej we znaki ludności.  Z nich są najlepsi informatorzy i konfidenci. Oni są sprawcami licznych aresztowań, rewizji, wyrzucania z domów. Oni roznoszą wszystkie wezwania władz, oni są członkami milicji. Widzimy ich w każdym urzędzie, na każdej placówce. Polaków zwalnia się masowo, ich zaś miejsce zajmują Żydzi z tej grupy, często 14- letnie dziewczęta. Są specjalistkami od dokuczania, prowadzenia rewizji. Gdyby nie oni, bolszewicy byliby bezsilni, nie posiadając informacji o miejscowych stosunkach. Ci naprawdę przylgnęli do bolszewików, bez żadnych zastrzeżeń, tu nie może być dwóch zdań co do ich wartości i stosunku do Państwa Polskiego. Mszczą się z wyrachowaniem  i satysfakcją  na swoich wczorajszych wrogach tak Polakach, jak i Rusinach."
     
           Żydzi, którzy tworzyli milicje pomagające Sowietom aż do 1941 roku, brali później  udział we wszystkich deportacjach ludności polskiej w głąb Związku Sowieckiego. Nic więc dziwnego, iż wśród ludności polskiej narastała nienawiść do Żydów. Zdarzały się oczywiście wypadki okazania przez Żydów pomocy Polakom. Należały one jednak do wyjątków.
     
          Mimo że Żydzi początkowo zajęli wiele stanowisk, z których usunięto polskich pracowników, ich sytuacja również szybko stała się tragiczna. NKWD znalazło „wrogów klasowych” również w szeregach tej społeczności. Zamykano synagogi, nacjonalizowano sklepy i punkty usługowe. Tysiące rabinów, działaczy politycznych i przedsiębiorców trafiło do więzień oraz łagrów. Żydzi stanowili spory odsetek deportowanych na Syberię w 1940 roku.
     
         Życie w Sowietach stało się dla Żydów tak bardzo nie do zniesienia, że marzyli, aby się znaleźć... pod okupacją niemiecką. Wielu z nich starało się przedostać, legalnie lub nie, do Generalnego Gubernatorstwa.
     
         „Jeżeli Żyd ucieka z raju, gdzie jest wolność, równość i szczęście, pod nóż gestapowców, to chyba nie muszę dodawać, że w tym raju było mu stokroć gorzej niż u otwartego wroga Niemca – pisał Józef Blumenstrauch z Chełma Lubelskiego. – Kiedy do Lwowa, Włodzimierza i Brześcia przybyły komisje niemieckie (chodziło o wymianę uchodźców między strefami okupacyjnymi – Godziemba) , masy Żydów wiwatowały setkami i tysiącami na cześć Niemiec i Hitlera. Proszę sobie wyobrazić tłumy Żydów krzyczących: „Niech żyje Hitler”. Sens był jasny: lepszy jest miecz śmierci od miecza głodu i niewolnictwa”.


     
    Wybrana literatura:
     
    M. Wierzbicki – Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim. Stosunki polsko-żydowskie na ziemiach północno-wschodnich II RP pod okupacją sowiecką (1939-1941).
     
    Świat niepożegnany. Żydzi na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej w XVIII- XX wieku, red. K. Jasiewicz.
     
    K. Jasiewicz - Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów
     
    K. Grzelak- Kresy w ogniu. Agresja Związku Sowieckiego na Polskę w 1939 roku
     
    R. Szawłowski – Wojna polsko-sowiecka 1939
     
     
     
     
     
     
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Danz  |  3
    Nie znamy oficjalnych wyników wyborczych, a jedynie late exit polls, wydaje się jednak, że PiS będzie rządził samodzielnie. Jak informują dziennikarze zaprzyjaźnieni na Nowogrodzkiej wyniki "late polls" zostały przyjęte z wyraźną ulgą. Wiele osób sprzyjających "dobrej zmianie" pisze otwarcie, w sztabie PiS nie było euforii, w pewnym momencie wręcz strach porażki.
    Co zawiodło? Czy była zła komunikacja ze społeczeństwem jak to powiedział naczelnik? Co nie zagrało w tej rozgrywce, to akurat pytanie dla sztabu PiS. Wielu komentatorów opisuje tę wygraną jako mecz na punkty, a społeczność politycznego tweetera czekała na nokaut. Na nokaut naszych, zdecydowaną wygraną i pogrom. Tak się nie stało, realia okazały się inne, i to jest niedobra wiadomość dla PiS-u, bo nadchodzą chude lata na świecie, a spowolnienie gospodarcze dotknęło już większość Europy. Tym razem "piniędzy nie będzie" i być może trzeba będzie oddać władzę. Kaczyński coraz starszy, a Morawiecki nie jest popierany przez całą "zjednoczoną prawicę".
    Mnie zastanawia jedno, dlaczego byliśmy przekonani, że będzie blisko 50%, dlaczego uwierzyliśmy w tę optymistyczną bajkę. Czy za dużo oglądaliśmy tvp, żyliśmy we własnej bańce tłyterowo-informacyjnej, czytaliśmy "komentarze zgodne z naszymi poglądami". Tak jak i oni,  czytający swoich guru i oglądających tefałen.
    Zapytam jeszcze raz.
    Dlaczego można wyczuć niezadowolenie w komentarach zwolenników dobrej zmiany, wręcz niedowierzanie?
    Może uwierzyliśmy, że jest nas więcej niż jest. Może uwierzyliśmy w iluzję?

     
    5
    5 (2)

    3 Comments

    Obrazek użytkownika Katarzyna

    Katarzyna
    Nie. Nie uwierzyliśmy w iluzję. Staraliśmy się obudzić ducha. Takim jesteśmy społeczeństwem. Przypomniałam na Twitterze lekturę Agatona Gillera. "Podróż etapami do Syberii". Zanim został wydany z Krakowa władzom carskim, spotkał się z obojętnością i brakiem pomocy ze strony Polaków. Tak jak w czasie zaborów. Byli tacy, którym nie przeszkadzała władza zaborcy i byli ci, którzy walczyli o wolność. I podobnie było za komuny. Na represje, prześladowanie czesto słyszeliśmy; a po co pchał się do polityki. Młodzi nie pamiętają PRL i dlatego wszelkie dyrdymały łykają. Pamiętasz KPN? Młodzi rzucili się z wiarą, okazało się, że naszpikowana była  TW. Patrzę na Obecną Konfederację i mam dziwne przeczucie, że jest to powtórka. Myślę, że mimo wszystko tych kilku w Sejmie dobrze zrobi narodowcom na otrzeźwienie.
    Ostra kampania PiS uratowała przed słabym zwycięstwem i koniecznością koalcji, co skończyłoby się tym co w 2007.
    Czas na przewietrzenie struktur regionalnych. i pamiętajmy; na PiS w 2015 głosowało 5 mln Polaków, dziś 3 miliony więcej.  Rolnicy gremialnie. To będzie głowna siła PiS. Zwięszy się zapas o kilka mandatów.
    Nie przesadzajmy też z kryzysem. On dotyka państwa syte. My wciąż jesteśmy na dorobku, a własne inwestycje i wzrost płac oraz złotówka zamiast euro pomogą w wyjściu obronną ręką.
    Obrazek użytkownika Danz

    Danz
    Dzięki za komentarz.  Co do Konfederacji (ale także i SLD )to pomiędzy Konfederacją i SłD odbędą się największe tarcia/starcia w nowym sejmie, a wiadomo, że wyborcy lubią wyraziste poglądy, proste riposty i proste tłumaczenie świata (dlatego tak wielu młodych uwierzyło Konfederacji).
    Do sejmu weszła odrodzona Konfederacja, która przejęła część elektoratu PiS, konserwatywnego elektoratu, który nie nie lubi"bankstera" Mateusza Morawieckiego, a również przeciwstawia się lobby "żydowskiemu w Polsce" (cyt. z konfederacji). Co do sojuszu z Białorusią i Rosją to łatwo wygooglować wypowiedzi JKM.
    Co się bedzie więc działo?
    Konfederacja będzie straszyć niebezpieczeństwem multikultralizmu związanego z powiększającą się grupą islamskich imigrantów w Polsce, imigrantów z Ukrainy, brakiem odpowieniej ochrony polskich interesów w kwestiach polsko-żydowskich, oraz niekorzystnych relacji z USA.
    To wszystko czeka przyszły rząd, i nie wiem czy sobie poradzi z tą górą problemów.
    Zgadzam się z Tobą, że byliśmy bliscy powtórzenia roku 2007, ze wszystkimi negatywnymi skutkami.
    Przed nami wybory prezydenckie, aby nadal zmieniać Polskę potrzebna jest kontynuacja obecnej prezydentury. Wybory z 13X pokazały, że walka o fotel prezydenta nie będzie łatwa.

     

    Cytat:
    Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
    Empedokles

    Obrazek użytkownika Katarzyna

    Katarzyna
    Dzięki. :-) Przypomniałeś mi, że mam ciekawy dokument dotyczący migrantów nie tylko w Polsce, ale w Europie. "Raport. Polska w europejskim kryzysie migracyjnym" z portalu "Nowa Konfederacja" Miałam już dawno o tym napisać, ale okres przedwyborczy nie nadawał się do tego. Teraz warto wrócić do tematu.
    Co do zachowania Konfederacji, to myślę, że czeka nas powtórka z rozrywki, bo coś mi się zdaje, że znowu Braun będzie kandydatem na prezydenta.
    Zobaczymy, jak to będzie. Obawiam się jednego, że nie wytrzymamy kolejne akcji wyborczej. myślę, że teraz rząd powinien spokojnie pracować i nie brać udziału w zmasowanej hucpie opozycji. A wystartować z kampanią merytoryczną, dającą szansę prezydentowi na wykazanie się.

    Pozdrawiam :-)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1087 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Siłaczka  |  0
    Barbara Wojnarowska, więźniarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, apeluje o godne uczczenie 80. rocznicy pierwszego transportu Polaków do obozu przypadającej 14 czerwca 2020 roku.

    LIST OTWARTY

    Parę dni temu zmarł w wieku 98 lat, Karol Tendera, były więzień niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau, o numerze 100430, którego pan prezydent Andrzej Duda nazwał „Bohaterem naszych czasów". Do ostatnich chwil swojego życia walczył o prawdę historyczna. Nie poddawał się i dzięki temu zwyciężał. Pan Karol Tendera powinien być wzorcem dla każdego byłego więźnia niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau. Dla mnie, byłego dziecka tego obozu, z pewnością jest.

    Najlepszym dowodem jest moje zaangażowanie aby świat nie zapomniał, że pierwszymi więźniami KL Auschwitz byli Polacy, że 14 czerwiec 1940 to najważniejsza data, dla nas byłych więźniów i wszystkich Polaków , jeżeli chodzi o historię Auschwitz.

    Krew się we mnie burzy kiedy obchody upamiętniające deportację pierwszego transportu, a więc początek funkcjonowania KL Auschwitz, odbywają się od roku 2016 głównie dzięki uporowi byłych więźniów i garstki zapaleńców. Za parę miesięcy, 14 czerwca 2020 roku, będziemy świadkami uroczystości 80 rocznicy pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz. Czy zostaną one zorganizowane w sposób jaki zawsze chcieli to widzieć Ci, którzy ocaleli z tego transportu? Czy dyrekcja Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau zdobędzie się na ustępstwa regulaminowe, od regulaminów, które wprowadziła w dniu 1 kwietnia 2019 roku. Czy odbędzie się Msza Święta pod Blokiem Śmierci (Blokiem 11), jak to miało miejsce od lat, nawet w okresie PRLowskim?

    Ostatni pomysł przeniesienia Mszy Świętej do Harmęż, zamiast zorganizowania jej pod Blokiem 11 ma duże wady. Chociażby, ze względu na odległość i niezaadaptowanie miejsca dla niepełnosprawnych, co jest za bardzo męczące dla byłych więźniów, których podeszły wiek ogranicza w poruszaniu się po wysokich schodach i wyboistej podłodze w podziemiach . Często w czasie dużego czerwcowego upału. Oszczędźmy im tego zbędnego wysiłku, grupując maksimum uroczystości w jednym miejscu. Oczywiście z wyjątkiem części odbywającej się przy budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, obecnie PWSZ im. rtm. Witolda Pileckiego.

    Odśpiewanie hymnu Polskiego, powinno być częścią uroczystości, zarówno pod Ścianą Śmierci Bloku 11, jak i przy budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, obecnie PWSZ im. rtm. Witolda Pileckiego. Ale nie przy muzyce odtwarzanej z płytki i puszczanej z głośnika. Powinno znaleźć się inną formę. Mały kwintet czy kwartet smyczkowy, operowy śpiewak – byłby nowym akcentem w uroczystościach.

    Najważniejsze jest to, aby wszyscy uczestniczący w uroczystościach nie byli ograniczani absurdalnym zakazem „nie wnoszenia polskich flag na drzewcach”, pod pretekstem bezpieczeństwa. Co i komu przeszkadza flaga na drzewcu? Dlaczego można ją wnosić ale pod warunkiem, że jest zatknięta na plastikowym patyku lub trzymana w ręku lub okręconą na osobie jak ręcznik plażowy? To wyraźny brak uszanowania dla oficjalnej flagi RP, o którą walczyły cale pokolenia naszych przodków.

    80 lat upłynęło i ciągle trzeba przypominać podstawowe fakty. Konzentrationslager Auschwitz został założony przez hitlerowców 14 czerwca 1940 roku (tego dnia deportowano z więzienia w Tarnowie 728 polskich więźniów politycznych) w celu umieszczania w nim celem eksterminacji obywateli polskich nastawionych wrogo do III Rzeszy. Przez półtora roku w obozie znajdowali się zatem wyłącznie Polacy (wśród nich również polscy Żydzi, którzy byli na przykład żołnierzami polskiej armii). W czasie okupacji deportowano do tego obozu około 150 tysięcy Polaków, z których 75 tysięcy zginęło. Polacy stanowili 37 procent wszystkich więźniów numerowanych i odgrywali szczególną rolę w obozowym ruchu oporu.

    Polska nie może o tym zapomnieć, a świat nie może o tym nie wiedzieć. Zaproszeni byli więźniowie powinni być potraktowani w identyczny sposób, jak Ci, zapraszani na uroczystości wyzwolenia obozu, tj.27 stycznia. Dyrekcja PMAB powinna zabezpieczyć środki finansowe na ich 2-dniowe zakwaterowanie, posiłki i organizacje podróży, Należy im się ten mały gest! Jeżeli nie potrafią, lub uznają to za zbędne wydatki, należy szukać sponsorów, Na pewno znajda się dziesiątki! Tak było dawniej….ale, zmieniła się dyrekcja a z nią reguły gry.

    Do współorganizacji w obchodach powinni zostać dopuszczeni wszyscy, którzy wyrażą chęć pomocy, stowarzyszenia, organizacje, wolontariusze. Nie ma tu miejsca na podział na lepszych czy gorszych. Liczą się dobre chęci i zamiary, Pytanie: czy dyrekcja PMAB i ich zwierzchnicy potrafią to zrozumieć? Ważnym czynnikiem, aby obchody odbyły się godnie i bez incydentów jest wyłączenie w dniu 14 czerwca terenu byłego KL Auschwitz I ze zwiedzania. Podobnie jak to jest zrobione podczas Marszu Żywych lub w dniu 27 stycznia. Pozostaje inna, z pewnością trudna sprawa do rozwiązania.

    Na dzień 14 czerwca przypada również Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady, święto narodowe ustalone przez Sejm. O ustalenie tego Narodowego Dnia Pamięci walczyli przez długie lata , ocalali więźniowie pierwszego transportu zrzeszeni w Chrześcijańskim Stowarzyszeniu Rodzin Oświęcimskich, Nigdy im nie przeszło przez głowę, że ten Dzień nie będzie świętowany w KL Auschwitz. Zwłaszcza, że projekt ustawy sejmowy zakładał, ze Dzień Narodowy będzie „z okazji Pierwszego Transportu”, Wyszło inaczej niż planowali Ci, którzy o to walczyli. Obecnie, z takich czy innych powodów, główną uroczystość 14 czerwca (14.6.1940) i hołd więźniom i ofiarom niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych organizuje się w Warszawie. Stawia to przed trudnym wyborem byłych więźniów KL Auschwitz: Warszawa czy obchody w KL Auschwitz? Ten sam dylemat mają wysocy urzędnicy RP, które miejsce wybrać? Warszawa jest bliżej, były KL Auschwitz dalej? W końcu można zamówić wieniec ze wskazaniem miejsca dostarczenia, przesłać parę kwiecistych słów do odczytania, co załatwi sprawę. Rezultat jest żałosny.

    Obchody, które odbywają się w PMAB, mimo wysiłków organizatorów i „zapaleńców” robią wrażenie, lokalnych obchodów, z minimalnym uczestnictwem byłych więźniów, z minimalnym przekazem medialnym. A świat na to patrzy i wyciąga wnioski! Zaś ofiary, nasi rodacy, pierwsi więźniowie tego obozu, którzy zostali bestialsko pomordowani w KL Auschwitz, z przerażeniem patrzą na to „z góry”. Smutne to wszystko. A może warto  się zastanowić, aby z okazji 80 rocznicy obchodów Pierwszego Transportu Polaków do KL Auschwitz w Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady obchodzić wspólnie w byłym KL Auschwitz, a nie w Warszawie.

    Kiedy pomyślę, że prawa biologiczne są nieubłagane i zbliża się czas, kiedy odejdzie ostatni ocalony, co będzie dalej ? Kto będzie miał siłę walczyć i godnie reprezentować tych co zostali tu zabrani jako pierwsi? Jakie przeszkody napotkają? Zastanawia mnie, kto odpowie na te pytania? Zapraszam wszystkich zainteresowanych do dialogu na temat organizacji obchodów 14 czerwca 2020 roku, Usiądźmy razem, dyrekcja PMAB, ich zwierzchnicy MKiDN, władze lokalne Oświęcimia i Tarnowa, zainteresowane organizacje, stowarzyszenia, „zapaleńcy”, wolontariusze. Nie odkładajmy tego na ostatni moment. Tak jak śp.Karol Tendera nie poddawajmy się i dzięki temu zwyciężymy! Kto podejmie się organizacji tego spotkania?

    Barbara Wojnarowska, były więzień-dziecko KL Auschwitz-Birkenau, nr 83638

     

    To ważny głos polskiego więźnia KL Auschwitz! Proszę o rozpowszechnianie!
     
    5
    5 (3)
  •  |  Written by Katarzyna  |  2

    Ostatnie popisy Lecha Wałęsy nie zasługują na poważne komentarze. Analizę jego psychiki, zdeprawowanej przez współpracę z SB, cwaniactwo, pazerność i zwyczajną głupotę, zostawiam psychoanalitykom. Chcę jednak zwrócić uwagę na pewne zjawisko, którym manipulują z powodzeniem spin doktorzy przy każdych wyborach. Jest nim głuchota elektoratów na merytoryczne argumenty i okopywanie się przy swoim.

    Wiele osób uważa, że, gdybyśmy wiedzieli o Wałęsie to, co dziś wiemy, nikt by na niego nie zagłosował w wyborach prezydenckich.
    Czyżby?
    Pomijam tu fakt, że wybieraliśmy w II turze między Wałęsą a Tymińskim, ale nie znaczy to, że nikt nie wiedział, kim jest Wałęsa. Wiedzieli, nawet mówili głośno i wielu z nas, zwykłych wyborców, wiedziało.
    Zaufanie do wodza z ludu było jednak silniejsze. Wszystko to, co o nim szeptano, rozpuszczano pocztą pantoflową, przypisywaliśmy komunistom i agenturze, która chciała nam go obrzydzić.
    Udało się jednak nas podzielić na zwolenników Tadeusza Mazowieckiego i Lecha Wałęsę. I nie jest ważne, że wówczas frant franta był wart, choć tego wówczas nie dostrzegaliśmy, ale to, że pierwszy raz po stanie wojennym nastąpił w Solidarności tak głęboki rów nie do zakopania. To było jedno z najważniejszych zwycięstw Kiszczaka po magdalenkowej zdradzie.
    SB już nie ma, PZPR przeszła mutacje w SLD i inne popłuczyny komuny, ale nie zaginęły metody działania.
    Czy można wymyślić jeszcze większe absurdy niż program gospodarczy od wyborów do wyborów głoszony przez Janusza Korwina- Mikke? Stek wykluczających się haseł, z którymi żaden poważny ekonomista nie chce dyskutować.

    Korwin poszedł jednak dalej, cynicznie prowokuje tekstami, które żaden polityk, nawet gdyby był święcie przekonany, że ma rację, nie wyjawiałby w obawie, że straci wyborców.
    Zakłada stronę na rosyjskim propagandowym Sputniku, udziela też tam wywiadów. Mówi, że car Aleksander II był dla Polski dobrym królem i na jego cześć śpiewano pieśń, wywózki na Sybir nie były straszne, bo niewolnikom płacono za pracę.
    Jego program polityczny to połączenie z Rosją, wystąpienie z NATO, UE, wypędzenie wojsk amerykańskich z Polski. Łaskawie dodaje, że rubla na razie nie będziemy musieli przyjmować.

    Jest rubikon, za który nie można w Polsce wyjść nie tracąc twarzy, honoru i zwolenników. Taką granicą jest Rosja; ta dawna, z czasów zaborów i ta obecna.
    A jednak cyniczny, spasiony, drań, śmieje się w nos. Mówi niemal wprost; ja wszystko mogę powiedzieć. Możecie mi naskoczyć, nazwać agentem, żaden z „konfederatów” mi nie podskoczy, bo to ja mam kasę. Chcecie subwencję, chcecie mieć pieniądze? To pokorniutko łykajcie moje bezczelne hasła, umieszczajcie na stronie „Sputnika” swoje twarze, wywiady, teksty, róbcie, co wam każę. Każdego, kto pokazuje wam, że głoszę bzdury ekonomiczne i program polityczny pisany w Moskwie, lżyjcie, wyzywajcie, nazywajcie durniami, nie podejmujcie politycznej, merytorycznej dyskusji. Bądźcie głusi na argumenty, a wygracie.
    Zobaczcie! Umieszczam na listach wyborczych całą swoją rodzinę, głoszę program Targowicy, a i tak znajdą się chętni, by na mnie zagłosować. Polacy to durnie, skubać ich można do woli. Robię to przy każdych wyborach i z tego żyję.

    Czy przypadkiem nie taką logiką kierował się Kiszczak posługując się Wałęsą?

    Dla zwolenników Konfederacji nic nie znaczy, że Polakom żyje się lepiej, że odbudowywana jest poprzez inwestycje suwerenność kraju na wschodnich i zachodnich granicach, że odzyskaliśmy stocznie, uniezależniamy się od Rosji Przekopem Mierzei, że budujemy drogi z północy na południe, a nie tylko z zachodu na wschód, że odbudowujemy armię, tworzymy Wojskową Obronę Terytorialną. Dla nich to tylko pisowska propaganda.

    Czy nie jest to ta sama głuchota, na którą zachorowaliśmy przy wyborze Wałęsy „Bolka” na prezydenta Polski i pozwoliliśmy, z malutkimi przerwami, rządzić postkomunie przez 30 lat? I czy nie te same służby, tym razem działające nielegalnie, prowadzą z Polakami grę wyborczą według utrwalonego schematu? Choroba korwinizmu to margines, choć mocno denerwuje i oburza. Trochę jednak wstyd, gdy młodzi ludzie ulegają cynicznej propagandzie pajaca z siekaczami pod muszką.
    Odpowiedź na pytanie, dlaczego kolejną partię, uformowaną jedynie na potrzeby wyborów, tak właśnie prowadzi wódz, by nie wygrać wyborów, pozostawiam kontrwywiadowi i służbom specjalnym. Nie mnie to rozstrzygać.
    Odpowiedzi wymaga też i inne pytanie czy chodzi tylko o dezinformację, zamęt czy również liczenie przez GRU, gdzie szukać potencjalnych współpracowników?

    Warto odzyskać słuch, by nie dać się zatrudnić wrogom Polski.

    Zapraszam do słuchania

    _______________________________________________

    Ilustracja:https://fabrykamemow.pl/memy/81916

    Zapraszam do słuchania
    audycja 1086 (czwartkowa)
    5
    5 (2)

    2 Comments

    Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

    katarzyna.tarnawska
    Choć - mimo nieśmiałych wówczas głosów ostrzegających - jeszcze mu ufałam. Do dziś sie tego wstydzę i przepraszam!
    Ale już na Kurwina - nie dalam się nabrać nigdy. Najłagodniejsze określenie tego oszoloma to byłby chyba Jolly Joker czy Miki Joker. Mnie on "śmierdział" - od samego początku.
    Nie mniej zagadnienia "diagnostyczno-poznawcze" w polityce to problem skomplikowany.
    Mądry człowiek - gdy popełni błąd - umie przeprowadzić rzetelną analizę. Mlody czlowiek - częstokroć tego nie potrafi.
    Lecz - co osobiście było dla mnie nowe - bardzo duża ilość młodych Polaków - którzy zgłosili się  w Kopenhadze do "urny" - już pod koniec dnia. Przed czterema laty - frekwencja wyglądała inaczej. Ciekawe byłoby dowiedzieć się - co tych młodych zmobilizowało? A bardziej ogólnie - jakie były motywacje wyborców PiS-u.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Obrazek użytkownika Katarzyna

    Katarzyna
    Znam osoby, które jak Pani przeszły niczym chorobę zakaźną fascynację bełkotem liberalnym JKM. Wydawało się, że już się wyleczyli, ale  mam przykłady, że na nowo fascynuje Korwin, monologii Michalkiewcza czy Brauna, choć mają wystarczające doświadczenie życiowe, by przejrzeć na oczy. Ściskam zęby ze złości, kiedy w radiu, które współtworzyłam, puszcza się Brauna. Nikt mnie nie cenzuruje, więc i ja muszę tolerować. Ale tęsknię za tym czasem, kiedy miałam okazję rozmawiać w radiu z prof. Andrzejem Nowakiem czy prof. Kucharczykiem. 
    I tu mamy problem. Wiele osób, które znalazły się w Parlamencie w 2015. dziś wróciły do mediów meinstremowych. Nie ma już gorących, merytorycznych  dyskusji w blogach. media społecznościowe to głównie fb i Twitter. Fb stał się lewacki, a twitter opanowany przez trolli coraz bardzie przypomina poziomem komentarze wpisywane na onecie czy wp.
    Bez wsparcia autorytetów,  media społęcznościowe, które dały zwycięstwo w 2015, zostaną przejęte przez cwaniaków takich jak JKM i agenturę wpływu. Rosja wciąż sprawdza, jak szeroko może otworzyć drzwi na agenturę wpływu i budowanie partii rosyjskiej. Często mówił i mówi o tym prof. Andrzej Nowak.
    Czy zdadzą sobie z tego sprawę i wyciągną wnioski w partii rządzącej? Wejście do Sejmu Korwina, Bosaka czy Brauna a odrzucenie w wyborach do Senatu prof. Andrzeja Żaryna to ostatni zwonek na zmianę polityki oświatowej i medialnej.
    Również serdecznie pozdrawiam

    PS. Na Wałęsę wszyscy się nabraliśmy, niestety.
  •  |  Written by kokos26  |  0
    Naprawdę infantylność, a wręcz kliniczna głupota celebryckiego świata przekroczyła kolejne granice. Ale zacznijmy od początku. Pomysłodawcą akcji „Nie świruj, idź na wybory” jest fotograf, Tomasz Sikora, który w roku 2010 i 2015 był członkiem honorowego komitetu poparcia kandydata na prezydenta, Bronisława Komorowskiego, od którego za zasługi w 2013 roku otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Ta informacja jest ważna, bo dzięki niej od razu wiemy, że intencją pomysłodawcy akcji jest wsparcie totalnej opozycji i napędzenie jej frekwencji przy urnach wyborczych. Wygląda jednak na to, że cała ta akcja odniesie odwrotny skutek i już wywołała wielkie oburzenie całej masy internautów. Mnie taka reakcja w ogóle nie zaskakuje, ponieważ nie raz opisywałem komiczne i kompromitujące konsekwencje wielu aktorskich występów, do których dochodzi zawsze, kiedy „gwiazdy” postanawiają produkować się publicznie nie dysponując, ani scenariuszem, ani scenopisem. Mówiąc wprost, kiedy zaczynają mówić z własnej głowy od razu widać, że i Salomon z próżnego nie naleje. Niestety wielu tak zwanych wybitnych aktorów okazuje się być zwykłymi kabotynami, którzy nagle dostają małpiego rozumu i chcąc wypaść lepiej niż koleżanki i koledzy stają się żałosnym i żenującym pośmiewiskiem. Oczywiście jak to zwykle bywa do takich akcji natychmiast dołączają ci, których sława już dawno przybladła, albo tacy, którzy o sławie dopiero marzą.
    I tak w tym wyścigu o miano największego głupola i prawdziwego świra obok różnych Jand, Nehrebeckich, Łukaszewiczów, Chyr, Hołdysów, Janowskich i Sipowiczów pojawiło się dwóch takich, którzy swoją oryginalnością i geniuszem – oczywiście w ich mniemaniu – postanowili przyćmić wszystkich pozostałych. Najpierw rysownik Andrzej Mleczko zgłaszając swój akces do akcji opublikował graficzne „dzieło”, na którym widzimy jak zza okiennych krat szpitala psychiatrycznego słychać skandowanie: Jarosław! Jarosław! Rysunek wyraźnie zainspirował wyjątkowego i zakochanego w samym sobie kabotyna, aktora Wojciecha Pszoniaka, który na filmiku zgłoszonym do konkursu na największego idiotę wśród celebrytów zademonstrował scenę, na której przedrzeźnia osobę umysłowo chorą, po czym już poważnie wypowiada hasło: „Nie świruj, idź na wybory”.
    Nie dziwię się wcale oburzeniu, jakie wywołał ten festiwal celbryckich świrów kpiących z ludzi chorych. Blogerka „Kataryna” napisała: „Moja przyjaciółka jest wdową po tym jak jej chory na schizofrenię mąż się powiesił. Ciekawe czy ten spot do niej trafi”.  Oburzony Internauta, „KronosikP” skomentował: „Mam siostrę od wielu lat chorą na schizofrenię. Panie Pszoniak, pani Nehrebecka, czy chcielibyście odegrać swoje scenki przed nią? Tak w cztery oczy”. „Zawrócony” pisze na Twitterze: „Ja też mam bliską osobę chorą, a także kilka dalszych. Spędziłem dziesiątki godzin w szpitalach, czekając na spotkanie. Widziałem setki chorych. Trudno porównać tę chorobę z jakąkolwiek inną. Wielkie cierpienia, często odrzucenie, lęk najbliższych. Wstyd Pszoniak, Nehrebecka!” Występy tych pozbawionych empatii „artystów” skomentował Patryk Jaki, którego dziecko urodziło się z zespołem Downa. Napisał: „Parodiowanie osób niepełnosprawnych? To prosta sugestia, że „trzeba być lepszym od nich”. Czegoś tak obrzydliwego dawno nie widziałem. Podobne ruchy mogą dotyczyć np. osób z porażeniem mózgowym, czyli często niewinnych, marzących o akceptacji. Po prostu wielki skandal”.
    A ja Patrykowi Jakiemu pragnę przypomnieć, że te same bydlaki naigrywające się dzisiaj z osób niepełnosprawnych, każdego 21 marca, kiedy obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Chorych na Zespół Downa wrzucają do sieci swoje zdjęcia, na których prezentują swoje stopy w dwóch różnych skarpetkach – symbol solidarności z osobami z zespołem Downa. To jest właśnie ten świat wyjątkowych hipokrytów i obłudników gotowych do odegrania każdej, nawet najbardziej haniebnej roli, także poza sceną. To armia żałosnych przygłupawych błaznów fikająca nieustannie kozły na cyrkowej arenie wyłożonej nawierzchnią z trocin i końskiego łajna. Mówiąc językiem młodych celebrycki bydlęcy światek znowu zrobił oborę.
    Felieton ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1086 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

     

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od 2019-10-09 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Smok Eustachy  |  1

    Realia są takie jakie są: po wyborach może być albo reżim kaczystowski albo kaczofobiczny. Jeśli Konfederacja chciałaby zawalczyć o elektorat pisoski zrażony do PiS to powinna opowiadać, że wejdzie z Pisiorem w koalicję i będzie przyciskać, żeby słuszne postulata realizował. I manifestacje z różańcem może przeprowadzać. Jeśli chce walczyć o elektorat leberalny zrażony do opozycji to nie robi manifestacji różańcowych bo on jest antyreligijny. Hasło PiS-PO jedno zło jest jawnie absurdalne bo tu są żołnierze wyklęci jednak a tam bezpieka. Obecnie zrażonych pisiorów głosowanie na Konfederację jest głosowaniem na rządy kaczofobów, a tego oni nie chcą. Dlatego na Kaczora zagłosują chcąc nie chcąc. Konfederaci sami się tu załatwili - tkwią bowiem w paradygmacie michnikowszczyzny: skupiają się na określaniu, co jest słuszne i wywrzaskiwania swojego poczucia słuszności. Nie spotkałem się z wypowiedzią konfederacystyczną zawierającą przestawienie strategii wyborczej czy też wyjaśnienia powyższej kwestii. Politykę rozumieją oni po michnikowsczyznowemu: jako powtarzanie głośno tego, co jest słuszne. A co z ustawą 447 zamierzają zrobić? Jest ona niesłuszna ale co w związku z tym? Konfederacja znana jest z urządzania sobie ekscesów w TV, jakieś mycki przynoszą itp. Jest to wszystko niepoważne. A ja chciałbym aby odpowiedzieli na kilka prostych pytań.

    II

    Oto redaktor Ziemkiewicz na swoim Fejsbuniu wywodzi, że obecnie Konfederacja jest pompowana przez TVN aby więcej ugrupowań znalazło się w sejmie co zmniejszy przewagę PiS. TVN knuje po swojemu ale zadziwia łatwość, z jaką potrafi zdjąć ową infamię ciążącą nad narodowcami, że niby można na nich głosować. Konfederacja może na tym coś ugrać ale niewiele, ważna jest jedynie reakcja na ów tekst. Żadnej reakcji merytorycznej, dociera do nich tylko jakaś emocjonalna warstwa: krytykuje, to znaczy że niedobry, a to znaczy że pisior. Oczywistym jest, ze zmiana kursu na pompowanie Konfederaci jest chwilowa, zresztą tamte nawet z Lepperem robiły takie numery.

    https://t.co/V9j9jQGM8i?amp=1

    Jakie są tu wnioski: Konfederaty bezmyślne bardziej niż pisiory raz. Głosowanie na Konfederację niczym się nie różni od głosowania na Schetynę dwa. Jest miejsce na jakąś siłę na prawo od PiS trzy. Nie ma co glosować na Konfederację cztery.

    III

    Z kandydatów do głosowania co się nadają mamy Małgorzatę Wassermann której największą zaletą jest to, że nie jest w PiS. Z drugiej strony jest na jedynce a nie ma sensu głosowanie na jedynki. Społeczeństwo powinno głosować na odległe numery żeby doprowadzić do wymiany składu sejmu i wyeliminować zastałych politykierów. Z trzeciej strony Wassermann startuje dopiero drugi raz. I PiS krakowski jej nie lubi więc sójka mu w bok. Na końcu listy mamy największego polskiego polityka Jarosława Gowina (185cm) który tez nie jest pisiorem (jest w Porozumieniu) ale ja wiem? To może na tego Gęgotka zagłosuję który gdzieś tam przy końcu siedzi na liście? Czym się różni głosowanie na Zbigniewa Gęgotka od głosowania na Wassermann? Skoro sam Kaczyński Gęgotka zatwierdził na liście to widocznie się nadaje. Czemu na tych listach nie żrą się między sobą? Powinni konkurować wewnętrznie aby przekonać pisiorów do głosowania na siebie a nie na konkurenta z listy. Nikt mi nie tłumaczy, czemu na niego głosować a nie na Wassermann. I taka jest to demokracja.

     

     
     

     

    IV

    Podsumowując: Konfederaty jak chcecie głos tu zabierać to napiszcie, czy celujecie w elektorat pisoski co wiąże się z określoną strategią. Czy w platformerski - co wiąże się ze strategią inną. Tymczasem Braun tam nadaje po swojemu, Korwin po swojemu i spójnej idei nie widać. A jak chcecie biadolić po staremu to se darujcie.
    5
    5 (4)

    1 Comments

    Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

    Torpeda Wulkaniczna
    Smoku zaział, ale w sumie łagodnie.
    Potrafił czasem zakopcić mocniej , ale tu nie ma potrzeby.

    Konfetti nie walczą o przepływ elektoratu. Jakoś dziwnie są przesiąknięci swoją racją no i zabieganie  o głos, przekonywanie jest jakby ponad ich dumę /przeświadczenie o misji czycotam.

    Przytomne głosy analityczne ( jak "Losek") są bardzo nieliczne; Kolega Świderski na S24 po prostu odsyła do książek JKM - one mają odkłamiać spaskudzony przez pisiorów wizerunek tego, który poszedł do UE rozwalać ją od środka.
    Skończyło się na daniu w ryło Boniemu -Szmaciarzowi.

    Jakoś tak ciągle kojarzę "Polskie Zoo" Wolskiego ( Pijak jako Knur, to było coś ) i JKM jako Muchę ( czy tam  innego bzyka).
    I tak mu zostało. Szkoda klawiatury.

    Odrębną irytacją jest manipulowanie listami przez genseków.
    Na przodzie Doświadczony Niezbędny , za nim - jakieś Dzyndzelotty Pasikonik-Brzdękacz czy Gienony Ruhla-Zombitt. Skąd oni ich biorą ? Człek nie ma czasu, bo robi na podatki, a tu takie się ujawniają, co to sie nademną pochylą.

    Ty masz na płotach Gęgotka, a ja - Babuśkę ( facet).
    No to głosujemy na Kaczosława Gęgotek-Babuśkę :o)

    Pozdrawiam

     

    <p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

  •  |  Written by Docent zza morza  |  0

    Zawsze mówiłem, że optyka i polityka totalnych stanowi jedną wielką projekcję psychologiczną - czyli obwinianie przeciwnika o swoje własne (ale nieuświadamiane sobie, pogardzane i wypierane) wady, pragnienia, słabości, marzenia i niedociągnięcia. 

    Bo "żądnych rewanżu potomków chłopów pańszczyźnianych"  to mamy bez liku w ich własnych szeregach - z uwagi na swe kompleksy bez ustanku opluwających i podgryzających "żoliborskich inteligentów"...  

    A gdyby głębiej sięgnąć, to okaże się, że pełno u nich ludzi wykorzenionych, w pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniu przeflancowanych prosto z mentalnych czworaków do większych miast - i nadal czujących się tam nieswojo - bo prlowski "awans społeczny" nadal rzuca swój głęboki cień na polską racją stanu i nadal ma swoje b. wymierne koszty dla Polski.  

    I nie przez przypadek bastionem (choć kurczącym się z wyborów na wybory) totalsów są tereny zasiedlone po wojnie przez ludzi wygnanych, straumatyzowanych i przymusowo wykorzenionych - czyli północna i zachodnia Polska. Patrz – „wybory na mapie”. 

    A tam, gdzie ludzie od pokoleń "są na swoim" - tam tradycyjnie wygrywa PIS. Bo tam gdzie ludzie są mało podatni na propagandę i nadal posługują się zdrowym rozsądkiem, tam potrafią odsiać ziarno od plew...

    I nie jest przypadkiem, że największe poparcie partia ta osiąga we wsiach i przysiółkach od pokoleń zamieszkałych przez potomków szlachty zagrodowej.

     "Prowadzący program w RMF FM zacytował "Gazetę Wyborczą", która wyliczyła, że "Kobylin-Borzymy, to jest taka miejscowość niedaleko Białegostoku, w której jest największy odsetek szlachty w Polsce - bo to są wsie szlacheckie - i tam 85 proc. głosów dostało PiS, a 2,7 proc. Platforma Obywatelska".

    https://wiadomosci.wp.pl/burza-wokol-wypowiedzi-jerzego-stuhra-mowil-o-wyborcach-pis-mazurek-zagial-aktora-6431411971028609a 

    A miejski lumpenproletariat (szczególnie ten akademicki, b.często wykształcony ponad poziom swej inteligencji oraz kompetencji kulturowej) masowo opowiada się za bliskimi jego sercu bazarowymi bajerantami, których jedynym "kunsztem" jest sprawność wykazywana w grze "w trzy karty". 

    Ale to trochę za mało do sprawnego zarządzania, tak samorządem, jak i państwem. 

    A i poziom wykształcenia aktywu totalsów (połowa ma przecież ledwie ukończoną podstawówkę) nie powala – i dlatego ich "elity", typu Neumann, świadomie posługują się na użytek wewnętrzny jedynym językiem, jaki ich zdaniem jest w stanie do nich dotrzeć... 

    Ale nie sposób na dłuższą metę budować swego poparcia głównie na ludziach, motywowanych lękiem przed ujawnieniem prawdy o nich samych i o brakach w swoim kapitale kulturowym. I dlatego - do czasu!!! - gładko łykających hagady o swej rzekomej „nowoczesności, postępowości i europejskości”… 

    Więcej kampanii wyborczych - więcej antypisu - to i więcej się o nich dowiemy. 

    Ale czy Platforma aby na pewno dotrwa do następnych wyborów sejmowych…?

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  2
    Wrogi stosunek części ludności kresowej, w tym zwłaszcza żydowskiej, wobec państwa polskiego przybierał różne formy, między innymi zbrojnych wystąpień przeciw jednostkom Wojska Polskiego i polskim władzom państwowym.
     
           Wśród witających Sowietów  przeważała żydowska młodzież oraz biedota. Natomiast pewna część Żydów – sympatyków organizacji syjonistycznych, przedstawicieli gmin żydowskich, przedsiębiorców, kupców  – odniosła się do Sowietów z rezerwą, a nawet wrogo. Wiedzieli oni, iż w rzeczywistości sowieckiej utracą swoje majątki, zostaną pozbawieni praw obywatelskich, a nawet poddani represjom.
     
            Część witających z ulgą przyjęła wkroczenie wojsk sowieckich, obawiając się represji niemieckich. Oni obawiali się pogromów, które mogły się zdarzyć w atmosferze chaosu spowodowanego działaniami wojennymi. Ważną przyczyną entuzjastycznego powitania Sowietów było niechęć części zrusyfikowanych Żydów do państwa polskiego. Wreszcie biedota i młodzież żydowska liczyła na możliwość szybkiego awansu społecznego w sowieckiej administracji.
     
           Wydaje się, iż argument o obawie przed Niemcami odgrywał najmniejszą rolę. U wielu starszych Żydów, pamiętających I wojnę światową, pozostał obraz Niemca jako kulturalnego żołnierza, z szacunkiem traktującego ludność żydowską. We wrześniu 1939 roku w kilku miastach, między innymi w Łodzi i  Pabianicach Żydzi  ustawili nawet bramy triumfalne, a delegacje kahałów, na czele z rabinami w strojach rytualnych, witały Niemców chlebem i solą.  Ponadto bardzo niewielu Żydów zdecydowało się na ucieczkę przed Niemcami w czerwcu 1941 roku, pomimo informacji o antyżydowskiej polityce Niemców w okupowanej Polsce. Józef Bocheński  w rozmowie z Janem Parysem wspominał, iż w czerwcu 1941 roku Żydzi białostoccy uroczyście witali wkraczających Niemców chlebem i solą.
     
           Na pierwszy plan wysuwał się raczej niechętny lub wrogi stosunek Żydów do państwa polskiego. O ile polska biedota miała przynajmniej własne państwo, to żydowska biedota tego nie miała, odgrywając rolę biednych lokatorów w obcym domu.  Członkowie lub sympatycy komunizmu z radością witali możliwość zamieszkania w „ojczyźnie proletariatu”, a zrusyfikowani Żydzi powrót na łono dawnej ojczyzny.
     
          Wrogi stosunek Żydów, Białorusinów oraz Ukraińców do państwa polskiego przybierał nie tylko formę uroczystego witania sowieckich żołnierzy, ale także zbrojnych wystąpień przeciw jednostkom Wojska Polskiego i polskim władzom państwowym. Były to akty dywersji, które z racji sowieckiej inspiracji, przypominały działania niemieckiej Piątej Kolumny na zapleczu frontu polsko-niemieckiego.
     
           Po 17 września 1939 roku we wszystkich wschodnich powiatach II RP  powstały większe lub mniejsze grupy dywersyjne, których celem było wsparcie Armii Czerwonej.
     
          Ich działania nie tylko złamały morale walczących jeszcze polskich żołnierzy, ale też faktycznie ograniczyły możliwości manewru i spowodowały zamieszanie na tyłach polskich jednostek. Działania bojówek ukraińskich i białoruskich, często inspirowane przez sowieckich oficerów,  były ciosem w plecy próbującej się zreorganizować na wschodzie armii polskiej.

             Do tych grup sabotażystów spontanicznie dołączały tłumy radykalnie nastawionych Białorusinów i Żydów. Szczególnie widoczna była obecność tych ostatnich. To właśnie Żydów Polacy zapamiętali jako prowodyrów antypolskich wystąpień. Oni mieli najbardziej entuzjastycznie witać czerwonego okupanta i najbardziej gorliwie wysługiwali się NKWD.
     
            Niektóre wszczęte przez nich rebelie były tak groźne, że do ich tłumienia musiano wysłać silne oddziały Wojska Polskiego. Na przykład w miasteczku Skidel w powiecie Grodno rebelianci opanowali miasteczko na dwa dni. Porządek w mieście przywróciła dopiero ekspedycja karna, która w dniu 19 września 1939 roku stoczyła regularną bitwę o Skidel.
     
          W sumie do zbrojnych wystąpień zorganizowanych przez żydowskich, białoruskich i ukraińskich komunistów doszło w kilkudziesięciu miastach wschodniej Polski. Żydowscy dywersanci pomogli Sowietom zdobyć Pińsk, a następnie „oczyścić” go z polskich żołnierzy i policjantów, dokonując aresztowań oraz mordów na Polakach.
     
           Do największych aktów terroru doszło w Grodnie, zainicjowanych przez żydowskich komunistów w dniu 18 września 1939 roku. Początkowo dywersanci próbowali opanować centrum miasta i w ten sposób zdezorganizować przygotowania do jego obrony przed Sowietami. Obrońcom miasta nie udało się rozbroić wszystkich tych grup przed nadejściem Armii Czerwonej. Niespodziewane strzału zza węgła rozlegały się przez cały okres walk z sowieckimi oddziałami, znacznie utrudniając obronę miasta.
     
          Po zajęciu Grodna nowe władze sowieckie określiły akcję władz polskich mianem „antyżydowskiego pogromu”, przeprowadzając w czerwcu 1940 roku proces jego uczestników, skazując kilku z nich na karę śmierci, a pozostałych na łagry.
     
          Jeszcze przed nadejściem wojsk sowieckich tworzono struktury samozwańczej władzy (tzw. komitety  rewolucyjne), które przejmowały władzę na danym terenie, powoływały namiastki administracji, uzbrojone bojówki zwane "milicją" czy "grupami samoobrony". Likwidowały one resztki administracji polskiej, urządzały samosądy na osobach związanych blisko z państwem polskim, zajmowały obiekty o znaczeniu strategicznym.
     
           W Białymstoku, Brześciu nad Bugiem, Wilejce, Nowogródku, Słonimiu, Nieświeżu, Prużanie, Baranowiczach, Druskiennikach, Radziłowie i Wiźnie „czerwona milicja”, złożona ze skomunizowanych i biednych Żydów i Białorusinów, uzbrojona w broń odebraną polskich policjantom i żołnierzom, powstała jeszcze przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Jednym z najważniejszych ich zadań było rozbrajania oddziałów Straży Obywatelskiej, przeprowadzanie aresztowań, rewizji, a niekiedy samosądów i rabunków na Polakach, uznanych za wrogów komunizmu. 
     
           „Ujawniło się, że ogół żydowski – raportował do Londynu gen. Stefan Grot-Rowecki – we wszystkich miejscowościach, a już szczególnie na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu, zanim jeszcze ustąpiły polskie oddziały, wywiesił flagi czerwone i ustawił bramy triumfalne na powitanie wojsk bolszewickich, że zorganizował samorzutnie rewkomy i czerwoną milicję, że po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami państwa polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na łup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych”.
     
            Przyszły generał Nikodem Sulik dodawał: „Żydzi są dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludności polskiej”.
     
            Przyznaje to także izraelski historyk Dov Lewin pisząc, że „podczas przygotowań do powitania Armii Czerwonej i natychmiast po jej wkroczeniu w wielu miejscowościach młodzi Żydzi tworzyli paramilitarne grupy pod nazwą „Milicja Ludowa”, „Gwardia Robotnicza” itd.  (…). Ci młodzieńcy często uzbrajali się w karabiny porzucone przez polską policję. Na bluzy mundurów zakładali czerwone opaski na rękawy. Sam fakt obecności uzbrojonych Żydów zauważalnie wymuszających przestrzeganie porządku czynił ich rodaków – Żydów nawet bardziej gorliwymi w witaniu wojsk sowieckich”.
     
    CDN.
    5
    5 (2)

    2 Comments

    Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

    Torpeda Wulkaniczna
    i dziekuję, Godziembo :o)

    Czytam, nie komentuję - bo przedstawiane przez Ciebie fakty mogłyby wywołać furiacką wściekłość skutkującą wulgarnością mojej wypowiedzi spaskudzającą wyważoność i zimny spokój Twojej notki.

    Staram się być obojętnie zimnym, jednak za każdym tym wspomnianym przez Ciebie samosądem nad Polakami, rabunkami, czerwonym skurwieniem się kołacze mi w głowie ;

    " a taka idzie moja kasa z podatków na pochylanie się nad każdym żydowskim losem..."

    My takie antysemity, a w Halle  dziś Żydów mordują...
    Ech.

    Wszystkiego dobrego
     

    <p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

  •  |  Written by sprzeciw21  |  0
     
    Były minister rolnictwa, działacz PSL Marek Sawicki został pozwany przez spółkę Elewarr za słowa o doprowadzeniu do bankructwa. Spółka domaga się formalnych przeprosin na antenie TVP Info, bezpośrednio przed emisją programu „Minęła 8”, a w przypadku zaniechania nadawania tego programu — o godz. 08.10 bez jakichkolwiek komentarzy, uzupełnień, czy odniesień się do treści, bez zastosowania jakichkolwiek zabiegów formalnych i treściowych umniejszających znaczenie, rangę i powagę oświadczenia, względnie zaznaczających dystans do jego treści lub formy oraz zakazanie pozwanemu rozpowszechniania twierdzeń, przypuszczeń, spekulacji, sugestii, podejrzeń, także w formie pytań o tym, że Elewarr sp. z o.o. jest bankrutem.
    Przypomnijmy w dniu 7 sierpnia w trakcie programu "minęła 8" Marek Sawicki wypowiedział kilka nieprawd w tym słowa Wy ciągle Elewarr, Elewarr, a wyście go doprowadzili do bankructwa i chcecie na nim zbudować narodowy holding spożywczy
    W dniu 21.08.2019 r. pełnomocnik powoda wystosował do pozwanego wezwanie do spełnienia świadczeń żądanych niniejszym pozwem. Wezwanie zostało doręczone w dniu 26.08.2019 r., jednakże pozwany nie zastosował się do jego treści. W tej sytuacji kierownictwo spółki zdecydowało się na pozew sądowy przeciw byłemu ministrowi rolnictwa. 26 września pozew przeciw Markowi Sawickiemu wpłynął do sądu okręgowego w Warszawie. 
    W mocnych słowach nt. kłamstw Sawickiego o bankructwie Elewarru w sierpniu wypowiedział się minister Jan Krzysztof Ardanowski, zarząd spółki, a ostatnio w audycji dla Świata Rolnika TV - prezes Elewarru dr Daniel Alain Korona.

    (Serwis21)
    5
    5 (2)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Symbolem kolaboracji znacznej części żydowskich mieszkańców Kresów Wschodnich  z Armią Czerwoną były bramy powitalne, jakie stawiano niemalże w każdym mieście.
     
           W II Rzeczypospolitej ludność żydowska stanowiła drugą co do wielkości – po Ukraińcach – mniejszość narodową. Wedle spisu z 1931 roku w Polsce mieszkało ponad 3 mln Żydów, żyjących przede wszystkich w miastach i miasteczkach centralnej i wschodniej części kraju. W wielu miastach i miasteczkach północno-wschodnich prowincji Polski Żydzi stanowili 50%   mieszkańców -  najwięcej takich miast było w województwach poleskim i nowogródzkim.
     
           Zapóźnienia cywilizacyjne tych terenów sprawiły, iż większość mieszkających tam Żydów ledwo wiązała koniec z końcem. Trudna sytuacja ekonomiczna uderzała w największym stopniu w młodzież. W tej warunkach łatwo dawano posłuch radykalnym hasłom politycznym i ideologicznym. Nic więc dziwnego, iż działająca tam Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi cieszyła się sporym poparciem wśród biednej młodzieży żydowskiej. 
     
           Na ziemiach tych mieszkało wielu zrusyfikowanych Żydów, którym całkowicie obca była kultura polska, znaczna część z nich nie nauczyła się nawet mówić po polsku. Nie czuli żadnej więzi z państwem polskim, całkowicie izolując się od nieżydowskiego otoczenia.
     
           Agresja sowiecka z 17 września 1939 roku wywołała zróżnicowane reakcje mieszkańców wschodnich części Polski. O ile zdecydowana większość Polaków przyjęła ją wrogo lub w najlepszym razie z rezerwą, to wielu Żydów, Ukraińców oraz Białorusinów z radością witało wkraczające jednostki sowieckie,
     
            W jednej z relacji wskazano, iż „gdy wkroczyła Armia Czerwona na nasz teren, od razu ludność rdzenna polska była w szczególnym smutku i żałobie – natomiast inne narodowości, jak np. Żydzi, Białorusini i Ukraińcy, byli bardzo zadowoleni, a szczególnie odgrywali rolę Żydzi”.
     
            Relacje sowieckie, polskie i żydowskie są uderzająco zgodne w kwestii udziału Żydów i Białorusinów w powitaniach Sowietów w północno-wschodnich województwach,  a Żydów i Ukraińców w południowo-wschodnich województwach Polski.
     
           I tak w Baranowicach wedle polskich świadków zarówno Żydzi jak i Białorusini dominowali w tłumie oczekującym na sowieckie oddziały. Źródła żydowskie mówią o wyłącznie ludności żydowskiej i jej wielkim entuzjazmie w chwili wkroczenia Armii Czerwonej do miasta. „Ludzie całowali zakurzone – wspominał D. Levin – buty żołnierzy. Dzieci pobiegły do parku, narwały jesiennych kwiatów i obrzucały nimi żołnierzy. Czerwone flagi były widoczne w zasięgu wzroku i całe miasto tonęło w czerwieni”.
     
           W Brześciu nad Bugiem ludność żydowska wybudowała na powitanie Sowietów bramę triumfalną, domy przystrojono flagami i transparentami, zaś ubrania czerwony wstążeczkami. Organizatorzy zadbali nawet o obecność orkiestry, która – używając instrumentów zabranych polskiej orkiestrze Związku Rezerwistów – zagrała „Międzynarodówkę” w czasie wkroczenia żołnierzy sowieckich.
     
           Jak wspominają żydowscy mieszkańcy Dawidgródka: „Bez wątpienia 19 września 1939 roku był najszczęśliwszym dniem w życiu mieszkańców miasta w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Kiedy zakończyła się wymiana strzałów pomiędzy oddziałami Armii Czerwonej i polskimi, cała żydowska społeczność wyszła na ulice z uśmiechniętymi twarzami i powitała oddziały Armii Czerwonej. Młodzi i starzy, duzi i mali, mężczyźni i kobiety – wszyscy stali na chodniku głównej ulicy, którą przechodziło wojsko. Żydzi witali żołnierzy Armii Czerwonej z uśmiechniętymi twarzami, machając rękami. Tego dnia wszyscy byli zarażeni radością i szczęściem”. 
     
            W Białymstoku „pod wieczór 22 września Armia Czerwona wkracza do miasta udekorowanego czerwony flagami. Delegacje miejskie witają ją kwiatami i mowami powitalnymi. Tysiące uniesionych radością Białostocczan tłumnie zaległo ulice. Młodzi Żydzi obejmują Rosjan z wielkim entuzjazmem. W tę najświętszą z nocy, kulminację Dni Stachu, ortodoksyjni Żydzi zapełniają synagogi i modlą się z odnowioną żarliwością”.
     
          W raportach operacyjnych jednostek sowieckiej 3 Armii napisano: "Ludność z wielką radością i zachwytem wita oddziały RKKA. W m. Krasne na wszystkich domach wiszą czerwone flagi i portrety ze składem Politbiura WKP(b)". I dalej, w innym raporcie: "Do miasteczka Kobylniki pułk wszedł uroczystym marszem. Ludność nieprzerwanymi okrzykami witała żołnierzy i dowódców. Z chodników nieprzerwanie niosły się głosy: "Niech żyje Armia Czerwona! Niech żyje Stalin!"
     
           Ludzie ci "stawiali bramy tryumfalne rzucając bukiety kwiatów na czołgi sowieckie i całując gwiazdy namalowane na czołgach". Ppłk. art. Włodzimierz Klewczyński wspominał, że "bramy tryumfalne pojawiły się również na tych terenach, które przez kilka tygodni okupowali Niemcy, np. w powiecie łomżyńskim. Kiedy wkraczały tam wojska sowieckie, miejscowi Żydzi i komuniści Polacy zgotowali im owacyjne przyjęcie, m.in. budując na ich cześć bramy tryumfalne".
     
           Z kolei Jan Mikowas, chłop z Mejlun, wspominał: "Białoruska i żydowska biedota dominowała wśród witających jednostki Armii Czerwonej nawet w powiatach, w których ludność polska stanowiła przytłaczającą większość, np. w powiecie lidzkim".
     
           Te powitania na Kresach były często pomieszaniem religijnego uniesienia i komunistycznej propagandy. Jak można przeczytać w jednej z relacji: " Delegacja miasta, której towarzyszyły tłumy żydostwa i prawosławnych z chorągwiami cerkiewnymi, wyszła naprzeciw wojska sowieckiego na ulicę Ceperską. Zgromadzone tłumy, które składały się z mętów i szumowin kresowego miasteczka, witały gości okrzykami i śpiewały komunistyczne pieśni, razem pomieszane w tym niezrozumiałym uniesieniu, z cerkiewnymi pieśniami".
     
            W wielu miejscach bojówki komunistyczne, a często i żołnierze Armii Czerwonej, siłą zmuszali mieszkańców do uczestnictwa w powitalnych wiecach. W jednej z relacji z powiatu pińskiego napisano: "Po kilku godzinach przyjechał jakiś politruk, który chciał koniecznie zorganizować przyjęcie 'krasnej armii', jednak to mu się nie udało. Przyszło w pomoc trzech nieznanych mi osobników, którzy z czerwonymi szmatami w jednej ręce, z rewolwerami w drugiej, wyrzucali wprost na ulicę ludzi".
     
           Dla Sowietów były one ważne z powodów propagandowych. Masowe uczestnictwo w nich mieszkańców miało legitymizować wkroczenie sowieckich wojsk do Polski jako armii wyzwolicieli a nie agresorów. Znakomita większość wieców była inspirowana przez miejscowych komunistów bądź wcześniej przerzuconych agitatorów, a - w ostateczności - przez oficerów politycznych służących w jednostkach liniowych.
     
    CDN.
    5
    5 (2)