blogi

  •  |  Written by ossala  |  6
                                                      Tak miała na imię moja bokserka z dzieciństwa.         Matka przyniosła ją z domu, gdzie urodziła się siódma w miocie a kiedyś było tak, że rodowód wystawiało się tylko pierwszym sześciu szczeniętom. Teraz to się zmieniło: jeśli tylko suka jest zdrowa i ma szansę wykarmić wszystkie, to się je uznaje za rodowodowe.
       Była cudownym psem, klasycznym przedstawicielem rasy w najlepszym tego słowa znaczeniu: miła, przyjazna, lubiąca nas, czyli dzieci, przywiązana całą sobą, łącznie z przyciętym ogonkiem, który nazywaliśmy „szcząteczek” do naszej rodziny.
     
       Jak się często zauważa, każde zwierzę, a psy chyba szczególnie, wybiera sobie kogoś w rodzaju przewodnika w rodzinie. Kora wybrała sobie mnie, co było wyidać na każdym kroku. Słuchała mnie, spała w moim pokoju, najbardziej się cieszyła na mój widok, na najdłuższe spacery chodziła ze mną, wychodziła po mnie, wypuszczana przez matkę, jak kończyłam wieczorem zajęcia w szkole muzycznej. Tak było, prawie jak z Lassie, choć nie mieszkaliśmy na wsi. Ale w tamtych czasach samochodów było, co kot napłakał a ok. 19.00 w małych miastach życie niemal zamierało.
      
       Sunia ucierpiała tak, jak cierpi wszystko w domu, w którym jeden konflikt rodziców goni kolejny. Dzieci nie mają za wiele do powiedzenia gdy między rodzicami wióry lecą – a co dopiero mówić o psie.
       Gdy Kora podrosła zaczęła przeszkadzać ojcu, ale chyba nie sobą samą, tylko dlatego, że to matka ją przyniosła: a że zieje jak jest gorąco, a że trzeba ją wyprowadzać (jakby kiedyś to on z nią wychodził), a że sierść, a że się drapie, reasumując – a że żyje!
       Kiedy narzekania ojca trafiały na ciche dni, matka broniła Kory jak Częstochowy, gdy jednak zaczęli się jakoś dogadywać, chcąc się przymilić ojcu, podpisywała się pod ideą, że sukę trzeba oddać. Nic to, że pies się przywiązał, że my, dzieci, przywiązaliśmy się do psa i nie chcąc, by rodzice ją oddali, dbaliśmy o nią w dwójnasób, byle tylko nie wpadała im w oczy, byle nie przeszkadzała. Kilka wspólnych wakacji, kilka zim, gdy sprawiała nam wszystkim radość rozsypując kufą śnieg, jeziora, spacery, psie uczucie i jej wierne oczy. To wszystko było nieważne. Oddali ją. To był pierwszy raz: wróciliśmy ze szkoły i psa nie było. Jakie to proste, nie?

       Kilka tygodni później matka przyszła do domu z wiadomością, że Korę trzeba odebrać, bo ona się zagłodzi, bo nic nie je z tęsknoty, tylko piszczy na posłaniu. Nasza sunia wróciła więc do domu, ale szybko wyszedł na jaw jej powrotu: suka była szczenna. Nowa właścicielka musiała jej nie upilnować i stało się.
    Ojciec wpadł w furię, matka w płacz, my z bratem, naiwnie w szał radości, że będziemy mieli szczeniaczki. Mało ważne było dla nas, że pewnie nierasowe, skoro suka „się urwała”.
    Nie mieliśmy żadnych szczeniaczków, bo matka je wszystkie potopiła nie zostawiając suce ani jednego do odchowania. Ani jednego. Dziś schorowany ojciec na to pomstuje, tylko nie wiem, gdzie wtedy był?!
       Suka jakiś czas u nas znów została i znowu, z bratem, zajmowaliśmy się nią tak, by rodzicom nie wchodziła w oczy. Czasem się nie udawało, bo chcąc się urwać z domu na podwórko – wypychaliśmy Korę pod drzwi wejściowe i przechodząc, niby od niechcenia, mruczeliśmy pod nosem: „O, Kora chce wyjść”. To zazwyczaj wystarczało i cała trójka z radością wybiegała na podwórko: stare dobre podwórko z trzepakami!

       W tym czasie ją zgubiłam. Tak, zgubiłam swoją ukochaną sunię. Polazłyśmy na spacer, gorąco było strasznie, więc ona mało biegała, wykopała sobie niewielki dołek za ławką, na której przysiadłam i zipała. Ja coś czytałam, a ona zipała. Podglądałam ją regularnie, ale zipanie jakoś uśpiło moją czujność, pomyślałam sobie, że skoro zipie i słyszę jej dyszenie cały czas, to ona jest za mną. I kiedy przyszła pora się zbierać (o ile pamiętam o 16.00 leciała Bonanza) obejrzałam się za siebie i z przerażeniem stwierdziłam, że zipie, owszem, ale jakiś inny pies.
    Wpadłam w panikę, zaczęłam jej szukać, nawoływać, ktoś podpowiedział mi, że widział, jak ona szła za kimś, kto ją wziął do tramwaju. Wróciłam przerażona do domu, gdzie oberwało mi się o brata, który się darł, że on rozumie, że można zgubić klucze czy portfel, ale psa?!
       Przestałam chodzić do szkoły, każdego dnia jeździłam linią tramwajową, do której Kora miała wsiąść, wysiadałam na każdym przystanku po drodze, zataczałam koło w promieniu jakiegoś kilometra, krzyczałam, nawoływałam i jechałam na kolejny przystanek. Tak ponad 2 tygodnie. Wypatrywałam jej na podwórku, chodziłam wieczorem pod szkołę muzyczną, w nocy nie spałam, bo zdawało mi się, że ją słyszę.

       I którejś nocy, około 4 nad ranem, przyszła do mnie zapłakanej matka. Kazała być cicho, wstać pomalutku, bo chce mi coś pokazać. Poszłam za nią do kuchni a tam, na swoim posłaniu, leżała Kora. Wychudzona tak, że można było się na niej uczyć anatomii, miała na szyi sznurek, który w dalszej części był świeżo przegryziony. Przyklękłam przy niej, ale nie miała siły się podnieść, odpowiedziała tylko ledwie zauważalnym ruchem szcząteczka.
       Dni mijały, sunia odzyskiwała siły, nabierała wagi, wracała do siebie. Zdawało się, że jej los został przesądzony, że zostanie u nas na zawsze, bo i w rodzinie ojca był jakiś przypadek, gdy po wojnie, kot, za którym nikt nie przepadał przeszedł 30km żeby odnaleźć swoich właścicieli, czym dozgonnie zaskarbił sobie uczucie, którego wcześniej nie było.
     
       Ale sytuacja, niestety, powszedniała, szał, że pies nas odnalazł minął i znów się zaczęło, że zipie, że sierść, że żyje…
       I znów, z chęci przypodobania się ojcu, matka zaczęła mnie nagabywać, że ten pies jest powodem ich konfliktów (!!!) i że cierpi na tym rodzina (!!!) i że trzeba go oddać. Ale ja się nie zgadzałam, brat się nie zgadzał, byliśmy nieco starsi, może matka bała się naszego buntu – jakkolwiek miałby się objawić. Negocjowała więc bezskutecznie.

       Któregoś wieczoru miałam iść do domu kultury na dawno zapowiadaną zabawę karnawałową. Taką z ABBĄ, z „Far, far away” Sladów, z wielką kulą z małymi lustereczkami, która się kręciła u sufitu i rzucała światełka. Umówiona z koleżankami i z kolegami, wielkie przeżycie, wielkie wydarzenie. I jak się kończyłam czesać w łazience, przyszła do mnie matka żeby mnie poinformować, że ojciec sobie nie życzy, żebym na ten bal poszła, i że jak pójdę wbrew jego woli, to za karę, jak wrócę, psa w domu nie będzie. Spojrzałam na nią jak na psychicznie chorą, powiedziałam jej, że ona żartuje, że na to wyjście mam zgodę od dawna, że wszyscy koledzy i koleżanki z klasy, z których rodzicami oni się przyjaźnią idą – i że jej zwyczajnie, po ludzku nie wierzę, że jest zdolna zrobić własnej córce coś takiego! I nie wierzę, aby mogła to zrobić psu, który okazał takie przywiązanie do nas, żeby pamiętała, że nie tak ważne są nasze uczucie do tego psa, tylko psa do nas! I że jesteśmy za to zwierzę odpowiedzialni.
       Nie uwierzyłam jej, miałam chyba 14 lat, nie doceniłam wagi tamtej chwili, choć dziś sądzę, że ojciec nie miał pojęcia o tym jej podstępie, nie zdawałam sobie sprawy, nie ogarniałam, że można tak postąpić i poszłam na ten bal. I jak wróciłam – psa nie było, nigdy więcej już jej nie widziałam, nawet się z nią nie pożegnałam, bo mi przez myśl nie przeszło, że tamtego wieczoru widzimy się ostatni raz.

       To wspomnienie, z małym poślizgiem, ale jednak poświecone Korze z okazji wczorajszego Dnia Psa, powstaje nie tylko jako próba „wyrównania rachunku krzywd”, bo tych wyrównać się nie da. Ale dziś patrzę z punktu widzenia rodzica i kieruję te słowa do obecnych i przyszłych rodziców. Zwierzak w domu to odpowiedzialność, owszem, ale też uczucia. Uczucia niezwykłe, bo ze strony zwierzaków tylko miłość, przywiązanie i wierność. Nie wolno tym szastać, nie wolno tego sprzedawać w imię niczego. A u dzieci, jak widać na moim przykładzie, zostaje blizna na całe życie.

    Ale jeszcze kiedyś będę miała taką sunię, wiem, że ona gdzieś jest i że się odnajdziemy. Na pamiątkę Koruni.
    P. S. Dokładnie tak wyglądała, jak ta sunia po lewej na starej pocztówce.
    5
    5 (2)

    6 Comments

    Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

    katarzyna.tarnawska
    też z rasowego gniazda, ale bez rodowodu. Kochaliśmy Go wszyscy - Rodzice i my cztery. Należał do najmłodszej Siostry, ale - kochał wszystkich, kochał też nasze dzieci, bezbłędnie przypisywał każde nowonarodzone do jego rodziców. W ogrodzie - wykopywał chwasty z Mamusią, z Tatkiem chodził na długie spacery - skakał przez płoty i żywopłoty, bawił się w pozorowanie ataku. Pocieszał strapionych, cieszył się z tymi, którzy się radowali... Był obrońcą - dlatego bałam się idąc z nim, gdy widziałam z daleka traktor albo wóz konny. Natychmiast zmieniałam kierunek spaceru, bo Boks (Boksio) byłby zaatakował czołg, gdyby uznał że może stanowić zagrożenie dla osób "poruczonych" jego opiece... Miał 18 lat, jakąś chorobę nowotworową i niewydolność krążenia.  Z bólem serca Agnieszka zadecydowała o uśpieniu. Razem z Tatkiem gdy jechali do weterynarza - Boksio płakał podczas jazdy. Zasnął - w ramionach Agnieszki. Do dziś - śni mi się jeszcze i wierzę, że w Niebie Go spotkam. Tatko z Nim teraz chodzi na długie spacery, a Boksio pewnie nauczył się chodzić po górach i razem chodzą po Gorganach...
    "Mój" Duńczyk miał Kamę, czarną labradorkę, własność jego pierwszej Żony. Po śmierci pani - Kama przez rok płakała. Mnie traktowała z szacunkiem, ale też - z dystansem. Jej biedne serduszko znalazło ukojenie - w rodzinie przyjaciółki dawnej pani, gdzie dwójka wnuków pokochała Kamę.
    Jedna z Siostrzenic miała Foma, czarnego labradora. Fomcio był własnością jej brata, tylko - brat nie miał czasu dla psa. Fomcio przeżył blisko 14 lat, ostatnie miesiące jego życia naznaczone były padaczką, objawy zmniejszało leczenie, jednak - nie eliminowało ich całkowicie. W przeddzień śmierci Fomcio pożegnał wszystkich, pożegnał też "wszystkie kąty", zasnął cichutko.
    Gdybym miała 20 lat mniej - chciałabym aby mój pies to był broholmer (rasa duńska) albo cane corso - mastif włoski. Oba przypominają Boksia, zarówno z wyglądu, jak też - z charakteru. Psa - miniaturki raczej sobie nie wyobrażam.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Widzisz, Kasiu, jak zwierzaki są ważne w naszym życiu?...
    Teraz się strasznie cieszę tą kotką, którą mi podrzucili, bo przestałam się czuć jak "ostatni liść na listopadowym drzewie"...
    A sunię jeszcze będę miała :-)
    Serdeczności.

    Ossala

    Obrazek użytkownika KaNo

    KaNo
    Jak mówią właściciele bokserów: są psy i boksery.
    Spędziliśmy razem 12 wspaniałych lat. Trafiła do nas z przytułku dla bokserów. Odkryła przed nami nowy, nieznany i bogaty świat. 

    Obrazek użytkownika KaNo

    KaNo
    P.S.
    To drugie zdjęcie, to apel do naszych sumień jak musieliśmy zostawić ją samą w domu. Była w tym mistrzynią.
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1159 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    0
    Brak głosów
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Od lat 30. Marian Swolkień był jednym z inicjatorów rozwoju Milanówka.
     
          W trakcie zamachu majowego Marian Swolkień stanął lojalnie po stronie premiera Wincentego Witosa oraz prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. Po zwycięstwie obozu piłsudczykowskiego 28 maja 1926 roku został usunięty ze stanowiska naczelnika Wydziału V Komendy Głównej Policji Państwowej, następnie w listopadzie 1926 roku przeniesiony w stan nieczynny. W połowie lipca 1926 roku zlikwidowano  Wydział V KG PP.
     
        Po przeniesieniu w stan spoczynku w wieku 43 lat Marian Swolkień realizował swoje ambicje w skali lokalnej, uczestnicząc w pracach nad rozwojem Milanówka, w którym zakupił dom, przebudowany wkrótce na willę „Pomianówka” (od nazwy rodzinnego herbu. Był jednym z inicjatorów elektryfikacji Milanówka. W 1935 roku  został prezesem Zarządu oraz dyrektorem tamtejszej Spółdzielni Elektryfikacyjnej, noszącej nazwę „Sami sobie”.
     
        Udzielał się towarzysko, był zaprzyjaźniony ze znaną aktorką Marią Dulębą i poetą Kazimierzem Wierzyńskim, a także z posłem i działaczem Stronnictwa Pracy — Janem Stanisławem Jankowskim. Pisywał też recenzje teatralne.
     
         W czasie II wojny światowej w swojej willi ukrywał zagrożonych wywiezieniem na roboty do Niemiec, a także liczną grupę byłych ziemian, którzy uciekli z terenów zajętych przez Armię Czerwoną. W czasie powstania warszawskiego do Milanówka przeniosły się najważniejsze instytucje Polskiego Państwa Podziemnego. „Pomianówkę” odwiedzał wtedy m.in. Jan Stanisław Jankowski, ostatni Delegat Rządu na Kraj, pełniący w latach 1944–1945 funkcję wicepremiera. Swolkień bezskutecznie odradzał mu udział w spotkaniu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego z przedstawicielami władz sowieckich w Pruszkowie. Niestety Jankowski nie posłuchał rady swojego przyjaciela i został aresztowany przez NKWD, a następnie wywieziony do Moskwy i skazany na osiem lat więzienia, gdzie zmarł najprawdopodobniej w 1953 roku.
     
         Po zakończeniu II wojny światowej, zaangażował się w działalność w Polskim Stronnictwie Ludowym Stanisława Mikołajczyka. W 1947 roku partia wysunęła jego kandydaturę na listy wyborcze do Sejmu, ale ostatecznie w wyborach nie uczestniczył. Nadal kierował Spółdzielnią „Sami sobie”, włączył się ponadto w działalność Wiejskich Spółdzielni Spożywców. W 1947 roku został wybrany do Rady Okręgowej Okręgu Warszawskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni RP.
     
         Po śmierci żony w 1945 roku, w trzy lata później powtórnie ożenił się z pochodzącą z kresowej rodziny Jadwigą ze Światopełk Mirską, wdową po rotmistrzu Józefie Lichtarowiczu. Była ona córką Wiktora Światopełk Mirskiego, sędziego, i Teresy z Koziełł Poklewskich, Jego druga żona była też spokrewniona ze słynnym  majorem Zygmuntem Szendzielarzem „Łupaszką”, dowódcą V Brygady Partyzanckiej Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, skazanym na śmierć i straconym przez władze komunistyczne.
     
         Pomimo kilkukrotnych wezwań na przesłuchania do UB, pozostał na stanowisku w spółdzielni. Po przejęciu w końcu 1948 roku Spółdzielni „Sami sobie” przez Zjednoczenie Energetyczne Okręgu Warszawskiego Rada Nadzorcza Spółdzielni  opisując działalność swojego prezesa wskazała, iż „w czasie wojny i okupacji, dał się poznać jako światły i dzielny kierownik, będąc duszą tej placówki i dbając nie tylko o dobro jej członków i szerokich rzesz abonentów, lecz i o byt pracowników”.
     
         W styczniu 1949 roku został  zastępcą dyrektora ds. administracyjno-finansowych, w latach 1951–1952 był kierownikiem Oddziału Ogólnego, a w latach 1952– 1953 kierownikiem Sekcji Zaopatrzenia Służby Inwestycyjnej w Zakładzie Sieci Elektrycznych Warszawa — teren w Pruszkowie.
     
         Po zwolnieniu z pracy w  maju 1953 roku znalazł się z rodziną w trudnej sytuacji materialnej. Dopiero po tzw. „odwilży” październikowej, w 1956 roku zatrudnił go — do prowadzenia sekretariatu i finansów — Feliks Dzierżanowski, znany kapelmistrz i kompozytor muzyki ludowej, który kierował Ogniskiem Muzycznym w Grodzisku Mazowieckim.
     
        W lutym 1958 roku został wybrany radnym  Miejskiej Rady Narodowej w Milanówku, kierując przez pewien czas Komisją Finansów i Budżetu. Pełnił też funkcję wiceprzewodniczącego Miejskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu. W 1960 roku zrezygnował z tego stanowiska, a wkrótce potem przestał działać we władzach samorządowych. Uczestniczył jedynie w spotkaniach i odczytach organizowanych przez Ligę Ochrony Przyrody w Milanówku.
     
        Zmarł 30 maja 1971 roku w Milanówku i  został pochowany na miejskim cmentarzu. Jego córka z drugiego małżeństwa – Maria była nauczycielką, a potem dyrektorką Zespołu Szkół Nr 2 im. gen. Józefa Bema w Milanówku.
     
    Wybrana literatura:
     
    E. Orman - Swolkieniowie na przełomie wieków, od powstania styczniowego do niepodległej Rzeczpospolitej
    M. Swolkień-Osiecka – Życiorys Mariana Swolkienia, w : Polski Słownik Biograficzny
    A. Misiuk – Policja Państwowa 1919-1939. Powstanie, organizacja, kierunki działania
    A. Pepłoński - Policja Państwowa w systemie organów bezpieczeństwa Drugiej Rzeczypospolitej
     
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Danz  |  0

    W cytowanym przez dziennik „Kommiersant” komunikacie spółka Gazprom Export poinformowała, że przekazała stronie polskiej „środki finansowe, podlegające zwrotowi zgodnie z decyzją arbitrażu”. Gazprom zastrzegł przy tym, że nie zgadza się z decyzją sztokholmskiego trybunału i nadal odwołuje się od niej w sądzie wyższej instancji.

    Zgodnie z obowiązującą praktyką strony zobowiązane są do wykonania decyzji arbitrażu i wypełniania warunków umowy, zarządzonych przez arbitraż nawet w tym wypadku, gdy odwołują się od wyroku.

    Anek do kontraktu

    W połowie czerwca br. PGNiG poinformowało, że zawarło z Gazpromem aneks do kontraktu jamalskiego, w którym m.in. uzgodniono, że 1 lipca br. rosyjski koncern zwróci kwotę około 1,5 mld USD. W aneksie strony potwierdziły zasady stosowania formuły cenowej zakupu gazu, dostarczanego w ramach kontraktu jamalskiego, a wskazanej w wyroku arbitrażu.



    https://wpolityce.pl/gospodarka/507185-gazprom-przekazal-pgnig-15-mld-usd-nadplaty-za-gaz
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Danz  |  0
     
    Ekonomiści Allianz i Euler Hermes szacują, że w pięciu największych krajach europejskich 9 mln pracowników lub 20 proc. obecnie biorących udział w programach dotyczących skróconego czasu pracy stanie w obliczu podwyższonego ryzyka utraty pracy w 2021 r. ze względu na umiarkowane ożywienie w sektorach późnych kwiatów i efektu klifu politycznego. To miejsca pracy „zombie”.
     

    Powszechne programy zachowania miejsc pracy pomogły zapobiec masowemu bezrobociu w Europie - wynika z opublikowanej w poniedziałek analizy Euler Hermes i Allianz. Eksperci spodziewają się jednak, że liczba osób bez pracy będzie rosła.

    Jak czytamy, blisko jedna trzecia siły roboczej Europy lub 45 milionów miejsc pracy w pięciu największych gospodarkach korzysta obecnie z krajowych programów wsparcia zatrudnienia. Wiele rządów przyjęło rozwiązania dotyczące np. skróconego czasu pracy, pokrywając pracownikom dużą część utraconego dochodu (od 60 proc. do 100 proc.). Pomimo nadzwyczajnych środków wsparcia, ekonomiści Allianz i Euler Hermes spodziewają się jednak w 2020 roku 4,3 mln dodatkowych bezrobotnych tylko w pięciu największych gospodarkach europejskich.

     
    Rysunek 4: Prognozowana utrata zatrudnienia (% zatrudnienia sektorowego) w oparciu o oczekiwane straty w wydajności do końca 2021 r.

    Całość tutaj:
    https://forsal.pl/praca/aktualnosci/artykuly/7759729,bezrobocie-koronawirus-miejsca-pracy-zombie-w-europie-euler-hermes.html
    5
    5 (1)
  •  |  Written by ossala  |  11
      Wczoraj, tj. w wieczór wyborczy, byłam rozżalona i wściekła, ale tak jest zawsze, gdy nasze oczekiwania rozjeżdżają się z rzeczywistością. Uwierzyłam, że wybory prezydenckie uda się rozstrzygnąć na korzyść Andrzeja Dudy w I turze. Naiwnie? Nie wiem, ale przecież własne opinie i wyobrażenia można mieć i ja swoje miałam.
    Drugi powód rozżalenia nazwałabym zmęczeniem materiału. Ta kampania ciągnie się bodaj od stycznia. Pięć miesięcy słuchania ludzi, których nie mam ochoty słuchać (np. pan Biedroń), bo nie mają mi nic ciekawego do zaproponowania, żałosna podmiana kandydatki na kandydata w wydaniu KOPO, śmiercionośne koperty, pod którymi podpisał się min. W. Kosiniak-Kamysz i oferta pomocy tego ostatniego w zbieraniu podpisów pod kandydaturą Trzaskowskiego…
       Ten drugi powód rozżalenia pozostał, bo mamy przed sobą kolejne 2 tygodnie kampanii, ale wściekłość minęła. Trzeba było po ludzku się przespać z tymi wynikami odrzucając opcję tłuczenia termometru.
       U mnie w rodzinie I turę wygrał Andrzej Duda zdobywając 50% głosów: Tata na PSL czyli na WKK, brat na Bosaka, Mama i ja - na obecnie urzędującego prezydenta. Wspominam o tym, bo podział w tym mikro państewku jakim jest rodzina pokazuje, że dokonujemy odmiennych wyborów i tę odmienność należy szanować.
       Mam wrażenie i nadzieję, że dni politycznej kariery postaci takich jak Kosiniak-Kamysz i Gowin są policzone. WKK za naiwność, której by się przedszkolak nie powstydził w podpięciu się pod akcję PO „koperty śmierci”. I rzecz nie w tym, że 10 maja byłoby pozamiatane, bo chyba ma rację R. Ziemkiewicz pisząc, że tamte wybory zostałyby zakwestionowane. Nie wiem, ale takie ryzyko istniało. Gowin zaś za głośne, medialne, histeryczne wyłamanie się z jedności Zjednoczonej Prawicy. Tak, jestem z pokolenia, które hołdowało zasadzie, że grubych konfliktów między rodzicami nie załatwia się przy dzieciach.
       O to samo z resztą miałam pretensje do ZP w chwili, gdy prezydent zawetował ustawy sądownicze: o same weta też, ale o styl ich ogłoszenia bardziej. Tak samo było przy wymianie pani premier Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego. Miałam serdecznie dość obrywania od partii, na którą głosowałam – jak obuchem w łeb, zza rogu, z zaskoczenia a potem tłumaczenia mi przez szerokie grono specjalistów różnej maści, dlaczego boli.
       Dziś zaś mierzi mnie kupczenie elektoratem od rana, przekazywanie poparcia, wygrażanie niczym w piaskownicy: „bo wy powiedzieliście o nas, że jesteśmy ruskie onuce”… Tak na marginesie, niezależnie jak jest, „ruskie onuce” przypominają, że zbyt ostry język w opiniotwórczej publicystyce nie popłaca.
       Pozostaje mieć nadzieję, że niezależnie od deklaracji szefów ugrupowań czy kandydatów, dla których bieg do Pałacu Prezydenckiego właśnie się skończył – Polacy będą głosować za 2 tygodnie jak sami chcą a nie jak im jeden z drugim mówią.

       No i koło się zamknęło „nadzieją”, której źródeł w moim bliższym i dalszym otoczeniu coraz trudniej mi się doszukać. Znam ludzi, którzy się spieszą z wnioskami o zasiłki czy dofinansowanie „póki rządzi PiS” a głosują na PO, rodzinom żyje się nieporównanie lepiej niż przed 2015 a głosują na Trzaskowskiego, bo PiS rozdaje nie swoje! Jakby fakt, że rząd PO/PSL to samo „nie swoje” kradł przykryła mgła zapomnienia. Nie ogarniam tego.
       Życzę Panu Andrzejowi Dudzie reelekcji, życzę tego Polsce, ale jak będzie – nie wiem. I jest we mnie w tym wszystkim taka złość, furia: dobrze, to niech wygra Trzaskowski, niech was kolejny raz zrobi w konia, niech wam pozabiera wszystko, co dla rodziny zrobił rząd Zjednoczonej Prawicy, niech wróci „chuj, dupa i kamieni kupa”, niech wyprzedają to, co jeszcze zostało do wyprzedania! Vox populi, vox Dei – nieprawdaż?!
     
     
    5
    5 (4)

    11 Comments

    Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

    katarzyna.tarnawska
    bo to upuściło trochę pary!
    Też czasami życzyłabym wszelakim admiratorom Szambolana, żeby doświadczyli tego, co on już zapowiedział i tego co - bez zapowiedzi - miałby do wprowadzenia. Aby znowu niektórym "było jak było". Tylko że cierpielibyśmy wszyscy. A ja mam absolutnie dość tych zdrajców, postkomunistów, anty-Polaków u władzy.
    W moim otoczeniu - 100% głosów "poszło" na Dudę. Nikt nikogo nie przymuszał ani nie przekonywał.  Muszę jeszcze ochłonąć po całym tym doświadczeniu.
    Sedecznie pozdrawiam,
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Wiem, Kasiu. Mimo zości staram się pamiętać, że tu o Polskę i o Polaków chodzi, ale co się nawkurzam, to moje.
    I żeby jeszcze do II tury wszedł ktokolwiek inny, ale Trzaskowski z PO, która wyrządziła Polsce tyle szkód? Szkód i strat, które już nigdy nie zostaną powetowane?!
    Albo ten elektorat ma amnezję i to bardzo zaawansowaną, albo świetnie im się Polskę doiło wespół  w zespół. Ale aż 30%???

    Ossala

    Obrazek użytkownika Danz

    Danz
    Mnie zastanawia bardzo słaba pozycja Dudy wśród młodych wyborców. Polska może szybko przejść drogę Irlandii i Włoch, a nowe pokolenia napiszą historię Polski według nowej wizji kultury.
    Pozdrawiam.

    Cytat:
    Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
    Empedokles

    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Też się nad tym zastanawiałam. Pamiętam radość z jaką córka mi oznajmiła, że ona właśnie przestała płacić podatek od osób fizycznych, że ma - jak na nią - kupę kasy więcej i że będzie tak miała do 26. roku życia.
    Jej nawet nie musiałam za bardzo mobilizować, bo ma podobne poglądy do moich (czym skorupka za młodu...), ale obawiam się, że wielu młodym nie chciało się ruszyć tyłka z domu.

     

    Ossala

    Obrazek użytkownika Fleur de Lys

    Fleur de Lys
    Ja też się byłam załamana, więcej: ja nadal jestem. Płakałam do rana. Mnie kampania nie zmęczyła tak bardzo, jak Ciebie, bo jeszcze w 2012 roku, nie mogąc znieść hegemonii PO, wyrejetrowałam telewizory. I sama sobie założyłam cenzurę na niektóre strony. Co nie znaczy, że nie widziałam tego, co się dzieje. 
    Nie liczyłam na Iturę. Po wolcie Gowina nie. Cała ta histeria wokół głosowania w czasie pandemii była IMHO po to, żeby doszło do II tury. 
    Od piątego akapitu mogę się tylko podpisać. Czuję dokładnie to samo.
    Serdeczności:)

    <p>Fleur de Lys</p>

    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    A ja widzisz, nie wierzyłam, naiwnie nie wierzyłam, że Duda może nie wygrać w I turze. I dostałam po nosie.
    Inna rzecz, że wystarczy trochę poobserwować komentarze na TT, postawę głosujących na Bosaka, jakieś argumenty na "nie" w stylu "wstawanie z kolan - brak".
    Opadają mi ręce, brakuje mi języka w przysłowiowej gębie.

    Ossala

    Obrazek użytkownika boldandcharm

    boldandcharm
    Idzie młodość. Rozduraczna do samounicestwienia, tolerancyjna do prawdziwego bólu (najbliższych)
    otwarta na europejskie wartości, aż do zanegowania wartości przodków.
    A tak na marginesie odnośnie Prezydenta Dudy uparcie zapytam:
    O Smoleńsk, o ks. Popiełuszkę, o aneks, o urzędników  Komorowskiego w najbliższym otoczeniu
    O naiwność zapytam. Przepraszam. Znowu jedynie mniejsze zło?Wymuszony realizm?
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    To są tak zwane trudne pytania, że od prezydenta Dudy zacznę.
    Sama mam wiele żalu, to na pewno nie jest tak, że zachowuję się jak bezrefleksyjny beton, ale...
    Są wybory prezydenckie, bo się obecnie urzędującemu kończy kadencja. Kandydatów jest jedenastu i żaden z nich mi nie pasuje w 100%. Żaden. Owszem, wiem, znam ten wariant: zostać w domu.
    Ale skoro już zamierzam skorzystać ze swojego prawa - choćby po to, by potem nie pyszczyć: "Kto go wybrał?!" - widzisz wśród tych 11. jakiegoś kandydata?
    A teraz z tych dwóch, co zostali?
     

    Ossala

    Obrazek użytkownika Danz

    Danz
    Obyś żył w ciekawych czasach. Żyjemy w ciekawych czasach, stare demokracje gniją i upadają, rośnię w siłę chiński smok, Europa się "koloryzuje i ubogaca". Być może mamy jeszcze 3 lata spokoju, może mniej, ale obawiam się, że my Polacy czasu mamy coraz mniej.
    Pozdrawiam.

    Cytat:
    Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
    Empedokles

  •  |  Written by zuberegg  |  17

    Już wiemy że czeka nas druga tura wyborów prezydenckich. Czeka nas starcie prezydenta Dudy z Trzaskowskim wiceprzewodniczącym PO i prezydentem Warszawy. Uważam że dla spokojnego rozwoju Polski ważne jest by prezydentem został ponownie Andrzej Duda. Trzaskowski jako prezydent Polski oznacza wciskanie nam tęczowych wzorców, czyli powtórkę tego co wyprawia w Warszawie.

    Dlatego też postanowiłem podać prosty przepis na pozbawienie szans Trzaskowskiego na wygraną. Osiągnie się to przez zwrócenie się do młodych wyborców, tych dal których wolność i ekologia są najważniejsze...

    Punkt 1-Wolność zgromadzeń, wydaje się rzecz oczywista dla wszystkich. Nie dla polityków PO i Trzaskowskiego. Przypomnijmy sobie jak wyglądały Marsze Niepodległości w Warszawie. Nie słuchać było sprzeciwu Trzaskowskiego gdy łamano zapisany w konstytucji przepis o wolności zgromadzeń gdy politycy PO rozwiązywali MN zaraz  po jego rozpoczęciu. Jako wieloletni uczestnik dobrze to pamiętam. Pamiętam jak policja nękała nas kontrolami w drodze do Warszawy, zatrzymując po 3, 4 razy....

    Punkt 2-Zielony ład, ekologia... Trzaskowski pozujący w ekologami, lansujący się na kochającego środowisko polityka... A ciągle osady ściekowe z zepsutej spalarni oczyszczalni Czajki wywożone są w różne regiony Polski. Chyba rząd ma możliwość ustalenia lokalizacji tych miejsc gdzie Trzaskowski po cichu podrzuca trujące ścieki? Lista tych miejsc, jako lista jego zakłamania i nieudolności winna być motywem kampanii...

    Punkt 3- Afera reprywatyzacyjna. 40 tysięcy ludzi nią dotkniętych. Oddawanie kamienic za bezcen na podstawie świstków podpisanych przez ludzi w wieku stu kilkunastu lat...Trzaskowski blokuje wypłatę rekompensat...Zapewne wśród poszkodowanych w tej aferze są też młodzi ludzie, tylko ich pokazać i nie powiedzą co sądzą o Trzaskowskim....

    Nie można mu pozwalać na ciągłe oszukiwanie wyborców. Zwolennik lgbt, w tej kampanii udaje katolika, a za chwilę narodowca będzie udawać. On nie jest w polityce od wczoraj. Chciałbym nadal spokojnie na Marsze Niepodległości jeździć....     

    5
    5 (3)

    17 Comments

    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Swego czasu, po wysłuchaniu wykładu prof. Andrzeja Zybertowicza, który to wykład miał miejsce krótko po zawetowaniu przez prezydenta Dudę tzw. ustaw sądowczniczych, spytałam profesora, jak ja, przeciętny wyborca, mam zrozumieć takie niedogadanie się na szczytach władzy, między rządem a prezydentem z tego samego obozu politycznego, czy naprawdę nie można było rozegrać tego sporu w sposób lżej strawny dla elektoratu?...
    Prof. A. Zybertowicz zaczął odpowiedź od tego, że jestem w bardzo dużym błędzie, bo ja nie jestem zwykłym, przeciętnym wyborcą a wyborcą zorientowanym, który obserwuje, myśli i wyciąga wnioski.
    Napisałam o tym dlatego, że Ty też piszesz do zorientowanego elektoratu, który myśli i analizuje. Prócz tej części społeczeństwa jest jeszcze inna: oglądająca tvn, łykająca każdą usłyszaną tam brednię - a jaką sieczkę potrafi zrobić z mózgu ta jedna stacja (a to nie jedyne wrogie PAD i PiS-owi medium) to się przekonałam przez 5 miesięcy odsiadki, gdzie w celi leciał tylko tvn. Możesz mi wierzyć, po wyjściu, zdziwiłam się, że w Polsce rządzonej przez PiS kamień na kamieniu się ostał.
    Od drugiej strony rzecz ujmując - gdyby to miało tak prosto działać, to nikt nie powinien oddać głosu na Trzaskowskiego. A oddało ponad 30% przerażających procent Polaków.
    Serdeczności

    Ossala

    Obrazek użytkownika zuberegg

    zuberegg
    Ty też piszesz do zorientowanego elektoratu, który myśli i analizuje. Prócz tej części społeczeństwa jest jeszcze inna: oglądająca tvn, łykająca każdą usłyszaną tam brednię 
    Wyborcy Konfederacji nie ogladają TVN;). Większosć młodych nie ogląda żadnej TV:)
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Dobrze wiesz, że propaganda płynie nie tylko z tv, nie tylko z tvn. Ostatnio dziewczyna (lat około 25) poprosiła mnie o wysłanie prasy. Napisała: "czytam regularnie "Agorę" i "Newsweeka", więc gdybyś mogła..."
    Nie mogłam. Wysłałam jej "Sieci" i "Do rzeczy" usprawiedliwiając się, że wysyłam to, co mam w domu.

    Ossala

    Obrazek użytkownika zuberegg

    zuberegg
    Dobrze wiesz, że propaganda płynie nie tylko z tv, nie tylko z tvn. 
    Wiem:)
    Pozdrawiam
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Wiesz, skąd moje rozżalenie i furia?
    Chyba nawet nie z powodu II tury, bo uwierzyłam w rozstrzygnięcie w I.
    Nie byłabym tak zła, gdyby w II Duda spotkał się z każdym, jakimkolwiek innym kandydatem, ale nie kandydatem PO.
    Ludzie jednak mają amnezję.

    Ossala

    Obrazek użytkownika zuberegg

    zuberegg
    Nie byłabym tak zła, gdyby w II Duda spotkał się z każdym, jakimkolwiek innym kandydatem, ale nie kandydatem PO.
    Ludzie jednak mają amnezję.

    To nie amnezja. To kolejne starcie PiS-antyPiS. Dlatego Trzaskowski nawet programu nie potrzebuje, jego wyborcom nie jest on potrzebny. Im wystarczy tylko jedno-niePiS....
    Pozdrawiam
    Obrazek użytkownika zuberegg

    zuberegg
    Kidawa-Błońska jednak nie potwierdza teorii, że anty-PiS zagłosowałby nawet na kij od szczotki.
    Nie wiemy co by było gdyby do wyborów 10 maja doszło jednak....
    Pozdrawiam
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Chyba nie powinno dojść. Tu się zgadzam z red. R. Ziemkiewiczem (żaden idol, częściej się z nim nie zgadzam :-)): wybory 10 maja zostałyby częściowo zbojkotowane, oprotestowane, unieważniane.
     

    Ossala

    Obrazek użytkownika zuberegg

    zuberegg
    wybory 10 maja zostałyby częściowo zbojkotowane, oprotestowane, unieważniane.
    To by zależało od postawy Kosiniaka z Kamyszem i Hołowni....Bali się jasno wystąpić...i PO ich ograła...
    Pozdrawiam
    Obrazek użytkownika ossala

    ossala
    Może tylko zwyczajnie jesteśmy inne pokolenie, Kasiu? Wszystko popędziło przed nami w kierunku, który mnie przeraża. Nie ogarniam.
    Gdzieś po drodze zawiódł system wartości, który wynosi się jednak z domu. I nie twierdzę, że dom tej młodzieży był zły. Nie. W ogóle go raczej nie było, młodzi ludzi zdani na siebie, tj. na rówieśników, zapatrzeni w androidy...
     

    Ossala

    Obrazek użytkownika zuberegg

    zuberegg
    młodzi ludzi zdani na siebie, tj. na rówieśników, zapatrzeni w androidy...
    To nie jest większosć młodzieży, to jest jakis % jak dawniej punki, skini. Byli widoczni, ale czy byli reprezentacją pokolenia? 
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Marian Swolkień był twórcą i pierwszym kierownikiem policji politycznej w II RP.
     
         Marian Swolkień urodził się 6 września 1883 roku w Krakowie. Jego ojciec – prawnik Bolesław Onufry Swolkień był adiutantem Zygmunta Sierakowskiego w czasie powstania styczniowego. Aresztowany w maju 1863 roku  został skazany na karę śmierci, zamienioną  na 12 lat ciężkich robót oraz konfiskatę przypadającej mu części majątku rodzinnego. W 1865 roku uciekł z więzienia i przedostał się do Francji, gdzie działał  w tamtejszej Delegacji Litewskiej gromadzącej emigrantów z Litwy i Białorusi. W 1871 roku zamieszkał w Krakowie, przyjmując obywatelstwo austriackie. W następnym roku poślubił  Jadwigę Anielę z Epsteinów, córkę Mikołaja Stanisława -  powstańca 1863 roku i Sybiraka, który po powrocie z zesłania także osiadł w Galicji.
     
         Marian Swolkień po ukończeniu gimnazjum św. Anny rozpoczął studia na Studium Rolniczym przy Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, które ukończył bez dyplomu w 1914 roku. W czasie studiów był prezesem sądu koleżeńskiego i delegatem Studium Rolniczego do Towarzystwa Kółek Ziemian.
     
          Po wybuchu wojny światowej przedostał się do Warszawie, gdzie  pracował jako pomocnik inspektora w Wydziale Hodowlanym Centralnego Towarzystwa Rolniczego. Następnie  kierował biurem Sekcji Końskiej Towarzystwa Wyścigów Konnych. Prowadził ponadto wykłady z zakresu hodowli ogólnej i szczegółowej w średniej Szkole Handlowej Edwarda Rontalera.
     
         Jako poddany austriacki został wywieziony latem 1915 roku z Warszawy w głąb Rosji. Niemal do końca wojny światowej przebywał w Saratowie, gdzie zaangażował się w działalność w tamtejszej Polonii. Późnym latem 1918 roku wrócił do Warszawy, a w październiku tego roku – dzięki rekomendacji Centralnego Towarzystwa Rolniczego -  został zatrudniony w Urzędzie Aprowizacyjnym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, istniejącym przy Radzie Regencyjnej.
     
         Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, od początku grudnia 1918 roku pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, najpierw jako prywatny sekretarz wiceministra Tytusa Filipowicza, a stycznia 1919 roku jako sekretarz Wyższej Komisji Dyscyplinarnej MSZ. Jednocześnie był funkcje kierownika Wydziału do Spraw Szczególnej Wagi, któremu podlegały „sprawy poufne”. Z polecenia wiceministra Witolda Jodki–Narkiewicza zorganizował tzw. ochrankę, czyli wywiad dla śledzenia działalności antypaństwowej.
     
         W sierpniu 1919 roku złożył dymisję – pomimo sprzeciwu podsekretarza stanu w MSZ hrabiego Aleksandra Skrzyńskiego  - ze stanowiska zajmowanego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Przyczyną dymisji było jego zaangażowanie – po utworzeniu w lipcu 1919 roku Policji Państwowej - w utworzenie cywilnych służb kontrwywiadowczych przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Ostatecznie stanął na czele Inspektoratu Defensywy Politycznej, pozostającej w strukturze Komendy Głównej Policji Państwowej.
     
          W okólniku KG Policji Państwowej z października 1919 roku wskazano, iż „sprawy natury politycznej należeć będą do kompetencji Inspektoratu Defensywy Politycznej. Wszystkie sprawy kierowane do Wydziału V i IC należy kierować do KG PP do Inspektoratu D[efensywy] P[olitycznej]”.
     
         Jednak dopiero  rok później unormowano organizację organów defensywy policyjnej, tworząc przy Komendzie Głównej PP, działający na zasadach autonomicznych Wydział IVD. Celem jego działania było zbieranie materiałów inwigilacyjnych o podejrzanych politycznie osobach i ruchach polityczno-społecznych o charakterze antypaństwowym. Za pomocą obserwacji i wywiadów zbierano informacje o podejrzanych osobach i organizacjach. Wyniki tych działań były natychmiast przesyłane do centrali w postaci meldunków i sprawozdań.
     
         Wydział IVD składał się z: działu rejestracyjnego – zajmującego się zbieraniem i rejestracją materiałów osobowych i rzeczowych dotyczących przestępstw natury politycznej, działu informacyjnego – prowadzącego za pośrednictwem ekspozytur ogólnopaństwową kontrolę ruchu antypaństwowego oraz wszelkich form szpiegostwa, oraz działu organizacyjno-personalnego – kontrolującego prawidłowe działanie wszystkich organów defensywy politycznej na terenie całego kraju.
     
           Marian Swolkień został pierwszym jego naczelnikiem. Dzięki jego energii  oraz wybitnym zdolnościom organizacyjnym defensywa policyjna stawała się podstawowym podmiotem w walce z działalnością antypaństwową na terenie całego kraju. Oddział II SG i jego ekspozytury terenowe ograniczyły swoje zainteresowania do spraw ściśle związanych z wojskowością i obronnością państwa.
     
          Po zamordowaniu w grudniu 1922 roku prezydenta Gabriela Narutowicza znalazł się w grupie funkcjonariuszy policji, których obciążono odpowiedzialnością za brak właściwej ochrony. Niedługo potem został zdymisjonowany ze stanowiska naczelnika Wydziału IVD Komendy Głównej PP. Jego miejsce zajął tymczasowo podinspektor Henryk Kawecki.
     
         Jako specjalista w zakresie służb specjalnych został oddelegowany do pomocy w organizowaniu policji politycznej w innych państwach europejskich, sąsiadujących ze Związkiem Sowieckim. Przebywał między innymi w Finlandii, a potem w Rumunii, uczestnicząc w procesie organizacji Siguranzy (policji politycznej). Za swoje zasługi w 1923 roku został odznaczony w Rumunii komandorią „Stella Romana”, a w 1924 roku Krzyżem Komandorskim „Białej Róży” w Finlandii.
     
         Na wiosnę 1923 roku ówczesny premier i jednocześnie minister spraw wewnętrznych gen. Sikorski zreorganizował defensywę polityczną, likwidując pion Wydziału IVD Komendy Głównej PP i tworząc Służbę Informacyjną, niezależną od władz policyjnych. Marian Swolkień otrzymał nominację na kierownika Służby Informacyjnej (Oddziału Informacyjnego) w Departamencie Bezpieczeństwa Publicznego MSW. Podstawowym jego zadaniem było stałe informowanie ministra spraw wewnętrznych o sytuacji społeczno-politycznej w kraju.
     
         Starając się unormować zasady werbowania i współpracy z konfidentami. w piśmie z 4 lutego 1924 roku zwracał uwagę na formy kontaktu agentów policyjnych z informatorami, gdyż wielokrotnie częste spotkania doprowadzały do dekonspiracji konfidentów. Dlatego zalecał stosowanie do tych celów mieszkań i lokali konspiracyjnych. Zalecał także stałą kontrolę konfidentów, w celu uniknięcia z ich strony prowokacji .
     
          Po zlikwidowaniu 16 czerwca 1924 roku Służby Informacyjnej,  kadry i kompetencje Oddziału Informacyjnego MSW przejął w centrali Policji Państwowej — Wydział V KG Policji Państwowej. Marian Swolkień otrzymał 1 lipca 1924 roku nominację na stanowisko naczelnika Wydziału V Komendy Głównej Policji Państwowej. Z jego inicjatywy nawiązano  stałą współpracę z Oddziałem II Sztabu Generalnego WP w celu zwalczania szpiegostwa politycznego.
     
         W 1924 roku został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za działalność „na polu bezpieczeństwa publicznego” , a rok później Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
     
          Marian Swolkień był przeciwny częstym reorganizacjom w służbach specjalnych, uważając słusznie, że w ten sposób wprowadza się chaos w dziedzinie bezpieczeństwa państwowego. W czasie jednej  z narad służbowych w styczniu 1925 roku przypomniał, że wszystkie dotychczasowe reorganizacje służby defensywnej spowodowane były przez czynniki administracyjne oraz resort wymiaru sprawiedliwości. Jego stanowisko w pełni popierał komendant główny Policji Państwowej Marian Borzęcki.

    CDN.
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1158 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    • 19:00 Blog: Gadający Grzyb - Energiewende - wielka niemiecka ściema - http://podgrzybem.blogspot.com/
    • 19:08 Artykuł: B (czyta MarkD) - Wojna religijna w Hiszpanji http://retropress.pl/
    • 19:16 Audiobook: Lech Jęczmyk (czyta Bolo Mauser) - Swiatło i Dżwięk - Moje Życie na Różnych Planetach
    • 19:35 Felieton: Leszek Żebrowski - Komunistyczne 'obozy pracy' jak w III Rzeszy, często nawet w tym samym miejscu - Leszek Żebrowski - Wyklęci TV
    • 19:45 #historiaonline: Szymon Pietrzykowski - Sprawiedliwi wśród Narodów Świata - geneza, historia, kryteria - IPNtv Poznań
    • 20:26 Komentarz Tygodnia: Witold Gadowski - Niemiecki prąd w naszym kontakcie? https://www.youtube.com/user/WitoldGadowski/videos
    • 21:17 Rozmowa w Realu24: Grażyna Karlsson, Paweł Jaworski - W Szwecji celowo zabiją ludzi chorych na COVID-19! https://wrealu24.tv
    • 21:57 Rozmowa: Jerzy Kwaśniewski, Piotr Relich - LGBT, gender, queer - inwazja ideologiczna na Polskę. Ostrzega prezes Ordo Iuris https://www.pch24.pl
    • 22:24 Wykład: Dr Ewa Kurek, Ryszard Hołubowicz - Kazimierz IV Jagiellończyk https://www.youtube.com/user/lublincompl/videos
    • 23:21 Raport PCh24: Jacek Ożóg - Kto będzie nowym papieżem? https://www.youtube.com/user/PoloniaChristianaTV/videos
    • 23:38 10.04.2010 Fakty: Antoni Macierewicz, Aleksander Wierzejski - Tylko wybuch mógł doprowadzić do urwania skrzydła https://www.telewizjarepublika.pl
    • 23:59 Ocalenie Ojczyzny: Ryszard Gromadzki, Maciej Rosolak - Jak Polacy złamali bolszewickie szyfry? - TVRepublika
    • 24:21 Rozmowa: Mieczysław Ryba, Marcin Austyn - To jak jest z tą ideologią LGBT? https://www.youtube.com/user/PoloniaChristianaTV/videos
    • 24:51 Felieton: pos. Antoni Macierewicz - Głos Polski - Radio Maryja
    • 01:00 Wykład: Leszek Żebrowski - Żołnierze Wyklęci Wczoraj i Dziś

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1157 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
     Waleremu Sławkowi nie udało się pozyskać poparcia dla budowy organizacji opartej na idei elitaryzmu.
     
          Stworzony w konstytucji kwietniowej system był – według trafnego spostrzeżenia Grzybowskiego – elitaryzmem indywidualistycznym, który wywyższał jednostki najbardziej aktywne i twórcze w życiu państwa. Konstrukcja elity, oparta na indywidualnych zasługach zamiast przynależności do partii czy określonej grupy, miała jej zapewnić stały dopływ nowych twórczych sił i zabezpieczyć przed skostnieniem oraz zamknięciem.
     
        Sprecyzowanie art. 7 Konstytucji kwietniowej, wprowadzającego zasadę elitaryzmu nastąpić miało w ustawie o Legionie Zasłużonych, który miał skupiać elitę kraju. Autorem koncepcji był Sławek, wedle którego organizacja z jednej strony miała pełnić funkcję wychowawczą – „przestawienia obywatela z roli biernej na czynną wobec Państwa”. Z drugiej zaś strony była organem aparatu władzy państwowej.
     
        Wyłącznym uprawnieniem członków Legionu Zasłużonych miało być bierne prawo wyborcze do senatu, który w ten sposób stać się miał organem elity społecznej. W projekcie ustawy zapisano, iż  „ znajdą się w niej obywatele, którzy w walce o niepodległość życia nie szczędzili, albo też dla wzmocnienia Państwa i jego obrony czynią więcej niźli im to obowiązek obywatelski nakazuje, a honor własny z godnością państwa zespalając, innym za przykład cnoty obywatelskiej służyć mogą”. Do Legionu Zasłużonych należeć mieli z mocy prawa  kawalerowie orderów Virtuti Militari oraz Krzyża Niepodległości, natomiast wszyscy inni godność „obywatela zasłużonego” otrzymywać mieli z rąk Senatu, na wniosek kapituły złożonej z 30 osób, która dokonywała sprawdzenia kandydata. Jednak obywatel, który „swym czynem rozsławił imię Polski, albo swą powszechnie znaną działalnością wyróżnił się chlubnie w pracy na rzecz dobra zbiorowego”, mógł otrzymać taką godność bez konieczności procedury sprawdzającej.
     
        Koncepcja ta była „eksperymentem dużej miary”, a sam jej autor zastrzegał się, iż „musimy sobie zdać sprawę, że przystępujemy do stworzenia ciała, organu opartego na całkiem nowych podstawach (…) nie wiadomo czy rzecz, która idealnie wygląda w koncepcji, będzie wyglądało tak samo w życiu”. Pomimo tych wątpliwości uważał, że „trzeba aby życie sprawdziło teorię”. Najpierw należało do niej przekonać Piłsudskiego.
     
         W dniu 31 stycznia 1934 roku Sławek przedstawił Komendantowi projekt ustawy o powołaniu Legiony Zasłużonych, który ostro go skrytykował, wskazując, iż nie da się znaleźć obiektywnego kryterium dla „zasłużonych”, nominacje spowodują powstawanie konfliktów, w wyniku których „ludzie (…) będą (…) pluć na siebie”. Ponadto Marszałek miał zwrócić uwagę na zmienność charakterów ludzkich, mówiąc, że nawet osoby bardzo ofiarne oraz zdolne do największych poświęceń dla państwa, z biegiem czasu mogą się zmienić w „zwykłych zjadaczy chleba”.
     
        Idealizm Sławka zderzył się z realizmem Piłsudskiego. Wycofanie się z tej koncepcji wytłumaczono w prasie  trudnością i złożonością zagadnienia, które dopiero w przyszłości miało być weryfikowane przez rzeczywistość.
     
        Do swego pomysłu Sławek powrócił po śmierci Piłsudskiego oraz rozwiązaniu BBWR-u, usiłując zrealizować go w zupełnie nowej formule pod postacią innej organizacji grupującej elitę (Powszechnej Organizacji Społecznej), ściślej związanej ze społeczeństwem. Koncepcja nowej organizacji była wyrazem niechęci Sławka do partii politycznych oraz konieczności odpowiedniego zorganizowania społeczeństwa.
     
         W uzasadnieniu Sławek wskazywał, iż „ważne jest, by istniała organizacja społeczeństwa, do której (…) niezorganizowane masy mogły odnosić się z pełnym zaufaniem i gotowością słuchania jej rad i wskazań”, stanowiąc jednocześnie czynnik wychowawczy i organizujący wyrażanie woli przez zbiorowość obywatelską.
     
        Podstawowe komórki nowej organizacji być tworzone w pierwszym rzędzie w powiatach. W ich skład wejść miały samorządy oraz piłsudczykowskie organizacje społeczne. Możliwość akcesu do struktur organizacji miały mieć zapewnione wszystkie inne organizacje społeczne akceptujące założenia organizacji oraz wyrażające wolę współpracy. . Do organizacji mogły wstępować także „jednostki wyróżniające się kwalifikacjami umysłu i charakteru” nie należące do żadnych organizacji społecznych. Autor wprowadził zakaz akcesu do organizacji partii politycznych.
     
        Wbrew niektórym krytykom koncepcja Sławka nie była w żadnym wypadku wstępem do przebudowy państwa w duchu totalitarnym. Zamiarem byłego szefa BBWR było raczej ustanowienie patriarchalnej władzy państwa nad społeczeństwem, co widoczne było w braku oficjalnej ideologii oraz założenia, iż państwo będzie całkowicie kształtowało życie społeczne.
     
        Projekt został przyjęty bardzo nieprzychylnie przez elity obozu rządzącego, a sam autor po śmierci Piłsudskiego był stopniowo odsuwany od władzy, aż ostatecznie został odstawiony na boczny tor życia politycznego kraju. Szczególnie brutalnie odpowiedział autorowi nowy Generalny Inspektor Sił Zbrojnych pisząc, że „nie widzi celu takiej organizacji”.
     
        Jednak rok później pod egidą marszałka Rydza-Śmigłego powołano Obóz Zjednoczenia Narodowego – organizację, której celem była konsolidacja społeczeństwa wokół obozu rządowego. Nie miała ona jakiegokolwiek związku z ideą elitaryzmu.
     
        Koncepcje elitarystyczne pułkownika Walerego Sławka były bardzo idealistyczne i przez to trudne do zrealizowania w rzeczywistości.
     
    Wybrana literatura:
     
    J. Srokosz - Elitarystyczne koncepcje Walerego Sławka oraz próby ich realizacji
    P. Adamski -  Pułkownik dypl. Walery Sławek. Biografia polityczna (1928-1939). Od BBWR do śmierci
    J. Nowakowski – Walery Sławek (1879-1939). Zarys biografii politycznej
    A. Chojnowski -  Piłsudczycy u władzy. Dzieje Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem
    J. Faryś - Piłsudski i Piłsudczycy. Z dziejów koncepcji polityczno-ustrojowej (1918 - 1939)
    W. Kulesza -  Koncepcje ideowo-polityczne obozu rządzącego w Polsce w latach 1926-1935
    W. Paruch - Myśl polityczna obozu piłsudczykowskiego 1926 – 1939
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  2
    Walery Sławek był zwolennikiem idei elitaryzmu.
     
         Fundamentem myśli elitarystycznej było założenie o nierówności ludzkiej, która sprawiała, iż decydującą rolę w społeczeństwie odgrywała aktywna, zorganizowana mniejszość.
     
         Za czołowego teoretyka elitaryzmu uznawany jest włoski socjolog Vilfredo Pareto, który podkreślał, że w każdym społeczeństwie spontanicznie tworzy się podział na dwie warstwy – elitę i resztę społeczeństwa. Jego zdaniem elity wykazywały tendencje do zamykania się, co powodowało, iż zdolne i aktywne jednostki z nieelity, nie mogąc zrealizować swoich aspiracji, mobilizowały tłumy, doprowadzając do obalenia starych elit i zajęcia ich miejsca. Historia ludzkości miała być więc pasmem tworzenia się i obumierania kolejnych elit.
     
         Wielki wpływ na kształtowanie się piłsudczykowskiej koncepcji elitaryzmu, odegrały doświadczenia legionowe, a zwłaszcza poczucie osamotnienia i braku wsparcia społeczeństwa dla akcji niepodległościowej. Szczególnie mocno podkreślano elitaryzm Legionów oraz zasługi przedstawicieli obozu piłsudczykowskiego w wywalczeniu niepodległości Polski. Te zasługi miały uzasadniać prawo piłsudczyków do udziału we władzy w Polsce. Poczucie przynależności do elity było też ważnym czynnikiem spajającym środowisko żołnierzy Legionów Polskich.
     
         Największą rolę w wypracowaniu piłsudczykowskiej koncepcji elitarystycznej odegrali Walery Sławek oraz Adam Skwarczyński. Redaktor  naczelny piłsudczykowskiej „Drogi”  uważał, iż w odrodzonej Polsce elitę władzy powinny stanowić osoby najbardziej zasłużone dla odzyskania niepodległości. Jego zdaniem brak umiejętności twórczego myślenia o sprawach państwowych oraz wyuczona przez zaborców bierność w sprawach społecznych dyskwalifikowała większość polskiego społeczeństwa. Zadanie to wypełnić mógł tylko „zastęp ludzi czynu, zbrojnych wiarą, moralnością i mitem owym o Polsce twórczej i potężnej między narodami”, których „podjąć tę odpowiedzialność jest powołaniem i prawem”. Tym zastępem byli oczywiście piłsudczycy - „tymi odpowiedzialnymi pionierami nowej przyszłości – pisał Skwarczyński - możemy być (…) tylko my”.
     
         Redaktor „Drogi”  uważał za konieczne przebudowanie ustroju społecznego Polski oraz przyciągnięcie do współpracy wszystkich chcących pracować dla Polski rozumianej jako „wielki, zbiorowy obowiązek”.
     
         Sojusznikiem tej przemiany Polski był profesor filozofii prawa Uniwersytetu Poznańskiego, Czesław Znamierowski, który, definiując pojęcie elity, dowodził, że jest to zbiór ludzi wybrany z większej grupy, posiadający pewną wyróżniającą cechę, przedstawiającą dla społeczeństwa szczególnie ważną wartość. Poznański profesor opowiadał się za wyłanianiem elity na podstawie kryteriów moralnych, przekonując że elita spełnia najważniejszą rolę w budowie demokracji. Jednocześnie wyróżniał  dwa rodzaje elit – pasożytniczą i rycerską. Pierwsza z nich izolując się od reszty społeczeństwa, czerpała korzyści z jego pracy. W przeciwieństwie do niej elitę rycerską charakteryzowało bezinteresowne zaangażowanie w działania na rzecz dobra społeczeństwa.
     
        Jego koncepcję propagował dziennikarz Kazimierz Smogorzewski przekonując, że „elity płyną poprzez narody jak rzeki z ich licznymi dopływami (…) utrzymują swoją żywotność i swą czystość moralną dopóty, dopóki proces odnawiania funkcjonuje zadowalająco”. Elity kształtując ład polityczny i społeczny tworzą podstawy stabilności stworzonych struktur i instytucji.
     
        Na podstawie tych założeń Walery Sławek rozpoczął przebudowę ustroju Polski. Na zebraniu Legionistów 6 sierpnia 1933 roku prezes BBWR stwierdził, że „państwo powinno dążyć do tego, by najlepsi, by ci, którzy w pracy na rzecz dobra wspólnego przodują, byli najrozumniej wykorzystywani”. Przekonywał, iż postęp społeczny był zawsze dziełem wybitnych jednostek, tworzących elitę społeczeństwa. W dawnej Polsce taką elitę tworzyło rycerstwo, kierujące się poczuciem honoru oraz ideą służby dla narodu. Do rycerstwa dokooptowywano, drogą nobilitacji, osoby spoza stanu szlacheckiego, które zrównały się ze szlachtą zasługami wojennymi.
     
        Na tych dwóch zasadach – wyłaniania elity na podstawie zasług dla ogółu oraz równania ku górze – miała być oparta realizacja postulatu elitaryzmu, umożliwiając dojście do głosu „czynnika najbardziej aktywnego w budowaniu dobra ogólnego”.
     
        Bliski współpracownik Sławka, prawnik Stanisław Car uzasadniał różnicowanie i wartościowanie pracy obywatelskiej koniecznością motywowania obywatela do „wyścigu zasług” wierząc, że podniesie to poziom życia zbiorowego. Im bardziej wartościowa była praca jednostki wykonywana na rzecz ogółu, tym wyższe miejsce zajmował obywatel w hierarchii społecznej. Elementy najbardziej wartościowe w państwie miały wybierać na drodze nominacji najlepsze osoby z niższych kręgów społeczeństwa. W ten sposób zasługi dla kraju miały otwierać drogę awansu do elity.
     
         Z kolei profesor prawa karnego Uniwersytetu Warszawskiego Wacław Makowski wskazywał, iż do rządzenia zazwyczaj były wybierane osoby, które dały się poznać w pracy na rzecz dobra ogółu. Zadaniem elity było więc kierowanie państwem oraz określanie, co jest dobrem wspólnym.
     
         Natomiast konserwatysta i zwolennik Piłsudskiego Kazimierz Władysław Kumaniecki pisał, iż stworzony w projektowanej konstytucji system miał być elitaryzmem indywidualistycznym, który wywyższał jednostki najbardziej aktywne i twórcze w życiu państwa. Konstrukcja elity opartej na indywidualnych zasługach zamiast przynależności do partii czy określonej grupy, miała jej zapewnić stały dopływ nowych twórczych sił i zabezpieczyć przed skostnieniem oraz zamknięciem.
     
        Rozwiązanie takie chwalił również inny konserwatysta Adam Piasecki przekonując, że spowoduje ono wyparcie dawnej demagogicznej walki wyborczej przez realny program działania, podparty uprzednią działalnością prezentującej go osoby. Człowiekiem jutra miał być organizator życia społecznego, a nie agitator.
     
        Propozycja Skwarczyńskiego widzącego najwartościowsze jednostki w inteligencji została odrzucona przez Sławka, który uważał, że uprzywilejowana warstwa społeczna powinna być wyłaniana na podstawie kryterium zasług wojennych oraz społecznych. Jednak do pomysłu oparcia elity na inteligencji powrócono w czasie tworzenia ordynacji wyborczej do sejmu z 1935 roku.
     
        Zasadę elitaryzmu wprowadzał art. 7 Konstytucji kwietniowej stanowiący, iż „wartością wysiłku i zasług obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do wpływania na sprawy publiczne”, których nie mogły ograniczać pochodzenie, płeć, wyznanie czy narodowość.
     
         Znamierowski dostrzegając pewien idealizm tego przepisu konstytucyjnego, przekonywał, iż  „(…) ci ludzie, którzy będą sprawować władzę w państwie, będą najbardziej kompetentni w ustalaniu, co jest dobrem powszechnym; że będą mieli najlepsze rozumienie i umiejętności dobierania środków do osiągnięcia tego dobra powszechnego, że wreszcie będą mieli najlepszą wolę do tego, by osiągnąć to dobro”.
     
    CDN.
    5
    5 (2)

    2 Comments

    Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

    katarzyna.tarnawska
    osoby pokroju Trzaskowskiego nigdy nawet nie mogłyby marzyć o stawaniu w szranki celem zyskania pozycji prezydenta. Szkodnik nie mógłby pretendować do stania się przywódcą. Podobnie Hołownia, Biedroń i reszta tego politycznego "planktonu".
    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam Godziembo,
    Obrazek użytkownika Godziemba

    Godziemba
    Zdecydowanej większości tzw. "elit" III RP pozostałoby w takim systemie pasanie krów i gęsi lub wykonanie funkcji szambonurka.

    Pozdrawiam
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1156 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    • 19:00 Blog: Izabela Brodacka-Falzmann (czyta Gadający Grzyb) - Idź złoto do złota - https://naszeblogi.pl/user/95/wpisy
    • 19:10 Felieton: Małgorzata Todd - Na niby, czy na poważnie? http://mtodd.pl/
    • 19:17 Artykuł: Witold Leitgeber (czyta MarkD) - O 'polskiej debacie' w parlamencie brytyjskim po Jałcie http://retropress.pl/
    • 19:35 IPNtv: Wideoczat z historią.: Piotr Dmitrowicz, Grzegorz Nowik, Jacek Bartosiak - Legioniści nad Berezyną
    • 20:49 Felieton: Leszek Żebrowski - George Floyd i wojna rasowo-kulturowa, nie tylko w USA - Kanał YT: Leszek Zebrowski - Wyklęci TV
    • 21:02 Geopolityczny Tygiel: Jerzy Targalski - Starcia na granicy indyjsko-chińskiej https://www.telewizjarepublika.pl
    • 21:26 Prawy prosty: Pawł Ozdoba, Łukasz Karpiel - 'Tęczowa' indoktrynacja w reklamie TV. Chrońmy dzieci przed złem https://www.youtube.com/user/PoloniaChristianaTV/videos
    • 21:50 Komentarz Tygodnia: Witold Gadowski - Pytania do przyszłego prezydenta RP https://www.youtube.com/user/WitoldGadowski/videos
    • 22:50 Premiera: Krzysztof Dorosz, Bartosz Jastrzębski, Jan Sochoń, Hanna Nowak - Premiera - Listy o wolności i posłuszeństwie https://www.youtube.com/user/Blogpressportal/videos
    • 24:33 Felieton: Leszek Żebrowski. - Rewolucja 2020 trwa. Albo my, albo "oni". Kim są oni, kim jesteśmy my? - Kanał YT - Leszek Żebrowski - Wyklęci TV
    • 24:43 Raport PCh24TV: Jacek Ożóg - Efekt wirusa: Komunia Św. na rękę, ponowne zamykanie kościołów. https://www.youtube.com/user/PoloniaChristianaTV/videos
    • 01:02 Nigdy się nie poddawaj: Wojciech Sumliński - Kłamstwa o Polsce w filmach Netflixa! https://sumlinski.com.pl/
    • 01:27 #historiaonline: Jarosław Rabiński - Relacje polsko-sowieckie podczas II wojny światowej https://www.youtube.com/user/IPNtvPL/videos
    • 01:44 Felieton: Antoni Macierewicz - Głos Polski - Radio Maryja
    • 01:58 Felieton: Mieczysław Ryba - Myśląc Ojczyzna - Radio Maryja
    • 02:09 Wykład: Ewa Kurek, Ryszard Hołubowicz - Władysław Warneńczyk - TV Niezależny Lublin

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1155 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    W 1935 roku Dmytro Łewyćkyj był jednym z autorów zawarcia kompromisu z władzami polskimi.
     
          Zmiana stosunku przywódcy UNDO do władz polskich spowodowana była zaostrzeniem polityki Moskwy wobec Ukraińców, czego dobitnym przykładem była faktyczna likwidacja Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej oraz głośny proces 45 członków Związku Wyzwolenia Ukrainy.
     
         Jednocześnie odmawiał wydania deklaracji potępiających działalność ukraińskiego podziemia. Utrzymywał także kontakty z kierownictwem UWO–OUN, m.in. spotykał się z Jewhenem Konowalcem podczas pobytów w sanatorium w Karlsbadzie.
     
         Po rozwiązaniu przez prezydenta Mościckiego parlamentu w nocy z 9 na 10 września 1930 roku władze aresztowały szereg byłych parlamentarzystów, w tym kilku posłów ukraińskich. W trakcie kampanii aresztowano kilku kolejnych -  w sumie uwięziono 19 członków URP. 30 października 1930 roku przeprowadzono rewizję w prywatnych mieszkaniach Łewyćkiego i Makaruszki, po której obaj zostali aresztowani. Postawiono im poważny zarzut - popieranie Ukraińskiej Organizacji Wojskowej i prowadzonej przez nią akcji terrorystycznej przeciw państwu polskiemu poprzez przekazywanie zasiłków pieniężnych z funduszy UNDO. W odpowiedzi UWO-OUN zintensyfikowała akcję sabotażową skierowaną przeciwko polskim władzom.
     
         W wyborach UNDO zdobyło tylko 17 mandatów poselskich i 3 senatorskie. Trzech działaczy UNDO – Wołodymyra Kochana, D. Łewyćkiego i L. Makaruszkę, zatrzymano w areszcie pomimo, że uzyskali mandat poselski. Władze polskie liczyły, iż przetrzymując ich w więzieniu doprowadzą do przejęcia władzy w UNDO i UPR przez działaczy umiarkowanych z Mychajło Hałuszczynśkim na czele. Dostrzegali oni bezcelowość dotychczasowej polityki „negacji i maksymalizmu”, która groziła utratą ukraińskiego stanu posiadania w dziedzinie szkolnictwa i spółdzielczości. Wierzyli również w możliwość zawarcia porozumienia z obozem rządzącym i uzyskania tą drogą realnej poprawy sytuacji ukraińskich instytucji gospodarczych i kulturalnych
     
         W połowie lipca 1931 roku Łewyćkyj wyszedł z aresztu za kaucją. Przemawiając w lutym 1932 roku w Sejmie przypomniał o akcji pacyfikacyjnej rządu,  znęcaniu się policji nad bezbronną ludnością, niszczeniu ukraińskiego szkolnictwa, używaniu pogardliwej nazwy “rusiński” zamiast “ukraiński” oraz nakładaniu kar administracyjnych za śpiewanie hymnu narodowego lub wywieszanie godła narodowego.
     
         Na zjeździe UNDO w marcu 1932 roku potępiono dyktaturę komunistyczną na sowieckiej Ukrainie i wezwano Ukraińców do „bezwzględnej walki z komunizmem we wszystkich jego jawnych, czy zamaskowanych postaciach”. Jednocześnie Łewyćkyj skłaniał się coraz bardziej do umiarkowanej linii postępowania wobec władz polskich. Obawiał się wznowienia akcji terrorystycznej przez OUN, która mogła ściągnąć represje na ukraińskie kooperatywy i inne legalne instytucje społeczne. Próba powstrzymania nacjonalistów nie powiodła się – oznaczało to faktyczne zerwanie kontaktów UNDO z OUN.
     
         W listopadzie 1932 roku przemawiając w Sejmie wskazał, iż UNDO wykonało w ostatnim czasie wielką pracę w społeczeństwie ukraińskim w kierunku wewnętrznej pacyfikacji nastrojów i umysłów i nadal zamierza nad tym pracować. W sprawozdaniu wojewody lwowskiego deklarację Łewyćkiego nazwano również „punktem zwrotnym” w polityce obozu ukraińskiego. Jednak rząd polski dążył do bezpośredniego porozumienia się z ludnością ukraińską ponad głowami „nieodpowiedzialnych polityków”.
     
         Tymczasem na sowieckiej Ukrainie zakończono kolektywizację rolnictwa a następnie Stalin wywołał wielki głód, który według obliczeń współczesnych ukraińskich historyków i demografów pochłonął od 3 do 7 mln osób. W odpowiedzi Łewyćkiego w Sejmie w listopadzie 1933 roku zapowiedział iż „Będziemy wytrwale mobilizowali psychiczne siły narodu do walki z bolszewizmem i do rewanżu za te nieludzkie krzywdy i cierpienia, aż do pełnego zwycięstwa”. Krytykując politykę Warszawy wobec Moskwy przestrzegał, że pakt o nieagresji „przyniesie na dalszą metę tylko szkodę państwu polskiemu tak, jak wszelki sojusz z Moskwą kończył się dla Polski zawsze tragicznie”.
     
         Jednocześnie UNDO rozpoczęło akcję propagandową przeciwko stosowanym przez OUN metodom walki, oskarżając jej przywódców o szerzenie najgorszej demagogii. Tragedia Ukraińców w ZSRS i załamanie się etosu podziemia wpłynęły na stopniowe utrwalanie się w społeczeństwie ukraińskim, a tym samym wśród członków UNDO przekonania o konieczności ustalenia jakiegoś „modus vivendi” z władzami polskimi. Duże znaczenie dla tej zmiany miało również podpisanie  26 stycznia 1934 roku deklaracji o nieagresji pomiędzy Polską i Niemcami.
     
        W tym samym czasie minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego Janusz Jędrzejewicz zasugerował, iż nadszedł czas na naprawę stosunków polsko-ukraińskich i “zaniechanie ostrej walki na terenach mieszanych”. W odpowiedzi 6 lutego 1934 roku Łewyćkyj w swoim przemówieniu sejmowym podkreślił, iż „Jesteśmy w pełni świadomi tego, że tak zatruta atmosfera naszych wzajemnych stosunków jest na dłuższą metę szkodliwa”. Natomiast rok później uznał, że państwo polskie może zapewnić Ukraińcom możliwość „samodzielnego rozwoju we wszystkich dziedzinach życia” poprzez nadanie autonomii terytorialnej”. Przyznał także, że Ukraińcy chcieli najpierw wywalczyć niepodległość wyłącznie własnymi siłami, a następnie w oparciu o Ukrainę Sowiecką, lecz obie koncepcje okazały się nierealne.
     
         W tych okolicznościach opowiedział się za rezygnacją z postulatu zjednoczenia na rzecz koncepcji stworzenia własnego państwa na Ukrainie naddnieprzańskiej: “To właśnie państwo możemy i musimy budować w centrum narodu ukraińskiego, w Kijowie i przy pomocy i w porozumieniu z państwami środkowo i zachodnio-europejskimi”. Koncepcja wysunięta przez Łewyćkiego opierała się na przekonaniu, że rozbicie ZSRS i powstanie niezależnego państwa ukraińskiego nad Dnieprem leży w interesie Polski. W tym upatrywał szansę na trwałe porozumienie polsko-ukraińskie: „W tej wielkiej przebudowie stosunków politycznych na wschodzie Europy, jaka może nastąpić już w najbliższych latach, Polska, jako najbliższy sąsiad i może najbardziej zainteresowana będzie musiała wziąć aktywny udział. (...) Sądzę, że powinny tu się zejść interesy obu narodów”.
     
         Wypowiedź Łewyćkiego o nadchodzącej „przebudowie” wschodniej Europy związana była z wizytą Hermana Göringa w Warszawie, w trakcie której zaproponował Piłsudskiemu podział ZSRS na strefy wpływów, przy czym Ukraina została określona jako „rejon zainteresowania” Polski, natomiast obszary północno-wschodnie miały przypaść Niemcom. Zapewne Łewyćkyj posiadał informacje na temat niemieckich planów wobec Polski i ZSRS. Wyjaśniając przyczyny tej zmiany na łamach dziennika „Diło” wskazano, iż w obliczu konieczności utworzenie jednolitego ukraińskiego frontu antykomunistycznego, przed Ukraińcami stanęło zadanie „ratowanie samej fizycznej egzystencji narodu na jego centralnych ziemiach i równocześnie z tym troszczenie się o inny ośrodek życia ukraińskiego, który mógłby znowu przejąć rolę narodowego Piemontu”.
     
         Władze polskie przyjęły tę ofertę, stawiając jednak warunek, by w  rozmowach nie brał udziału Dmytro Łewyćkyj. W tej sytuacji wziął urlop, a p.o. prezesa został Wasyl Mudryj.
     
         Do zawarcia kompromisu wyborczego z rządem doszło 29 maja 1935 roku. Tego dnia minister Zyndram-Kościałowski przyjął na audiencji delegację UNDO. Ukraińcy  przedstawili 18 najpilniejszych postulatów, do których władze odnosiły się „w zasadzie pozytywnie”. W zamian zobowiązali się do wzięcia udziału w planowanych na wrzesień wyborach do Sejmu i Senatu na podstawie nowych ordynacji wyborczych. MSW zastrzegło sobie prawo do zatwierdzenia kandydatów na posłów.
     
           Po wyborach, w których UNDO uzyskało 13 mandatów poselskich i 4 senatorskie, 12 października 1935 roku Łewyćkyj oficjalnie zrezygnował z funkcji prezesa UNDO. Jego miejsce zajął Wasyl Mudryj, zaś Łewyćkyj został jednym z wiceprezesów.
     
         Wobec niewielkich efektów „normalizacji stosunków polsko-ukraińskich”, w szeregach UNDO stopniowo narastało niezadowolenie z polityki kierownictwa partii. Jesienią 1938 r. D. Łewyćkyj wypowiedział się przeciwko udziałowi Ukraińców w kolejnych wyborach do Sejmu i Senatu RP. Podpisał także odezwę protestującą przeciwko represjom stosowanym przez władze polskie na ziemiach ukraińskich.
     
          Latem 1939 roku w obliczu zagrożenia wojną Polski z Niemcami, kierownictwo UNDO stanęło po stronie państwa polskiego. Po agresji sowieckiej  17 września 1939 roku Łewyćkyj, w przeciwieństwie do Wasyla Mudrego i wielu innych działaczy UNDO, nie udał się na zachód, lecz pozostał we Lwowie. 28 września NKWD aresztował pięciu członków „kierowniczego centrum UNDO”: Łewyćkiego, Łućkiego, Cełewycza, Nimczuka i Kuźmowycza. Zarzucano im, że przy pomocy Polski i innych państw dążyli do oderwania Ukrainy od Związku Sowieckiego. Łewyćkyj trafił do moskiewskiego więzienia na Łubiance, a w listopadzie 1940 roku  został skazany na 5 lat łagrów za udział w antyradzieckiej organizacji nacjonalistycznej.
     
          Po ogłoszeniu w 1941 roku przez władze sowieckie amnestii dla byłych obywateli polskich  Łewyćkiego zwolniono z łagru, chociaż pozostałych działaczy UNDO nie wypuszczono. Wycieńczony i schorowany trafił do obozu Armii Polskiej, skąd został odesłany z innymi cywilami do Buchary.
     
         Dmytro Łewyćkyj zmarł z wycieńczenia 31 października 1942 roku w domu opieki w Bucharze. Początkowo negował istnienie państwa polskiego, aby stać się w 1935 roku jednym z autorów „normalizacji stosunków polsko-ukraińskich”. Jego tragiczny los po 17 września 1939 roku świadczy, że miał rację postrzegając komunizm jako największe zagrożenie dla narodu ukraińskiego.
     
    Wybrana literatura:
     
    M. Szumiło – Dmytro Łewyćkyj – prezes Ukraińskiego Narodowo-Demokratycznego Zjednoczenia (UNDO) w latach 1925-1935
    Posłowie i senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej 1919–1939. Słownik biograficzny
    R. Torzecki - Kwestia ukraińska w Polsce w latach 1923–1929
    A. Chojnowski - Koncepcje polityki narodowościowej rządów polskich w latach 1921–1939
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    Dmytro Łewyćkyj był wieloletnim prezesem Ukraińskiego Narodowo-Demokratycznego Zjednoczenia (UNDO) oraz przewodniczący Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej (URP) w polskim parlamencie.
     
         Dmytro Łewyćkyj urodził się 30 października 1877 roku w Dobraczynie w zamożnej rodzinie właścicieli cegielni i kamieniołomu. W 1910 roku ukończył studia prawnicze na uniwersytecie w Wiedniu, następnie otworzył własną kancelarię adwokacką w Rawie Ruskiej. Należał do Ukraińskiej Partii Narodowo-Demokratycznej (UNDP). Zmobilizowany jako oficer rezerwy do armii austriackiej, w 1915 roku po kapitulacji twierdzy Przemyśl trafił do niewoli rosyjskiej.
     
         Po wybuchu rewolucji w Rosji  przedostał się do Kijowa, gdzie latem 1918 roku został sekretarzem Ukraińskiego Nacjonalnego Sojuzu, znajdującego się w opozycji do rządu hetmana Pawła Skoropadskiego. W latach 1919-1920 kierował misją dyplomatyczną Ukraińskiej Republiki Ludowej w Kopenhadze . W 1921 roku zamieszkał w Wiedniu, gdzie mieściła się siedziba emigracyjnych władz Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej.  Został przewodniczącym organizacji “Mołoda Hałyczyna”, jego zastępcą był Jewhen Konowałeć, a we władzach znajdował się m.in. Andrij Melnyk. Organizacja  zwalczała nastroje ugodowe propolskie i probolszewickie, głosząc hasło “orientacji na własne siły”, co było jedną z podstaw późniejszego programu UNDO .
     
         W 1923 roku Łewyćkyj powrócił do Lwowa, gdzie wsparł finansowo spółkę wydawniczą “Diło”, wydającą dziennik pod tymże tytułem. Dzięki temu był w stanie włączyć się do rozgrywki o wpływy w Ukraińskiej Narodno-Trudowej Partii (UNTP), w której w 1923 roku przewagę uzyskali  zwolennicy “polityki realnej”, tj. walki o uzyskanie autonomii terytorialnej wszystkich ziem ukraińskich w ramach państwa polskiego. Doprowadziło to do rozłamu w partii,  a działaczy z młodszego pokolenia utworzyła w kwietniu 1924 roku Ukraińską Partię Pracy Narodowej (UPNR), która dążyła do utworzenia zjednoczonego państwa ukraińskiego w oparciu wyłącznie o własne siły. Na początku 1925 roku doszło do zjednoczenia UNTP, UPNR oraz nacjonalistycznej grupy Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej w wyniku którego powołano Ukraińskie Narodowo-Demokratyczne Zjednoczenie (UNDO).
     
         W trakcie kilkumiesięcznych rozmów zjednoczeniowych Dmytro Łewyćkyj odegrał ważną rolę pojednawczą, łagodząc osobiste animozje i różnice poglądów między poszczególnymi działaczami. To niewątpliwie sprawiło, iż w lipcu 1925 roku na zjeździe założycielskim UNDO został wybrany na prezesa partii. Wedle raportów polskiej policji był  “człowiekiem kulturalnym, spokojnym i zrównoważonym”, a  “nikt z naprawdę zdolnych i zasłużonych dla społeczeństwa ukraińskiego polityków godności tej w wytworzonej wówczas sytuacji objąć nie chciał”. Nie bez znaczenia był także fakt, iż Lewyćkyj jako człowiek zamożny mógł całkowicie poświęcić się polityce i działalności społecznej.
     
         Nie należał do dobrych mówców, rzadko więc przemawiał na wiecach i zgromadzeniach publicznych. Potrafił jednak zjednywać sobie ludzi, przewodniczyć naradom i dobierać współpracowników. W swoim domu we Lwowie często organizował przyjęcia, na które zapraszał czołowych przedstawicieli świata polityki i kultury. Pomagała mu w tym żona Iwanna z domu Szechowycz, siostra prokuratora Sądu Okręgowego w Stryju.
     
         Ukraińskie Narodowo-Demokratyczne Zjednoczenie było wcieleniem w życie idei konsolidacji narodowej, lecz od początku wykrystalizowały się w partii trzy rywalizujące ze sobą grupy:
    1) tzw. lewica, czyli skupieni wokół tygodnika “Rada” zwolennicy orientacji na Ukrainę Sowiecką;
    2) centrum – główny trzon partii reprezentujący orientację “na własne siły”;
    3) prawica – zwolennicy kompromisu z władzami polskimi, skupieni wokół pisma “Polityka”.
     
         Większość we władzach partii posiadało centrum, które składało się z byłych członków grupy “Diło” i UPNR. Oprócz szefa partii, do tej grupy wchodzili jego zastępcy: Kornyło Trojan, senator Mychajło Czerkawśkyj i Hryńko Terszakowec, oraz sekretarz generalny Wołodymyr Cełewycz. Pod kontrolą tej grupy znajdowały się organy prasowe – dziennik “Diło”, tygodnik “Swoboda” i półtygodnik “Nowyj Czas”.
     
         Łewyćkyj dążył do umocnienia centrum i eliminacji skrajnych skrzydeł z kierownictwa partii. Doprowadził w końcu 1926 roku do wykluczenia z partii - pod pretekstem samowolnych rozmów z polskimi władzami - przywódcy “prawicy” Wołodymyra Baczynśkiego. Z kolei przedstawiciele  “lewicy” partyjnej, którzy zarzucali Łewyćkiemu ukrytą ugodowość względem Polski, dokonali secesji z UNDO i w maja 1927 roku utworzyli nowe stronnictwo pod nazwą Ukraińska Partia Pracy (UPP). Traktowali oni Ukrainę Sowiecką jako podstawę przyszłego zjednoczonego socjalistycznego państwa ukraińskiego.
     
         Sam Łewyćkyj był zdecydowanie przeciwny kompromisowi z władzami polskimi, negując istnienie państwowości polskiej. W listopadzie 1927 roku doprowadził do powstania przed wyborami Bloku Mniejszości Narodowych, w którym obok UNDO znalazły się ugrupowania żydowskie, białoruskie i niemieckie. Dzięki wejściu do BMN i sprawnej kampanii wyborczej UNDO odniosło spory sukces, zdobywając około 600 tys. głosów, czyli prawie 50 % uzyskanych przez ugrupowania ukraińskie. Obsadziło 23 mandaty poselskie i 9 senatorskich. Po dołączeniu do nich posłów mniejszych organizacji Klub Ukraiński w Sejmie liczył 26 posłów. Wspólnie z Klubem Ukraińskim w Senacie tworzył Ukraińską Reprezentację Parlamentarną (URP). Prezesem URP został Dmytro Łewyćkyj.
     
         URP dzięki porozumieniu z posłami i senatorami białoruskimi uzyskała stanowiska wicemarszałka Sejmu (dla Wołodymyra Zahajkewycza) i wicemarszałka Senatu (dla Mychajła Hałuszczynśkiego).
     
        W końcu marca 1928 roku Łewyćkyj, przemawiając w imieniu „części wielkiego narodu ukraińskiego, która znalazła się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej”, oświadczył, iż „najwyższym, świętym i niezachwianym ideałem naszym jest niepodległość, zjednoczone ukraińskie państwo narodowe na wszystkich ziemiach ukraińskich. Dlatego wszystkie międzynarodowe akty, któremi odwieczne ukraińskie ziemie: Wschodnią Galicję wraz z Łemkowszczyną, Chełmszczyznę, Wołyń, Podlasie i Polesie przyznano Polsce, a mianowicie: traktat w Rydze w dniu 18 marca 1921 r. i decyzję Rady Ambasadorów w Paryżu z dnia 14 marca 1923 r., jako akty, któremi pogwałcono prawo ukraińskiego narodu do samostanowienia o sobie, uważamy de jure za nieprawomocne”.  Zapowiedział również, że członkowie URP w Sejmie będą „dążyć do urzeczywistnienia najwyższego prawa ukraińskiego narodu”. W praktyce oznaczało to konsekwentną skrajną opozycję wobec wszystkich projektów rządowych.
     
         W trzy miesiące później oceniając sytuację na sowieckiej Ukrainie uznał, iż “Obecny państwowy ustrój Związku Radzieckich Republik, obecna ukraińska republika radziecka są ostatnim etapem do zupełnego oderwania się Ukrainy od Rosji”. Prezentując na forum Sejmu stanowisko UNDO oświadczył, iż prowadzi ono walkę o niepodległość Ukrainy wyłącznie legalnymi środkami, a będąc partią narodową i demokratyczną jest “wrogiem międzynarodówki komunistycznej i dyktatury bolszewickiej”. Jednocześnie jednak przeciwstawił się “wszelkiej polityce interwencyjnej, któraby sztucznym sposobem miała przyśpieszyć niepodległość ukraińską nad Dnieprem”.
     
        Jednocześnie w zamian za wypełnianie przez Ukraińców obowiązków wobec państwa polskiego domagał się „aby rząd traktował nas jak wszystkich innych obywateli, abyśmy nie byli obywatelami drugiej czy trzeciej klasy, aby i do nas zastosowywano Konstytucję i prawa obowiązujące w równej mierze, jak do wszystkich innych obywateli polskich”. Władze polskie zabroniły publikacji jego przemówienia w ukraińskich czasopismach.
     
         Łewyćkyj przywiązywał dużą wagę do rozwijania akcji propagandowej na forum międzynarodowym. Od 1928 roku posłowie UNDO brali udział w odbywających się pod egidą Ligi Narodów  Kongresach Mniejszości Narodowych. W Kongresach mogły brać udział tylko grupy mniejszościowe uznające lojalnie suwerenność i integralność państwa, w którym żyły. Przystępując do Kongresu przywódca UNDO zaznaczył jednocześnie, że naród ukraiński „nie pogodził się z faktem wcielenia go do obcych ciał państwowych” i nie wyrzeknie się swoich dążeń niepodległościowych.
     
         Łewyćkyj politykę URP określił jako konstruktywną opozycję: „Pozytywne nasze wskazania mieszczą się w szeregu dokładnie i rzetelnie opracowanych wniosków i projektów ustaw w dziedzinie kulturalnej i gospodarczej. Wnioski te nie mają charakteru zamachu, spisku czy irredenty, nie mają nawet w ogóle nic z polityką wspólnego”. W zamian domagał się realizacji zasady równouprawnienia wszystkich narodowości w dziedzinie szkolnictwa, samorządu i działalności gospodarczej. Inne ugrupowania ukraińskie odebrały przemówienie Łewyćkiego jako wyraźną ofertę ugodową pod adresem władz.
     
    CDN.
     
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1154 (niedzielna) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

     

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    0
    Brak głosów
  •  |  Written by Niepoprawne Radio PL  |  0

    NiepoprawneRadio.PL - Audycja 1153 (czwartkowa) - Zapraszamy Państwa do słuchania!

    Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy:

    lub ikonki playerów:

    Premierowe bloki programowe emitujemy w czwartki i niedziele od godziny 19:00 (czasu polskiego). Naszym audycjom towarzyszy muzyka bardów.

    Zapraszamy wszystkich nieznudzonych Polską do przysyłania nagrań swoich tekstów oraz relacji dźwiękowych i wideo z ciekawych spotkań. Szczegółowe informacje jak tworzyć i przekazywać swoje nagrania znajdują się na stronie JAK WYKONAĆ NAGRANIE?

    Prosimy również o przesyłanie swoich opinii dotyczących treści i formy naszych audycji, propozycji nowych pozycji programowych oraz sugestii dotyczących zmian i usprawnień. Informacje można przekazywać poprzez formularz kontaktowy na stronie KONTAKT lub bezpośrednio na nasz email:

    kontakt@niepoprawneradio.pl

    Niepoprawne Radio PL newsletter

     

     

    Dla urządzeń mobilnych polecamy aplikację tunein (można ją zainstalować i wybrać nasze radio)


    Po uruchomieniu przeglądarki można też wybrać stronę

    m.niepoprawneradio.pl

     

    Premiera na antenie (w internecie) od godziny 19:00 czasu polskiego

    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    2 czerwca 1920 roku oddziały Armii Rezerwowej gen. Sosnkowskiego rozpoczęły kontratak na froncie północnym.
     
     
          „Pierwsza faza ataku –pisał gen. Sosnkowski w Rozkazie Operacyjnym nr 3 z 31 maja 1920 r. – polegająca na przełamaniu nieprzyjacielskiego frontu, wobec silnie umocnionej pozycji, jakie zajmują wojska bolszewickie na froncie Postawy-jezioro Miadzioł, ma być przeprowadzona w sposób następujący: Dwie mocne grupy oskrzydlające, jedna 7-ej Rez. Bryg. Piech. z rejonu Telaki-Rybczany, druga 11-ej Dyw. piech. z rejonu między jeziorami Miadzioł i Miastro uderzą na flanki i tyły pozycji nieprzyjacielskich. Grupy frontowe ruszają nawiązując od skrzydeł ku centrum stosownie do ruchu grup oskrzydlających”.
     
     
           Szczególną uwagę Generał zwracał na pierwszą fazę natarcia, która miała przełamać silne pozycje bolszewików, zajmujących dawne rosyjskie okopy z pierwszej wojny światowej – stąd plan ataku dwiema silnymi grupami oskrzydlającymi, przy równoczesnym uderzeniu od czoła, które miało wiązać siły nieprzyjaciela.
     
     
            Początkowo gen. Sosnkowski zamierzał rozpocząć operację 1 czerwca, jednak z powodu opóźnienia w zajęciu stanowisk wyjściowych przez 11 DP, odroczył jej termin o 24 godziny.

     
          O godzinie 2 w nocy 2 czerwca 1920 roku oddziały Armii Rezerwowej rozpoczęły natarcie na całym froncie napotykając na silny opór Sowietów na linii dawnych okopów rosyjskich z czasów I wojny światowej.
     
          
           Zdecydowane powodzenie odniosła jedynie 8 DP opanowując Łuczaj i Duniłowicze. Szczególnie w centrum nie osiągnięto sukcesu. 4 czerwca 8 DP przełamała opór Sowietów pod Świdrem i osiągnęła linie rzeki Mordwy. Ten sukces nie został wykorzystany wobec silnego oporu bolszewików na kierunku natarcia 11 DP na prawym oraz 7 rezerwowej brygady piechoty na lewym skrzydle. Dodatkowo teren w rejonie Dzisny był nadzwyczaj trudny  - fatalny stan dróg, dodatkowo zniszczonych przez ulewny deszcz.
     
     
         Gen. Sosnkowski zmuszony został powstrzymać dalszy atak 8 DP na Głębokie, aż 11 DP osiągnęła zakładaną pozycję. W wyniku tych działań Armia Rezerwowa nie zdołała osiągnąć w całości swego celu – tj. opanowania Szarkowszczyzny, jednak „zdecydowanie przełamała prawe skrzydło 15 armii sowieckiej, ściągając na siebie wszystkie jej odwody, skutkiem czego d-ca 15 armii powziął decyzję wycofania się na linię Głębokiego”. Dopiero 5 czerwca udało się opanować Szarkowszczyznę, zażegnując niebezpieczeństwo, wiszące od północy nad odkrytym skrzydłem głównych sił Armii Rezerwowej.
     
     
         W ciągu czterech kolejnych dni od 2 do 5 czerwca 1920 roku jednostki dowodzone przez gen. Sosnkowskiego przełamały linie frontu, a pobita sowiecka XV Armia wycofywała się na całym froncie. Nie powiodło się jednak jej zupełne zniszczenie.
     
     
          5 czerwca do dowództwa Armii Rezerwowej w Święcianach przybył Piłsudski, który po naradzie z gen. Sosnkowskim nakazał kontynuowanie natarcia w kierunku „błot u źródeł Berezyny”. 6 czerwca gen. Sosnkowski nakazał energiczny atak całym frontem dla osiągnięcia linii rzeka Minuta-Hermanowicze. Zaciekła obrona Sowietów, którzy podejmowali również liczne kontrataki, spowodowała, iż jedynie 8 DP osiągnęła linię rzeki Minuty. W efekcie dopiero 9 czerwca przełamano obronę wroga, zmuszając XV armię sowiecką do wycofania się na linię rzeki Auty. Nie zdołano jednak zepchnąć Sowietów – jak przewidywał plan – na bagna górnej Berezyny.
     
     
         Po początkowych sukcesach oddziały dowodzone przez Sosnkowskiego napotkały na zacięty opór prawego skrzydła bolszewickiej XV Armii i nie zdołały na czas wyjść na tyły sił sowieckich walczących pod Mołodecznem. Linia frontu została skrócona a wybrzuszenie będące skutkiem majowej ofensywy bolszewików zlikwidowane.
     
     
         W ciągu kolejnych dni od 6 do 10 czerwca, oddziały Armii Rezerwowej prowadziły działania pościgowe w celu opanowania pozycji nad rzeką Autą i Berezyną. W trakcie tych działań, 10 czerwca 1920 roku zapadła decyzja ND WP o rozwiązaniu  Armii Rezerwowej. Należy zgodzić się z opinią gen. Tadeusza Kutrzeby, iż polska kontrofensywa „spełniła przypadłe jej zadanie: nie dopuściła bowiem XV i XVI armii sowieckich do działania na skrzydło naszego frontu walczącego na Ukrainie, zatrzymała te armie i, co więcej, odrzuciła je ze stratami. Nie rozbiła jednak tych armii, gdyż wycofały się one z boju, i nie przystąpiła do pościgu, gdyż rozkazem Naczelnego Wodza została zatrzymana”.
     
     
         Na przebieg całej operacji wpłynął brak jednolitego dowództwa, gdyż Armia Rezerwowa gen. Sosnkowskiego podlegała wprost Naczelnemu Wodzowi, zaś 1 Armia i Grupa Operacyjna gen. Skierskiego gen. Szeptyckiemu – jako dowódcy frontu. Odbiło się to niekorzystnie na koordynacji działań pomiędzy AR a 1 Armią. W efekcie pomocnicze działanie 1 Armii, które miało wiązać od czoła główną masę XV Armii, spowodowało przedwczesne wypchniecie bolszewików, przed wyjściem na ich tyły Armii Rezerwowej. Jak trafnie skonstatował J. Moszyński – „przyczyną nieudania się manewru odcinającego odwrót głównej masy uderzeniowej XV Armii, było zbyt powolne posuwanie się wojsk Armii Rezerwowej przy jednoczesnym braku porozumienia i skoordynowania ruchu z sąsiednią 1 Armią, która wobec opóźnienia się akcji Armii Rezerwowej powinna była odpowiednio wolniej wypierać bolszewików z tworzącego się <worka>, a więc wiązać ich siły”.
     
     
         Gen. Sosnkowski zdawał sobie sprawcze odniesione zwycięstwo nie jest ostatecznym, gdy stwierdził : „Nie jest wykluczone, ze przeciwnik raz jeszcze spróbuje odegrać się, uderzając na nasze linie obronne”. Podzielał tę opinię Marszałek Piłsudski mówiąc: „Wskutek opóźnień nie wyzyskano zwycięstwa tak jak należało i kilka dywizji bolszewickich wymknęło się z saku. Można się spodziewać kolejnego ataku silnego na północy, trudnego do wytrzymania. Będzie to ze strony bolszewików ich ostatnia gra, gra va banque”.
     
     
         W wyniku walk sowiecka XV Armia straciła 12 tysięcy poległych, rannych lub wziętych do niewoli. Sukces ten Armia Rezerwowa okupiła stratą 95 oficerów i 3231 szeregowych poległych i rannych.  
     
     
        12 czerwca 1920 roku gen. Sosnkowski wydał pożegnalny rozkaz, w którym napisał: „Żałuję bardzo, iż otrzymawszy od Naczelnego Wodza nowe zadania i rozkaz natychmiastowego wyjazdu, muszę opuścić Armię pomimo iż nie mogłem do ostatniej chwili z powodu nawału pracy, trudnej komunikacji i rozległości frontu poznać osobiście wszystkich oddziałów i ich dzielnych żołnierzy. Życzę wam wszystkim panowie z głębi duszy dalszej chwały wojennej ku sławie i chwale Rzeczpospolitej. Proszę was na zakończenie byście ściśle zastosowali się do mych ostatnich instrukcji, mając zawsze w pamięci natchnione słowa Wodza Naczelnego: <Zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska, być pobitym lecz nie ulec to zwycięstwo>.”
     
     
        Dowództwo Armii Rezerwowej zostało rozwiązane 15 czerwca. Ówczesny oficer sztabu AR, kpt. Wacław Jędrzejewicz, wspominał po latach: „ Praca z gen. Sosnkowskim nie była łatwa, ale pasjonująca. Nie wiem, kiedy ten człowiek spał, bo prawie o każdej porze dnia czy nocy można go było widzieć czy to w wagonie przy stole zarzuconym mapami, czy chodzącego po peronie i rozmyślającego nad sytuacją”.
     
     
         W lipcu 1921 roku p.o. Szefa Sztabu Generalnego gen. Władysław Sikorski postawił wniosek o odznaczenie gen. Sosnkowskiego Krzyżem Walecznym w uznaniu dowodzenia Armią Rezerwową, motywując to tym, iż „kierując akcja osobiście i narażając swe życie, wyjeżdżał na najbardziej zagrożone odcinki i krzepił żołnierza do wytrwania na stanowisku”.
     
     
        W 1923 roku Marszałek Piłsudski w referacie dla Kapituły Orderu Virtuti Militari, napisał: „Dla wyrównania sytuacji zarządzony został przez mnie kontratak, prowadzony z dwu kierunków, z Mińska, gdzie atakowała Grupa Generała Skierskiego oraz od Święcan gdzie z kilku dywizji i poszczególnych oddziałów została sformowana Armia Rezerwowa pod dowództwem generała Sosnkowskiego. W działaniach tych główny ciężar pracy spadł na Armię Generała Sosnkowskiego, który pomimo nieraz b. ciężkiej sytuacji, rozbił nieprzyjaciela, doprowadzając nasze wojska prawie do straconych poprzednio przez I Armię pozycji. Za te działania przedstawiam generała Sosnkowskiego do odznaczenia orderem <Virtuti Militari> Klasy II-ej”. Ogółem zaledwie 12 polskich dowódców odznaczono orderem VM tej klasy za wojnę lat 1918-1920.
     
     
     
    Wybrana literatura:
     
     
    J. Kirszak – Armia Rezerwowa gen. Sosnkowskiego w roku 1920 
    Kazimierz Sosnkowski – żołnierz, humanista, mąż stanu w 120. rocznicę urodzin
    W. Jędrzejewicz – Wspomnienia
    W. Jędrzejewicz, J. Cisek – Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935
    Listy generała dywizji Kazimierza Sosnkowskiego do marszałka Józefa Piłsudskiego w okresie wyprawy kijowskiej (kwiecień-maj 1920 r.)
    T. Kutrzeba – Wyprawa kijowska
    J. Moszyński – Natarcie i odwrót XV armii sowieckiej maj-czerwiec 1920 r.
    K. Świtalski – Diariusz 1919-1935 
     
    5
    5 (1)
  •  |  Written by Godziemba  |  0
    25 maja 1920 roku gen. Kazimierz Sosnkowski został dowódcą powołanej ad hoc Armii Rezerwowej.
     

         Na początku maja 1920 roku dowodzący Frontem Zachodnim Michaił Tuchaczewski postanowił nie czekać na zakończenie pełnej koncentracji wojsk sowieckich i uderzyć na lewe skrzydło polskiego frontu, zepchnąć Polaków w kierunku południowo-zachodnim i odgrodzić ich od Łotwy i Litwy. Dyrektywa Tuchaczewskiego z 12 maja nakazywała podległym mu jednostkom uderzyć 14 maja i do 18 maja „rozbić i odrzucić polską armie w pińskie błota”. Ogółem Sowieci przeznaczyli do pierwszej fazy natarcia ponad 50 000 żołnierzy, zgrupowanych w XV Armii i Grupie Północnej.  Przeciwko nim gen. Majewski – dowódca 1 Armii mógł przeciwstawić zaledwie 18 tysięcy żołnierzy.  
     
     
          Równolegle z przygotowaniami wojskowymi Sowieci podjęli zakrojoną na dużą skalę akcję propagandową, mającą na celu przyciągnięcie na swoją stronę byłych oficerów armii rosyjskiej. Powołano specjalną radę „dla spraw dotyczących powiększenia sił i środków do walki z ofensywą polskiej kontrrewolucji”, na której czele stanął gen. Aleksiej Brusiłow – b. naczelny dowódca armii rosyjskiej w 1917 roku. Wydał on odezwę skierowaną do „wszystkich oficerów, gdziekolwiek się oni znajdują”, w której zaapelował „do waszych uczuć miłości i poświęcenia” o wstępowanie „dobrowolne, z ochotą i z samozaparciem się do armii na front”. Apel ten odniósł zakładany skutek – w niedługim czasie szeregi armii bolszewickiej zasiliło tysiące b. rosyjskich oficerów.
     
     
          W połowie kwietnia 1920 ro. polskie Naczelne Dowództwo WP dowiedziało o tych przygotowaniach, jednak końcowe przygotowania do ofensywy na Ukrainie uniemożliwiły podjęcie jakiejkolwiek kontrakcji na północy. Stało się możliwe dopiero po zajęciu Kijowa.
     
     
          11 maja 1920 r. marszałek Piłsudski zarządził akcję zaczepną, której celem było pobicie bolszewików na kierunku do Żłobina, Rohaczewa i Mohylewa nad Dnieprem. Operacja miała rozpocząć się 17 maja 1920 roku.
     
     
         Bolszewicy jednak ubiegli Polaków i zaatakowali 14 maja. Polskie oddziały, wobec przeważających sił bolszewickich, zostały zmuszone do odwrotu. Po dwóch tygodniach walk wojska sowieckie wdarły się na 150 km w głąb polskiego ugrupowania, a linia frontu utworzyła coś w rodzaju szerokiego worka. Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich postanowiło 25 maja 1920 roku wykorzystać tę sytuację i przeprowadzić koncentryczny atak: z południa przez Dokszyce-Głębokie, i z zachodu przez Postawy-Duniłowicze na Głębokie. Celem polskiego ataku miało być zniszczenie sowieckiej XV Armii odrzucenie bolszewików za Berezynę i Autę. To zaś miało zapewnić „dogodną sytuację dla dalszej akcji ofensywnej na wschód”.
     
     
         Akcję od południa przeprowadzić miały oddziały 1 i 4 Armii, pod dowództwem gen. Stanisława Szeptyckiego. Natomiast główne zadanie przypaść miało w udziale utworzonej ad hoc grupie – nazwanej Armią Rezerwową, w skład której weszły 4 dywizje piechoty, brygada rezerwowa piechoty oraz brygada jazdy . Armia ta miała „szybkim i stanowczym uderzeniem z rejonu koncentracyjnego obszaru: jezioro Narocz, błota dziśnieńskie w kierunku Głębokiego i dalej wzdłuż kolei do Połocka, (miała – Godziemba) front bolszewicki rozbić, ofensywę bolszewicką podciąć i front gen. Szeptyckiego do ofensywnej działalności uzdolnić”.
     
     
         Pomocnicze natarcie z południowego skrzydła przypadło Grupie gen. Skierskiego, złożonej z jednej dywizji piechoty i jednej brygady piechoty, uderzającej z rejonu Łohojska w kierunku północnym z zadaniem osiągnięcia linii Dokszyce-Berezyna.
     
     
         Tak zaplanowana operacja miała przynieść zwycięstwo stronie polskiej, gdyż „w ten bowiem sposób –jak napisał Marszałek Piłsudski – odcinało się wszystkie drogi odwrotu zaawanturowanym aż pod Mołodeczno głównych sił p. Tuchaczewskiego”.
     
     
         Armia Rezerwowa została powołana rozkazem ND WP z 25 maja 1920 roku. Początkowo Marszałek Piłsudski zamierzał powierzyć dowództwo nad nią dotychczasowemu dowódcy 2 Armii gen. Antoniemu Listowskiemu, ostatecznie jednak rozkazem z 28 maja 1920 roku wybrał wiceministra spraw wojskowych gen. Kazimierza Sosnkowskiego – założyciela Związku Walki Czynnej, szefa sztabu i zastępcę Piłsudskiego w I Brygadzie Legionów Polskich.
     
     
          Jak napisał Piłsudski w liście z 4 czerwca 1920 r. do gen. Szeptyckiego: „Wysyłając Sosnkowskiego miałem zamiar zużytkować jego siły na czas względnie krótki, gdyż jest mi potrzebny w ministerium, dałem go tam, gdyż był jedynym z ludzi, których miałem pod ręką, zdolnych do zagrania va banque, bez względu na sytuację i fantomy wyobrażeniowe (flanki, popłochowe nastroje itp. rzeczy), które niestety zbyt silnie wpływają na wielu dowódców. Piłsudski wiedział, ze choć Sosnkowski osiągał świetne wyniki i de facto kierował ministerstwem, to praca w MSWoj. nie była dlań satysfakcjonująca. „Roboty nawał szalony – pisał Generał do Marszałka w liście z 12 maja – upadam po prostu ze znużenia, ludzie szarpią mnie jak kruki: ciągle tłumy w poczekalni: ministrowie, posłowie sejmowi, posłowie zagraniczni, generałowie wszystkich nacji, delegacje. Brr. Na pracę techniczną nie znajduję po prostu czasu. Nie wiem za co Pan Bóg mnie tak karze. Zeschnę jak pluskiew, przyschnę do fotela w swej wdzięcznej roli kuratora tyłów”.
     
     
         Wybór gen. Sosnkowskiego świadczył o wielkim zaufaniu Komendanta do „Szefa”, który nie miał doświadczenia operacyjnego. Sosnkowski dowodził w grudniu 1914 roku I Brygadą w bitwie pod Łowczówkiem, potem parokrotnie w zastępstwie Piłsudskiego dowodził oddziałami legionowymi, jednak nigdy nie dowodził dywizją, grupą operacyjną, nie mówiąc o samodzielnej armii.
     
     
         Szefem sztabu Armii Rezerwowej został ppłk. Stanisław Burchardt-Bukacki. Sztab Armii Rezerwowej utworzono w Warszawie 28 maja, ale już nazajutrz dowództwo armii przybyło do Wilna  gdzie gen. Sosnkowski wydał rozkaz oficerski nr 1 , w którym napisał: „Z rozkazu Naczelnego Wodza objąłem dowództwo nad Armią Rezerwową. Zadanie, które przypadło nam w udziale jest szczytne i odpowiedzialne wielce. Armia Rezerwowa ma sprowadzić rozstrzygnięcie w wielkiej bitwie, którą toczą wojska nasze już od dwóch tygodni przeszło. Przeciwnik chcąc zniweczyć świetne powodzenie polskiej armii na Ukrainie zgromadził swe siły i uderzył na nasz front, dążąc do zajęcia Wilna i Mińska (…) Pamiętajcie, że stoicie na oczach historii w całym tego słowa znaczeniu. Naród i świat patrzy na Was (…). Wymagam przeto od każdego z Was, by to, co ma najlepszego w sobie oddał w tej bitwie Ojczyźnie. Dla słabych będę twardy – dla tchórzą bezlitosnym. (…) Rzetelne zasługi będą nagradzane szybko, obiecuję to całej armii – słowa zaś zawsze dotrzymuję”.
     
     
         W skład Armii Rezerwowej weszły: 1 Brygada Jazdy płk. Władysława Beliny-Prażmowskiego, 10 DP gen. Lucjana Żeligowskiego, 5 DP gen. Władysława Jędrzejewskiego, 8 DP gen. Józefa Czikiela, 11 DP gen. Jakuba Gąsieckiego-Włostowieca oraz 7 rezerwowa brygada piechoty – w sumie 40 tysięcy żołnierzy i oficerów. Całość sił AR zgrupowano w 60 batalionach piechoty, 20 szwadronach jazdy i 35 bateriach artylerii. 30 maja AR objęła front od Dźwiny po północny brzeg jeziora Narocz. Wielką zasługą Generała było stworzenie od podstaw armii w rekordowo krótkim czasie. Jej specyfika polegała na tym, że nie posiadała prawie żadnych służb tyłowych, kwatermistrzostwa, a jej służby saperskie i telefoniczne były bardzo nieliczne.
     
     
    CDN.
     
     
    5
    5 (2)