
„Celebryckie, medialne, wymuskane twarzyczki” usiłują podeprzeć się legendą artysty i każą nam wierzyć, że dziś poszedłby z nimi w jednym szeregu pod medialnym patronatem TVN-u i „Wyborczej”.
„Celebryckie, medialne, wymuskane twarzyczki” usiłują podeprzeć się legendą artysty i każą nam wierzyć, że dziś poszedłby z nimi w jednym szeregu pod medialnym patronatem TVN-u i „Wyborczej”.
Ciekawe, czy „złote żniwa” i sute transfery za granicę dotyczą nie tylko sklepów wielkopowierzchniowych, ale również należących do obcego kapitału sieci franczyzowych?
Posłanka „Nowoczesnej”, Joanna Scheuring-Wielgus, najpierw pouczyła z mównicy „pana marszałka” w kwestii poprawnej wymowy jej nazwiska, następnie zaś jęła pilnie rozglądać się po sali plenarnej, by zlokalizować „posła Terleckiego”. Sejmowa gawiedź zanosiła się śmiechem, bowiem Terlecki – ma się rozumieć – siedział tuż za nią, w marszałkowskim fotelu. Bidulka, nie skojarzyła, że „pan marszałek” i „poseł Terlecki” to ta sama osoba. Na plus posłanki należy zapisać, że przynajmniej wie jak się nazywa, a może nawet potrafi się podpisać.
Obóz III RP nie tylko przegrał doraźną bitwę - może przegrać również proeuropejskie nastawienie Polaków nad którym tak usilnie pracował przez ostatnie ćwierć wieku.
W przedziale wiekowym 20-64 lat pracuje 70 proc. europejczyków. Imigranci z krajów spoza Unii Europejskiej – 57 proc.
Wniosek o uchylenie „ustawy 1066” złożył niedawno klub Kukiz'15. Nic nie stoi na przeszkodzie, by PiS ten wniosek poparł.
Celem władz unijnych jest obalenie pod pretekstem „obrony demokracji” legalnego rządu polskiego.
Mamy „aferę odzieżową” w KOD. Poszło o to, że Szczerski z Brudzińskim wytknęli KOD-owcom, że żadni z nich dysydenci, skoro na demonstracje przychodzi lokalny establishment w „futrach z norek”. Hm, były już „pluszaki władzy”, więc teraz przyszła pora na „futrzaki opozycji”, względnie - „futrzaki III RP”.
*
Wojenka podjazdowa na linii banksterzy – państwo polskie rozkręca się w najlepsze i to pomimo tego, że prezydencki projekt wychodzi bankom naprzeciw.
Rzecz nie w tym, by utrzymać obecną, absurdalną ilość sięgania po nasze dane, lecz by ją konsekwentnie zmniejszać do jakiegoś cywilizowanego poziomu.