
U ojców i dziadków obecnych dzieci resortowych wszystko było jasne. Gdy w ich ręce wpadł ktoś ważny jak np. gen „Nil”, rotm. Pilecki czy „ Anoda” sprawa z punktu widzenia oprawców wyglądała prosto, proces sądowy był fikcją, , jeżeli oprawcom nie udało się złamać przesłuchiwanego zanim zapadł tzw. wyrok sądowy , wiadomym było , że orzeczenie mogło być jedno , kara śmierci.
Co ma wspólnego TK z sądami stalinowskimi, ano jest jeden wspólny mianownik, otóż w TK najprawdopodobniej zanim odbyło się posiedzenie nad rozpatrzeniem ustawy PiS, wyrok był już napisany.
(1)








