Humor i satyra

Marcin Brixen
14-10-2017
Dziadek i siostra Łukaszka poszli po zakupy do osiedlowego sklepu. Po drodze był kiosk z prasą. Dziadek stanął przed witryną i medytował którą by gazetę kupić. "Wędkarze wyklęci"? A może "Prawdziwych Polaków spotkania z UFO"? A może "Gotowanie dla nacjonalistów"? - Najlepiej żadnej nie kupować - doradziła siostra Łukaszka. - Ja nie kupuję i żyję! - Ale co to za życie - machnął ręką dziadek. - Trzeba wiedzieć co się dzieje na świecie! - Ależ ja wiem! Z internetu! Z komórki! Jest tyle...
5
5 (1)
Marcin Brixen
10-10-2017
Babcia Łukaszka miała iść do szpitala. Hiobowscy byli przerażeni. - Nie przesadzajcie - starała się ich uspokoić babcia Łukaszka. - To tylko drobny zabieg. - To my to wiemy - odpowiedziała tata Łukaszka. - Z medycznego punktu widzenia tak. Ale nie zapominajmy, że właśnie trwa strajk lekarzy. - Coś ty! - wykrzyknęła rodzina. - Wcale tego nie zauważyliśmy! Nikt o tym nie mówi! Babcia wahała się. - Następny termin za szesnaście lat - zauważyła słodko mama Łukaszka. I to przeważyło sprawę. Babcia stwierdziła, że jedzie do szpitala i...
5
5 (3)
Marcin Brixen
09-10-2017
- Nie może być tak - instruowała mama Łukaszka swojego syna. - Nie może tak być, że demokracja jest deptana! - Rządzi większość! - poddał z uśmiechem dziadek. - Ale nie może być tak, że mniejszość nie ma nic do powiedzenia! - argumentowała mama. - Czyli rządzi mniejszość? - spytał Łukaszek. - Oczywiście, że nie! Większość! - Czyli jeśli mniejszość żąda na przykład niepodległości... - podpowiadał rozbawiony tata Łukaszka. - Nie! Oczywiście, że nie! To wewnętrzna sprawa kraju! - Którego kraju? - zachmurzył się dziadek. - Bo Rosja a...
5
5 (1)
Marcin Brixen
06-10-2017
Hiobowscy siedzieli przed telewizorem i oglądali rozdanie nagród Nobla. - Nie ma już nic innego? - zdziwił się Łukaszek. - Jest - ożywił się podejrzanie tata Łukaszka i sięgnął po pilota. - Mecz! - Jeszcze czego! - oburzyła się mama Łukaszka. - Nie będziesz mi tu seksizmu w domu szerzył! - Ale jaki seksizm? - No przełącz! No popatrz tylko! Sami faceci grają! - A jak powinno być twoim zdaniem? - Pół na pół, kobiet i mężczyzn! - Trzecia płeć może się poczuć obrażona - zauważyła złośliwie babcia Łukaszka. - Są też...
5
5 (2)
Marcin Brixen
03-10-2017
Koło szkoły, do której chodził Łukaszek przechodziła grupa kilkudziesięciu na czarno ubranych osób. - Co to? - zainteresował się okularnik z trzeciej ławki. - Pogrzeb? - Czarny protest - zadudnił Gruby Maciek. - Umarł ktoś? - Jesteśmy za życiem - warknęła jedna z pań przechodzących za płotem. - Za czyim życiem? - zainteresował się Łukaszek. - Naszym, oczywiście! Dlatego żądamy pigułki dzień po! - Nie wiedziałem, że partia Platforma Oligarchów ma swój dzień... - Dajcie mu spokój, bezczelny gó...
5
5 (1)
Marcin Brixen
30-09-2017
Łokieć. Zaczęło się wszystko od łokcia. Łokieć należał do Kubiaka. Kubiak zleciał z drabinki w archiwum i boleśnie się w niego uderzył. - Urazy łokcia są bardzo niebezpieczne - stwierdził szef i kazał tacie Łukaszka zawieźć Kubiaka do szpitala. Było banalnie. Pojechali samochodem. Nie było miejsca pod szpitalem żeby zaparkować bezpłatnie, wszystkie parkingi były płatne... Banał. Zaparkowali gdzieś dalej, podeszli pieszo. Rejestracja, izba przyjęć, godzinka tu, godzinka tam... Było banalnie. Trafili wreszcie przed oblicze lekarza, kt...
5
5 (4)
Marcin Brixen
23-09-2017
Łukaszek wraz ze swoim tatą pojechali autem po coś do centrum miasta. Jechali tak i jechali aż tu nagle wybiegł na ulicę pan policjant i zaczął machać wielokolorową latarką. Zatrzymali się. - Co to za sygnały świetlne? - spytał tata Łukaszka. - Od kiedy to policja zatrzymuje tęczową latarką? - Od wczoraj - burknął pierwszy policjant. - Dokumenty poproszę. - Musimy pokazywać, że jesteśmy tolerancyjni - pospieszył z wyjaśnieniami drugi policjant. - Niech no pan dmuchnie w to urządzenie. - Sprawdzacie trzeźwość? - tata Łukaszka dmuchnął w...
5
5 (1)
Marcin Brixen
21-09-2017
Tata Łukaszka twierdził później, że wszystkiemu winny był Kubiak, a Kubiak z kolei twierdził, że wszystkiemu winny był smalec. Kiedy w pracy u taty Łukaszka nastała pora przerwy śniadaniowej, wszyscy byli w ciężkim szoku. Otóż poprzedniego dnia w firmie była pani dietetyk. Czasami firmy mają takie pomysły, aby pracownicy lepiej pracowali. Pani dietetyk jednych pochwaliła, innych zganiła, a najgorzej wyrażała się o Kubiaku. Kubiak, mówiąc w skrócie, był antywegetarianinem i miał menu jaskiniowca. - A więc to stąd...
5
5 (3)
Marcin Brixen
17-09-2017
Cała ta historia o uzależnieniach i matematyce zaczęła się pewnego słonecznego wrześniowego poranka. Dozorczyni bloku, w którym mieszkali Hiobowscy, pani Sitko czyniła zadość swoim obowiązkom. Uwijając się pilnie na trawniku zezowała poirytowana na balkon mieszkania na parterze. Było to jej mieszkanie, a na balkonie siedział jej mąż. Pan Sitko rozłożył się na leżaku w jeszcze ciepłych promieniach słońca i sączył coś ze szklanki z błogą miną. I nie wiadomo co bardziej zirytowało panią Sitko: to, że ona pracuje a on nie, czy też właśnie...
5
5 (2)
Marcin Brixen
12-09-2017
Tak to już jest, że co innego rzeczywistość telewizyjna, a co innego ta prawdziwa. Ot, na ten przykład zombie. Opanowały media i kulturę masową. Coraz więcej było zombie w telewizji. Gotuj z zombie, podróżuj z zombie, taniec z zombie, nawet zombie plus size. I ludzie się przyzwyczaili, nikt bowiem nie myślał, że kiedykolwiek, gdziekolwiek takie zombie spotka. Tak też myśleli Hiobowscy aż do wtorkowego popołudnia. Wtedy to bowiem przerażenie i terror opanowały ich mieszkanie. Bowiem to tata Łukaszka miałby podobno stać się zombie. - E...
5
5 (3)
Marcin Brixen
10-09-2017
Klasa Łukaszka siedziała pilnie w swoich ławkach ku irytacji i pisała ku irytacji pani od geografii. - Może byście się zainteresowali tym, co mówię? - nie wytrzymała w końcu. - Pani daruje, ale to co pani mówi niewiele ma wspólnego z geografią - odpowiedziała dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Jak to nie? Geografia to nie tylko góry i morza. To też środowisko, a zamieszkuje je ludzie, a ludzie to też ruchy ludnościowe, migracja... - No właśnie. Większych głupot dawno nie słyszałam...
5
5 (2)
Marcin Brixen
07-09-2017
Wszyscy w bloku zaniemówili i popatrzyli na mamę Wiktymiusza. Jedni z szacunkiem, inni z zazdrością, jeszcze inni z przerażeniem. - Może pani powtórzyć? - poprosiła pani Sitko. - Lecę do Paryża - powtórzyła z dumą lekko drżącym głosem mama Wiktymiusza. - Teraz??? - spytał z niedowierzaniem pan Sitko. - No, nie teraz. Za dwa dni. - To szaleństwo - pokręcił głową tata Łukaszka. - Nie słyszała pani co się tam dzieje? - Niech ich pani nie słucha - wtrąciła się mama Łukaszka. - Zazdroszczą pani i tyle! Niech pani jedzie....
5
5 (1)
Marcin Brixen
05-09-2017
Hiobowscy patrzyli w kompletnym osłupieniu na to, co wyprawia mama Łukaszka. A wyprawiała ona rzeczy straszne. Mięła w rękach "Wiodący Tytuł Prasowy". - Straszne rzeczy to wyprawia ten kraj na odcinku tak zwanej sprawiedliwości! - eksplodowała mama Łukaszka, kiedy zwrócili jej uwagę. - Zabili więźnia! Hiobowscy zażądali wyjaśnień. - Tu, o tu - mama machała pomiętą gazetą. - Jeden ze sprawców gwałtu i napaści w Rimini zmarł niedawno w polskim więzieniu! - Jaki gwałt w Rimini? - spytał dziadek. - No jak to jaki,...
5
5 (3)
Marcin Brixen
02-09-2017
Dziadek, tata i Łukaszek patrzyli w skupieniu na ekran telewizora. Babcia patrzyła z niedowierzaniem, mama z ironią. Siostry nie było. Trwały ostatnie sekundy meczu piłki nożnej Polska - Dania. Arbiter spojrzał na zegarek i... - Jest! Koniec! - wrzeszczał dziadek Łukaszka. - Wygraliśmy! - wtórował mu tata Łukaszka. - Cztery do zera - Łukaszek uśmiechnął się szeroko. - Kolejny mecz bez porażki. Moja metoda działa. - Jaka twoja metoda? - pytała czujnie babcia. - No, moja metoda na wygrywanie meczy. Napisałem do Prezydenta... - Jak...
5
5 (2)
Marcin Brixen
01-09-2017
- Tak, to byli Niemcy. Głos wybrzmiał niezwykle głośno, z lekkim echem, jak to przez głośniki. A potem zapadła cisza. I jak Polska długa i szeroka przez kraj przetoczyła się fala stukotu. Opadały sztućce, jeśli ktoś akurat jadł. Opadały szczęki, jeśli ktoś miał. Opadały wreszcie ręce, jeśli nie zostało już nic innego. Tu i ówdzie w polskim oddziale niemieckiego medium rozlegało się upiorne wycie. U Hiobowskich opadła jedna szczęka (babcia), łyżeczka do herbaty (tata Łukaszka) i trzy pary rąk (mama Łukaszka, siostra Łukaszka i sam...
5
5 (3)
Marcin Brixen
29-08-2017
Taki właśnie był tytuł, "Jak naprawdę wybuchła druga wojna światowa". - To nieważne - machnął ręką dziadek Łukaszka. - Jak to? - oburzyła się babcia Łukaszka. - To co jest ważniejsze? Treść? Reżyser? - Ważniejsze jest w jakiej telewizji to pokazują - dziadek uniósł palec do góry, a babcia przyznała mu rację. Film miał być prezentowany w Najlepszej Telewizji. - To nie będzie miał wiele wspólnego z prawdą - zażartował tata Łukaszka, a mama ciężko się obraziła. ...był jeden z ostatnich dni sierpnia tysiąc...
5
5 (3)
Marcin Brixen
21-08-2017
Tak, to prawda, że rodzice chcą kształtować swoje dzieci podług swoich niespełnionych marzeń. Mama Łukaszka miała takie marzenie. Że jej dziecko zakłada bluzę, naciąga kaptur, bierze do ręki drąg, koktajl Mołotowa i niszczy, rozbija, podpala, bije się z policją, walczy na ulicach... Łukaszek tylko spojrzał na nią ironicznie i westchnął ciężko. - No dobrze, załóżmy, że rzucę koktajlem w radiowóz i go spalę. - Byłoby super! - Kto by za to zapłacił? - Nie rozumiem... - mama Łukaszka była autentycznie zdumiona. - Kto by...
5
5 (3)
Marcin Brixen
20-08-2017
Hiobowscy pojechali do marketu po zakupy. Nie tylko oni zresztą. Wydawać by się mogło, że całe miasto wsiadło w auta i zaparkowało pod marketami. Ruch na parkingach był duży, wolnych miejsc parkingowych było mało. Było trąbienie, zajeżdżanie drogi, mniej wprawni kierowcy parkowali fatalnie. Ludzie krzyczeli na siebie. Katastrofa wisiała w powietrzu. No i wydarzyła się akurat gdy Łukaszek wraz ze swoją rodziną szedł przez parking pchając koszyk z zakupami. Jakaś wielka terenówka cofając wpakowała się na jakieś niewielkie autko. Huk był...
5
5 (2)
Marcin Brixen
09-08-2017
Babcia i dziadek Łukaszka szli wraz z wnukiem poprzez osiedle i kłócili się. Dziadek atakował, że wczorajszy sos grzybowy babci nie nadawał się do spożycia. Babcia argumentowała, że główny składnik zebrany w lesie przez panią Sitko i w związku z tym jest on bez zarzutu i że dziadek ma przestać wymyślać. Łukaszek nic mówił, aż w pewnym momencie krzyknął: "uwaga!" i dość brutalnie zepchnął babcię i dziadka z chodnika. - Co ty gówniarzu... - zaczął dziadek i urwał. Bo to zza ich pleców wyłoniło się...
5
5 (2)
Marcin Brixen
08-08-2017
U Hiobowskich zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stała dozorczyni, pani Sitko i trzymała w ręku jakąś gazetę. - Co się stało? - zaniepokoił się dziadek Łukaszka i wpuścił ją do środka. - Ja do pani, jako do specjalistki od patologicznej prasy - pani Sitko zwróciła się do mamy Łukaszka. Mama zaczęła się zastanawiać czy się nie obrazić, ale pani Sitko dodała, że nie przyszła w imieniu swoim tylko pana z drugiego piętra. - Nie mógł sam przyjść? - zdumiała się mama. - Ma jedną nogę... - bąknęła pani Sitko. - W tym bloku jest winda...
5
5 (3)
Marcin Brixen
06-08-2017
Zdarzają się anomalnie pogodowe w Polsce, szczególnie latem, i co roku jest ich coraz więcej. - Mój Boże, zapowiadają upalny, słoneczny weekend - powiedział zdumiony dziadek Łukaszka składając piątkowy numer "Prawdziwej Ojczyzny". - E tam, znowu się pomylą - krakała babcia, której to gazeta "Międzynarodowy Horyzont" wieszczył złowrogą burzę na wszystkich frontach. - Jedźmy więc! - zakrzyknęła mama Łukaszka. - Jedźmy więc, bo nie wiadomo czy w tym roku będzie ładna pogoda! - Będzie przyszły rok -...
5
5 (4)
Marcin Brixen
30-07-2017
W tym roku jedyny upalny dzień przypadł akurat w sobotę. Kto żyw ruszył w teren. Hiobowscy udali się nad jezioro. Tata Łukaszka wynajął od swojego znajomego z pracy, Kubiaka, domek na cały weekend. Pojechali tam w piątek, przespali się w domku i z samego rana mogli udać się na plażę. Pogoda faktycznie była upalna. Coraz więcej ludzi ściągało nad wodę i rozkładało się na plaży. Upał był coraz bardziej obezwładniający. Łukaszek, czerwony na twarzy, wymamrotał, że już nie daje rady i potoczył się gdzieś w cień. Babcia, dziadek, mama i tata twardo...
5
5 (7)
Marcin Brixen
27-07-2017
Zdziwili się Hiobowscy, a najwięcej mama Łukaszka. Bowiem nawet Najlepsza Telewizja zaanonsowała, że zaprezentuje film o Żołnierzach Wyklętych. - Ja chyba śnię... - wyjąkał dziadek Łukaszka. Nawet jeśli to był sen, to szybko się skończył. Bowiem spiker, wnuk osoby, która spotykała Żołnierzy Wyklętych po drugiej stronie biurka, oznajmił: - Będzie to nasza wersja tego co się stało z generałem Amazonką. - A nie prawdziwa? - spytała nieostrożnie siostra Łukaszka i mama wyrzuciła ją na korytarz. Rozpoczął się film. Były wysoki dow...
5
5 (4)
Marcin Brixen
24-07-2017
Cały kraj żył futbolowym starciem Uczciwych Trójmiasto z Fachowymi Stolica. - Bez przesady, nie cały - odezwała się z godnością babcia Łukaszka. - Jak mówię, że cały, to cały - warknął dziadek. - Jak ktokolwiek może kibicować Uczciwym Trójmiasto, przecież to oszuści! - wtrącił się tata Łukaszka. - Może, liczba ich kibiców rośnie z dnia na dzień! - upierała się mama Łukaszka. - Ludzie spontanicznie zakładają ich szaliki... - Jest lipiec - zauważyła przytomnie siostra Łukaszka. - No i co z tego - rozzłościła się...
5
5 (4)
Marcin Brixen
22-07-2017
Hiobowscy rzadko wyjeżdżali gdzieś na wakacje korzystając z ofert biura podróży. to, co się więc stało było dla nich dużym zaskoczeniem. Niemniej, inne osoby, które często z takimi biurami miały kontakt, jak na przykład mama Wiktymiusza, były również mocno zaskoczone. Można zatem śmiało powiedzieć, że taktyka biura podróży "Ostatnia okazja" z Pawełkowic była śmiała i nowatorska, co na tym rynku nie jest takie proste ani łatwe. Co więcej, taktyka ta była bardzo owocna, co także jest warte podkreślenia. A...
5
5 (1)
Marcin Brixen
21-07-2017
Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik stali wraz ze swoimi dziewczynami pod blokiem Łukaszka i rozmawiali o czymś. Nagle rozległy się rytmicznie okrzyki: - De-mo-krac-ja! De-mo-krac-ja! I obok nich przebiegła grupa pań w wieku różnym, w stroju gimnastycznym, pokrzykując rytmicznie. - Co to jest??? - spytała Julia, dziewczyna okularnika. Panie je usłyszały, zawróciły i zbliżyły się truchtając. Ku swojemu zdumieniu Łukaszek rozpoznał na czele grupy mamę przedszkolaka Wiktymiusza, a na końcu grupy swoją własną mamę. - Nie czyta...
5
5 (2)
17-07-2017
Wczoraj wszyscy podziwialiśmy bohaterską walkę najlepszych cór Kory(n)ta i (s...)synów III RP.       No pasaran!
5
5 (7)
Marcin Brixen
16-07-2017
Właściwie u Hiobowskich sprawa z Wachem-Lełęsą była prosta i oczywista. W kwestii jego współpracy z SB były trzy zdania. Tak przynajmniej wyglądało z ankiety, którą przeprowadziła mama Łukaszka. - Zaraz, jak to: trzy? - zreflektował się tata Łukaszka. - Przecież możliwe są tylko dwie odpowiedzi! Tak albo nie! Jaka jest ta trzecia opcja? - Kto to jest Wach-Lełęsa? - zapytała siostra Łukaszka i zatrzepotała ślicznymi rzęsami. - No tak - mruknął tata Łukaszka i siostra została wyrzucona za drzwi. ...w kwestii jego wspó...
5
5 (3)
Marcin Brixen
02-07-2017
Jak co roku, w sobotni dzień, odbywały się dwa wydarzenia. Kongres partii rządzącej oraz rada programowa największej partii opozycyjnej. Z początku było to ekscytujące. Pierwsi wyliczali co poprawili po drugich, drudzy grzmieli co ci pierwsi aktualnie niszczą. Cały kraj tym żył. No ale ile można? Bo i tak się nic działo. Nic się nie zmieniało. Dwa spotkania jednego dnia i wszystko toczyło się dalej. W tym roku też się tak zapowiadało. Partia rządząca organizowała konwent pod hasłem "Demokracja jest wtedy kiedy rządzi większość"....
5
5 (3)
Marcin Brixen
25-06-2017
Dziadek Łukaszka wraz z wnukiem szykowali się do wyjścia do kościoła. - A wy? - zapytał Łukaszek. - Byłem wczoraj - odparł leniwie tata Łukaszka i zagłębił się w lekturze książki "Pakt Mieszko-Hodon". - Ja też pójdę - zerwała się siostra Łukaszka. - Dokąd? Na mszę? Też idę - zaskoczyła wszystkich mama Łukaszka. - Mam do zamienienia dwa słowa z księdzem! - Jak ona idzie to i ja - nie wytrzymała babcia. - To podejrzane, że ona idzie, może tam dają coś za darmo? - Zbawienie - rzekł z namaszczeniem dziadek, ale babcia...
5
5 (4)
Animela
19-06-2017
Krzysztof Janoś (radzę zapamiętać to nazwisko - jego posiadacz ma zadatki na prawdziwą gwiazdę dziennikarstwa!), publicysta Wirtualnej Polski, usłyszał w swojej głowie głos mówiący "weź ten temat, to jest ważne!" - i niestety, nie potrafił mu się oprzeć. Wiadomo - czasem człowiek musi, inaczej się udusi ... a poza tym: pisać każdy może ... trochę gorzej lub jeszcze gorzej. No i poczciwy Janoś Krzysztof, idący za podszeptem czegoś niezmiernie dziwnego, napisał tekst o Wrogu Publicznym Nr 1: barszczu Sosnowskiego. Roślinie tak...
5
5 (1)
Marcin Brixen
15-06-2017
Hiobowscy poszli na procesję z okazji Bożego Ciała. Wszyscy, chociaż były z tym pewne problemy. Konkretnie dwa. Pierwszym problemem był strój siostry Łukaszka. - Tak nie możesz iść! - sapał dziadek Łukaszka zgorszony. - Widać ci całe ciało! - To w sam raz na to święto! - ucieszyła się siostra. Dziadek zaczął jej tłumaczyć, że ciało a Boże Ciało to nie to samo. Siostra Łukaszka poszła się przebrać w coś skromniejszego. Problem jedna pozostał. Siostra miała tak śliczną figurę, że nawet ubrana w worek po ziemniakach nadal przyciągałaby...
5
5 (4)
Marcin Brixen
08-06-2017
Na osiedlu był punkt małej poligrafii. Obsługiwała go pewna pani, zwana z racji wieku - babcią, a z racji funkcji - Xero. I z Babcią Xero wybuchła mała osiedlowa awantura. Zaczęło się od sprawy dość wstydliwej i niezręcznej. Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik z trzeciej ławki przyszli kserować wypracowanie. - Odmawiam - rzekła Babcia Xero z satysfakcją. - Nie ma pani prawa odmówić - replikował Łukaszek. - Jest wolny rynek, mam prawo. - Nie ma czegoś takiego jak wolny rynek. A już w Polsce na pewno, zwłaszcza jeśli należymy do Unii...
5
5 (4)
Marcin Brixen
04-06-2017
Hiobowscy obejrzeli film, oparty na najnowszej wersji starej historii z dodanymi hipotezami uwzględniającymi aktualne czynniki. 3 września 1939. Szosa Piotrkowska. Dowódca wojsk niemieckich generał von Reichenau odjął lornetkę od oczu i uśmiechnął się z zadowoleniem. W szkłach lornetki migotały łuny pożarów po stronie polskiej frontu. Von Reichenau sięgnął po łyżkę eintopfgerichtu z menażki. Był ohydny. "Wegańskie flaczki z boczniaka" pomyślał ze wstrętem. Cóż, Fuehrer może i jest geniuszem strategicznym, ale...
5
5 (3)
Marcin Brixen
03-06-2017
W zasadzie to od razu można napisać, że wizyta Wacha-Lełęsy skończyła się źle. Z kilku powodów. A głównym było to, że ktoś mu ukradł show, co było zbrodnią nie do pomyślenia. Zbrodniarzem, a właściwie zbrodniarką była dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. Zaczęło się tak, że pani pedagog zapowiedziała wizytę słynnej postaci. I zaproponowała zbiórkę pieniężną. Zdumiona klasa spytała po co. - On inaczej nie przyjdzie - odparła zmieszana pani pedagog. - To ja już wiem kto to jest! - zawołała...
5
5 (2)
Marcin Brixen
28-05-2017
Pan Sitko zdawał sobie oczywiście sprawę ile ma lat, ale lekarz wyłożył mu to w dość bolesny sposób. Zresztą, robienie czegokolwiek boleśnie jest dla lekarzy bardzo charakterystyczne. - Starość - rzekł lekarz z satysfakcją, bo sam był młody. Pan Sitko się zasępił. - Jak to: starość? Już? - Ano już, proszę pana. Musi pan na siebie uważać. Bo to, proszę pana, nie ma żartów. - Ile mi czasu zostało? - zapytał dzielnie pan Sitko. Lekarz wzruszył ramionami i zaczął postukiwać palcem w stojącą na biurku tabliczkę "Dr Grzyb,...
5
5 (3)
Marcin Brixen
23-05-2017
Tata Łukaszka był bardzo zajęty w pracy. Poprawiał błędy po swoim koledze Kubiaku. Dużo błędów. Spieszył się, miał mało czasu. Kubiak za to nie robił nic - szef mu zakazał w ogóle dotykać się do komputera - więc rozwalił się w fotelu i bezczelnie podrywał młodą dziewczynę z kadr. Tata Łukaszka tak się skupił na pracy, że ich głośna rozmowa mu nie przeszkadzała. Wkrótce jednak zaczął go rozpraszać szept. Bo do młodej dziewczyny z kadr podeszła pani z księgowości i zaczęły o czymś szeptać. - Co tam macie? -...
5
5 (2)
Marcin Brixen
21-05-2017
Szli sobie Hiobowscy przez osiedle wracając z niedzielnego spaceru, aż tu nagle zaskoczył ich napis na tablicy pod osiedlowym domem kultury. Napis ten zauważyła siostra Łukaszka i z miejsca wyniknęło przykre zdarzenie. Siostra była znana z tego, że za napisami nie przepadała. Czytać, owszem, potrafiła, ale od literek i cyferek o wiele bardziej wolała obrazki. Zwłaszcza ruchome. Zatem siostra chciała się popisać umiejętnością czytania. Niestety, wskutek pośpiechu i stresu nie doczytała wszystkiego. - O! - zakrzyknęła siostra Łukaszka...
5
5 (1)
Marcin Brixen
16-05-2017
Jagoda, dziewczyna Łukaszka poznana na koloniach, była zła. - Jak to: nie dasz rady? Łukaszek westchnął smutno. - Nie znasz mojej rodziny. - Chętnie poznam - oznajmiła z mocą Jagoda. - Przyjdę dziś do was na obiad. - Powiem mamie, ale nie wiem, czy się zgodzi... - Łukasz - powiedziała skośnooka brunetka. - Ja się nie pytam. Ja mówię, że przyjdę do ciebie na obiad. - A jak moja mama niczego nie uszykuje? - To ty mi coś uszykujesz. - Ale ja nie umiem gotować... - Nie musisz. Wystarczy kanapka. Chodzi o to, żeby było cokolwiek....
5
5 (1)
Smok Eustachy
12-05-2017
Jest na Tłiterze taki profil satyryczny Tomie Kawakami. Przed wyborami 2015 roku pojawiło się zatrzęsienie trolli o japońsko brzmiących nazwach najeżdżających na pisiorstwo, a wkrótce po tym wysypie pojawiło się rzeczone konto Kawakami. Parodiowało ono tą tępą kaczofobiczną propagandę i uchowało się do tej pory. Co ciekawe niektóre co bardziej fanatycznie nastawione pelikany nabierają się na to do tej pory, chociaż prowadzący w pewnym momencie załamał się i poszedł w takie absurdy, że od razu musi być jasne, że sobie robi jaja....
5
5 (1)
Marcin Brixen
03-05-2017
Historia ta, acz pozornie drobna i pozbawiona większego znaczenia, na zawsze odmieniła życie dwóch pań kustoszek oraz ich mężów. Było to tak: W mieście odbywała się wystawa prac malarskich Bernardo Bellotto. Organizatorzy liczyli na frekwencyjny szał i wystawy pilnowały aż dwie panie kustoszki. Niestety, zainteresowanie było niewielkie. Po salach spacerowała kilka starszych wiekiem par płci obojga. Było cicho i spokojnie. Aż tu zgrzytnęła klamka, uchyliły się drzwi i do środka wkroczyła siostra Łukaszka. Strój jej...
5
5 (3)
Animela
02-05-2017
Jean Claude-Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, na forum Parlamentu Europejskiego oznajmił by,ł ni mniej ni więcej, co następuje: "Przed nami otwierają się nowe horyzonty, dotyczące nie tylko Europy, ale również całej planety. Nie możemy jednak nie zdawać sobie sprawy z tego, że ci, którzy obserwują nas z daleka, mają powody do zmartwień. Spotkałem się z przywódcami innych planet, słuchałem, co mają do powiedzenia i musicie wiedzieć, że oni wszyscy są bardzo zatroskani kierunkiem, w jakim zmierza Unia...
5
5 (2)
Marcin Brixen
26-04-2017
W szkole trwała walka o przeżycie. Starcie miało miejsce na lekcji języka polskiego. Pani polonistka wpadła na straszliwy pomysł dyktanda. - Czy Unia Europejska zezwala na przeprowadzanie dyktand? - zastanawiała się głośno dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Jesteśmy w Polsce - przypomniała z namaszczeniem pani polonistka. - I jakaś tam Unia nie będzie nam dyktować czy robić dyktando czy nie. Gdybyście nie zauważyli, od jakiegoś czasu odzyskaliśmy nasze szkoły z powrotem. Dla Polski, dla nauczycieli, no i dla uczni...
5
5 (3)
Marcin Brixen
24-04-2017
Hiobowskim zepsuła się pralka. - Co za szmelc - rzekł smętnie dziadek Łukaszka. - Powiedz jeszcze, że przedwojenne się nie psuły - wtrąciła złośliwie babcia Łukaszka. - Nie było pralek, była służba - rzekł z westchnieniem dziadek i założył ręce za głowę. - Zdaje się, wiesz coś o tym. - Przestańcie się kłócić - poprosił tata Łukaszka wertujący dokumenty pralki. - Muszą - potrząsnęła śliczną główką siostra Łukaszka. - Przecież byli po przeciwnych stronach tary! - Jakiej tary??? - Do prania! - Ha! - krzyknął triumfująco tata...
5
5 (2)
Marcin Brixen
17-04-2017
Tak to w życiu bywa, że jak człowiek chce spotkać jakiegoś celebrytę, to nie spotyka, a spotyka wtedy, kiedy... No, w każdym razie tata Łukaszka spotkał kiedy poszedł wyrzucić śmieci do śmietnika pod blokiem. Wyszedł z bloku i zobaczył, że pod śmietnikiem kręcą się dwie osoby. Jakaś pani w stroju joggingowym i jakiś pan w stroju wizytowym. Pani robiła rozciąganie nóg, a pan popalał papierosa. - Też sobie miejsce znaleźli - westchnął tata Łukaszka. Przeszedł do śmietnika i jednym szybkim ruchem opróżnił wiaderko. Zajrzał na...
5
5 (3)
alchymista
16-04-2017
Każdy, kto ma dzieci, chce dla nich jak najlepiej. Ale osobniki alfa chcą, by ich dzieci też były osobnikami alfa. Bez tego ciężko by im się było wprosić na grill do Giertycha, przecież. Ja dzieci nie mam, więc sprawę odczuwam bardziej rozumem, a nie innym organem, powiedzmy sercem. Rozum nade wszystko. Z góry przepraszam, jeśli ktoś się poczuje urażony. To po prostu biologia, nic więcej. Postaram się więc problem przedstawić w całej jego włochatej zwięzłości. Gdy tylko massmedia rozniosły, iż Misiewicz zarabia „więcej, niż...
5
5 (1)
Marcin Brixen
30-03-2017
Pani pedagog nie informowała klasy z kim będzie spotkanie, więc kiedy do klasy wkroczył pan w koszulce z napisem "Lake manager", to uczniowie poczuli się zmyleni. - Pan ratownik znad jeziora! - zawołała dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Pewno litery "rs" się sprały, był pan menedżerem drużyny koszykarskiej w USA? - zapytał z szacunkiem w głosie Gruby Maciek. - Ani to, ani to - zaszczebiotała radośnie pani pedagog. - Pan jest dziennikarzem. - Przecież miał przyjść autorytet - zdziwił się...
5
5 (1)
Marcin Brixen
22-03-2017
Polska kinematografia niezwykle mocno rozwinęła się przez ostatnie kilka lat. Produkowano wiele filmów. - Takie tam filmy - kręcił nosem tata Łukaszka. Początkowa moda na filmy o żołnierzach wyklętych ustąpiła miejsca koniunkturalizmowi. Kręcono filmy o USA. - Ale jakie filmy! - dodawała zachwycona babcia Łukaszka. Filmy przedstawiały czarne dni i białe plamy Ameryki. Rzezie podczas wojny secesyjnej. Niewolnictwo. Rasizm. Ku-klux-klan. Dziki kapitalizm. Mafia. Walki z Meksykiem. Guantanamo. Misje zbrojne w innych krajach. I co...
5
5 (4)
Marcin Brixen
21-03-2017
Babcia Łukaszka zmywała akurat naczynia w kuchni, kiedy to osiedlowe powietrze przeciął dziwny, wibrujący dźwięk. Przypominał melodię dzwonka do drzwi puszczoną od tyłu. Babcia wyprostowała się niczym rażona elektrycznym prądem i krzyknęła: - Sklep! Po czym sięgnęła po torbę i ruszyła w stronę windy z prędkością, która wprowadziłaby w podziw niejednego lekarza orzecznika w ZUS. Póki babcia podążała osiedlowymi korytarzami pionowymi i poziomymi warto było zastanowić się chwilę nad jej okrzykiem. Był to bowiem jeden z tak zwanych...
5
5 (3)
Marcin Brixen
14-03-2017
Tata Łukaszka przeżył już wiele dziwnych inicjatyw, podejmowanych głównie przez jego żonę. Dla mamy Łukaszka jej ukochany "Wiodący Tytuł Prasowy" był źródłem nieustającym inspiracji do zmieniania świata. Tata Łukaszka uważał się za człowieka, którego już nic nie zaskoczy. Mylił się. Tego dnia wieczorem był sam w mieszkaniu. Dziadek poszedł na gorzkie żale, babcia po zakupy, mama na demonstrację, Łukaszek do kolegi, a siostra Łukaszka na randkę. W domu było cicho i spokojnie. Tata Łukaszka siedział sobie w...
5
5 (6)

Strony