Rząd straszy: Jeśli nie zgodzą się na zamknięcie kopalń, już w lutym Kompania Węglowa upadnie

 |  Written by Ursa Minor  |  5

Premier jest zdeterminowana, by uzdrowić polskie górnictwo. Sprawić, by ten sektor był rentowny i konkurencyjny

— mówi w Dzienniku Gazecie Prawnej Wojciech Kowalczyk, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa.

Ja też jestem zdeterminowany, by uratować kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy

— dodaje i niedwuznacznie grozi protestującym przeciwko jego planom górnikom zamykanych kopalń:

Alternatywą dla tego planu jest upadłośc Kompanii Węglowej, co może się wydarzyć bardzo szybko.

Jak szybko?

Najpóźniej w lutym, jeśli nie zostanie wdrożony plan

— mówi bez ogródek Kowalczyk. Zakłada, że do tego czasu Kompania Węglowa przetrwa, choć kosztem wypłacanej w lutym „czternastki”, jeśli górnicy się oczywiście na to zgodzą.

Jak mówi, obecny plan dobrowolnych odejść 5 proc. osób z górnictwa wzorowany jest na reformie wicepremiera Steinhoffa z końca lat 90.

Wówczas urlopy górnicze cieszyły sie popularnością

— przypomina z nadzieją, ale zaraz dodaje:

Jest ryzyko, że ktoś z tego nie skorzysta, ale doświadczenia historyczne pokazują, że to było dobre rozwiązanie. Jeszcze uatrakcyjniliśmy propozycję, znosząc zakaz pracy poza górnictwem w okresie trwania urlopu

— zachwala swój projekt, pewnie dziwiąc się, że niewdzięczni górnicy nie doceniają tego, jak piękne perspektywy przed nimi roztacza. A co proponuje tym, którzy zostaną w górnictwie?

Dwuetapowe tworzenie nowej spółki węglowej z 9 kopalń także będzie wymagało zmian: przejścia na 6-dniowy tydzień pracy, zmiany systemu wynagradzania polegającego na jego urealnieniu, obniżenia kosztów wydobycia i podniesienia efektywności pracy

— wylicza pełnomocnik rządu.

Na odprawy rząd przeznaczył tylko w tym roku 1,4 mld zł, w tym 1 mld z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Jak zapowiada, nowa spółka powinna być rentowna już w tym roku, a w przyszłym przynieść pół miliarda zł zysku.

Odcięcie pięciu spółek z najgorszymi wynikami oznacza zmniejszenie kosztów wydobycia węgla z 315 do 265 zł za tonę.

I zarzeka się:

Nie przewidujemy już zamykania dalszych kopalń, to byłoby bezsensowne.

Sugeruje, że i tak wykonał „duży ukłon dla strony społecznej”, bo zamiast zamknąć, będzie próba utrzymania dwóch „trudnych” kopalń - Halemby i Bielszowice.

Kolejna niewiadomą we wdrażanym planie restrukturyzacji jest zakładane wejście kapitałowe do nowej spółki firm energetycznych. Tylko dlaczego miałyby one kupować właśnie polski węgiel?

Załóżmy, że mamy zdrową firmę wydobywczą. Cały czas największą w Europie, której 9 kopalń fedruje tyle co poprzednio 14. I nie dokładamy do kopalń, a wynik na sprzedaży mamy pozytywny. Czy nie opłaca się mieć udziału w takiej firmie?

— pyta Kowalczyk, ale nie daje odpowiedzi. I to na takiej przesłance oparta jest cała reforma?…

I ostatnia niewiadoma - czy Komisja Europejska zgodzi sie na pomoc publiczną dla Kompanii Weglowej?

Pewności nie mam, ale przykłady innych krajów świadczą o tym, że Komisja wspiera tego typu działania naprawcze

— z nadzieją w głosie mówi Wojciech Kowalczyk

Aż chciałoby się na koniec zapytać rządowego reformatora - jaka jest szansa powodzenia całego planu naprawczego przy tylu niewiadomych?…

CZYTAJ TEŻ:

Ekspert ds. górnictwa demaskuje kłamstwa rządu! Dr Markowski: „Likwidacja kopalń będzie katastrofą!”

Ależ oni kręcą! Kidawa: „Kopalnie nie są likwidowane, są wygaszane. To jest zupełnie coś innego!” Szejnfeld: „Zamykanie kopalń nie powinno dziwić…”

Na Śląsku wrze. Do strajku dołączają kolejne kopalnie, żony górników jadą do Warszawy

Rząd prowokuje strajk generalny w górnictwie i kluczy z gazoportem. Oto „nasze bezpieczeństwo, nasz dom” à la Kopacz…

http://wpolityce.pl/gospodarka/229308-gornicy-pod-sciana-rzad-straszy-je...

0
Brak głosów

5 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Górnicy zablokowali tory kolejowe. W ogniu strajków coraz goręcej. Rząd nadal robi uniki. ZDJĘCIA

Fot. PAP/Grygiel
Fot. PAP/Grygiel

Górnicy protestujący przeciwko rządowym planom likwidacji czterech kopalń zablokowali tory w Katowicach. Związki zawodowe rozszerzają akcję protestacyjno-strajkową w całym regionie śląsko-dąbrowskim. Żony górników i pracownice administracji kopalnianej jadą do Warszawy licząc, że uda się im spotkać z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Jak dowiedziała się TVP Info, premier Ewa Kopacz udaje się do Katowic, by spotkać się z górnikami. Do rozmów ma dojść o godz. 14.

Uczestnicy protestu, ubrani w związkowe kamizelki, zablokowali tory w Katowicach tuż przed godz. 10. Mają z sobą transparenty i flagi.

Wstrzymany został ruch wszystkich pociągów na odcinku Katowice – Katowice-Zawodzie. Oznacza to poważne utrudnienia dla pasażerów na Śląsku. Jak powiedział Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK, kolejarze wprowadzają zastępczą komunikację autobusową na zablokowanym odcinku.

Zgodnie z zapowiedziami, w poniedziałek na Śląsku związki zawodowe rozszerzyły akcję protestacyjno-strajkową, sprzeciwiając się przyjętemu przez rząd planowi naprawczemu dla Kompanii Węglowej (KW). Zakłada on likwidację kopalń: Bobrek Centrum w Bytomiu, Brzeszcze w miejscowości o tej samej nazwie, Pokój w Rudzie Śląskiej oraz Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu. Górnicy tych zakładów prowadzą podziemne protesty od kilku dni. Związkowcy z kopalni Piast, którzy przyłączyli się do protestu, zablokowali drogę przy kopalni Brzeszcze.

Górnicze związki zawodowe, które w niedzielę zerwały prowadzone w Katowicach negocjacje ze stroną rządową, zapowiedziały eskalację protestu. - Od dnia dzisiejszego będą do naszej akcji przystępowali koledzy z innych kopalń i również innych branż, które obiecały nam pomoc i wsparcie - powiedział w poniedziałek rano przed kopalnią Bobrek-Centrum szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik.

W sobotę i w niedzielę w Katowicach toczyły się negocjacje z delegacją rządową na temat planu naprawczego Kompanii. Zostały zerwane przez związkowców. Oświadczyli oni, że wrócą do rozmów, ale pod warunkiem, że weźmie w nich udział premier Ewa Kopacz i będą dotyczyły całej branży, a nie tylko KW. Kopacz oświadczyła, ze spotka się z górnikami - do rozmów ma dojść w poniedziałek o godzinie 14. w Katowicach.

Do strajku szykują się też pracownice administracji i przeróbki węgla, a także żony górników kopalń przeznaczonych do likwidacji. Kobiety zamierzają strajkować w Warszawie. Jak powiedział szef górniczej „Solidarności” Jarosław Grzesik, kobiety w stolicy chcą spotkać się z prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Zabierają petycję i będą prosiły pana prezydenta o włączenie się w spór i w rozwiązywanie problemu. Cel jest taki, żeby ci ludzie, którzy protestują na dole, w kopalniach, mogli wreszcie wyjechać do swoich rodzin

— mówił Grzesik.

Delegacja pracownic kopalni i żon górników zostanie przyjęta w siedzibie Kancelarii Prezydenta przy ulicy Wiejskiej

– zapowiedziała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

W przyjętym w środę przez rząd planie dla KW stwierdzono, że możliwości dofinansowania tej spółki wyczerpały się i bez restrukturyzacji upadnie ona w ciągu miesiąca. Wśród rozwiązań wskazano likwidację czterech kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla zwalnianych - kosztem ok. 2,3 mld zł.

Według zarządu KW, dalsze wydobycie w czterech kopalniach, które mają być przeniesione do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, jest ekonomicznie nieuzasadnione. W 2014 roku zakłady te przyniosły w sumie 821 mln zł strat.

Zobacz zdjęcia z blokady torów w Katowicach

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Ekspert ds. górnictwa demaskuje kłamstwa rządu! Dr Markowski: „Likwidacja kopalń będzie katastrofą!”

Donald Tusk, który obiecywał, że nie zlikwiduje kopalń, patrzy na obecną dramatyczną sytuację w górnictwie z perspektywy wygodnej posady w Brukseli. Czy forsowane dziś przez Ewę Kopacz drastyczne posunięcia, pozbawiające ludzi pracy, rzeczywiście są konieczne!? Z czego naprawdę wynikają problemy w górnictwie!?

CZYTAJ WIĘCEJ: Ależ oni kręcą! Kidawa: „Kopalnie nie są likwidowane, są wygaszane. To jest zupełnie coś innego!” Szejnfeld: „Zamykanie kopalń nie powinno dziwić…”

Prawdę o zaniechaniach i kłamstwach rządów P0-PSL ujawnia ekspert ds. górnictwa, dr Jerzy Markowski.

Rząd - poprzez ministra gospodarki - zupełnie biernie przyglądał się sytuacji w górnictwie. Dopiero stan faktyczny spowodował, że zajęto się tą sprawą na poważnie. Mam wrażenie, że Tusk cały czas miał nadzieję, że problem górnictwa uda się przenieść na okres po wyborach parlamentarnych. Tymczasem rzeczywistość jest tak dramatyczna, że trzeba go rozwiązać już teraz

— mówi dr Markowski w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Jak zaznacza, wbrew temu co rozgłasza rząd Kopacz, likwidacja czterech kopalń Kompanii Węglowej nie jest konieczna.

Nie warto ich likwidować. Po zrealizowaniu programu technicznego będą one ponownie rentowne. Tym bardziej że w tych kopalniach są zasoby węgla i mają one pełne szanse stać się opłacalne

— podkreśla.

Ekspert podaje przykład kopalni Brzeszcze, gdzie przygotowano plan restrukturyzacji mający zapewnić rentowność zakładu już w 2016 r.

Ten sam właściciel, ten sam rząd i ten sam minister gospodarki akceptowali program inwestycyjny, który był realizowany w kopalni Brzeszcze. Ten zakład, dostosowując się do rentowności, w ciągu 2-3 lat zmniejszył zatrudnienie o 40 proc., udostępnił zupełnie nowe pokłady, dokonał całkowitej modernizacji procesu wzbogacania i przeróbki węgla, wybudował stację odmetanowania. Jak już to wszystko, potężnym kosztem, jest gotowe, to zamyka się tę kopalnię

— zwraca uwagę dr Markowski.

Stwierdza również, że rząd nie ma żadnego planu i nie reagował na sygnały o konieczności podjęcia działań.

Minister gospodarki był informowany o konieczności zajęcia stanowiska i nic nie robił. Była koniunktura, ceny wyższe o 100 proc. i wydawało mu się, że tak będzie zawsze. A węgiel w Polsce to bezpieczeństwo energetyczne państwa. Dziś importujemy 12 mln ton węgla, co jest równoznaczne z utrzymywaniem 20 tys. miejsc pracy w górnictwie poza granicami kraju. Stać nas na to, a likwidujemy 8 tys. miejsc pracy w Polsce. Od 8 lat polskim górnictwem zajmują się osoby, które nie mają o nim zielonego pojęcia

— mówi dr. Markowski.

Specjalista przestrzega przed ogromnymi kosztami społecznymi likwidacji kopalń.

To będzie katastrofa. 10 tys. miejsc pracy w górnictwie daje 40 tys. miejsc pracy w otoczeniu górnictwa. A w takich miastach jak Brzeszcze, Zabrze, Bytom to są ostatnie działające kopalnie

— alarmuje.

Jego zdaniem, rząd powinien odstąpić od decyzji o likwidacji kopalń i w ciągu 2 miesięcy opracować indywidualne plany dla każdej kopalni zagrożonego holdingu. Demaskuje również manipulatorską groźbę rządu, że jeśli nie zostanie przeprowadzona restrukturyzacja, to Kompania Węglowa upadnie w ciągu miesiąca.

I tym rząd się kompromituje. Tak duża organizacja zatrudniająca 50 tys. osób ma program sytuacji finansowej, który nie może zaskakiwać z perspektywy 20 dni. Ta data wymyślona jest po to, żeby ludzie ze strachu się zgodzili

— ocenia ekspert.

W tej sytuacji rząd Kopacz, którego wysoki funkcjonariusz nazywa górników palantami, sam daje o sobie świadectwo. Musi liczyć się z drastycznymi konsekwencjami protestu górników. Czemu ma służyć ta prowokacja?!

CZYTAJ TEŻ: Na Śląsku wrze. Do strajku dołączają kolejne kopalnie, żony górników jadą do Warszawy

Rząd prowokuje strajk generalny w górnictwie i kluczy z gazoportem. Oto „nasze bezpieczeństwo, nasz dom” à la Kopacz…

Rozmowy z górnikami zerwane! Związkowcy skrajnie wzburzeni: „Wyzywają nas od pajaców. Ten rząd trzeba wywalić!”

http://wpolityce.pl/polityka/229294-ekspert-ds-gornictwa-demaskuje-klams...

 

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Ryszka: Zamkniętej kopalni nie można uratować. PO niszczy wszystko na swojej drodze. WYWIAD

opublikowano: wczoraj, g. 15:50 · aktualizacja: wczoraj, g. 17:33

fot: ryszka.com
fot: ryszka.com

Jedno miejsce pracy w polskim górnictwie, przekłada się na cztery miejsca pracy w sektorach przyległych.

mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Czesław Ryszka, były poseł i senator PiS, kandydat do senatu w lutowych wyborach uzupełniających na Śląsku.

wPolityce.pl: Jak pan ocenia działania rządu PO-PSL, który w ramach pomocy polskiemu górnictwu będzie likwidował polskie kopalnie?

Czesław Ryszka: Obserwujemy stary scenariusz, który realizowany jest na przykładzie całego polskiego przemysłu, który stale jest zwijany i likwidowany. To co się wyrabia z górnictwem jest skandalem. Rząd nic nie robi, tylko wiele obiecuje. Donald Tusk, czy Ewa Kopacz tylko spotykali się z górnikami, teraz rządowe delegacje bez pełnomocnictw chcą się spotykać ze związkami zawodowymi, jednak takie rozmowy nie niosą za sobą żadnych skutków. Rząd się stara? Nie, po prostu na koniec stosuje radykalne cięcie w postaci likwidacji, lub sprzedaży za bezcen.

Czy zlikwidowaną kopalnię można otworzyć ponownie?

Z tym jest problem. Górnicy doskonale wiedzą, że zamknięcie kopalni wiąże się z tym, że już nigdy nie zostanie otworzona. To śmierć tego zakładu, ponieważ wszędzie wdziera się woda, przestają być sprawne przepływy wentylacyjne itd. Platforma Obywatelska działa więc w sposób typowy dla siebie – niszczy wszystko, co w Polsce może dobrze funkcjonować.

A czy te kopalnie mogą dalej funkcjonować nie przynosząc strat?

Myślę, że cztery kopalnie, które obecnie są najbardziej narażone na likwidację obronią się i będą działały dalej. Tylko jest jeden warunek – potrzebny jest plan, który pomoże im funkcjonować. A można tak działać. Wystarczy spojrzeć na kopalnie „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach, która jest w prywatnych rękach i dobrze funkcjonuje. Gdyby rząd PO-PSL miał myślenie pro-państwowe – zrobiłby wszystko, żeby państwowe przedsiębiorstwo dobrze funkcjonowało.

Rok temu ówczesny premier Donald Tusk zapowiadał powrót do wspierania polskiego węgla. Jak na przestrzeni czasu ocenia pan realizację tej deklaracji przez rząd?

Nic się nie zmieniło, ponieważ cały czas mówiliśmy o węglu, który spływa do Polski z Rosji, lub z innych krajów. W tej chwili rząd mówi, że nie może zamknąć importu z Rosji, bo surowiec przyjdzie z Niemiec. To oznacza kompletną bezradność. Tak mówią ludzie, którzy nie mają pomysłu jak rozwiązać problemy polskiego górnictwa.

Ale polski węgiel jest droższy.

To wynika z kilku kalkulacji. Proszę pamiętać, że nasz surowiec jest straszliwie opodatkowany, co powoduje obecny paradoks – polski węgiel jest droższy od tego wydobywanego i przywożonego z Rosji. Rząd drenuje górnictwo wieloma podatkami i daninami, które wchodzą w cenę węgla. Proszę zwrócić uwagę, że dzięki temu dobrze zarabia się na sprzedaży prądu, bowiem podatki są scedowane (jak akcyza, podatek od nie wyrobisk ziemnych) na sprzedawany węgiel do elektrowni, a nie wytwarzania prądu. Wystarczyłoby o połowę zmniejszyć podatki, a wszystko funkcjonowałoby zupełnie inaczej, sprzedaż węgla mogłaby się opłacać.

Popiera pan protestujących górników?

Oczywiście, że popieram i solidaryzuje się z nimi. Rząd musi im pomóc. Jedno miejsce pracy w polskim górnictwie, przekłada się na cztery miejsca pracy w sektorach przyległych. Koniec, końców kilkaset tysięcy rodzin może zostać na lodzie.

Jak pan ocenia słowa wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, który w kontekście problemów w polskim górnictwie, powiedział w czasie ostatniej w Indiach, że polski rząd jest zainteresowany budowaniem kopalni na tamtejszym rynku?

W śląskiej prasie pisze się, że w okolicach Mysłowic-Brzezinki ma powstać prywatna kopalnia. Czyli na terenie, gdzie niby działalność kopalni jest nierentowna, ktoś chce zainwestować pieniądze? Zatem likwiduje się państwowe zakłady, żeby ktoś mógł postawić prywatny biznes. Szkoda, że w rządzie brakuje myślenia o państwie, o przyszłości Polaków. Lepiej wydać pieniądze w Indiach, niż zadbać o swoje na miejscu.

http://wpolityce.pl/polityka/229217-ryszka-zamknietej-kopalni-nie-mozna-...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Niemcy budują u nas kopalnię. Chcą zatrudnić 1500 osób

 

Niemiecka firma ma koncesję na poszukiwanie węgla i na razie wykonała odwierty potwierdzające zasoby węgla w Orzeszu. Budowa kopalni ma kosztować 150 mln euro.


Jerzy Markowski, wiceminister gospodarki w rządach Oleksego i Cimoszewicza, obecnie prezes Silesian Coal, buduje na zlecenie Niemców kopalnię węgla kamiennego w Orzeszu. Inwestorem jest firma HMS Bergbau AG. Zamiarem inwestora jest stworzenie w Polsce alternatywy dla węgla importowanego.
- To koncern, który ma siedem kopalń w Indonezji i trzy w RPA. Od ponad trzydziestu lat handlują węglem. Doszli do wniosku, że trzeba hadlować własnym węglem, bo rynek jest chłonny - mówi Markowski.
Spółka ma koncesję na poszukiwanie węgla w Polsce. Już rozpoczęły się wiercenia w miejscu planowanej kopalni. - To dwa otwory o głębokości tysiąca metrów, one potwierdzą zasoby. Zaraz potem spółka wystąpi o koncesję na eksploatację złoża Orzesze. Są pieniądze, startujemy - mówi Jerzy Markowski. 
Inwestycja szacowana jest na ok. 150 mln euro. Wydobycie ma się odbywać z poziomu 700-1200 metrów, docelowe wydobycie węgla ma wynieść 3 mln ton węgla koksowego (60 proc.) i energetycznego (40 proc.). - Zasoby udokumentowane wynoszą 1 miliard 200 mln ton, cztery razy więcej niż na Budryku - mówi Markowski. W nowej kopalni ma znaleźć zatrudnienie ok. 1,5 tys. osób.
Dodajmy, że to już trzeci inwestor, na zlecenie którego pracuje w tym regionie Jerzy Markowski. - Pierwsi byli Hindusi, którzy się zniechęcili. Czekali na koncesję, proces miał trwać siedem lat, w międzyczasie kupili sobie kopalnię w Indonezji i już fedrują. Potem był pan Kulczyk, któremu nie pozwolono budować elektrowni na północy kraju, więc nie ma potrzeby kopania węgla, a on aż tak nie lubi węgla, żeby go tylko mieć - podsumowuje Jerzy Markowski.

http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,35425,niemcy-buduja-u-nas-kopalnie-c...

 

 

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Żony górników pojechały prosić Komorowskiego o pomoc. Nie znalazł dla nich czasu [niezalezna.pl]

Żony górników i pracownice kopalń, które rząd chce zlikwidować, pojechały dzisiaj rano do Warszawy. Chciały złożyć petycję i spotkać się z prezydentem, aby poprosić go o mediację. Już wiadomo, że Bronisław Komorowski nie znajdzie dla nich czasu.

Dzisiaj już informowaliśmy, że blady świtem ze Śląska do Warszawy pojechało około 200 kobiet. Wśród nich są pracownice kopalń, a także żony górników, którzy protestują przeciwko rządowym planom "restrukturyzacji" w górnictwie, czyli m.in. zamknięcia niektórych kopalń.

- Kobiety zabierają ze sobą petycję do pana prezydenta. Będą go prosić o włączenie się w rozwiązanie tego konfliktu - powiedział "Radiu Zet" Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności.

Nie było jednak wiadomo, jak zachowa się Bronisław Komorowski, choć przedstawiciele Kancelarii Prezydenta asekurowali się "napiętym kalendarzem" i zaplanowanymi zajęciami ich szefa. Niedawno wątpliwości zostały rozwiane. Nie będzie spotkania. Komorowski nie znalazł czasu dla żony górników, które chciały go prosić o pomoc.

Szefowa biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek powiedziała, że delegacja kobiet ze Śląska zostanie przyjęta w Kancelarii Prezydenta i będą mogły przekazać petycję. Tylko tyle. A jeszcze wczoraj doradca Tomasz Nałęcz zapewniał, że prezydent jest zainteresowany udziałem w dialogu o losie polskiego górnictwa.

Żony górników będą około godz. 13 w Warszawie. Jak podaje TVN24 kobiety przyjdą pod Pałac przy Krakowskim Przedmieściu. Urzędnicy Komorowskiego chcą, aby przybyły do biura Kancelarii Prezydenta przy ulicy Wiejskiej.

http://niezalezna.pl/63149-zony-gornikow-pojechaly-prosic-komorowskiego-...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>