Pamiętam słowa Jana Pawła II: „byliśmy i jesteśmy w Europie”. Były one dla mnie pewną odtrutką na propagandę „dogonienia Europy”, uprawianą od początku lat 90. Były one dla mnie także odtrutką na „europeistyczną” obsesję widoczną na każdym kroku w II połowie lat 90., gdy niemal każda z powstających jak grzyby po deszczu organizacji, brała sobie za przydomek „europejski”. Bo tak było łatwiej – przypiąć sobie niebieską plakietkę z dwunastoma gwiazdkami i wyciągać śliskie łapki po obficie sypiące się dotacje. Obrzydliwość. Upokorzenie.
Z drugiej strony wszyscy mieliśmy świadomość dramatycznej słabości tego państwa, które w nomenklaturze międzynarodowej nazywano Polską. Decyzja została podjęta; nieliczni ośmielili się sprzeciwić stadu baranów. No, ale stało się. Ogłoszono koniec historii i okres prosperity, który miał trwać do końca świata. Koniec świata się zdarzył: 10.04.2010 roku i w formie wyrafinowanych tortur trwa aż do dzisiaj.
Od wielu lat zadaję sobie to samo pytanie: co jest w naszym myśleniu błędem? Na b-n-b i niepoprawnych próbowałem z różnym skutkiem na to pytanie odpowiedzieć. Czasem przeczyłem sam sobie, moja myśl tu i ówdzie błądziła. Teraz zabłądziła znowu i wraca z coraz większą siłą w rejon matrimonium.
Z fascynacją wysłuchałem genialnego wykładu prof. Zybertowicza o neutralności naukowej
(http://youtu.be/HZh5mxk6gn8?list=PL1EA4734A1616B2F8). Zadaję sobie pytanie: czy są w Polsce prowadzone poważne badania nad ewentualnością odrodzenia Polski poprzez masowe wejście w relacje międzyludzkie z Ukraińcami? Bo profesor słusznie zwraca uwagę, że w Polsce badań potrzebnych społecznie się nie prowadzi.
Zedrę sobie skórę na palcach, ale będę pisał jednak o tym, co mnie wciąż dręczy i nie daje spokoju. Żaden naród nie istnieje autonomicznie, wszystkie definiują się w relacji do innych narodów, etnosów oraz do cywilizacji. Coraz silniej widzę, że polskość istnieje tylko w relacji z Rusią i Litwą. Bez relacji z Rusią i Litwą, polskość musi się rozpłynąć w europejskim tyglu, bo prostu traci sens swojego istnienia. Po co Europie naród polski? Żeby nawracać zblazowanych europejczyków na katolicyzm? Wolne żarty. Wiem, że niektórzy z nas chcieliby podążać śladem Czechów, a w lepszym wariancie – Węgrów. Ale to nie jest nasza droga. To nie jest droga polskości. I nie ten kierunek.
Impotencja struktur państwowych obecnej Polski i Ukrainy staje się wręcz przysłowiowa. Nie widzę szansy na nawiązanie korzystnych relacji międzypaństwowych, a jeśli relacje te się nawiążą, to przetrwają krótko – wystarczy przecież dobra dla Niemiec lub Rosji zmiana rządu w jednym z tych krajów. Nie wiadomo zresztą, czy nasze państwa w ogóle przeżyją najbliższe 5-10 lat. Trzeba szukać planu B.
Pisałem już o tym, że ziemie ukrainne weszły w skład Korony w zasadzie nie przez podbój, lecz przez „akcję” mariaży między szlachtą polską, a bojarami ruskimi. Nie bez oręża, oczywiście, ale oręż nie był decydujący. Trwało to co najmniej kilka pokoleń. Wydaje się, że wobec obecnej impotencji struktur państwowych obu krajów prawdziwy potencjał może tkwić w tym, co najbardziej naturalne - to znaczy w poszukiwaniu i zawieraniu tej najbardziej ludzkiej przyjaźni. Mnie to już co prawda nie grozi, ale samotnych rówieśników oraz młodszych trzeba do tego zachęcać. Żeniaczka z obywatelami Zachodu – to głupia łatwizna, bo wchodzi się w związek z ludźmi miłymi i sympatycznymi, ale dla istnienia Polski na ogół bezwartościowymi (poza wybitnymi wyjątkami - szczególnie Małżeństwo Biniendów!). Z kolei inna droga, to znaczy mariaże z Rosjanami, to też droga zbyt łatwa; prestiż Rosjanina rośnie wraz ze wzrostem siły imperium, więc współmałżonek Rosjanina lub Rosjanki musi budować siłę imperium – czyli błędne koło, w które nie możemy dać się wkręcić. To nie jest droga dla młodych Polaków. Jeśli chcemy trwać, musimy wybierać trudniejszą drogę.
Chów wsobny i tkwienie w relacjach wewnątrz naszej wspólnoty etnicznej prowadzi do kulturowego i intelektualnego wyjałowienia, którego efekty są szczególnie na prawicy widoczne powszechnie, bo prawica staje się powoli odizolowanym gettem. Ileż razy można słuchać tej samej debaty o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia? Potrzebujemy wejścia w relacje z kimś, kto jest wystarczająco bliski, aby nie wywołać szoku i wystarczająco odległy, aby nie wiało nudą. Wejście w relacje małżeńskie z młodymi Ukraińcami i Ukrainkami może być nie tylko planem B, lecz z czasem także planem A, który w naturalny sposób połączy nasze kraje i stworzy siłę, której nikt w okolicy łatwo nie zamorzy.
Jakub Brodacki
Z drugiej strony wszyscy mieliśmy świadomość dramatycznej słabości tego państwa, które w nomenklaturze międzynarodowej nazywano Polską. Decyzja została podjęta; nieliczni ośmielili się sprzeciwić stadu baranów. No, ale stało się. Ogłoszono koniec historii i okres prosperity, który miał trwać do końca świata. Koniec świata się zdarzył: 10.04.2010 roku i w formie wyrafinowanych tortur trwa aż do dzisiaj.
Od wielu lat zadaję sobie to samo pytanie: co jest w naszym myśleniu błędem? Na b-n-b i niepoprawnych próbowałem z różnym skutkiem na to pytanie odpowiedzieć. Czasem przeczyłem sam sobie, moja myśl tu i ówdzie błądziła. Teraz zabłądziła znowu i wraca z coraz większą siłą w rejon matrimonium.
Z fascynacją wysłuchałem genialnego wykładu prof. Zybertowicza o neutralności naukowej
(http://youtu.be/HZh5mxk6gn8?list=PL1EA4734A1616B2F8). Zadaję sobie pytanie: czy są w Polsce prowadzone poważne badania nad ewentualnością odrodzenia Polski poprzez masowe wejście w relacje międzyludzkie z Ukraińcami? Bo profesor słusznie zwraca uwagę, że w Polsce badań potrzebnych społecznie się nie prowadzi.
Zedrę sobie skórę na palcach, ale będę pisał jednak o tym, co mnie wciąż dręczy i nie daje spokoju. Żaden naród nie istnieje autonomicznie, wszystkie definiują się w relacji do innych narodów, etnosów oraz do cywilizacji. Coraz silniej widzę, że polskość istnieje tylko w relacji z Rusią i Litwą. Bez relacji z Rusią i Litwą, polskość musi się rozpłynąć w europejskim tyglu, bo prostu traci sens swojego istnienia. Po co Europie naród polski? Żeby nawracać zblazowanych europejczyków na katolicyzm? Wolne żarty. Wiem, że niektórzy z nas chcieliby podążać śladem Czechów, a w lepszym wariancie – Węgrów. Ale to nie jest nasza droga. To nie jest droga polskości. I nie ten kierunek.
Impotencja struktur państwowych obecnej Polski i Ukrainy staje się wręcz przysłowiowa. Nie widzę szansy na nawiązanie korzystnych relacji międzypaństwowych, a jeśli relacje te się nawiążą, to przetrwają krótko – wystarczy przecież dobra dla Niemiec lub Rosji zmiana rządu w jednym z tych krajów. Nie wiadomo zresztą, czy nasze państwa w ogóle przeżyją najbliższe 5-10 lat. Trzeba szukać planu B.
Pisałem już o tym, że ziemie ukrainne weszły w skład Korony w zasadzie nie przez podbój, lecz przez „akcję” mariaży między szlachtą polską, a bojarami ruskimi. Nie bez oręża, oczywiście, ale oręż nie był decydujący. Trwało to co najmniej kilka pokoleń. Wydaje się, że wobec obecnej impotencji struktur państwowych obu krajów prawdziwy potencjał może tkwić w tym, co najbardziej naturalne - to znaczy w poszukiwaniu i zawieraniu tej najbardziej ludzkiej przyjaźni. Mnie to już co prawda nie grozi, ale samotnych rówieśników oraz młodszych trzeba do tego zachęcać. Żeniaczka z obywatelami Zachodu – to głupia łatwizna, bo wchodzi się w związek z ludźmi miłymi i sympatycznymi, ale dla istnienia Polski na ogół bezwartościowymi (poza wybitnymi wyjątkami - szczególnie Małżeństwo Biniendów!). Z kolei inna droga, to znaczy mariaże z Rosjanami, to też droga zbyt łatwa; prestiż Rosjanina rośnie wraz ze wzrostem siły imperium, więc współmałżonek Rosjanina lub Rosjanki musi budować siłę imperium – czyli błędne koło, w które nie możemy dać się wkręcić. To nie jest droga dla młodych Polaków. Jeśli chcemy trwać, musimy wybierać trudniejszą drogę.
Chów wsobny i tkwienie w relacjach wewnątrz naszej wspólnoty etnicznej prowadzi do kulturowego i intelektualnego wyjałowienia, którego efekty są szczególnie na prawicy widoczne powszechnie, bo prawica staje się powoli odizolowanym gettem. Ileż razy można słuchać tej samej debaty o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia? Potrzebujemy wejścia w relacje z kimś, kto jest wystarczająco bliski, aby nie wywołać szoku i wystarczająco odległy, aby nie wiało nudą. Wejście w relacje małżeńskie z młodymi Ukraińcami i Ukrainkami może być nie tylko planem B, lecz z czasem także planem A, który w naturalny sposób połączy nasze kraje i stworzy siłę, której nikt w okolicy łatwo nie zamorzy.
Jakub Brodacki
(8)
37 Comments
:-))
13 January, 2015 - 00:11
Polki nie chca Ukraincow..Preferuja egzotyczny mix :-))
@GORAL
13 January, 2015 - 08:14
@alchymista
13 January, 2015 - 07:43
Jeżeli chodzi o Ukrainki to ja jestem chętny do współpracy
Ale żeby nasze oddawać Ukraińcom to już nie bardzo.
@polfic
13 January, 2015 - 08:17
Błąd w myśleniu. Polki mają przewagę kulturową na Ukraińcami. Ergo: wychowają syna na Polaka. Ukrainki juz niekoniecznie mają taką przewagę nad Polakami.
To nie jest oddawanie w jasyr
Alchymisto!
13 January, 2015 - 21:22
Polak kresowy
14 January, 2015 - 00:14
Politykę trzeba traktować jak biznes a nie sentymentalne biuro matrymonialne.
Prokreacja Kresowa..
13 January, 2015 - 09:56
Postuluje w tym przypadku wprowadzenie wielozenstwa sankcjonowanego rowniez przez Kościół :-))
@GORAL
13 January, 2015 - 10:04
Drobne skoki w bok wystarczą :)
Pryncypia !
13 January, 2015 - 10:14
Sankcjonowane wielozenstwo ,szansą na pare "zasciankow" pod Hoverlą..;-))
Oh szatan z tego Jakuba...wie jak kusic :-))
@GORAL
13 January, 2015 - 10:23
@polfic
13 January, 2015 - 12:51
Coraz silniej widzę, że
13 January, 2015 - 11:16
Ma sens współpraca z państwami Grupy Wyszehradzkiej. Z naszych wschodnich sąsiadów: z Białorusią. Z państwami bałtyckimi z wyłączeniem Litwy właśnie. Równie upokarzajace jest, jak słusznie zauważyłeś, wyciągania łapek po unijne dotacje jak - umizgi do nacji nam wrogich, dodatkowo skażonych wieloletnią przynależnością do ZRSS.
I wiesz? Jakoś nie chcę, żeby nam Ukraińcy poziom podnosili, w jakikolwiek sposób. Bo jeszcze przejmiemy ich zwyczaje i zaczniemy stawiać pomniki Szeli? Uczcimy pamięć Armii Ludowej na równi z AK? Postrzelamy jedni do drugich?
Albo, czekaj, mam lepszy pomysł. Zbierzmy się na wielką, wielką manifestację (może znajdzie się jakś sponsor w Niemczech czy Rosji, amoże Palikot coś dorzuci). Bedzie trochę trupów po obu stronach, rządowej i "naszej", ale jak już bohatersko rozgromimy siły zła i obalimy Kopacz - wybierzemy sobie Piechocińskiego na premiera, a Millera na prezydenta. Niedługo potem zacznie się wojna z Ukrainą, która wkroczy domagając się "ich" Przemyśla. Nam niespecjalnie bedzie chciało się walczyć, uda się zmobilizować z 30 tysięcy ludzi, ale za to poślemy Millera, żeby jeździł po stolicach Europy, zabiegając o pomoc.
Tak, masz rację, przemawia przeze mnie pogarda. Uzasadniona. Popatrz na ich "dokonania" po 1989 roku. Gdyby rządził nimi ktoś inny, gdyby nie oficjalnie uznawany kult Bandery, może postraegałbym ten kraj inaczej. Ale tak? Pozostaje mi tylko współczuć prostym ludziom stamtąd, którzy niczemu nie są winni.
Ukrainki ładne, nie wiem czy nie najpiękniejsze kobiety Europy. :)
Ale żenić się, tak od razu? :)
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
13 January, 2015 - 12:48
Jesteśmy skażeni przynaleznością do bloku sowieckiego w różnym stopniu, ale nie oszukujmy sie, że PRL była państwem polskim. Czasami ktoś z PZPR podskakiwał Moskwie, ale system był sowiecki do gruntu. Tylko brak kolektywizacji i istnienie kościoła nas uratowało i to pozwala Ci z poczuciem wyższości mówić o Ukraińcach. Łut szczęścia, Stalin żył wystarczająco długo, by wymordować Ukraińców i zbyt krótko, by skolektywizować Polskę. Bolszewicy byli tam dłużej, niż u nas, a i tak połowa całego prawosławia ruskiego jest na Ukrainie... To jest naprawdę niebywały sukces tego narodu, że patriarcha moskiewski musi jeździć do wiernych na Ukrainę, bo u siebie ich nie ma...
Pomniki Szeli? Stawiać AK na równi z AL? A o zjawisku "leninopadu" słyszałeś? Ostatnio już i w Słowiańsku Lenina obalili.
Akapitu z Piechocińskim do cna nie rozumiem.
A w sprawie dokonań Ukraińców: czy zauważyłeś, że Ukraińcy w II WŚ walczyli o swoją ideę praktycznie bez sojuszników? Ja mam podziw do ludzi, którymi gardzili Niemcy, mordowali Sowieci, którzy nie mieli nawet złudzenia własnego państwa po 1945 roku, a mimo to decydowali się na desperacką walkę.
Chyba proszę się o wyrzucenie z portalu. Skoro nie da się inaczej?
Ortodoksja..:-))
13 January, 2015 - 13:22
A ja myslalem ,ze jestesmy czescia POstepowej Europy :-))
A dlaczego ktokolwiek miałby
13 January, 2015 - 17:40
Jeśli chcesz wiedzieć, wedle mojego rozeznania (a niejakie posiadam, co do tego portalu) opinie zbliżone do wyrażanych przez Ciebie są o wiele bardziej popularne, niż opinie bliskie mojemu podejściu do sprawy Ukrainy... To raczej ja narażam się "opinii publicznej", nie Ty... :)
I osobiście nie widzę w tym nic nagannego. że inni myślą inaczej, niby dlaczego?
Ich prawo.
Nie ma w tej kwestii żadnej oficjalnej linii: ani portalowej, ani redakcyjnej.
Prędzej czy później czas pokaże, kto miał rację.
***
Nie wracajmy do II wojny. Bo zawsze bedę miał na podorędziu opis wydarzeń, które spotkały nas, Polaków. A że żyjemy w Polsce...
Dobrze, odpowiem Ci inaczej. Moja śp. Babcia pochodziła z Kresów. W ostatniej chwili w 1945 wyjechała, ale całą wojnę przeżyła tam. Pani gruntownie wykształcona wedle norm przedwojennej Polski, typowa "laszka białoruczka". Do końca życia nienawidziła, Rosjan, Niemców. Ukraińcó i Żydów. I ja ją w pełni rozumiem, ponieważ uważnie słuchałem jej opowieści. Miaął do tej nienawiści pełne prawo.
Naprawdę, nie wracajmy do II wojny. Bedę wtedy zmuszony napisać rzeczy przykre i drastyczne, choć prawdziwe. Nigdy nie potrzebowałem oglądać zdjęć z Wołynia, świadomość jak "to" wyglądało mam praktycznie od zawsze.
Ja z kolei podziw mam dla ludzi, którzy zawsze zachowywali się porządnie, niezależnie od okoliczności. A pod termin"porządnie" możemy podstawić wszystko (co trzeba): patriotyzm, odwagę, poczucie honoru, uczciwość, etc, etc.
***
Pisałem o współczesności. I powiem wprost: nie, nie byłbym dumny, teraz, AD 2015, będąc Ukraińcem. Z powodu wydarzeń, które miały tam miejsce na przestrzeni ostatnich 25 lat.
Oczywiście, są uczciwi Ukraińcy. W każdym narodzie zdarzają porządni, normalni ludzie, nawet nie tak rzadko.
Podobnie nie jestem zadowolony z kształtu, w którym znajduje się Polska obecnie. Za pewne rzeczy mi wstyd. Za PO i ich rządy, za lemingi i ogłupiałe społeczeństwo, za to, że zrobiono z Polski marionetkę w polityce międzynarodowej, za wiele, wiele rzeczy. Wstydzę się, a wściekam się winowajców... Mniejsza.
Ale moje złe samopoczucie jest milion razy mniejsze niż byłoby, gdybym urodził się jako Ukrainiec, a stolicą mojego kraju był Kijów. A po Majdanie jeszcze gorsze. OK?
A co do pomników... przypomnę moję notkę sprzed roku:
http://blog-n-roll.pl/pl/bandera-zamiast-lenina#.VLVJaYeh26M
Zastanawiam się, czy wszyscy, którzy wtedy ze mną polemizowali, w dalszym ciągu podtrzymują swoje opinie z lutego 2014 roku. :)
I wcale nie piszę tego złośliwie.
Naprawdę się zastanawiam.
pozdrawiam
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
13 January, 2015 - 18:04
Czy nie jest to jednak samospełniająca się przepowiednia? Chcemy, aby Ukraińcy byli źli, więc Ukraińcy spełniają nasze życzenie, bo inaczej musieliby skapitulowac przed Putinem. Pcha ich do tego ewidentnie desperacja. W tym sensie rozumiem, dlaczego odwołują się do Bandery, a nie do romantycznego Sahajdacznego.
Nota bene Janukowycza obaliła "samoobrona majdanu", a nie prawy sektor, podejrzewany o agenturalność. Ale oczywiście prawy sektor jako głośny i krzykliwy przebija się przez szum i dociera do mas. Tyle, że jakoś wyborów nie wygrali na Ukrainie nacjonaliści...
Spójrz jeszcze i na to - a
13 January, 2015 - 18:12
Washington Post jest raczej lewicową gazetą (chociaż nie wiem, czy coś się nie zmieniło odkąd Bezos go nabył - chyba raczej nie), o czym warto pamiętać.
Nie wnikam też w wiarygodność autora - jest mi kompletnie nieznany, czyli nie mam żadnych przesłanek ani na plus, ani na minus.
Pamiętając o wszystkich uwarunkowaniach, również takich, iż pisane jest to za Wielka Wodą...:
http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/washington-post-bataliony...
Link załączam, bo to kompletnie inne spojrzenie na sprawę, inne i od Twojego, i od mojego.
PS. Jak widzisz, Karatnicki wychwala Poroszenkę i przeczy mojej tezie, jakoby na Ukrainie dalej rządzili oligarchowie. Szukam różnych źródeł.... :))
PPS. Nie mam żadnego interesu w tym, aby widzieć Ukraińców jako "złych". Co prawda działa mi na nerwy oficjalna polska propaganda, tak TVN jak i GP - ale nie o to chodzi. Chodzi o to, jak tam naprawdę wygląda sytuacja, w sensie nastrojów społecznych i życia codziennego.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Zrodla Narracji ?
13 January, 2015 - 19:48
Trudno nie zauwazyc ,ze Kraj i Narod ,ktory nazwano Ukraina nigdy nie istnial w obecnej formie.
Nie bylo narodu Ukrainskiego,nie bylo Ukrainy.
Wiec skad sie wzial ten sztuczny Twor ? dlaczego w takich granicach geograficznych ?kto pisal ten scenariusz ? mozna zadac pytanie .
Pomijajac bardziej lub mniej udane aliance z Rusia Kijowska i tego rezultaty,nikt nie kwestionowal terytorialnych praw Korony do ziemi Lwowskiej,Tarnopolskiej,Wolynskiej.
Znamy oficjalna wersje.Jaka jest prawdziwa wersja ?
Zawsze czegos mi w tym "Ukrainskim ukladancu" brakowalo.Czegos bardzo istotnego.
Khazars ?
Jestem Goralem.
Moj folklor,jezyk,duchowsc nieodlacznie jest zwizana z Huculszczyzna a poprzez nia z Vlachs ..i dalej w Histori z Drakami..
To pamiec o Howerli, ,Prucie,Czeremoszu,Bukowinie sprawia ,ze krew szybciej krazy.
To pamiec ,o Rzeczypospolitej ,ktora przez wiele wiekow byla naszym domem,Ojczyzna.
Tam znajduja sie zrodla naszej Goralskiej Lojalnosci do Polski..Ojczyzny wielu Narodow.
Tego nikt mi nie odbierze.NIGDY nie zrezygnujemy z powrotu do naszej Malej Ojczyzny.
NIGDY nie wyrzeczemy sie Kresow Wschodnich,bowiem bez nich Polska jest wlasnie takim sztucznym Tworem jak wspolczesna"Ukraina"..
@GORAL
13 January, 2015 - 20:10
„należy być ustawicznym fakirem Rzeczywistości i w splocie jej najcodzienniejszym nie widzieć jej, nie pamiętać, nie znać – tak jak to umie Piłsudski – to znów najcodzienniejszymi szczegółami mającą się stać rzeczywistość uprzedzać i istotę jej wywoływać z nicości... Powiedziałem wyżej – niebezpieczeństwo prawdy...”. (Kaden-Bandrowski, Piłsudczycy)
Kod Genetyczny :-))
13 January, 2015 - 20:30
Sam pisze sobie wlasne narracje.
Wyobraz sobie jak by wygladala Rzeczywistosc w tym temacie gdyby kazdy z nas podobnie marzyl :-))
Wiec co stoi na przeszkodzie aby zarazic ta wizja-marzeniem miliony mlodych Polakow ?
Marzenia maja zdolnosc samorealizacji :-))
Gdyby ich nie bylo ,po tych wszystkich Rozbiorach nie rozmawialibysmy dzisiaj po Polsku.
Jestesmy kolejnym pokoleniem Polakow na ktorych spoczywa odpowiedzialnosc za kontynuowania dziela Naszych Ojcow..Najjasniejszej Rzeczypospolitej.
Naszym obowiazkiem jest przekazanie tej Wizji i marzen naszym dzieciom..
Tylko wtedy przetrwamy jako Narodowa Wspolnota.
@GORAL
13 January, 2015 - 20:41
Natomiast w kwestii realizacji tej wizji - tu sa między nami i nie tylko nami istotne różnice, niuanse, inaczej rozkładamy akcenty, co innego wydobywamy na wierzch z szumu, a co innego spychamy na bok. Cały czas tylko o to toczymy dyskusje, mam nadzieję.
wizja c.d :-))
13 January, 2015 - 21:10
Zapraszam :-))
@Góralu
13 January, 2015 - 20:38
Temat Ukrainy powraca na tym portalu od roku - a już szczególnie Alchymista i ja (oczywiście nie tylko) prowadziliśmy wiele dyskuji, toczyliśmy wiele sporów, rozpatrywaliśmy sytuację na różne sposoby, w amirę jak ulegała zmianom. W kontekście tych rozmów wielokrotnie wracaliśmy do historii, cofaliśmy się nie tylko do czasów II wojny światowej, ale i bardziej, chociaż chyba dyskusje nigdy nie sięgnęły dalej niź do XIV wieku.... ;)
I w tym sensie pisałęm nie wracajmy do II wojny, nie po raz kolejny, nie w tym wątku. Głównie dlatego, że w swoim pierwszym komentarzu odnosiłem się wyłącznie do Ukrainy po 1989.
Wszystkie fakty historyczne, o których teraz piszesz, to prawda. Więcej, ja się z Twoimi poglądami wyrażonymi w drugiej częsci komentarza zgadzam. Tak, pamiętać musimy.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Tabu..
13 January, 2015 - 21:00
W mojej i wielu innych opini temat ten jest nieodlacznie zwiazany z To be or Not to be naszego Narodu i Panstwa.
Przeciez za to oddal zycie Prezydent Kaczynski z prawdziwa elita Narodowa nad Smolenskiem
Zauwaz jak lawinowo od tego czasu zmienia sie krajobraz polityczny Europy,EU,Germani..
Niezaleznie jak uksztaltuje sie polityczna mapa w Polsce ,musimy ten temat stawiac jako priorytetowy..Glosno upominac sie o Narodowa,autentyczna dyskusje w sprawie Kresow Wschodnich,stosunku do Ukrainy i Rosji .Zadnego glosu w tej sprawie nie mozna pominac.
@Max
13 January, 2015 - 20:32
Co do treści artykułu cytowanego przez kresy.pl, to ciężko w tym artykule odróżnić prawdę od fałszu i prawdopodobnie sam autor ma z tym pewne kłopoty. Przykładowo, czytamy w nim, że "Z kolei 23 grudnia pułk „Azow” ogłosił, że przejmuje kontrolę nad porządkiem w Mariupolu, bez żadnej oficjalnej zgody władz lokalnych czy centralnych.". Nie wiem czy to prawda, ale dośc łatwo daje się to wytłumaczyć. Wśród batalionów ochotniczych panuje permanentne wrzenie i nieufność wobec administracji ukraińskiej. Przykład dzisiejszy w NIE PRZEGAP: ministerstwo obrony podaje, że załoga donieckiego lotniska dostała wsparcie artylerii, a sami zainteresowani podają, że żadnego wsparcia nie dostali. Bataliony ochotnicze proszą o ciężki sprzęt, a wojsko im odpowiada, że "wy nie jesteście wojsko, tylko milicja". Dodatkowy problem otwarło nieudolne dowodzenie wojskowych podczas letniej ofensywy ATO. Postepy widoczne na mapach były wynikiem głównie bojowego ducha batalionów ochotniczych (i owszem, wspieranych przez oligarchów), które idealnie sprawdzały się w walce z dywersantami. Natomiast regularna armia sobie nie radziła od samego początku (przykład: pierwsza jednostka, którą wysłano w rejon Słowiańska wiosną 2014 to była dywizja desantowo-zmechanizowana, kompletnie nieprzygotowana do walki z dywersją. Następnie za karę została rozwiązana).
Jak w takich warunkach ma powstać wzajemne zaufanie?
Wklejam jeszcze link do protestu żołnierzy ATO przed lwowską prokuraturą, m. in. wypowiada się żołnierz batalionu Dnipro:
Piechociński? Tam jeden
13 January, 2015 - 17:46
pozdrawiam
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
"..w II WŚ walczyli o swoją ideę
13 January, 2015 - 18:35
Be careful what you wish for, cause it may come true.
Meska estetyka :-))
13 January, 2015 - 13:09
https://www.youtube.com/watch?v=sm2GChKCb4w
@GORAL
13 January, 2015 - 13:37
Gospodarz chyba zapomniał o Rumunii. Swoją drogą - bywałem ostatnio. Stawiam, że niedługo nas przegonią gospodarczo. Jeżeli już tego nie zrobili.
Dawno się tak
13 January, 2015 - 18:32
"Zadaję sobie pytanie: czy są w Polsce prowadzone poważne badania nad ewentualnością odrodzenia Polski poprzez masowe wejście w relacje międzyludzkie z Ukraińcami?"
Jak wnioskuję z komentarzy, nikt nie chce z Ukraińcem, za to jest paru chętnych na Ukrainki. Pozostaje podać numer drogi krajowej...
Albo to: "Co się dzieje na Ukrainie? No cóż, właśnie powstaje Narodowe Biuro Antykorupcyjne. A więc krok w dobrym kierunku." My w Polsce mamy biur, agencji, fundacji i instytutów od cholery i ciut ciut. Jeśli każda z nich to krok w dobrym kierunku, to jesteśmy już blisko Composteli :)
Pozdrawiam i czekam na kolejne plany. Parę liter w alfabecie jeszcze zostało :)
Be careful what you wish for, cause it may come true.
@Jonathan
13 January, 2015 - 19:32
O tirówkach nie pisałem. Jak napiszę, to nie omieszkam Cię poprosić o komentarz.
@alchymista
13 January, 2015 - 19:06
Pozdrawiam.
p.s.
Dałem 5/5.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Danz
13 January, 2015 - 19:33
@alchymista
13 January, 2015 - 19:46
Ale i tak większość twardo głosuje na PO... i co im zrobisz?
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Danz
13 January, 2015 - 20:14
Jonathan chce, abym używał wszystkich liter alfabetu, więc może jeszcze coś wymyślę. Niestety nigdy nie nauczyłem się abecadła
@alchymista
14 January, 2015 - 00:33
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Polityczne myslenie
14 January, 2015 - 13:15
Zakladajac ,ze twor ktory nazwano "Ukraina" nie posiadal i nie posiada do Polski zbyt przyjaznych zamiarow (a jest wystarczajaca ilosc empirycznych dowodow na poparcie tej tezy)..to czy w interesie Polski jest wspieranie lub oslabianie wrogiej nam Polakom i Polsce tej formacji narodowo-politycznej ?
Przyjmujac teze ,ze nie ma podstaw sadzic ,ze "Ukraina" zmieni historyczny kurs wobec Polski (aby tak sadzic sa obecnie jasne i czytelne przeslanki) czy nie nalezy zaangazowac sie w dzialania polityczne u nas w Polsce i z innymi zainteresowanymi stronami do jak najwiekszego oslabienia "Ukrainy" i wyrwania dla siebie co sie nam historycznie i slusznie nalezy ?
Taka okazja moze sie niepowtorzyc..A zaniedbania moga sie srogo zemscic..Wszak mowia o Przemyslu i Lubelszczyznie jako "swoich,historycznych ziemiach"..i powrocie do nich..
Czy jest w interesie Polski sprowadzenie geograficznych granic twora pod nazwa "Ukraina" do historycznych granic Rusi Kijowskiej ?