Niebezpieczna "zgoda budującą"

 |  Written by nurni  |  53

Kilka miesięcy temu, przy okazji osłupiającego gestu jakim było poparcie Jarosława Kaczyńskiego dla kandydatury D Tuska jako szefa PE pisałem nie tylko o kompromitacji, ale przede wszystkim o krachu wieloletniej strategii partii opozycyjnej.

 

Jeśli po 7 latach praktycznie codziennego dowodzenia że pan Tusk szkodzi Polsce w sposób po prostu niewyobrażalny, przychodzi szefowi opozycji twierdzić że pan Tusk może dużo dobrego zrobić jako szef PE dla owej Polski, mamy do czynienia właśnie z krachem, totalną porażką, kompromitacją.

 

Wszystkie, trzeba to przyznać, bardzo merytorycznie sformułowane dowody na wyjątkową szkodliwość tej postaci, nagle przestały istnieć. Pan Tusk został przez szefa opozycji nazwany „szansą dla Polski”.

 

Dziś okazało się że Prawo i Sprawiedliwość było kompletnie nieprzygotowane na fałszerstwa wyborcze. A o tym że tak będzie wiedziało nawet dziecko.

 

Z jednej strony twierdzi się że przedstawiane nam wyniki wyborów w I turze są kompletnie niewiarygodne - by z drugiej, praktycznie na tym samym oddechu, zachęcać do udziału w II turze.

W której głosy będą liczone przez tych samych ludzi, przez ten sam system o którym powiada się że jest pozbawiony wiarygodności.

 

To jest stanowisko nie do obrony, kłócące się z elementarną logiką. Dodatkowo bardzo szkodliwe – ten reżim niczego tak nie potrzebuje jak właśnie mandatu wiarygodności. Idźmy gremialnie do urn, zostawmy nasze głosy ludziom którzy mało sympatycznym atramentem je poprawią. Im więcej nas pójdzie tym większe prawo oszustów by ogłosić: naród wypowiedział się.

 

Jest powód dla którego opozycja jest kompletnie nieprzygotowana i woli prędzej płakać gdy już będzie „po ptokach”.

 

Otóż przyznanie że nie jesteśmy w stanie monitorować procesów wyborczych, w pełni kontrolowanych przez reżim, to przyznanie się nie tylko do porażki, to znów krach pewnej koncepcji. Koncepcji powiadającej że przy pomocy reguł stricte demokratycznych odzyskanie władzy jest tu w ogóle możliwe!

 

Trzeba by wówczas kompletnie przewartościować CAŁĄ swą strategie, cały swój sposób istnienia i działania w realiach III RP.

Trzeba by przyznać że nie parlament, nie tak samo kontrolowana urna wyborcza, jest drogą do odzyskania Polski.

 

Trzeba by wreszcie użyć strasznego słowa do opisu rzeczywistości, słowa którym wyborcy PiS posługują się od dawna.

Słowa niestety precyzyjnego, gdyż jak inaczej nazwać sytuacje gdy fałszowane są wybory?

To słowo które nie może przejść politykom PiS przez usta to słowo: reżim.

 

Przypuszczam że gdyby PiS miałoby się stać opozycją antyreżimową to prędzej by się rozpadł. W mojej opinii Jarosław Kaczyński zarządza przede wszystkim kryzysem w swej formacji.Można przecież kolejne 7 lat żyć sobie całkiem miło (Hofman et consortes pokazali to wyraźnie) działacząc w opozycji.

Można dzielnie wykazywać że pani Kopacz jest idiotką zdecydowaną na wszystko co gwarantuje pewien poklask – tyle że nie u tych którzy wówczas zapytają: to czemu tej tak nieudolnej władzy w końcu nie obalicie ???

Można zabłysnąć celną ripostą w programie Moniki Olejnik, baa...można być często w telewizorze.

 

Jednego nie można. Przyznać że wszystkie te działania były kompletnie nieskuteczne, były biciem piany, nie przyniosły nic. Wyłacznie uwiarygodniły reżim który opozycje ma pod kontrolą, zamiast co i raz latać z pałkami i zapełniać więzienia.

To dlatego trwa zabawa w demokracje korzystna dla wszystkich, ale już niezupełnie korzystna dla Polski.

 

Proponuję by operetkową opozycje zostawić jednak w spokoju. Już wiadomo do czego jest zdolna, a czego nie będzie umiała się podjąć.

 

Jest dla mnie oczywiste że wszystkich którzy mówią „reżim” czekają teraz trudniejsze czasy.Istnieje zgoda na zabawę w demokracje. Buduje się nowy okrągły stół.

Przy okazji dzisiejszego skandalu nie można wykluczyć że władza poczyni pewne ustępstwa na rzecz „konstruktywnej opozycji”. Nie muszą być zresztą specjalnie wielkie.

Wystarczy że chlipiąca opozycja (chlipiąca że władza nie chce z nią współpracować! - widział ktoś kiedyś gdziekolwiek w świecie taką opozycje?) zyska na polu i tak kontrolowanym przez reżim jakiekolwiek wysłuchanie. Może nieco stanowisk – ale na pewno nie realnej władzy.

Jestem pewien że szerokie grono działaczy PiS będzie wówczas w siódmym niebie.

 

To jest czas kiedy na prawdziwe niebezpieczeństwo wystawieni będą wszyscy którzy na „zgodę budującą” nie pójdą. Wszelkie inicjatywy niekontrolowane. Inicjatywy „niekonstruktywne” rzekomo „pogłębiające chaos”.

 

Szkodzące Polsce bardziej niż rzekomy sukces o którym perorował Jarosław Kaczyński, "sukces" jakim jest Donald Tusk jako szef PE.

3
3 (11)

53 Comments

Max's picture

Max
Rozumie. D'Hondt - o ile dalej wierzymy w jakiekolwiek "liczenia" PKW.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
alchymista's picture

alchymista
Gore-Bush więcej głosów dostał Gore, ale Bush wygrał, bo miał więcej elektorów.
W tym wypadku system zapewne premiuje lidera w skali okręgu, czyli PiS mógł mieć w sumie więcej głosów, ale w poszczególnych okręgach mniej i rozkład głosów był taki, że PO wzięła więcej.
Ellenai's picture

Ellenai
Dziś rano, świeżą głową, znalazłam właśnie takie wytłumaczenie.

Pages

Więcej notek tego samego Autora:

=>>