"Komorowski chce jak najszybciej zapomnieć, jak to w 2008 roku mówił o Putinie jako naszym człowieku w Moskwie"

 |  Written by Ursa Minor  |  1
Wczoraj podczas wizyty w Brukseli prezydent Komorowski uczestniczył w konferencji zorganizowanej przez German Marshall Fund (amerykański think tank działający na rzecz współpracy transatlantyckiej), podczas której mówił między innymi o konieczności budowy nowej transatlantyckiej strategii dotyczącej relacji z Rosją.

Rozpoczął od stwierdzenia, że „zbyt długo łudzono się w świecie zachodnim, że Rosja we własnym interesie przyjmie naszą ofertę włączenia się w sieć powiązań ze światem Zachodu i pójdzie drogą modernizacji i demokratyzacji”.

I kontynuował, że „zbyt długo nie chciano dostrzegać odradzającej się na Kremlu tendencji do dławienia swobód i myślenia kategoriami polityki siły i odbudowywania stref wpływów”.

Wreszcie prezydent Komorowski przypomniał słynne powiedzenie Władimira Putina z roku 2005 o tym, „że rozpad Związku Radzieckiego był największą geopolityczną porażką poprzedniego stulecia”. W związku z tymi wypowiedziami prezydenta Komorowskiego w Brukseli trzeba z uznaniem przywitać powrót głowy naszego państwa do rzeczywistości ze świata ułudy, w jakim żyli do niedawna on i jego formacja polityczna – Platforma.

Zresztą już przemówienie wygłoszone przez prezydenta Komorowskiego 15 sierpnia 2014 roku z okazji dorocznego Święta Wojska Polskiego zawierało elementy trzeźwej oceny zagrożenia militarnego ze strony Rosji (w tym przypadku chodziło o zagrożenia dla naszego kraju).

Prezydent mówił wtedy: „Przemoc, jaką obserwujemy za naszą wschodnią granicą, to niestety wciąż stosowana metoda realizacji i osiągania celów politycznych”, i w ten oględny sposób wskazywał na naszego wschodniego sąsiada.

I dalej: „W Europie doszło do aneksji Krymu, udziela się zbrojnego wsparcia separatystom, zestrzelono cywilny, pasażerski samolot z dziećmi na pokładzie”, to wprawdzie nie było jeszcze wtedy mówienia wprost o agresji Rosji na Ukrainę, ale już dostrzeganie powagi sytuacji. W związku z tymi zagrożeniami - zdaniem Komorowskiego - „konieczne jest domaganie się wzmocnienia wschodniej flanki NATO, poprzez obecność w Polsce żołnierzy z innych krajów oraz tworzenie na naszym terytorium baz dla sprzętu tego paktu militarnego”.

Wtedy także Komorowski dosyć niespodziewanie dostrzegł także zasadniczą różnicę w finansowaniu armii przez Rosję i kraje należące do NATO. Stwierdził, że „nasz wschodni sąsiad od 8 lat zwiększa finansowanie własnego uzbrojenia, natomiast NATO je obniża”, na forum w Brukseli doprecyzował, że Rosja przeznacza na armię około 4% swojego PKB.

Na tym tle, zdaniem prezydenta Komorowskiego, Polska wyróżnia się pozytywnie, ponieważ od 2002 roku przeznacza corocznie 1,95% PKB z roku poprzedniego na finansowanie obrony narodowej.

Jako wielkie osiągnięcie jest przedstawiana propozycja Komorowskiego, aby od 2016 roku to finansowanie zwiększyć do 2% PKB, choć tak naprawdę to kosmetyka, bo powiększenie wydatków o 0,05% PKB to w wymiarze finansowym w warunkach roku 2015 zaledwie dodatkowe 0,8 mld zł na ten cel.

Przypomnijmy tylko, że wspomniane 1,95% PKB to wszystkie roczne wydatki na obronę narodową, a na modernizację armii i uzbrojenie jest przeznaczane od 20 do 25% tak określonej kwoty. Należy także zwrócić uwagę, że w roku 2008 wydano 2,9 mld zł mniej, niż zaplanowano (22,6 mld zł plan – 19,7 mld zł wydatki), w roku 2009 o 1,7 mld zł mniej (24,7 mld zł plan - 23 mld zł wydatki), w 2010 roku o 0,5 mld zł mniej (25,7 mld zł plan – 25,2 mld zł wydatki), w 2011 roku o 0,8 mld zł mniej (27,5 mld zł plan – 26,7 mld zł wydatki), w 2012 roku o 1,4 mld zł mniej (29,5 mld zł plan – 28,1 mld zł wydatki) i w 2013 roku o 3,3 mld zł mniej (31,4 mld zł plan – 28,1 mld zł wydatki).

Sumarycznie w całym tym okresie, kiedy Komorowski był marszałkiem Sejmu, a później prezydentem, faktycznie wydano na wojsko o ponad 10,6 mld zł mniej, niż planowano (i chodzi tutaj o niewydatkowanie tych środków właśnie na modernizacje i uzbrojenie), a ustawa o finansowanie armii była regularnie łamana.

Prezydent Komorowski teraz sobie przypomina, że w 2005 roku Putin mówił o upadku Związku Sowieckiego jako największej geopolitycznej porażce XX wieku, mówi o zagrożeniu Rosji dla Europy i świata w 2014 i 2015, ale jakoś nie może sobie przypomnieć, co robił na rzecz poprawy obronności Polski przez ostatnie 10 lat (bo przecież jego zgoda na obcinanie wydatków przez rząd Tuska na uzbrojenie to działanie na szkodę polskiej armii).

Poza tym Komorowski chce jak najszybciej zapomnieć, jak to w 2008 roku już jako marszałek Sejmu RP (II osoba w państwie) mówił o Putinie jako naszym człowieku w Moskwie, jak prześmiewczo reagował na wizytę śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi podczas ataku Rosji na Gruzję, jak to nie reagował, gdy polski rząd w latach 2008-2009 opóźniał ratyfikację umowy z USA o budowie w naszym kraju tarczy antyrakietowej, jak ówczesny szef MSZ Radosław Sikorski w 2009 roku zapraszał Rosję do NATO, jak popierał rozdzielenie wizyty prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska w Katyniu w 2010 roku i co mówił o powierzeniu Rosji śledztwa po katastrofie w Smoleńsku; jak w 2010 roku przyzwalał na podpisanie przez polskie SKW umowy o współpracy z FSB, jak popierał podpisanie wspólnej deklaracji „Program 2020 w relacjach polsko-rosyjskich”, wreszcie ideę 2015 roku jako Roku Rosji w Polsce i Polski w Rosji.

To są wszystko rzeczy, o których prezydent Komorowski nie chce pamiętać, wszak zawsze ostrzegał przed imperialną Rosją, skoro teraz cytuje słynną i przypomnianą tutaj wypowiedź Putina z 2005 roku. Dr Zbigniew Kuźmiuk Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/133683,wreszcie-prezydent-komorowski-przejrzal-na-oczy.html
0
No votes yet

1 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Z dr. Michałem Kuziem, redaktorem Nowej Konfederacji, pracownikiem Uczelni Łazarskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kampania prezydencka zbliża się do półmetka. Czy z punktu widzenia wyborców jest to ciekawa kampania?

– Trwająca kampania i jej przebieg jest dużym zaskoczeniem dla politologów, komentatorów i myślę, że również dla wyborców. Początkowo mogło się wydawać, że przy przygniatającej przewadze, jaką w sondażach miał Bronisław Komorowski, będzie to nudna kampania. Wydawało się, że może kandydat Prawa i Sprawiedliwości zawalczy o drugą turę, ale okaże się to dopiero pod sam koniec. Tymczasem sytuacja jest taka, że już dzisiaj większość sondaży wskazuje, że druga tura jednak nastąpi i kampania nie będzie spacerkiem dla urzędującego prezydenta. Andrzej Duda okazał się kandydatem błyskotliwym, który wbrew temu, co sugerował obóz prezydenta Komorowskiego, bardzo szybko został rozpoznany przez społeczeństwo. Natomiast Bronisław Komorowski popełnił wiele błędów, które wciąż powiela. Również kandydatka SLD Magdalena Ogórek, której start mógł się wydawać czymś ciekawym i odświeżającym, sobie nie radzi. Natomiast na trzecie miejsce wysunął się Paweł Kukiz, który jest świetnym showmanem, ale nie wiadomo, czy i jak poradzi sobie z tworzeniem ruchu politycznego jednoczącego środowiska niezadowolonych.

Czy wzywanie mieszkańców Aleksandrowa Kujawskiego na wiec wyborczy prezydenta Komorowskiego przy pomocy SMS-owego systemu alarmowego, który ma służyć do ostrzegania przed zagrożeniami, mieści się w kanonach kampanii?

– Z punktu widzenia moralnego i prawnego jest to kuriozum. Nie sądzę jednak, żeby wzywanie na wiec przy pomocy SMS-ów czy ściąganie na spotkania dzieci było centralnie sterowane czy reżyserowane przez sztab Bronisława Komorowskiego. Myślę, że wynika to z innego zjawiska, które jest równie niepokojące, a mianowicie rządząca od dwóch kadencji Platforma Obywatelska bardzo głęboko zapuściła korzenie w administracji, samorządach i strukturach urzędniczych. Najczęściej ci małomiasteczkowi notable czują się w mniej lub bardziej formalny sposób związani różnymi koneksjami z rządzącą partią i uważają ją za swoją i są jej gotowi spontanicznie pomagać nawet z nagięciem demokratycznych reguł gry. To są mechanizmy bardzo podobne do tych, jakie znamy z okresu PRL. Tym samym PO stworzyła silną nomenklaturę, która będzie ją popierać na różne sposoby.

Jest to forma „wdzięczności” ekip, które sprawują władzę na dole wobec PO…?

– Jeśli ktoś rządzi przez blisko osiem lat, w kraju gdzie wyłanianie ekip funkcjonuje w dość niejasny sposób, to trudno dostrzec w samorządach i administracji kogoś, kto czegoś tej formacji nie zawdzięcza. Pamiętajmy, że PO i PSL to dwie partie, które mają bardzo mocne zakorzenienie w lokalnych strukturach władzy. Nie przesądzając sprawy, wciąż trwają spory dotyczące zaskakująco dobrego wyniku PSL w ostatnich wyborach samorządowych. Można powiedzieć, że układ w samorządach – w niektórych miejscach, gdzie rządzi PO – PSL – jest na tyle silny, że można go porównać z sytuacją, jaka miała miejsce w Polsce przed rokiem 1989, kiedy rządziła PZPR.

Porozmawiajmy może na temat gaf popełnianych przez prezydenta. Wygląda na to, że im częściej Bronisław Komorowski pokazuje się publicznie i zabiera głos, tym bardziej traci dystans…

– Prezydent Komorowski popełnił w tej kampanii tak dużo gaf i notuje tak duże spadki poparcia (rzędu kilkunastu procent w ciągu zaledwie dwóch tygodni), że jest to coś, co nawet trudno komentować. Urzędujący prezydent, jeśli chce zahamować ten spadek, musi przestać „wujkować” i nie tylko mówić o zgodzie, ale wyjść do ludzi i nie bać się rozmawiać z nimi na różne tematy. Bronisław Komorowski przyzwyczaił się bowiem do komunikowania się ze społeczeństwem za czyimś pośrednictwem. Tak było np. w sprawie krzyża na Krakowskim Przedmieściu, kiedy nie miał odwagi sam wyjść do demonstrantów i wysłuchać ich racji. A kiedy Bronisław Komorowski już się z ludźmi spotyka, to serwuje im przysłowiowe „ciepłe kluchy”. Ciągłe mówienie o zgodzie już jednak nie zdaje egzaminu, co najlepiej widać w sondażach. Jeśli dojdzie do drugiej tury, a wszystko na to wskazuje, to Bronisław Komorowski chcąc nie chcąc będzie musiał przystąpić do debaty z Andrzejem Dudą. I jeżeli prezydent nie poprawi swojej formy, to może to się to dla niego skończyć katastrofą.

Czy wystarczy usprawiedliwianie coraz liczniejszych gaf Bronisława Komorowskiego jego naturalnym sposobem bycia, co usiłuje robić sztab prezydenta?

– Prezydent Komorowski nie jest politykiem, który urodził się wczoraj. Wcześniej, zanim został prezydentem, pełnił liczne funkcje w państwie: był m.in. ministrem obrony narodowej, marszałkiem Sejmu. Nie jest zatem tak, że nagle urwał się z choinki i prezentuje taki pocieszny styl bycia. Bronisław Komorowski, żeby dojść do takich urzędów, musiał się po drodze wykazać pewnymi zdolnościami politycznymi, zwłaszcza umiejętnością budowania relacji, nawiązywania sojuszy i dogadywania się z elektoratem. Obecnie prezentuje coraz mniej takich umiejętności. Mówiąc jasno i wprost – to, co prezentuje teraz Bronisław Komorowski, to jest w jego karierze dno. Kiedy mówiąc o Żołnierzach Wyklętych, myli ofiary ze sprawcami, to brzmi to tak niedobrze, że doprawdy trudno powstrzymać się od kąśliwych uwag.

A strategia wizerunkowa prezydenta Komorowskiego…?

– Strategia wizerunkowa Bronisława Komorowskiego, która polega na przedstawianiu kandydata jako dobrego wujka, może zadziałać tylko w niektórych kontekstach. Dobry polityk powinien jednak mieć umiejętność zmiany stylu w zależności od tego, do kogo mówi, umieć dostosowywać się do tempa narzuconego przez przeciwnika i być sprawny, kiedy rozmawia z dziennikarzami. Tymczasem ostatni wywiad Bronisława Komorowskiego dla TVP, kiedy red. Kraśko musiał wyraźnie prezydentowi pomagać, to z pewnością nie było mistrzostwo świata. Dobry polityk potrafi też wyjść do mediów, które niekoniecznie są mu przychylne, i mimo to ugrać swoje, pokazać się z dobrej strony. Niestety Bronisław Komorowski tego nie potrafi i próba tłumaczenia jego wpadek przez sztab naturalnym sposobem bycia jest nieporozumieniem. W mojej ocenie, Bronisław Komorowski był kiedyś lepszym politykiem niż obecnie, teraz zaśniedział i zgnuśniał na urzędzie.

A może zwyczajnie nie dorósł do takiego urzędu albo urząd go przerósł?

– Jakby nie było, Bronisław Komorowski jest demokratycznie wybranym prezydentem RP i jego urzędowi należy się szacunek. Trudno powiedzieć, czy nie dorósł w momencie, kiedy obejmował ten urząd. Teraz natomiast jest w bardzo kiepskiej politycznie formie, co faktycznie może budzić wątpliwości, czy może ten urząd nadal sprawować. Można zatem powiedzieć, że urząd pana prezydenta niestety przerósł. Podkreślają to zresztą sygnały płynące z kręgów ludzi będących bliżej prezydenta. Jest on rzekomo bardzo zmęczony. Utrudzony tempem kampanii, która coraz bardziej przyspiesza, i licznymi obowiązkami. Może byłoby zatem dobrze, aby prezydenta Komorowskiego w maju uwolnić od źródła tego zmęczenia. Jednak jest za wcześnie, aby to jednoznacznie przesądzać. Wiele wskazuje na to, że będzie druga tura, co zapowiada bardzo zażartą walkę Bronisława Komorowskiego z Andrzejem Dudą.

Dodajmy, z Andrzejem Dudą, którego jeszcze niedawno PO wręcz lekceważyła, a który zyskuje coraz większe poparcie…

– Andrzej Duda to człowiek wykształcony, a mimo młodego wieku to w sumie już polityk z pewnym doświadczeniem. To także człowiek o pewnych umiejętnościach interpersonalnych. Jest bezpośredni i nie boi się konfrontacji, a jednocześnie ma dużo nieco staromodnej, krakowskiej kurtuazji, co ludzi bardzo ujmuje. Ponadto Andrzej Duda to także kandydat stosunkowo „czysty” pod względem życiorysu. Widać to po tym, że sztabowcy Bronisława Komorowskiego próbują, ale nie bardzo mogą coś znaleźć. Okręt z Bronisławem Komorowskim dość szybko nabiera wody, Andrzej Duda jest ad portas – u bram i koniecznie trzeba czymś go zaatakować w ramach kampanii negatywnej, tyle tylko, że mimo usilnych starań w zasadzie nie ma czym. A to, co sztabowcom wydaje się, że znaleziono, jak np. epizod z Unią Wolności, momentami staje się wręcz komiczne. Te działania pokazują, jak mało czy wręcz nic konkretnego nie udało się wyszperać do negatywnej kampanii przeciw Andrzejowi Dudzie.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/133669,trzeba-wiedziec-kiedy-zejsc-ze-sceny.html

Więcej notek tego samego Autora:

=>>