
To, co się wyrabia w mediach i komentarzach dotyczących szczytu Unii na Malcie to istotnie szczyt. Nie wiem tylko czy szczyt ignorancji czy też złej woli.
Dyskusja a w zasadzie awantura o to kto i jak ma się tam w imieniu Polski udać w oczywisty sposób nie ma sensu. To znaczy jakiś tam sens ma w znaczeniu walki politycznej i prób osłabienia politycznej pozycji Prezydenta. Nie ma natomiast żadnego sensu z merytorycznego punktu widzenia.
Podczas szczytu na Malcie nie powinien Polski reprezentować nikt. Ani Prezydent ani obecna Premier ani też, jak chcą niektórzy, któryś z szefów innego państwa Unii, upoważniony przez Polskę.
Wynika to ze zbiegu zapisów naszej konstytucji oraz obecnej sytuacji ustrojowej.
Rzecz w tym, że bez względu na to kto reprezentowałby nas na szczycie, prezentowałby tam stanowisko przygotowane przez obecną ekipę rządową a dokładniej MSZ. Takie stanowisko zresztą zostało przygotowane o czym wczoraj wprost powiedział rzecznik rządu Cezary Tomczyk występując wczoraj w TVN24.
Jak sądzę Andrzej Duda ani nie chce ani nie uważa za właściwe jechać gdziekolwiek by firmować stanowisko ekipy Ewy Kopacz. Jest to zrozumiałe dla każdego.
Ewa Kopacz, jakkolwiek jest jeszcze formalnie uprawniona by przygotowywać i prezentować stanowisko Polski, otrzymała niedawno wraz ze swym gabinetem od obywateli czerwona kartkę i jest właśnie w fazie schodzenia z boiska. Jednym słowem choć ma prawo, nie ma już mandatu obywateli aby samemu czy za pośrednictwem Prezydenta czy też innego Orbana, Fico czy kogokolwiek określać stanowisko Polski w jakiejkolwiek sprawie. Zatem to stanowisko, które przygotowano na maltański szczyt, nie ma a na pewno nie powinno mieć żadnego znaczenia.
Myślę, że, w odróżnieniu od redaktora Mrozowskiego z TVN czy Michała Majewskiego z „Kulis24” unijni politycy doskonale zdają sobie sprawę z tego co się u nas niedawno stało i co się teraz dzieje. Więc to ewentualne puste krzesło z napisem „Polska” nie będzie dla nich czymś o wymiarze szekspirowskiej tragedii (tu odsyłam do tekstu Mikołajewskiego w „Wyborczej”, twierdzącego, że będzie to „spektakularna klęska polskiej kultury. Politycznej i humanistycznej”) tylko coś oczywistego. Myślę, że w Europie dobrze wiedzą, że zwoływanie "szczytów" nie służy zapełnianiu przygotowanych krzeseł. No może z jednym wyjątkiem. Z wyjątkiem inicjatora szczytu, który chyba nie słyszał, że w Polsce zmienił się polityczny układ i najpewniej władze wkrótce przejmie inna ekipa. Cóż, ma prawo się nie orientować.
Co ciekawe ów medialny lament dotyczy szczytu nieformalnego, czyli takiego, który służył będzie wymianie poglądów a nie ustaleniom. Zatem to, że nikt z Polski nie pojedzie tam pogadać cała reszta pewnie przyjmie z ulgą. Będzie krócej.
ilustracja z:http://static.prsa.pl/images/09237099-7865-4b26-81d7-594a4b0dfa44.jpg
Hun
13 Comments
Rząd Donalda Tuska
07 November, 2015 - 11:33
Używam czasu teraźniejszego, bo wbrew entuzjastycznym doniesieniom o wygranych wyborach prezydenckkich i parlamentarnych, rząd Donalda Tuska wciąż trwa. I to do niego wciąż należy inicjatywa.
Skoro mu się na to pozwala...
A! - sugerujesz czołgi i
08 November, 2015 - 08:26
No bo nic innego mi do głowy nie przychodzi...
Wybacz zgryźliwość, ale pod Twoim, Ro, tekstem, miała miejsce długa, bardzo długa dyskusja, którą zapewne pamiętasz. Zarówno względy merytoryczne jak i formalne pokazują, że rząd Kopacz musiał sobie pow yborach te niecałe trzy tygodnie porządzić. I co? I nic.
Mniejsza, gorsze jest co innego. Przez te dwa tygodnie każda BZDURA dotycząca kwestii formowania nowego rządu, każdy pies powieszony na PiS - wszystko było wręcz ochoczo akceptowane przez, o ironio, aktywnych w sieci zwolenników PiS. Także i u nas, na Portalu.
Boże drogi, znowu przychodzą mi do głowy słowa Wielopolskiego: "dla Polaków można cos zrobić, z Polakami nic". Na szczęście - niesłusznie. Bo, patrząc na polską rzeczywistość "listopad 2015", słuchajc wypowiedzi ludzi, róznych widze jedno - Polacy wybrali prezydenta i parlament, i im się ten wybór podoba, i akceptują działanie Prezydenta - i czekają na rząd.
Teraz, wracając do tekstu Rosemanna i maltańskiego "problemu". Koleny rozdmuchany problem - czy jeszcze nie wiemy, że mediom ufać nie należy? I tak, do tych "naszych", też należy podchodzić ze zdrowym dystansem.
Ale ad rem, przy oakzji odpowiem też mojemu przyjacielowi, z którym miałem przyjemność rozmawiac wczoraj wieczorem, a który BNR czytuje.
Sokół... - tzn, KRYZYS maltański :) - całe to szczytowanie Tuska - ma dwa wymiary. Wymiar międzynarodowy: państwa imigrantosceptyczne (wszelkie prawa do okreslenia zastrzeżone) z premedytacją starają sie pomniejszyć jego rangę, nazywając nieformalnym, taka Wielka Brytania nie posyła nikogo - Cameron ma spotkanie bodajże z premier Indii, a Elżbiety nikt ciupasem nie pakuje do samolotu. Brytyjska prasa też nie bije na alarm z tego powodu. Mądrzy i normalni ci Brytyjczycy, wybranemu rządowi ufają, że o ich interesy zadba. Z tej perspektywy, zagrywka Dudy jest całkiem niezła. Dobitnie i wulgarnie: "olać Tuska i Merkel". Takie małe gierki dyplomatyczne.Tak na marginesie - warto wiedzieć - było wiele "szczytów" UE, gdzie polskiego reprezentanta brakowało, i nie wiem na ile intencjonalnie. Tm razem jest intencjonalnie.
Druga sprawa, to nasze krajowe qui pro quo. Malta zostałą przedstawiona jako coś niesłychanie istotnego - bzdura, to jest rzeczywistość żurnalistyczna, kupiliście, żle. Kolejna brednia uzyta w charakterze pały na jeszcze nie istnięjący rząd, i na jak najbardziej istniejącego (i urzędujacego dobrze) prezydenta. Zabawne, acz, nie do końca.
Zajmowanie się podrzucanymi regularnie (i tak będzie, przygotujcie się) wrzutkami prasowymi (wszystko jedno, Żakowski i Karnowski w jednym domu stali) to strata czasu. I nerwów.
Czy ktoś z dzienniakrzy zająknął się choćby o takich rzeczach, które Pis proponuje od razu, jak:
- opodatkowanie hipermarketów i banków jeszcze w tym roku, jak się uda;
- spełnienie obietnicy "500 zł na dziecko" od marca, względnie czerwca 2016;
- likwidacja gimnazjów (zgodnie z oczekiwaniami 75% Polaków) i zniesienie obowiązku szkolengo dla 6-latków;
- aktywne działania Prezydenta w polityce międzynarodowej (ostatnio Rumunia, Francja);
- mógłbym jeszcze kilka punktów (wszystkie "budujące"), ale "pisać hadko"...
Zamiast tetgo, trwają biadani i rwanie szat na sztucznym problemem, wykerowanym przez "znawców" typu Żakowski, Lis, Mazurek czy Warzecha.
Malta.
Proszę: jak to takie ważne, pytanie. Jak czsto odbywają się takie niformalne "szczyty" UE? Ile razy Polska w nich uczestniczyła?
A. No właśnie.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
09 November, 2015 - 14:59
Oczywiście żartuję, ale dawka emocji związana z synem Morawieckiego jest dla mnie czyms zupełnie zdumiewającym. Wracam do ślęczenia nad mapkami smoleńskimi z XVIII wieku, a tymczasem będę śledził kolejnych Uruk-hai...
Mapki smoleńskie rzecz
09 November, 2015 - 15:34
Tak, są nam serwowane różne "przerażające" i "wstrząsające" newsy - non stop, od dwóch tygodni.
Teraz czekam na worek pretensji co do składu nowego rządu, zaraz się zacznie...
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
To ja zaczynam
09 November, 2015 - 15:47
Macierewicz, Kamiński, Gliński, Szałamacha, Waszczykowski, Błaszczak - kto mógłby być lepszy?.
NIc nie wiem na temat pani minister edukacji, ale to Jarosław Kaczyński ma wiedzieć, nie ja.
Na "moim" podwórku nic się nie da zrobić, bo to druga co do ważności religia Unii, a może nawet pierwsza, przed LGBT, wiec jedyne co Szyszko może zrobić to trwanie. Mam nadzieję, że przetrwa Unię.
Nie, Maxie!
08 November, 2015 - 09:14
Ani zamachu stanu.
Bo jak na razie naszą domeną jest wyłącznie defensywa, ta sama od dziesięciu lat. www.piswobronie.com Radujemy się z celnej riposty Szczerskiego na mękolenie Kopacz, jesteśmy dumni ze znakomitej reakcji profesora Glińskiego na zaczepki Żakowskiego, przytakujemy ostrym komentarzom po kolejnym ataku Niesiołowskiego.
Wieczni dumni obrońcy...
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że po naszej stronie, od Prezydenta i Jego kancelarii poczynając, poprzez kierownictwo partii i prawicowe media, a na blogerach kończąc, wszyscy czekamy Na Ten Wielki Dzień Po Którym Polska Już Będzie Nasza i wszystko będzie łatwe i przyjemne (a w każdym razie zgodne z zasadami demokracji i politycznego savior vivre), a Kopacz i Platforma spuszczą smętnie głowy i przejdą grzecznie do opozycji.
Zaś gdy się kto wychyli, to się go napomina, żeby był grzeczny, bo Dobre Obyczaje Demokratyczne są najważniejsze.
No to przejmujmy inicjatywę,
08 November, 2015 - 17:58
Nie zamierzam być bezkrytycznym piewca rządów PiS, na pewno.
Ale też kupowac wrzutek medialnych nie będę.
Ni jest tak le, swoją droga, wybierajac PiS ludzie już powiedzieli "nie" - przede wszystkim mediom, w drugiej kolejności PO. PO od początku było wydmuszką, wirtualnym tworem wykreowanym "dla mas".
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Max'ie
08 November, 2015 - 21:07
Tym razem ja zapytam:
-Czy myślisz o przewrocie pałacowym?
Jedyne co możemy, to trochę powydziwiać po faktach, które już zaistniały, pozwalając sobie ewentualnie na "aniemówiłem".
Raczej domowym. :)
09 November, 2015 - 12:29
Czy też przewrocie w kwestii naszych własnych komentarzy, wygłaszanych do kolegów, znajomych, przyjaciół, rodziny...
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
No to przejmujmy inicjatywę z głową
09 November, 2015 - 05:29
Stronniku
09 November, 2015 - 10:09
Zgadzam się z Tobą w stu procentach. W tej kwestii...
Żadne "500 złotych", żadne "kwoty wolne" i inne wolne - to wszystko po bilansie otwarcia. A raczej zamknięcia (pomarzyć...).
Mnie od "samego początku" chodzi o jedno i tylko o to jedno: na co Prezydent (i PiS) czeka???
No "dobra"! Na 28 października nie dało się zwołać pierwszego posiedzenia, jasne: oficjalnych dokumentów z podpisem i pieczatką PKW nie było, blaszek z nazwiskami nie było, rozdziału miejsc też nie było, a to ważne, bo system liczenia głosów musi wiedzieć nie tylko "tak czy nie", ale jeszcze kto tak, a kto nie.
Ale gdzieś w połowie ubiegłego tygodnia pojawiła się informacja, że nowi posłowie pojawili się w Sejmie i odebrali zaświadczenia wraz z gratulacjami od przewodniczacego PKW. Przeszli także szkolenie. "Blaszki" też już były.
Więc moje pytanie brzmi: co stało na przeszkodzie, żeby tego dnia, po obiedzie, a przed kolacją (też ważne) panie posłanki i panowie posłowie zasiedli w sali plenarnej, złożyli ślubowanie, wybrali marszałka*, przyjęli dymisję rządu Donal... to jest Ewy Kopacz i ogłosili przerwę w obradach???
* Drugą osobę w państwie, ale także - daj Boże Andrzejowi Dudzie wiek życia w zdrowiu i w pełni sił, a także drugą kadencję - potencjalnego prezydenta Rzeczypospolitej. Czy już nikt nie pamięta, co się stało 10 kwietnia (i nie chodzi mi o samą katastrofę smoleńską, ale o jej pierwszy "skutek")?
Powtórzę - Konstytucja.
09 November, 2015 - 12:43
Do 8 listopada trwała gwarantowana Konstytucją czteroletnia kadencja poprzedniego Sejmu.
Teoretycznie, inauguracja nowego Sejmu mogłaby mieć mniejsce dzisiaj, 9 listopada. A odbędzie się 12 - to daje, ile, 3 dni "straty"?
Nie mówiąc już o tym, że tydzień "wte czy wewte" nie ma najmniejszego znaczenia.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
To i ja powtórzę
09 November, 2015 - 14:33
Tak samo uprawniona jak "i ani dnia dłużej".
Jeśli "cztery lata" miałyby być precyzyjnym interwałem, to każdy dzień pierwszego posiedzenia Sejmu, inny niż dzisiaj, byłby naruszeniem Konstytucji.