


Tylko starsi i pamiętliwi wiedzą, co to było plenum. Plenum – a nie mam tu na myśli 30 plenum spółdzielni Zenum* - to było spotkanie towarzyskie KC PZPR. Zwykle kończyły się one komunikatami w „Trybunie Ludu”. Komunikaty były:zatytułowane „O dalszy rozwój... czegoś tam:\”
Plenum przypomniało mi się w związku z wywiadem nieznanego mi bliżej eksperta, profesora Jana Barcza. Tenże, zmartwiony perspektywą dryfowania Polski na peryferie UE, walczy werbalnie na łamach „o dalszy rozwój integracji europejskiej”.

Niestety dajemy się wkręcać. Weźmy ostatnia kampanię medialną po wypadku premier Beaty Szydło i przedostatnią po wypadku Antoniego Macierewicza. Że jak można, że czystki, że braki, że to że sio. wp.pl doniosło, że borowcy mają 200 nadgodzin w miesiącu. Różne opowieści snują. Ale na Tłiterze wypłynęły takie oto fakty:

Europa a Islam. Historia mity i rzeczywistość - prof. Grzegorz Kucharczyk w Berlinie (Organizatorzy: Niedzielny Klub Dyskusyjny w Berlinie)
Zajawki audycji 812 (czwartkowej)

BOR-owcy, kierowca BOR, BOR-owiki (czyli te niby najlepsze).
Tak czytam na niektóre komentarze (i oczom nie wierzę), słucham konferencji szefa MSWiA (i uszom nie wierzę).
Dla przypomnienia: BOR to skrót nazwy BIURO OCHRONY RZĄDU! Rządu, kuźwa!
Wszelkie więc: „Gdyby kierowca BOR nie wjechał na drzewo, to kierowca Seicento mógłby zginąć” lub „Co by się działo w prasie, gdyby samochód BOR staranował maleńkie Seicento?” uważam za skandaliczne!

Być może pewne wydarzenia dzieją się przypadkowo i to w każdej sferze życia indywidualnego oraz zbiorowego. Z pewnością tak jest, ale jeżeli tak się dzieje, że mało prawdopodobne do wystąpienia fakty jednak się zdarzają i to nawet cyklicznie to już nie można mówić o przypadku. A tak jest z tzw. stłuczkami samochodowymi najważniejszych osób w państwie, m.in. prezydenta, premier (też w Izraelu!) czy szefa MON.


Nie można uwierzyć w to, że nawet niektórzy wytrawni dziennikarze TVN czy "Gazety Wyborczej" nie zauważyli prawdziwego powodu przyjazdu Pani Kanclerz Angeli Merkel do Polski. Dali się zwieźć ohydnej i durnej propagandzie pisowskiej, że Niemcy potrzebują teraz Polski. Niemcy nikogo nie potrzebują, to bzdura.

Dało się też zauważyć, że podczas ataku córka boi się wody święconej, zrywa łańcuszek z medalikiem (niekiedy łańcuszek sam się rozrywa)– wyznaje w swoim świadectwie matka Renaty.
