
Jacek Kurski jest "twardym facetem i niczego nie żałuje". Mówi, że kiedy odchodził z partii Jarosława Kaczyńskiego, to "wiedział, co go czeka". Jak można by sądzić z wyniku wyborów, nie podzielił się tą wiedzą ze swoim nowym ugrupowaniem. Milczał jak grób. Teraz mówi, że to „od PiS zależy, czy wreszcie wygramy”. Jest w tym wyraźna niekonsekwencja, bo raczej się nie odchodzi do innej partii, żeby w dalszym ciągu pozostawać na łasce poprzedniej. Masochista jakiś, czy może cierpi na syndrom sztokholmski?
(4)








