W minioną środę odbyła się projekcja filmu Anny Piasek-Bosackiej „Pod opieką operacyjną”, który opowiada o wieloletniej walce rodziców Piotra Majchrzaka o ustalenie prawdy o śmierci najmłodszej poznańskiej ofiary stanu wojennego. W filmie pojawiły się nowe wątki, które mogą przybliżać wyjaśnienie tej sprawy.
- W filmie przedstawiono obydwie funkcjonujące w śledztwie wersje śmiertelnego pobicia Piotra – przez ZOMO oraz przez mężczyznę z parasolem. Wszystkie prokuratury i sądy kończyły postępowania orzeczeniem, że są dwie prawdopodobne wersje wydarzenia, a z powodu braku naocznych świadków nie można rozstrzygnąć, która z nich jest prawdziwa - mówi dr Agnieszka Łuczak, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej.
Wersję o zabiciu Majchrzaka przez "mężczyznę z parasolem", kilka lat temu rozpowszechniała publikacja Krzysztofa Kaźmierczaka w „Głosie Wielkopolskim”. - Autor nie pisze, że znalazł naocznych świadków, nie cytuje ich, natomiast rozwija wątek mężczyzny z parasolem powołując się na akta IPN. Jego teza, że ta właśnie wersja jest prawdziwa, rozwija się pod tym kątem, że ów mężczyzna uniknął odpowiedzialności w latach 80-tych, ponieważ był użyteczny dla służby bezpieczeństwa. Miał pomagać w rozpracowywaniu Szweda pracującego na Uniwersytecie Poznańskim, który jakoby mieszkał u niego – na tym polegała użyteczność Mariana O. Dlatego był chroniony, chociaż był faktycznym sprawcą, co równocześnie oznacza, że to nie zomowcy byli sprawcami. Ostateczna konkluzja autora była taka, że opierając się na aktach IPN znalazł uzasadnienie, dlaczego chroniony był rzeczywisty zabójca - mówi dr Agnieszka Łuczak.
Historyk IPN zdecydowania podważa taką przyczynę śmierci 19-letniego Piotra: - Zaczęłam sprawdzać tę hipotezę analizując dokumenty, na które powołuje się Krzysztof Kaźmierczak, w tym najważniejszy – „Kwestionariusz ewidencyjny kryptonim Nordyk” dotyczący Szweda, którego rzekomo rozpracowywał Marian O. Okazało się, że: 1/ nie ma żadnego donosu na niego w tej sprawie operacyjnej (a więc również donosu od Mariana O.), 2/ inwigilowany Szwed, rzekomy lokator Mariana O. mieszkał w zupełnie innym mieszkaniu, którego właścicielem był Uniwersytet Poznański, 3/ wyjechał z Polski w 1978 r., a jego rozpracowanie zostało rok później zamknięte i złożone do archiwum. A zatem w roku śmierci Piotra Majchrzaka (1982) SB nie była od dawna tym Szwedem nim zainteresowana. Nie ma także w zasobach poznańskiego IPN żadnego śladu współpracy Mariana O. z SB. Prawdopodobnie swoje wnioski Autor wysnuł na podstawie akt paszportowych (z 1977 r.) Mariana O., który w podaniu o paszport załączył zaproszenie od Szweda i oświadczył, że ten wynajmuje u niego pokój, co nie zgadza się z adresami obu, a czego autor nie zweryfikował. Autor sugeruje także, iż „Kwestionariusz ewidencyjny Nordyk” jest zdekompletowany, tymczasem badanie wykazało, że zawsze liczył 13 stron - mówi Łuczak i dodaje: Tym samym ta wersja jest niewiarygodna, bo skoro domniemany sprawca Marian O. nie współpracował z SB, nie było powodu, żeby go chronić.
Historyk dodaje też, że Anna Piasek-Bosacka w swoim filmie dotarła do naocznych świadków, którzy widzieli, że to ZOMO pobiło Piotra Majchrzaka. – Wychodzi na to, że to jednak jest prawdziwa wersja wydarzeń. Świadkowie – pracownicy restauracji WZ, którzy są w aktach śledztwa wskazani przez innych jako osoby będące blisko zdarzenia, co wzmacnia ich wiarygodność – w latach 80-tych uczestniczyli w wizji lokalnej - mówi i podkreśla: - Zeznawali wtedy, że nic nie widzieli, ale zeznania ich były wymijające. Podejrzewam, że byli zastraszani. Być może film wymaga uzupełnienia – post scriptum o tym, że teza o chronieniu przez SB mężczyzny z parasolem jest całkowicie wymyślona, nie znajduje bowiem poparcia w dokumentach, na które powołuje się jej autor. Natomiast ta o pobiciu przez ZOMO broni się wypowiedziami naocznych świadków.
http://niezalezna.pl/53582-nowe-fakty-ws-smierci-ofiary-stanu-wojennego-...
- W filmie przedstawiono obydwie funkcjonujące w śledztwie wersje śmiertelnego pobicia Piotra – przez ZOMO oraz przez mężczyznę z parasolem. Wszystkie prokuratury i sądy kończyły postępowania orzeczeniem, że są dwie prawdopodobne wersje wydarzenia, a z powodu braku naocznych świadków nie można rozstrzygnąć, która z nich jest prawdziwa - mówi dr Agnieszka Łuczak, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej.
Wersję o zabiciu Majchrzaka przez "mężczyznę z parasolem", kilka lat temu rozpowszechniała publikacja Krzysztofa Kaźmierczaka w „Głosie Wielkopolskim”. - Autor nie pisze, że znalazł naocznych świadków, nie cytuje ich, natomiast rozwija wątek mężczyzny z parasolem powołując się na akta IPN. Jego teza, że ta właśnie wersja jest prawdziwa, rozwija się pod tym kątem, że ów mężczyzna uniknął odpowiedzialności w latach 80-tych, ponieważ był użyteczny dla służby bezpieczeństwa. Miał pomagać w rozpracowywaniu Szweda pracującego na Uniwersytecie Poznańskim, który jakoby mieszkał u niego – na tym polegała użyteczność Mariana O. Dlatego był chroniony, chociaż był faktycznym sprawcą, co równocześnie oznacza, że to nie zomowcy byli sprawcami. Ostateczna konkluzja autora była taka, że opierając się na aktach IPN znalazł uzasadnienie, dlaczego chroniony był rzeczywisty zabójca - mówi dr Agnieszka Łuczak.
Historyk IPN zdecydowania podważa taką przyczynę śmierci 19-letniego Piotra: - Zaczęłam sprawdzać tę hipotezę analizując dokumenty, na które powołuje się Krzysztof Kaźmierczak, w tym najważniejszy – „Kwestionariusz ewidencyjny kryptonim Nordyk” dotyczący Szweda, którego rzekomo rozpracowywał Marian O. Okazało się, że: 1/ nie ma żadnego donosu na niego w tej sprawie operacyjnej (a więc również donosu od Mariana O.), 2/ inwigilowany Szwed, rzekomy lokator Mariana O. mieszkał w zupełnie innym mieszkaniu, którego właścicielem był Uniwersytet Poznański, 3/ wyjechał z Polski w 1978 r., a jego rozpracowanie zostało rok później zamknięte i złożone do archiwum. A zatem w roku śmierci Piotra Majchrzaka (1982) SB nie była od dawna tym Szwedem nim zainteresowana. Nie ma także w zasobach poznańskiego IPN żadnego śladu współpracy Mariana O. z SB. Prawdopodobnie swoje wnioski Autor wysnuł na podstawie akt paszportowych (z 1977 r.) Mariana O., który w podaniu o paszport załączył zaproszenie od Szweda i oświadczył, że ten wynajmuje u niego pokój, co nie zgadza się z adresami obu, a czego autor nie zweryfikował. Autor sugeruje także, iż „Kwestionariusz ewidencyjny Nordyk” jest zdekompletowany, tymczasem badanie wykazało, że zawsze liczył 13 stron - mówi Łuczak i dodaje: Tym samym ta wersja jest niewiarygodna, bo skoro domniemany sprawca Marian O. nie współpracował z SB, nie było powodu, żeby go chronić.
Historyk dodaje też, że Anna Piasek-Bosacka w swoim filmie dotarła do naocznych świadków, którzy widzieli, że to ZOMO pobiło Piotra Majchrzaka. – Wychodzi na to, że to jednak jest prawdziwa wersja wydarzeń. Świadkowie – pracownicy restauracji WZ, którzy są w aktach śledztwa wskazani przez innych jako osoby będące blisko zdarzenia, co wzmacnia ich wiarygodność – w latach 80-tych uczestniczyli w wizji lokalnej - mówi i podkreśla: - Zeznawali wtedy, że nic nie widzieli, ale zeznania ich były wymijające. Podejrzewam, że byli zastraszani. Być może film wymaga uzupełnienia – post scriptum o tym, że teza o chronieniu przez SB mężczyzny z parasolem jest całkowicie wymyślona, nie znajduje bowiem poparcia w dokumentach, na które powołuje się jej autor. Natomiast ta o pobiciu przez ZOMO broni się wypowiedziami naocznych świadków.
http://niezalezna.pl/53582-nowe-fakty-ws-smierci-ofiary-stanu-wojennego-...
No votes yet