Rozpoczęła się kolejna faza rosyjskiej operacji polityczno-militarnej w grze z Zachodem. Polski rząd z rolą marionetek w teatrzyku?

 |  Written by Ursa Minor  |  0

Faza pierwsza zakończyła się zgodnie z założeniami: uzyskano zdobycze terytorialne wielkości ponad 25 tys. km2 (Krym) bez strat własnych oraz wykazano niezdolność przeciwnika do mobilizacji wojennej i do konfrontacji militarnej.

Ukraińska armia nie była zdolna do stawiania oporu, a armie zachodnie nie były gotowe do mobilizacji w tym konflikcie, co zresztą potwierdza analizę, którą usłyszałem pół roku temu od jednego z wysokich dowódców NATO w Europie. Powiedział, że w trakcie wycofywania wojsk z Afganistanu i co najmniej pół roku po zakończeniu tej misji, armie Sojuszu są niezdolne do jakiejkolwiek zwiększonej mobilizacji, tak bardzo są nadwerężone długotrwałym związaniem wojennym w odległych częściach świata (Irak, Afganistan) i potrzebują czasu na reorganizację sił. Powstała w związku z tym naturalna pauza militarna na świecie i należało się, zdaniem tego oficera, obawiać, że ktoś będzie chciał z niej skorzystać.

Dziś już wiemy, kto to jest. Dziś, po zakończeniu operacji wojskowej, rozpoczyna się druga cześć operacji - polityczna. Rosja nie spotkała się z oporem Zachodu w fazie pierwszej, utrzymuje teraz inicjatywę w fazie drugiej. To Putin dzwoni do Obamy i Merkel, to Ławrow w rozmowach z zachodnimi ministrami proponuje rozwiązania. A plan jest prosty: Rosja przyłożyła Ukrainie pistolet do głowy (w postaci koncentracji wojsk na jej wschodniej granicy), a teraz oczekuje koncesji za to, że go tymczasowo odłożyła. Zachód także potrzebuje wyjścia z konfliktu ukraińskiego z twarzą, aby przykryć swoją bezradność i móc sprzedać obywatelom bajkę o swej skuteczności („ach, ta demokracja, ustrój dla mięczaków” - śmieją się na Kremlu).

Trzeba więc podsunąć rozwiązanie, które spełni te warunki. I dzisiaj Putin negocjuje z USA i Niemcami ponad głowami całej reszty warunki kontraktu wobec Ukrainy. Wiemy, że jego częścią jest propozycja federalizacji Ukrainy, co pozwoli na trwałe utrzymać rosyjskie aktywa we wschodniej części państwa i mieć legitymizowany wpływ na decyzje Kijowa. Z pewnością częścią tego dealu będą kwestie dotyczące infrastruktury energetycznej Ukrainy i surowców. Nie wiemy, co jeszcze.

Cena, jaką Putin chce wystawić Zachodowi za to, że będzie udawał, że został do czegoś zmuszony przez „mówiący jednym głosem Zachód” jest jasny: teraz to państwa zachodnie mają przedstawić Ukrainie rosyjskie warunki, jako część pakietu reform, które będą się wiązały z pomocą dla nowych władz. Zachód wymusi i zapłaci więc za zmiany na Ukrainie, które leżą w interesie Moskwy. Putin zreformuje zgodnie ze swymi oczekiwaniami Ukrainę bez strat własnych, tak jak zajął Krym. Już w Kijowie jest grupa polskich ekspertów, która ma pomagać w reformie samorządowej, skierowana tam przez Kancelarie Prezydenta. Ciekawe, czy przygotują plan dla federalnej Ukrainy?

Nie jest wykluczone, ze Rosja ma w zanadrzu i fazę trzecią. Jak już Zachód wyłoży pieniądze i zaangażuje się w reformy na Ukrainie, Moskwa za pomocą rożnych dostępnych jej instrumentów zdestabilizuje wewnętrznie Ukrainę tak, że wydane tam sumy okażą się stracone i nastąpi wielkie rozczarowanie i irytacja, a demokracje zachodnie wymusza na swych rządach, aby zostawiły ten kraj w spokoju (czyli oddały go Rosji) i zajęły się ciepłą wodą w krajowych kranach.

Wniosek jest jeden.(...)
http://wpolityce.pl/swiat/189516-rozpoczela-sie-kolejna-faza-rosyjskiej-...
 
0
No votes yet

Więcej notek tego samego Autora:

=>>