Kapitał w rajach podatkowych i dywersyfikacja eksportu surowców czynią z Rosji państwo odporne na sankcje gospodarcze w krótkim okresie. Sankcje długoterminowe odniosą skutek, ale sprowadzą na Europę recesję.
Wskutek kryzysu ukraińskiego spadek PKB Rosji może wynieść w skrajnym wypadku, tj. przy eskalacji konfliktu i nałożeniu sankcji, 1,8 proc. w tym roku. W roku następnym gospodarka jednak odbije w tempie 2,1 proc. PKB – ocenia Bank Światowy.
Według BNP Paribas, w razie nałożenia na Rosję sankcji trzeciego stopnia, jak na Iran (bezterminowy zakaz eksportu ropy, blokada zagranicznych przepływów finansowych w systemie bankowym), należy spodziewać się spadku rosyjskiego PKB o 20-30 proc., ale równolegle – recesji w Europie. – Dlatego ani Rosja, ani Zachód nie będą dążyć do eskalacji konfliktu – przewiduje BNP Paribas.
Nieufne rynki
– Obecnie nie ma realnych „sankcji” Zachodu wobec Rosji, jest natomiast niepewność na rynkach związana z kryzysem wokół zajęcia Krymu, która powoduje, że inwestorzy wycofują kapitał z Rosji, wstrzymują inwestycje, wyprowadzają zyski – wyjaśnia dr Cezary Mech, były wiceminister finansów. – Skala transferów w pierwszym kwartale kształtuje się na poziomie 60 mld dolarów i może wynieść 100 mld dolarów w ciągu całego roku, a w przypadku najbardziej pesymistycznych szacunków – nawet 150 mld dolarów – ocenia finansista. Odpływ kapitałów z Rosji w ostatnich latach kształtował się zwykle na poziomie 60 mld dolarów rocznie, poza kryzysowym rokiem 2008, gdy przekroczył 80 mld dolarów. Według Mecha, negatywny wpływ tych procesów na gospodarkę Rosji wystąpi, niemniej jednak spowolnienie z tego tytułu będzie niewielkie, nie przekroczy 0,6 proc. PKB. Co innego, gdyby doszło do eskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i nałożenia sankcji na Rosję. Wtedy ziściłyby się prognozy Banku Światowego na temat spadku rosyjskiego PKB o 1,8 proc. w 2014 r., a potem wzrostu o 2 proc. w 2015 roku. W krótkim okresie dotkliwość sankcji byłaby zatem dość ograniczona.
– Należy pamiętać, że z sięgających 500 mld dolarów inwestycji zagranicznych Rosji aż połowa jest ulokowana w rajach podatkowych, a z 400 mld dolarów inwestycji zagranicznych w Rosji – tylko niewielki procent pochodzi z krajów G7, w tym najwięcej, tj. 4 proc., z Niemiec. Jednocześnie inwestycje z Wysp Dziewiczych stanowią 10 proc., inwestycje z Bermudów 6 proc. i z Bahamów również 6 proc. – przytacza dane dr Cezary Mech. – Tego rodzaju struktura utrudnia oddziaływanie sankcji – podkreśla. Z kolei nałożenie na Rosję prawdziwych sankcji gospodarczych byłoby, jak zaznacza, mieczem obosiecznym, tj. uderzyłoby zarówno w gospodarkę rosyjską, jak i gospodarki zachodnie. Wprawdzie w odległym terminie sankcje odniosłyby zakładany skutek gospodarczy, ale jednocześnie doprowadziłyby do zacieśnienia współpracy Rosji z Chinami – ostrzega finansista. Dla Zachodu byłby to scenariusz wyjątkowo niekorzystny, ponieważ zwiększa możliwości ekspansji gospodarczej Państwa Środka.
Jak liczy Putin
(...)http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/73779,nie-bedzie-kary-za-krym.html