Konserwatywny premier Węgier Viktor Orbán, którego partia Fidesz po kontrowersyjnych czterech latach rządów wygrała wczorajsze wybory parlamentarne, obiecał kontynuować transformację kraju.
– Otrzymaliśmy jasne i niekwestionowane upoważnienie do kontynuowania tego, co rozpoczęliśmy. (...) Wyborcy powiedzieli „tak” naszemu nowemu systemowi prawnemu, w tym naszej nowej konstytucji. Naszemu nowemu modelowi ekonomicznemu, którego podstawą jest praca; a także rządom popularnej partii – oświadczył Orbán na konferencji prasowej.
Zaznaczył, że program jego ugrupowania składa się z jednego słowa: kontynuacja. – Można by powiedzieć, że nie zdacie sobie nawet sprawy z tego, że macie nowy rząd – zażartował.
Na razie nie jest jasne, czy Fidesz nadal będzie miał większość 2/3 głosów w parlamencie. Od 2010 r. Orbán wykorzystuje to, by wzmocnić swoją władzę – komentuje AFP. Według prawie ostatecznych wyników wyborów, po przeliczeniu niemal 99 proc. głosów, Węgierski Związek Obywatelski (Fidesz) zdobył 44,54 proc. głosów. Partia ma szansę na uzyskanie 133 spośród 199 miejsc w nowym parlamencie, czyli dokładnie tyle, ile wynosi próg większości 2/3 głosów.
Na konferencji Orbán powiedział, że planuje utrzymać opodatkowanie sektora bankowego, wprowadzone w ciągu ostatnich czterech lat.
Premier podkreślił też, że Węgry będą „prekursorem w regionie”, jeśli chodzi o gospodarkę.(...)http://www.naszdziennik.pl/swiat/73887,wegierska-polityka.html
2 Comments
Zwycięstwo nie na rękę UE
08 April, 2014 - 12:05
Z Marcinem Przydaczem, prezesem Fundacji Dyplomacja i Polityka, rozmawia Marta Milczarska
Partia Fidesz Victora Orbána odniosła zdecydowane zwycięstwo w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, zdobywając 44,61 proc. głosów i może liczyć na blisko 133 miejsca w parlamencie... Jakie jest źródło tego sukcesu?
- Źródeł tak wysokich zwycięstw w demokratycznych wyborach należy dopatrywać się nie tylko w sile samego zwycięzcy, ale także w słabości jego przeciwnika. Tak jest i tutaj, kolejne miażdżące zwycięstwo Fideszu w niedzielnych wyborach jest wynikiem nie tylko sprawności, sprytu, charyzmy czy wiarygodności samego Victora Orbána, co również dużej słabości węgierskiej opozycji.
Oczywiste jest, że zwycięstwo Fideszu jest wynikiem sprawnego zarządzania i reformowania państwa węgierskiego w ostatniej kadencji. Jest też wynikiem siły samego premiera. Orbán dał się poznać jako autentyczny, wiarygodny i odważny polityk. Przeprowadził szereg reform, w tym edukacji, zdrowia, systemu podatkowego, doprowadził do zmiany węgierskiej konstytucji, udało mu się częściowo uchronić państwo od konsekwencji kryzysu gospodarczego, doprowadził do obniżenia długu publicznego, spłacił dług wobec MFW, co pozwoliło mu na większą samodzielność w prowadzeniu polityki gospodarczej. Nie bez znaczenia jest również fakt, że na skutek inwestycji rządowych zmniejszyło się na Węgrzech bezrobocie. Wzrost liczby miejsc pracy szczególnie wyraźnie odczuwalny był w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybory. Sytuacja gospodarcza Węgier jest dobra. Najnowsze oceny agencji ratingowej Standard & Poor’s opisują ją jako stabilną w dłuższej perspektywie.
Sukces Orbána nie polega jednak jedynie na przeprowadzanych z sukcesem reformach...
- Premierowi Węgier udało się odbudować w Węgrach poczucie dumy z bycia członkiem tego narodu. Poczucie to jednak nie miało być wykluczające, a jednoczące wszystkich Węgrów. Udało mu się stworzyć sprawną partię, będącą przecież narzędziem do zdobywania władzy, opartą na szerokim porozumieniu różnego rodzaju organizacji społecznych czy politycznych. I to, oprócz samej sprawności, jest przyczyną tak dużego poparcia.
Miażdżąca wygrana Fideszu jest też oczywiście wynikiem słabości opozycji, tak tej lewicowej, jak i skrajnie prawicowej. Postkomunistyczna lewica próbowała początkowo krytykować Orbána za źle prowadzoną politykę zagraniczną, szczególnie wobec UE. Spór jednak szybko przeniósł się na pole dyskusji o gospodarce. Sfera ekonomiczna jest jednak niefortunnym polem politycznej rywalizacji dla lewicy. Widoczne sukcesy Orbána łatwo można było zestawiać z wyjątkową nieudolnością socjalistycznego rządu Ferenca Gyurcsanya. Dodatkowo w kampanii pojawiły się korupcyjne zarzuty dla ważnych polityków tego obozu, co przypomniało wyborcom wszystkie te złe rzeczy związane z okresem, kiedy u władzy była postkomunistyczna lewica.
Priorytety polityki Orbána to tworzenie miejsc pracy, wsparcie dla rodzin i walka o narodową suwerenność?
- Orbán to odpowiedzialny polityk, dobrze więc wie, że nie da się zbudować sprawnego państwa bez odwołania się do dumy ze swojej narodowości. Wie też dobrze, że odpowiedzialny polityk to taki, który myśli o swoim państwie i narodzie w długiej perspektywie, nie tylko w horyzoncie jednej kadencji. Dlatego też starał się prowadzić mądrą politykę prorodzinną. Podkreślam jednak, że wyjątkowość Orbána polega na tym, że udaje mu się tworzyć szeroki front. Nie zawęża kręgu swojego elektoratu.
Ważne jednak wydaje się również podkreślanie przez niego roli mediów. Do przekonywania swoich wyborców potrzebny mu kanał komunikacji, jakim są rzetelne media, w sposób zgodny z prawdą relacjonujące rzeczywistość. Działając z tą logiką, zmiana systemu medialnego była jego pierwszym krokiem po wygranej w poprzednich wyborach. Czym naraził się na bardzo silny atak ze strony UE.
Węgierski premier był jednym z najbardziej krytykowanych przez Unię Europejską, która zarzucała mu chęć wprowadzenia totalitarnego ustroju. Czy reakcja UE nie była przesadna? Czym Orbán tak mocno drażni unijnych decydentów?
- Premier Orbán podlegał niebywałej wręcz krytyce ze strony tzw. mainstreamu europejskiego. Im bardziej Węgrzy popierali swojego premiera, tym silniejsze były te ataki. Orbán jako polityk przywracający do słownika polityki takie pojęcia jak „naród” czy „wartości chrześcijańskie” musiał się spotkać z atakiem ze strony mocno przechylonej na lewo elity europejskiej. Nie jest to jednak winą samego Orbána, ale właśnie owego przechylenia obserwowanego w Brukseli. UE została w zasadzie zawłaszczona przez środowiska lewicowe i każde odstępstwo od wyznaczonej przez nich „normy” spotyka się z furiackim atakiem. Zakrawający na śmieszność był fakt, że posiadający ogromny mandat wyborczy Orbán podlegał krytyce za swoje rzekome niedemokratyczne zachowania ze strony organów, jak np. Komisja Europejska, które same nie posiadają żadnego bezpośredniego mandatu demokratycznego. W moim przekonaniu to, co spotkało Orbána, jest naruszeniem podstawowych zasad, na których opierała się Wspólnota Europejska, w szczególności zasady subsydiarności. Bruksela rościła sobie prawa do decydowania o losie Węgrów wbrew ich decyzji. Jest to przyczynek do szerszej dyskusji nad całą filozofią integracji europejskiej. Przypadek Orbána wskazuje, że Unia, jeśli dalej chce funkcjonować, wymaga gruntownej reformy. (...)
http://www.naszdziennik.pl/swiat/73875,zwyciestwo-nie-na-reke-ue.html
OBWE o wyborach na Węgrzach
08 April, 2014 - 12:07
Wczorajsze wybory na Węgrzech były przeprowadzone w sposób przejrzysty i dobrze zorganizowany, a wyborcy mieli realny wybór, ale rządzący Fidesz cieszył się przywilejami, m.in. nieobiektywnym – na jego korzyść – przekazem mediów – ocenili obserwatorzy OBWE.
Ocenę tę zawiera komunikat misji obserwacyjnej Organizacji Współpracy i Bezpieczeństwa w Europie, opublikowany w poniedziałek.
– Węgierscy wyborcy mieli wczoraj realny wybór w głosowaniu przeprowadzonym w warunkach konkurencji. Ogółem proces był przejrzysty i efektywnie zarządzany – powiedział szef misji obserwatorów krótkoterminowych Adao Silva.
Jak dodaje, rządząca partia cieszyła się nieuzasadnioną przewagą, w tym stronniczym przekazem mediów. Fidesz skorzystał też m.in. na restrykcyjnych przepisach dotyczących kampanii wyborczej.
OBWE zauważa, że niektóre zmiany w prawie wyborczym były korzystne, niemniej procedury ich przyjęcia omijały wymogi dotyczące debaty publicznej. Na przykład szerokim poparciem cieszyło się zmniejszenie liczby miejsc w parlamencie – z 386 do 199. Jednak sposób, w jaki wyznaczono granice okręgów wyborczych, był nieprzejrzysty i stał się powodem oskarżeń o manipulacje.
Duża liczba środków masowego przekazu formalnie zapewniała różnorodność w sferze mediów. Niemniej coraz większa część środków masowego przekazu należąca do właścicieli powiązanych pośrednio lub bezpośrednio z Fideszem, a także przydzielanie pewnym mediom reklam państwowych podważa zasadę pluralizmu mediów – ocenia OBWE.
Relacjonowanie kampanii w monitorowanych przez obserwatorów kanałach telewizyjnych było stronnicze i odbywało się na korzyść partii rządzącej – dodają obserwatorzy.
Według prawie ostatecznych wyników wyborów, po przeliczeniu niemal 99 proc. głosów, Węgierski Związek Obywatelski (Fidesz) premiera Viktora Orbána zdobył 43,69 proc. głosów. Koalicja ugrupowań lewicowych i liberalnych uzyskała 26,22 proc. głosów, a skrajnie prawicowy Jobbik – 20,7 procent.