Gdy „Rudy” otworzył drzwi piwnicy na Strzeleckiej, jakby przeniósł się do 1945 roku. Nic się nie zmieniło.
Jerzy Sienkiewicz ps. Rudy, powstaniec warszawski, skazany w latach stalinowskich za szpiegostwo na rzecz USA, pokazuje czarno-białe zdjęcia. Na nich drzwi z napisami: cela nr 12, cela nr 17, ubikacja.
– Siedziałem w dwunastce. A to cela, w której wykonywano wyroki, przy ceglanej ścianie – wskazuje zdjęcie wielkości pocztówki. – Zabijano ludzi strzałem z pistoletu w tył głowy.
Sfotografowano piwnice budynku na rogu Strzeleckiej i Środkowej na warszawskiej Pradze. Na ścianach pozostały ślady obecności uwięzionych. Napisy, rysunki, daty, inicjały.
Na jednej z fotografii Jerzy Sienkiewicz stoi przed frontem budynku wyglądającego jak zwykła miejska kamienica. Przy wejściu szyld „Pranie pierza", w bramie jest metalowe okienko, które sześć dekad temu uchylał ubecki wartownik.
Zdjęcia, które pokazuje „Rudy", zostały zrobione w 1989 r. – Wszystko wyglądało wtedy tak jak w czterdziestym piątym, gdy wysiadłem z samochodu na dziedzińcu tego budynku. UB nie zacierała śladów? – dziwi się.
NKWD i miliony pcheł
– Zabrali mnie w nocy z 1 na 2 sierpnia 1945 r. Pod dom przyjechało kilku żołnierzy, ustawili ręczny karabin maszynowy. Kazali wsiąść na pakę – opowiada Jerzy Sienkiewicz. Miał wtedy 18 lat.
Samochód zatrzymał się za bramą budynku przy ul. Strzeleckiej. Na podwórku stało kilka ciężarówek.
To właśnie w tej dzielnicy Warszawy, na Pradze, w kilku budynkach zaraz po wojnie usytuowały się instytucje, w których urzędowali ubecy, a także ich sowieccy doradcy.
Na rogu Strzeleckiej i Środkowej znajdowała się siedziba Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Budynek z lat 30. XX w., przed wojną należący do hrabiego Zbigniewa Jórskiego, przetrwał w bardzo dobrym stanie (przyczyniły się do tego wzmocnione stropy i solidne piwnice). Po zajęciu Pragi przez wojska sowieckie we wrześniu 1944 r. stał się kwaterą NKWD, a latem 1945 r. – urzędu bezpieczeństwa.
„Rudy" wylądował w niewielkiej wilgotnej piwnicy. – Miała może trzy na trzy metry. Ściany z surowej cegły. Posadzka betonowa, na niej węglowy miał i snopki słomy. Były w niej miliony pcheł – opowiada.
W celi było siedem osób. – Był m.in. Jerzy Zarański ps. Korczak z batalionu Miotła, por. Walter z Batalionów Chłopskich, „Antek" – kierowca z batalionu Parasol AK i chłopak z Siedlec – opowiada.
„Rudy" nie był wzywany na przesłuchania, nie był też bity. – Całymi dniami siedzieliśmy w celi, całą dobę świeciła się żarówka 25-watowa. Nie było mycia, pamiętam straszny głód. W pewnym momencie zamieniłem kurtkę węgierskiego oficera na bochenek chleba – opowiada.
Dlaczego Jerzy Sienkiewicz trafił na Strzelecką?(...)http://www.rp.pl/artykul/153227,1103460-Drugie-wejscie-do-ubeckiej-celi....