25 kwietnia odbyła się kolejna rozprawa "Krwawego Mańka", brutalnego ubeka z Ciechanowa. Na poprzedniej rozprawie policja aresztowała 96-letniego byłego żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych i internowanego w stanie wojennym - Stanisława Adamczyka, który protestował pod budynkiem sądu. Teraz policyjnej akcji przeszkodził poseł PiS Wojciech Jasiński. - Udało się odwieść policję od interwencji, bo już została przysłana im do pomocy karetka pogotowia - mówił poseł w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.(...)
http://niezalezna.pl/54687-na-rozprawie-brutalnego-ubeka-chcieli-areszto...
http://niezalezna.pl/54687-na-rozprawie-brutalnego-ubeka-chcieli-areszto...
1 Comments
Wstrząsająca relacja z procesu bestii ciechanowskiego UB
30 April, 2014 - 20:03
W środę 26 marca na rozprawę do Ciechanowskiego Sądu Rejonowego, stawił się oskarżony Marian K. zwany „Krwawym Mańkiem”. Oprócz przesłuchań oskarżonego w charakterze świadków, przesłuchano również rodzinę pokrzywdzonego Konstantego Sosnowskiego. Podczas trwania procesu policja zatrzymała Stanisława Adamczyka, 96-letniego żołnierza NSZ i internowanego działacza NSZZ Rolników Indywidualnych.
Dochodziła godz. 10:00 kiedy pod budynek Sądu Rejonowego w Ciechanowie podjechała karetką pogotowia i w asyście ratowników medycznych przyjechał były funkcjonariusz Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Ciechanowie Marian K. Proces „Krwawego Mańka” bo tak nazywały go, jego ofiary od kilku miesięcy uważnie śledziły lokalne media i Ciechanowianie zainteresowani przywracaniem historii najnowszej. Wśród zebranych dało się odczuć oburzenie, że Marian K , będący w dobrej formie fizycznej, mieszkający zaledwie ok. 150 metrów od Sądu musi dowożony być na rozprawę specjalistyczną karetką pogotowia. Jednak proces ruszył. Widok rozłożonych kilkunastu tomów akt sprawy oraz „Krwawy Maniek” na ławie oskarżonych dla wielu przywrócił wiarę w sprawiedliwość.
Pomagał „Rojowi” - dostał 8 lat więzienia
Na początku prokurator z Instytutu Pamięci Narodowej – Jolanta Chankowska przeczytała akt oskarżenia. Wynikało z niego, iż funkcjonariusz UB w szczególny sposób zmuszał zatrzymanych do składania zeznań i wyjaśnień. To właśnie Marian K.
Zawiadomienie o tej strasznej zbrodni złożył m.in. Janusz Sosnowski syn ofiary Konstantego Sosnowskiego. Konstanty Sosnowski został zatrzymany za pomoc członkom grupy Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”. Chodziło o zapewnieniu schronienia oraz posiadanie broni. Konstanty Sosnowski ur. w roku – 1915, zmarł w – 1982, a wcześniej przeżył gehennę, w ubeckich katowniach i odsiedział w ciężkich więzieniach - 6 z - 8 lat wyroku, wymierzonego mu przez Sąd Wojskowy w – Warszawie, aby pod koniec ub. wieku został zrehabilitowanym i oczyszczonym pośmiertnie z zarzutów.
Żarty, ironia i zasłanianie się niepamięcią
Najpierw został przesłuchany oskarżony Marian K. Na początku swojego zeznania potwierdził, iż wie o co jest oskarżony jednak do popełnionego czynu się nie przyznaje. Potem mówił: - Mam zaniki pamięci, jednak odpowiem na pytania sądu i prokuratury. Podczas zeznań Mariana K. usłyszeliśmy: - Oskarżony najpierw pracował w Mławie, a potem w Ciechanowie. Wszyscy funkcjonariusze pełnili jednakową funkcję. Pracował w terenie ale i na miejscu. Zbierał materiały, wstępnie przesłuchiwał. Podczas przesłuchań w pokoju było dwie lub trzy osoby przesłuchujące. Jedna przesłuchiwała a druga była jakby świadkiem. Protokoły zeznań podpisywał sam K. Jednak gdy otrzymał do wglądu jeden z takich protokołów, stanowczo zaprzeczył, iż jest to jego charakter pisma. Potwierdził tylko podpis. Sędzia jednak zasugerował że ten charakter pisma jest łudząco podobny do tego który był na usprawiedliwieniach aby odwlec proces, pisanych przez samego oskarżonego. Jak mówił oskarżony przesłuchiwane były osoby, które zostały zatrzymane na udzielenie pomocy nielegalnemu podziemiu czyli „bandom”. W swoich zeznaniach mówi o wielu szczegółowych wydarzeniach. I jak na zaniki pamięci wiele pamięta. Czasem odnieść można wrażenie, ze trochę się zagubił w tym swoim nie pamiętaniu, lub nie chceniu pamiętania.
Wywalony z UB za pobicia , partyjne intrygi czy za zgubioną broń?
Ostatecznie z funkcji funkcjonariusza Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Ciechanowie został wyrzucony. Jak mówił jedną z przyczyn było to, iż zataił to iż ma krewnych za granicą w Stanach Zjednoczonych i Francji. Drugą to iż zgubił służbową broń. Jednak nie przypominał sobie sytuacji o której wspomniał sędzia, że został skazany za pobicie kobiety w Przasnyszu podczas przesłuchania chcąc ją skłonić do złożenia wyjaśnień.
Wkładał nogi do pieca
Podczas zeznań „Krwawy Maniek” zarzucił, że w akcie oskarżenia jest wiele nieścisłości i zaprzecza temu aby bił i zastraszał osoby przesłuchiwane. Przed sądem mławskim wymiarem sprawiedliwości został skazany na karę więzienia, ale został z niej warunkowo zwolniony. Ten wyrok tłumaczył tym, że postawiono mu wymyślony zarzut, że niby miał komuś wkładać nogi do pieca.
Arogancja i atak „Krwawego Mańka”
- To jest wszystko naciągnięte pod panujący system. W telewizji słyszałem jakich zaniedbań dopuścił się już IPN. IPN to Instytut Pomiatania Narodem – skwitował oskarżony Marian K.
Świadkowie…
Długo czekaliśmy na ten proces za długo. Dwóch świadków niestety nie doczekało się aby opowiedzieć o działalności Mariana K. i jego okrutnych metodach. Zmarli zanim doprowadzono oprawcę przed sąd. Pierwszym powołanym świadkiem był pan Janusz Sosnowski – syn Konstantego Sosnowskiego, na którym „Krwawy Maniek” stosował swoje środki przymusu.
Ojca chcieli zabić!
Pan Janusz mówił – W młodym wieku (lata 1975 -1980) bardzo mnie dziwiło że tatuś był w więzieniu. Był człowiekiem zacnym i szanowanym. Często go o to pytałem. Odpowiadał zdawkowo, a konkretnie „Wiedział a nie powiedział”. Potem gdy wszedłem w życie dorosłe tata sam zaczął mi opowiadać. Najwięcej mówił w roku `80, kiedy to w Polsce zaczęły się przemiany. Ja w tym czasie zaangażowałem się w Solidarność. Tata chciał mnie przestrzec przed tym co może mnie czekać. Mówił, że komuny i tak nie da się obalić. Potem opowiadał, że nie można było się nie przyznać., bo inaczej by zamordowali. Pytałem jak był przesłuchiwany. Opowiadał , że grożono mu bronią, sadzano na odwróconym taborecie, uderzano w głowę, a gdy się chciał bronić to go osadzono w karcerze. Na przesłuchaniu było dwóch. Jeden był dobry a drugi zły. Ten dobry namawiał do tego aby się przyznał, a ten drugi to kat. Wyzywał, poniżał, ubliżał. Tata powiedział że tym gorszym był K. Nazwiska oprawców poznałem podczas ponownego procesu kiedy tata został uniewinniony.
Chciałem odszukać kata
Jednak ta sprawa nigdy nie dawała mi spokoju. Postanowiłem odnaleźć tego człowieka.(...)
http://niezalezna.pl/53440-wstrzasajaca-relacja-z-procesu-bestii-ciechan...