
Sprawa Adama Hofmana i jego kolegów była najszerzej omawianym tematem w serwisach informacyjnych, poprzedzających wybory samorządowe. Przebiła się do świadomości społecznej na tyle, że spowodowała wysyp żartów, grafik i memów internetowych. I choć można być pewnym, że tradycyjnie część z nich powstawała w agencjach, zajmujących się kreowaniem wizerunku partii rządzącej, cieszyły się one popularnością odwrotnie proporcjonalną do sympatii wobec byłego posła PiS. Co więcej, Hofman nie miał też od początku wsparcia sporej grupy sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, pamiętających jego poprzednie wpadki. Choć w madryckiej wyprawie udział wzięło trzech posłów, to właśnie on stał się twarzą i symbolem nadmuchanej przez media afery, o której dziś nie wiemy już, czy należy pisać o niej w cudzysłowie, czy wręcz przeciwnie.
Niektórzy obserwatorzy sceny politycznej przepowiadali, że w konsekwencji błyskawicznego wyrzucenia trójki posłów z PiS staną się oni szybko ulubieńcami mediów tak, jak zdarzało się to wcześniej osobom dobrowolnie opuszczającym tę partię. Lecz choć faktycznie, 8 listopada w TVP Info komentujący sprawę publicyści Marcin Celiński (Liberte) i Łukasz Mężyk (300polityka) przedstawili opinię, że PiS traci jednego z najbardziej wyrazistych i medialnych polityków, narracja ta nie zdobyła szerszej popularności. Jedynie Kamil Sikora na portalu Tomasza Lisa pisał: „Komitet Polityczny PiS usunie z partii Adama Hofmana, Mariusza A. Kamińskiego i Adama Rogackiego. Ci dwaj zrobią sporą wyrwę w kadrach partii. Hofman to dobry spin doktor i sprawny medialny fighter. Drugi z posłów wyspecjalizował się w tematyce obrony narodowej i w obliczu konfliktu na Ukrainie był cenną pomocą merytoryczną dla Jarosława Kaczyńskiego.”
Specjaliści od przekazów uznali jednak, zważywszy na mieszane uczucia, jakie Hofman budził czasem w wyborcach PiS, całkiem rozsądnie, że bardziej opłaci się utrzymanie strategii, pokazującej tę partię jako zamieszaną (nawet jeśli, po czasie, ostro reagującą) w aferę, niż tracącą na odejściu zdolnych posłów. Kolejne dni potwierdziły słuszność tej strategii z punktu widzenia władz.
Temat niejasnych wydatków Radosława Sikorskiego podjął, w poniedziałkowym wydaniu, tygodnik „Wprost. Ponieważ już w weekend o sprawie było głośno, a o konieczności wyjaśnienia sytuacji mówili nawet niektórzy politycy PO (pojawiły się również nazwiska innych polityków – Bartosza Arłukowicza i Sławomira Neumanna) wydawałoby się, że nie można wspomnieć o niej w „Wiadomościach”. I faktycznie, wspomniano, ale jak! Jednego nie mogę odmówić Kamilowi Dziubce – to, co zobaczyłem, zrobiło na mnie wrażenie. Oto po przygrywce, którą tym razem był kilkudzisięciosekundowy klip, przedstawiający majestatyczny przejazd pendolino przez krainę brzydkich starych pociągów, doczekaliśmy się materiału o… Adamie Hofmanie. I tak po czterech minutach omówienia wywiadu, jakiego polityk udzielił tygodnikowi „W Sieci” i wypowiedziach kilku polityków, pojawia się wzmianka o wątpliwościach wokół Sikorskiego. Marszałek sejmu jest w państwie osobą numer dwa, w związku z czym i główne wydanie wiadomości w dniu wybuchu skandalu poświęca mu dwa zdania. Może, gdybym policzył ile zdań poświęcono w tym samym materiale Hofmanowi, dowiedziałbym się, którą osobą w państwie jest dziś były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Cóż, przynajmniej zobaczyłem pendolino. Przyznać trzeba, że już sam materiał Michała Siegiedy poświęcony kolei nie omija kwestii problematycznych – likwidacji połączeń kolejowych i zastępowanie pociągów tańszych droższymi. Najwyraźniej całe paliwo propaganda sukcesu spaliła tym razem w czołówce. Tyle tylko, że znów widzimy jedynie drzewa, nie pokazuje się nam jednak lasu, w tym przypadku - politycznych przyczyn takiego stanu rzeczy.
We poniedziałek sytuacja ulega zmianie. Sikorski razem z kolegami to pierwszy temat dziennika. PiS żąda dymisji, Platforma spokojnie kontruje. Jednak, choć na samym początku słyszymy słowa Mariusza Błaszczaka o ministrze, który sam nie jeździ nawet po pizzę, kontra jest szybka. Oto „sensacyjny materiał”! „To unikatowe zdjęcia. Ekipie Wiadomości udało się je zrobić dziś” – rozpoczyna Justyna Dobrosz-Oracz. Minister Sikorski, bez ochrony BOR i bez kierowcy, sam za kierownicą opuszcza swoją posiadłość. Odmawia komentarza, ale mijając kamerę, uśmiecha się prosto do niej. Zamiast niego czyni to pani rzecznik, a widz zobaczył przecież na własne oczy – ludzki pan wyjechał sam, sprawa jest dęta. Nie to, co ten, no, Hofman. Poseł Halicki stawia kropkę nad i: „Nie ma nadużyć w sejmie poza madrycką eskapadą”. Po kilku zdaniach na temat Bartosza Arłukowicza materiał kończy się, oczywiście, kolejną wzmianką o wyrzuconym z PiS pośle.
Skoro wokół marszałka atmosfera lekko się zagęszcza, trzeba znaleźć innego pozytywnego bohatera ze sfer rządowych. Tym razem jest nim Joanna Kluzik-Rostkowska, która rusza z odsieczą rodzicom, których dzieci czeka wyjątkowo długa przerwa w nauce. Pani minister informuje, karci, dyscyplinuje, tymczasem nauczyciele wymigują się od pracy, co więcej, czują się obrażeni tonem, jakim zwraca się do niej szefowa MEN. Na szczęście – nie wszyscy. W roli nauczyciela, który wszystko rozumie, zna swoje miejsce i obowiązki występuje… publicysta Jan Wróbel, koncesjonowany konserwatysta z TVN24, który poza występami medialnymi faktycznie kieruje jedną z warszawskich szkół. Czy nie znaleziono innego aktora do tej roli, czy tez po prostu notes otworzył się akurat na nazwisku publicysty – to już zawodowa tajemnica autorów materiału.
Następny dzień, 9 grudnia zdominował temat więzień CIA, jednak temat zarzutów wobec Sikorskiego powrócił. Nie był jednak na tyle ważny, by rozpocząć od niego „Wiadomości”. Tym razem jednak przynajmniej pozwolono odpocząć nam od Hofmana.
Wreszcie wydanie Wiadomości z 10 grudnia, które włączam sobie w tle już w trakcie pisania tego podsumowania. Włączam i nie wierzę – pierwsze słowa środowego wydania to, nie zgadną Państwo – „Adam Hofman”. Tym razem chodzi o wyjaśnienia, które trójka posłów złożyła na konferencji prasowej w sejmie. Wątek Sikorskiego, rozszerzony o nowe informacje o urodzinach, wyprawionych według części mediów na koszt ministerstwa, pojawia się – podobnie jak w poniedziałek – jako wtrącenie, od którego Marcin Szewczak szybko przechodzi do ogólnych uwag o rozliczaniu podróży służbowych. Adam Hofman, bohater kolejnego dnia, jest też gościem w audycji TVP Info nadawanej po Wiadomościach.
Choć w kolejnym tygodniu sprawa Hofmana i jego kolegów podsycana jest na pewno tłumaczeniami samych zainteresowanych, nie sposób uciec od wrażenia, że jest ona dęta ponad wszelką miarę. Temat jest grzany i przegrzewany, by w ogólnej wrzawie rozmyły się wiadomości, niekorzystne dla Radosława Sikorskiego i jego partyjnych kolegów. Za wszelką cenę dąży się do potrzymania skupienia uwagi na fatalnej wyprawie posłów do Madrytu, by odwrócić uwagę od spraw, mogących mieć fatalne skutki wizerunkowe dla jednej z kluczowych figur PO. O potencjale tematu świadczy wynik sondy z poświęconego sprawie wtorkowego wydania Trójkowego „Za, a nawet przeciw”. Zdania, że ministrom nie powinien przysługiwać zwrot wydatków na podróże prywatnym samochodem było 87% słuchaczy audycji.
Tekst ukazał się w dzisiejszym wydaniu Gazety Polskiej Codzienie