Krew i piasek

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  3
Pan Tomasz Nałęcz każe się Dudzie tłumaczyć z Blidy. Ładnie całkiem świadczy o nim, że wspomina czasem swoją dawną partyjną koleżankę, trzeba to przyznać. Jeszcze ładniej świadczy o Nałęczu, ze prenumeruje „W Sieci”, które jednak wyrzuca przed czytaniem. Tyle pozytywów, a teraz o trochę gorszych sprawach. Nałęcz czuję się już tak bardzo prezydencki i platformiany, że choć pamięta o św. Barbarze patronce górników, to zapomina, że przed nieformalną partią prezydencką już gdzieś należał, zaczynał zaś do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Zaczynał w roku 1970, roku masakry stoczniowców i dwa lata po marcu ’68. Nie wiem, w którym miesiącu Nałęcz został członkiem, niemniej na jego partyjny staż przypadają dwa krwawe grudnie, jeden czerwiec („pamiętam, siny, jak zbite pałką ludzkie plecy”), sierpień ’82 w Lubinie, zakatowanie Przemyka, morderstwa księży Popiełuszki, Zycha, Suchowolca i Niedzielaka, a wymieniać można jeszcze dłużej. Nawet gdyby uznać za politykami SLD, panem Latkowskim i kilkoma innymi ważnymi figurami panią Blidę za niewinną ofiarę krwawego reżimu PiS, nie zmieni to faktu, że w kategorii zbrodni, o które warto zapytać, to nie Andrzej Duda, ba nawet nie Jarosław Kaczyński jest hurtownikiem. Pan Tomasz Nałęcz natomiast zapisał się do partii Gomułki, działał w partii Gierka, Kani i Jaruzelskiego i dopiero pod koniec tego ostatniego odkrył w sobie lewicowego reformatora. Jakiś czas więc współtworzył Unię Pracy, by na koniec przytulić się do prezydenta Komorowskiego. Dziś, gdy w jednym ze szpitali o życie walczy postrzelony w głowę górnik historia zatoczyła koło, a pan Tomasz pewnie czuje się o kilkadziesiąt lat młodszy. Tak czy inaczej proponowałbym, by zamiast pytać kogokolwiek o Blidę, spojrzał uważnie w lustro.

Zostawmy jednak trupy w szafie Nałęcza. Zgodnie z przewidywaniami po konwencji Andrzeja Dudy media zajmują się głównie kwestią promptera, którego nie ma, względnie jakichś trzeciorzędnych wpadek językowych – co również dość zabawne, zważywszy na problemy z trudnym językiem, na jakie napotykają ci politycy, którym redaktor Piasecki już dawno niczego nie wypomniał. To nie czasy, by miejsce dziennikarzy czy polityków Platformy były przy szpitalnym łóżku rannego górnika, ci, jak Owsiak słoików, szukają więc promptera. I też im nie idzie, niemniej co szkodzi powtórzyć jeszcze kilka razy. Tylko redaktor Durczok gdzieś się zapodział. Szczęśliwie i tak nikt o niego nie pyta, przynajmniej publicznie.

Tymczasem, aby wszystko wróciło na swoje miejsce, szefem policji został pan, który karierę milicyjną zaczynał w stanie wojennym, przy czym do 1983 roku – w drogówce. Tak czy inaczej, zdobyte wówczas doświadczenia na pewno się przydadzą, zaufanie do policji wzrośnie o kolejne kilkaset procent, a czy za kilka miesięcy znów gdzieś w górach wyluzowani policjanci opowiedzą przypadkowemu słuchaczowi, że strzelało się do górników jak na strzelnicy, a ci fik, i znikali? Cóż, o tym się pewnie nie dowiemy, może przynajmniej sprawę promptera uda się do tego czasu wyjaśnić.
 
 
5
5 (9)

3 Comments

MD's picture

MD
Oczywiście lista ofiar jest znacznie dłuższa, ale chciałbym przypomnieć bestialskie zamordowanie księdza Romana Kotlarza bo ten skatowany przez esbeków kapłan zakończył swoje życie w Radomiu do którego pani Kopacz znacznie chętniej się przyznaje niż do Szydłowca, gdzie przez długie lata pracowała i mieszkała. Zresztą ksiądz Kotlarz swoją posługę kapłańską zaczynał jako wikariusz właśnie w Szydłowcu. A do tego został zamordowany w dekadzie Gierka, która uchodzi za "liberalną" i pełną dobrobytu a głównym powodem zakatowania na śmierć księdza Kotlarza był fakt, że ten miał odwagę stanąć po stronie robotników domagających się godnego życia.
Tomasz A S's picture

Tomasz A S
według profesora "PZPR" Nałęcza zapewne włożył Basi Blidzie w rękę pistolet, a potem zmusił, żeby do siebie strzeliła. Może nawet sam nacisnął spust, skoro ma krew na rękach.smiley
Nałęcz jest historykiem, więc ma na to odpowiednią dokumentację kryminalistyczną i świadków.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>