
O Kamilu Durczoku niestety pisać trzeba, ponieważ to właśnie ten pan odpowiada za medialną tresurę naprawdę dużej części społeczeństwa, tak samo, jak Tomasz Lis czy Adam Michnik. A gdy prędzej czy później ze zdziwieniem odkryjemy, że i w konserwatywnych mediach zdarzają się przypadki kariery według domniemanych Kamilowych standardów to też trzeba będzie o tym pisać.
Tak samo też trzeba brać poprawkę na to, czym jest tygodnik „Wprost” i kim jest pan Latkowski. Niemniej, pamiętając o tym, raczej pytajmy „Po co?”, zamiast wpadać w schemat – niewiarygodne źródło, więc i Durczok, w innych sprawach mający swoje za uszami, w tej jest jedynie niewinną ofiarą szytej grubymi nićmi prowokacji. Krzysztof Feusette pisze, że o ile sprawy molestowania trzeba wyjaśnić, o tyle reszta to jednak życie prywatne, które nie powinno nas obchodzić. Możliwe, tyle tylko, czy pan Durczok w swojej misji dziennikarskiej również nad standardami życia prywatnego Polaków nie pracował? Pytam, bo nie wiem, ostatnie „Fakty” jakie oglądałem, to był właśnie jego debiut w nowej roli. Jeśli pracował, to jednak trochę gorzej się sprawy mają. A nawet gdyby ten wątek wziąć w nawias (są ku temu inne przesłanki, o czym za chwilę), zawsze zostaje choćby sprawa policji, która nie paliła się do podjęcia tematu. Ponieważ jednak zbyt wiele się pewnie nie dowiemy – to nie kontrola alkomatem rolnika lub posła opozycji – wróćmy do pytania „Po co?”
Myślę, że byłem jedną z pierwszych osób, które, w początkowej fazie sprawy, rzuciły hipotezę, że Durczok obrywa za krytyczny wywiad z Ewą Kopacz na temat Śląska. Schemat wyglądał bowiem znajomo: gdy zbyt wielu wątpliwości wobec rządu Donalda Tuska nabrał Marcin Meller, nagle w prasie pojawiły się publikacje o podróżach do Afryki Marcina Kydryńskiego, z mocno zasugerowanym wątkiem pedofilskim. Tak się składa, że towarzyszem tych, opisanych w książce wypraw, był Marcin Meller właśnie. Niektórzy twierdzą, że późniejsze złagodzenie stanowiska i rzucenie premierowi liny ratunkowej w postaci pamiętnego „Śniadania mistrzów” z Hołdysem, Kukizem i Lipińskim, miało z tym pewien związek. Tak więc po pierwszej publikacji „Wprost” o tym właśnie pomyślałem. Ktoś uderza w pieszczocha władzy, więc wysyła czytelny sygnał do środowiska dziennikarskiego, że już naprawdę nie pora na wątpliwości.
Potem kolejna refleksja – czy nie za duże byłyby to jednak straty? Ok, Meller i Durczok to ta sama stacja, ale jednak trochę inna półka. Uderzenie w Durczoka osłabia przecież pozycję „Faktów”, więc z jednej strony całej stacji, z drugiej – całą propagandę partyjno-rządową, poprzez mocne ubłocenie jej czołowej twarzy. Tak więc – może chodzi o osłabienie wartości stacji w chwili, gdy za chwilę ktoś ma ją kupić? Kto? Od lat niektórzy z nas żyją nadzieją, że stację kupi Murdoch i wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się zmieni. Wiary tej nie podzielam (że dużo zmieni, nawet, gdyby kupił), jednak poza konserwatywnym podobno magnatem z USA stacją interesują się również Rosjanie. A pan Sylwester Latkowski, jakby to napisać, nie urodził się w dniu objęcia stanowiska naczelnego, ba, nie urodził się nawet wtedy, gdy zaczął, najpierw z pomocą Sumlińskiego, robić swój film dokumentalny o pedofilach. I tu tkwi kłopot, bo reszta składa się z niedomówień i tajemnic, te zaś mają to do siebie, że na ogół ktoś zna wszystkie odpowiedzi, których my się domyślamy. W Polsce dodatkowo jeszcze dzieje się tak, że tym kimś są Rosjanie. A po cholerę mają przepłacać za jakąś stację telewizyjną?
Tymczasem oddzielną sprawą jest zachowanie mediów, w tym samego „Wprost”. Mam wrażenie, że nawet dziennikarzy spoza mainstreamu temat zbytnio nie interesuje. Czy to źle pojęta solidarność zawodowa, czy strach, czy naiwność – nie mi oceniać. Jednak, gdy czytam Ryszarda Makowskiego, piszącego, ze przecież Durczok jest ładny i bogaty, więc nie miałby powodów, by molestować dziennikarki, czuję się gorzej, niż wtedy, gdy pan Ryszard dla mnie śpiewa. Kto mnie zna, wie, że sprawa jest więc poważna. Czytanie Kłopotowskiego, który zawsze pierwszy jest do obrony ludzi sławnych, którzy wpychają niektóre swe części ciała, gdzie nie trzeba, sobie odpuszczam, rejestruję tylko, że wzywa do zostawienia dziennikarzom (tym razem, mogą być też wybitni reżyserzy) ich życia prywatnego. Inni albo rytualnie się oburzają, albo skupiają się na Latkowskim, zapominając, że to ta sama banda, a zachowanie samej redakcji „Wprost” też budzi – nie pierwszy raz – wątpliwości. Znów zabrakło konkretów, zaś kontynuacja tematu, czyli dorzucenie wątków narkotyków, filmów z konikiem i tajemniczej ucieczki z mieszkania, zaczyna wyglądać na próbę dokonania autkompromitacji, zamiast porządnego dokończenia tematu. Czy więc faktycznie chodziło tylko o pokazanie Durczokowi miejsca w szeregu, jakby ten go doskonale nie znał, czy o obniżenie wartości TVN, które zresztą nie następuje, przynajmniej w skali znaczącej? Czy wreszcie wszystko było tylko po to, by pani Korwin-Piotrowska (ta sama, która zasłynęła tym, że po rzekomej napaści na Wojewódzkiego napisała na swoim Facebooku: „Polska, mieszkam w Polsce....Kuba Wojewódzki właśnie poznał na własnej skórze, co to oznacza. Wstyd, koszmar, zażenowanie. Brak słów i coś trudnego do ogarnięcia. Atak na dziennikarza jest atakiem na wolność słowa i poglądów. Na to, o co walczono i o czym marzono przez tyle lat... A co trzeci Polak, według sondaży, chce głosować na PiS. Pogratulować. Ładnie się bawią. Bardzo ładnie) teraz mogła w tym samym miejscu wyznawać miłość Romanowi Giertychowi? Fakt, boki zrywać, jednak całe to przedstawienie zaczyna być nużące, a z drugiej strony, z powodów, o których wspomniałem, nie za bardzo można je sobie odpuścić.
PS. Wpis ten powstawał równolegle do dyskusji moich kolegów na forum Ad Verecundiam, byłoby nietaktem udawać, że nie była ona w pomocna w zebraniu myśli.
Tak samo też trzeba brać poprawkę na to, czym jest tygodnik „Wprost” i kim jest pan Latkowski. Niemniej, pamiętając o tym, raczej pytajmy „Po co?”, zamiast wpadać w schemat – niewiarygodne źródło, więc i Durczok, w innych sprawach mający swoje za uszami, w tej jest jedynie niewinną ofiarą szytej grubymi nićmi prowokacji. Krzysztof Feusette pisze, że o ile sprawy molestowania trzeba wyjaśnić, o tyle reszta to jednak życie prywatne, które nie powinno nas obchodzić. Możliwe, tyle tylko, czy pan Durczok w swojej misji dziennikarskiej również nad standardami życia prywatnego Polaków nie pracował? Pytam, bo nie wiem, ostatnie „Fakty” jakie oglądałem, to był właśnie jego debiut w nowej roli. Jeśli pracował, to jednak trochę gorzej się sprawy mają. A nawet gdyby ten wątek wziąć w nawias (są ku temu inne przesłanki, o czym za chwilę), zawsze zostaje choćby sprawa policji, która nie paliła się do podjęcia tematu. Ponieważ jednak zbyt wiele się pewnie nie dowiemy – to nie kontrola alkomatem rolnika lub posła opozycji – wróćmy do pytania „Po co?”
Myślę, że byłem jedną z pierwszych osób, które, w początkowej fazie sprawy, rzuciły hipotezę, że Durczok obrywa za krytyczny wywiad z Ewą Kopacz na temat Śląska. Schemat wyglądał bowiem znajomo: gdy zbyt wielu wątpliwości wobec rządu Donalda Tuska nabrał Marcin Meller, nagle w prasie pojawiły się publikacje o podróżach do Afryki Marcina Kydryńskiego, z mocno zasugerowanym wątkiem pedofilskim. Tak się składa, że towarzyszem tych, opisanych w książce wypraw, był Marcin Meller właśnie. Niektórzy twierdzą, że późniejsze złagodzenie stanowiska i rzucenie premierowi liny ratunkowej w postaci pamiętnego „Śniadania mistrzów” z Hołdysem, Kukizem i Lipińskim, miało z tym pewien związek. Tak więc po pierwszej publikacji „Wprost” o tym właśnie pomyślałem. Ktoś uderza w pieszczocha władzy, więc wysyła czytelny sygnał do środowiska dziennikarskiego, że już naprawdę nie pora na wątpliwości.
Potem kolejna refleksja – czy nie za duże byłyby to jednak straty? Ok, Meller i Durczok to ta sama stacja, ale jednak trochę inna półka. Uderzenie w Durczoka osłabia przecież pozycję „Faktów”, więc z jednej strony całej stacji, z drugiej – całą propagandę partyjno-rządową, poprzez mocne ubłocenie jej czołowej twarzy. Tak więc – może chodzi o osłabienie wartości stacji w chwili, gdy za chwilę ktoś ma ją kupić? Kto? Od lat niektórzy z nas żyją nadzieją, że stację kupi Murdoch i wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się zmieni. Wiary tej nie podzielam (że dużo zmieni, nawet, gdyby kupił), jednak poza konserwatywnym podobno magnatem z USA stacją interesują się również Rosjanie. A pan Sylwester Latkowski, jakby to napisać, nie urodził się w dniu objęcia stanowiska naczelnego, ba, nie urodził się nawet wtedy, gdy zaczął, najpierw z pomocą Sumlińskiego, robić swój film dokumentalny o pedofilach. I tu tkwi kłopot, bo reszta składa się z niedomówień i tajemnic, te zaś mają to do siebie, że na ogół ktoś zna wszystkie odpowiedzi, których my się domyślamy. W Polsce dodatkowo jeszcze dzieje się tak, że tym kimś są Rosjanie. A po cholerę mają przepłacać za jakąś stację telewizyjną?
Tymczasem oddzielną sprawą jest zachowanie mediów, w tym samego „Wprost”. Mam wrażenie, że nawet dziennikarzy spoza mainstreamu temat zbytnio nie interesuje. Czy to źle pojęta solidarność zawodowa, czy strach, czy naiwność – nie mi oceniać. Jednak, gdy czytam Ryszarda Makowskiego, piszącego, ze przecież Durczok jest ładny i bogaty, więc nie miałby powodów, by molestować dziennikarki, czuję się gorzej, niż wtedy, gdy pan Ryszard dla mnie śpiewa. Kto mnie zna, wie, że sprawa jest więc poważna. Czytanie Kłopotowskiego, który zawsze pierwszy jest do obrony ludzi sławnych, którzy wpychają niektóre swe części ciała, gdzie nie trzeba, sobie odpuszczam, rejestruję tylko, że wzywa do zostawienia dziennikarzom (tym razem, mogą być też wybitni reżyserzy) ich życia prywatnego. Inni albo rytualnie się oburzają, albo skupiają się na Latkowskim, zapominając, że to ta sama banda, a zachowanie samej redakcji „Wprost” też budzi – nie pierwszy raz – wątpliwości. Znów zabrakło konkretów, zaś kontynuacja tematu, czyli dorzucenie wątków narkotyków, filmów z konikiem i tajemniczej ucieczki z mieszkania, zaczyna wyglądać na próbę dokonania autkompromitacji, zamiast porządnego dokończenia tematu. Czy więc faktycznie chodziło tylko o pokazanie Durczokowi miejsca w szeregu, jakby ten go doskonale nie znał, czy o obniżenie wartości TVN, które zresztą nie następuje, przynajmniej w skali znaczącej? Czy wreszcie wszystko było tylko po to, by pani Korwin-Piotrowska (ta sama, która zasłynęła tym, że po rzekomej napaści na Wojewódzkiego napisała na swoim Facebooku: „Polska, mieszkam w Polsce....Kuba Wojewódzki właśnie poznał na własnej skórze, co to oznacza. Wstyd, koszmar, zażenowanie. Brak słów i coś trudnego do ogarnięcia. Atak na dziennikarza jest atakiem na wolność słowa i poglądów. Na to, o co walczono i o czym marzono przez tyle lat... A co trzeci Polak, według sondaży, chce głosować na PiS. Pogratulować. Ładnie się bawią. Bardzo ładnie) teraz mogła w tym samym miejscu wyznawać miłość Romanowi Giertychowi? Fakt, boki zrywać, jednak całe to przedstawienie zaczyna być nużące, a z drugiej strony, z powodów, o których wspomniałem, nie za bardzo można je sobie odpuścić.
PS. Wpis ten powstawał równolegle do dyskusji moich kolegów na forum Ad Verecundiam, byłoby nietaktem udawać, że nie była ona w pomocna w zebraniu myśli.
(9)
16 Comments
Ostatnio mówiło się raczej...
18 February, 2015 - 19:41
A co do tzw. życia prywatnego Durczoka, to o ile motywy akcji obrończej w wykonaniu różnych kumpli z TVN (Wojewódzki, Korwin-Piotrowska itp.) są oczywiste, to zupełnie niezrozumiałe są dla mnie dziwne podrygi po tzw. prawej stronie. Szczerze mówiąc, to raczej molestowanie jest oskarżeniem niewiarygodnym, bo jeśli zdarzyło się coś naprawdę poważnego, należało to zdokumentować lub pozyskać świadka ekscesu i pędzić zaraz na policję. Natomiast Feusette piszący o prywatnym życiu faceta, który (być może nawet podwójnie uzależniony) co dzień garbuje umysły milionom Polaków - to świadczy wyłącznie o tym, że i po naszej stronie z krytycznym myśleniem bywa kiepsko. Albo że wszyscy są jakoś umoczeni.
Trzeba do końca wyjaśnić sprawę narkotyków i ewentualnych uzależnień erotycznych, własnie to trzeba absolutnie zrobić. Bo jeśli wizję rzeczywistości kreuje ktoś, kto sam przed nią ucieka w prochy i seks, to rzecz w wymiarze jednostkowym jest kuriozalna, ale już choćby w wymiarze funkcjonowania firmy, to po prostu kryminał. Kimś takim można przecież swobodnie sterować, ktoś taki zrobi i powie wszystko, czego mocodawca od niego zażąda. Chyba że mieszkanie na Mokotowie to inscenizacja, ale wtedy trzeba koniecznie zaprosić na scenę reżysera, scenografa oraz sponsorów tego spektaklu.
PS Dobry z Kolegi ikonopiśca :)
Waldemar Żyszkiewicz
@Budyń
18 February, 2015 - 19:43
Fajna notka. Jak zwykle.
18 February, 2015 - 20:49
Utrata twarzy przez dziennikarza jest raczej wątpliwym czynnikiem obniżenia ceny za medium. Raczej obstawiałabym lekki, przejściowy, wzrost - z powodu, że nie tylko gadają, ale nawet pod nazwiskiem.
A już jeśli chodzi o Rosjan, to oni nie bawią się w takie gdy biznesowe. Jak grają, to wystarczy Gudzowatego spytać o syna.
Animelo
19 February, 2015 - 09:16
To znaczy - spytać można, ale...
@ro - spytać
19 February, 2015 - 15:07
Panie Tomaszu
19 February, 2015 - 16:21
A później w wywiadzie nawet nie napomknął, że został wywołany.
@Animela
19 February, 2015 - 16:49
Zgadzam się, że "środowisko pałkarzy medialnych" dostało jasny przekaz możemy was zniszczyć, każdego z was. I to jest właśnie wiadomość dla tzw. dziennikarzy, nie "wychylajcie się."
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Danz
19 February, 2015 - 17:05
Tam jedni drugich starają się
19 February, 2015 - 06:41
Wartość TVN to około 5,5 mld
19 February, 2015 - 14:59
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
19 February, 2015 - 16:55
Swoją drogą, to może jest to jakiś "sugar daddy", któremu Durczok wszedł w drogę. Według poczytnych bulwarówek, Kamil miał straszliwe apetyty wobec każdej nowej stażystki, dziennikarki, itp., itd., która tylko pojawiła się w studiu tefałenu. Sam stosunek Kamila do kobiet to temat na osobną rozprawkę, zwłaszcza jego "wysublimowany i elegancki" język.
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
@Danz
19 February, 2015 - 17:04
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
19 February, 2015 - 18:57
Pozdro.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Zabawna ciekawostka na deser
19 February, 2015 - 20:06
Durczok
19 February, 2015 - 20:24
Durczok pociął się ostro z Jolantą Pieńkowską (poszło o sprawy zawodowe, nie o łóżko) przez co ta musiała odejść z TVN do filialnej, niszowej stacji. Tyle, że Durczok, delikatnie mówiąc, nie przemyślał wszystkiego, bo mężem Pieńkowskiej jest miliarder Leszek Czarnecki. Dla gościa z taką kasą i kontaktami, załatwienie Durczoka to pikuś. No więc, po zebraniu kompromatów, Leszek Czarnecki wynajął sobie Latkowskiego w charakterze "drukarki" do uwalenia Durczoka. To jest po prostu zemsta za zrobienie wbrew małżonce... takie pozdrowienia od pana Leszka.
GG
GG,
20 February, 2015 - 02:16
najważniejszego, czy i na ile KD faktycznie pozostaje uzależniony od prochów
i seksu. Czy (ewentualnie) w apartamencie na Mokotowie urządzono pełną
inscenizację? Czy np. tylko trochę podbarwiono sztafaż w trosce o tabloidy.
Waldemar Żyszkiewicz