
Sporo szczęścia ma prezydent Komorowski, że nikt nie zauważył dzisiejszych obrad Parlamentarnego Zespołu ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza i Jana Olszewskiego. Komisja, która miała, jak ująć to raczył sam marszałek Sikorski „zajebać PiS” rękami posłów Palikota, a która została przez tenże PiS spektakularnie przejęta (tak rzecz w grudniu 2013 opisywało wpolityce.pl: Kilkudziesięciu parlamentarzystów PiS przyszło w środę na inauguracyjne posiedzenie - powołanego przez Twój Ruch - parlamentarnego zespołu ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza. Politycy TR opuścili salę, a działacze PiS wybrali władze zespołu) stała się dziś areną ciekawych, niestety nie dla mediów, wydarzeń. Nie wiem, czy trzeba było czekać z tym na atak Platformy na Biereckiego, a za jego pośrednictwem również na Andrzeja Dudę, niemniej dziś posłowie, łącznie z Jackiem Kurskim, omówili dość wyczerpująco związki pomiędzy prezydentem Bronisławem Komorowskim, związaną z WSI fundacją Pro Civili i Skokiem Wołomin. Ba, wśród dziennikarzy transmitujących to wydarzenie nie było Konrada Piaseckiego, więc nikt nie powiedział łamiącym się głosem „Musimy kończyć” i dzięki temu wskazano również na związki syna prezydenta, Tadeusza Komorowskiego z jedną ze spółek, związanych z ludźmi dawnych służb.
O ile związki Bronisława Komorowskiego z Pro Civili nie są niczym nowym dla każdego, kto śledzi proces i publikacje Sumlińskiego, o tyle nowe są wątki wołomińskie, które zawdzięczamy „aferze Biereckiego”. Marek Suski przypominał, że oficerowie WSI chwalili się w swoim czasie, że pomogą działaczom PO obalić rząd Jarosława Kaczyńskiego i pozbyć się jego brata z Belwederu. Podobny scenariusz ma według Suskiego rozgrywać się i teraz, wygląda jednak na to, że w zamieszaniu politycy Platformy sobie samym podstawili nogę. Teraz cała nadzieja w życzliwych dziennikarzach, którzy upilnują, by nikt się nie potłukł, ani nie pobrudził.
Warto znaleźć trochę czasu i oprócz lektury omówienia posiedzenia zespołu, które ukazały się na razie na niezależnej.pl (wpolityce.pl na razie, czyli do 14:30, nie opublikowało żadnej relacji z tego wydarzenia, posłuchać całości. Warto też zaopatrzyć się w przygotowaną przez zespół prezentację w formie graficznej.
Linki na niezależnej.pl lubią zmieniać adresy, niemniej, gdyby coś nie działało, wtedy pewnie da się znaleźć przez stronę główną. Dla pewności dwa kluczowe fragmenty z wystąpienia szefującego komisji posła Bartosza Kownackiego.
O Pro Civili:
W rzeczywistości jedynym celem fundacji było prowadzenie działalności przestępczej opartej na wyłudzeniach kredytów, podatku VAT, czy sprzedaż nieistniejących towarów oraz praniem brudnych pieniędzy dla Polskich i międzynarodowych grup przestępczych. Grupą tą dowodzili oficerowie WSI Piotr P, ps. „czarny piotruś” vel bentley, Jerzy K. i Marek W. Z uwagi na fakt, iż Piotr P. był oficerem obiektowym Wojskowej Akademii Technicznej, gros jego działań było ukierunkowanych na wyłudzenia z kas tej uczelni. WAT podpisała z fundacją oraz spółkami zarządzanymi przez członków grupy Piotra P. setki niekorzystnych umów, m.in. na kupno nieistniejącego programu komputerowego, na eksploatację złóż żwiru, czy eksploatację nienadającego się do użytku jachtu. Taką usługą był na przykład handel nieistniejącym programem komputerowym „axis”, czy też „united” Programy istniały tylko na papierze, dzięki czemu można było wyłudzać wielomilionowe podatki VAT, przy czym wartość usług dodatkowo zawyżano. Raz ten sam program kosztował 10 tys. zł za licencję, a raz 25 tys. zł. Firmy zamiast pieniędzy dostawały z Wojskowej Akademii Technicznej fakturę, która świadczyła o gwarancji zapłaty. Na tej podstawie firmy związane z fundacją Pro Civili występowały do banków o kredyty. Bank PKO BP stracił w ten sposób około 100 mln zł. Pracownik banku, który współpracował z Piotrem P. zginął w tajemniczych okolicznościach. Następnie jeden z członków grupy został zadźgany nożem, inny zginął w wypadku samochodowym, a kolejny dwukrotnie postrzelił się przypadkowo w brzuch. Łącznie wyłudzono około 400 mln zł, które wytransferowano na Cypr.Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu dopiero po dwudziestu latach od założenia fundacji Pro Civili, tj. w 2014 roku. Do sądu okręgowego Warszawa-Prawa wpłynął w kwietniu 2014 roku akt oskarżenia w tej sprawie wyłudzania kredytów z banków przez firmy współpracujące z Wojskową Akademią Techniczną. Sprawa jeszcze się nie rozpoczęła. Akt oskarżenia obejmuje 10 osób, pracowników uczelni WAT.
Główni oskarżeni to Piotr P., Krzysztof W. i Karol G. Zawiadamiającymi o procederze były poszkodowane banki.
O Tadeuszu Komorowskim:
Dzięki pomocy nadzorowanego przez Bronisława Komorowskiego WSI, Piotr P. i jego grupa działali dalej, także po rozwiązaniu WSI. Prasa donosiła o przejęciu przez nich za bezcen gruntów po fabryce w Ursusie. Dokonano tego za pośrednictwem spółki należącej do adwokata Lwa Rywina, którą wpisano do KRS na kilka dni przed przetargiem na grunty po fabryce. Wymagane wadium wpłaciła z pieniędzy otrzymanych ze spółki należącej do Piotra P., a które to pieniądze pochodziły z kredytu zaciągniętego w SKOK-Wołomin. Ostatecznie spółkę, która kupiła grunty za 94 mln zł sprzedano za 212 mln zł. Konsorcjum, które kupiło grunty wyodrębniono spółkę celową „Med Investments”, której niezwykle dobrze płatną posadę zajął syn Bronisława Komorowskiego – Tadeusz.
Przypomijmę na koniec, że temat fundacji budzi od dawna pewną nerwowość prezydenta Komorowskiego. To właśnie poruszenie tego tematu spowodowało zerwanie rozmowy polityka, wówczas jeszcze marszałka sejmu, z Wojciechem Sumlińskim, która miała miejsce w 2006 roku. Media głównego nurtu przemilczały rozprawę, na której oskarżony o płatną protekcję dziennikarz próbował zadawać pytania prezydentowi, przemilczą wiec zapewne i dzisiejsze posiedzenie. A jednak coś zaczyna przez ten parasol kapać. Afera SKOK Wołomin, która miała zostać wykorzystana do utopienia Biereckiego, a w raz z nim reszty SKOKów, zaczyna uderzać rykoszetem w otoczenie prezydenta. Tymczasem pod koniec kwietnia ma ukazać się poświęcona Bronisławowi Komorowskiemu książka, napisana przez Sumlińskiego. Nie wiem, czy to ta sprawa miała być tym atomowym atakiem na kandydata PiS, mam jednak wrażenie, że postkomunistyczne trepy, w których rękach znajduje się walizeczka z odpowiednim przyciskiem, dawno nie robiły sobie żadnego badania wzroku. Jeśli kolejnym, jeszcze mocniejszym pociskiem przypadkiem rąbną w Belweder, mogą obudzić samego prezydenta. Czy połapie się, że to on, a nie jego poprzednik, ma kłopoty ze ślepymi snajperami?
3 Comments
@Budyń
19 March, 2015 - 15:35
To jest podobnie jak na salonie24. Jest taki bloger Epolitic, który wrzuca notki z gazet o sukcesach w Polsce. Każda z nich, po przyjrzeniu się, okazuje się katastrofą, wałami i przekrętami. Nawet żartuję sobie z niego, że jest ukrytą opcją PiSowską :)
Bingo! :)
19 March, 2015 - 19:56
Tak, to właśnie tak zaczyna
19 March, 2015 - 15:52