„Historia moich niedoli”, czyli Twitter Bronisława Komorowskiego

 |  Written by Ursa Minor  |  1
 
„Historia moich niedoli”, czyli Twitter Bronisława Komorowskiego
Tomasz Adamowicz / FORUM

Lektura prezydenckiego konta na Twitterze już od początku kampanii wyborczej była źródłem wielu cierpień i przyjemności. Bronisław Komorowski zasłynął w internecie z chorobliwej konsekwencji w formułowaniu okrągłych zdań, których semantyczna wartość wynosiła okrągłe zero. Na tym większą desperację jeszcze urzędującego prezydenta wskazuje retoryczna wolta, której dokonał na przestrzeni dwunastu godzin od ogłoszenia sondażowych wyników wyborów.

 

Sprawne posługiwanie się platformami social media stanowi dzisiaj elementarz marketingu politycznego. Twitter, obok Facebooka najpopularniejsze narzędzie, na swoich użytkownikach wymusza maksymalną zwięzłość: tak, aby w regulaminowych 144 znakach zmieścić jak najwięcej treści. Prezydent Komorowski tymczasem postanowił tę tendencję odwrócić, usiłując „ćwierkać” w taki sposób, aby poza kojącym brzmieniem prezydenckiego głosu nie pozostało absolutnie nic:

 

 

 

Sentyment, jaki Komorowski żywi do zgody – i budownicze inklinacje tejże – wyborcom były już doskonale znane od pamiętnej kampanii 2010 r. Wówczas kandydat PO przedstawił się Polakom jako mąż opatrznościowy, jedyna tarcza, która obroni naród przed destrukcyjnym Kaczyńskim. Prezes PiSu – którego złowrogą manifestację stanowi teraz Andrzej Duda – wedle narracji Komorowskiego potrafił budować jedynie podziały i barykady. Przed tymi drugimi prezydent ostrzegał wyborców także teraz.

 

 

 

Jednocześnie prezydent wskazywał na dualny charakter radykalizmu, pisząc:

 

 

 

Nachalne operowanie inżynierską w gruncie rzeczy metaforyką nieraz sprowadzało jednak Komorowskiego na retoryczne manowce, kierując świadomość czytelnika w to mniej więcej miejsce, gdzie przebywają teraz walce budujące zgodę na obwodnicy nieopodal Inowrocławia.

 

Im bliżej było pierwszej tury wyborów, tym więcej niepokoju wkradało się w do bulu przewidywalne wcześniej słowa prezydenta. Jego sztandarowa koncyliacyjność zaczęła nabierać innego wymiaru – to, co niegdyś wyrażało się w takich sloganach:

 

 

 

- zaczęło szukać realnego punktu zaczepienia, przechodząc z kreowania samowykluczającej się mistyki zgody do realnych i popularnych – bardziej, jak się okazało, niż można się było spodziewać – postulatów:

 

 

 

Być może to głęboka samotność wynikająca z faktu bycia kapłanem religii, której nikt nie wyznaje, a być może melancholia mająca źródło w zatroskaniu o losy Polski skłoniła prezydenta w ostatnich dniach kampanii do pewnych smutnych, przewrotnych antycypacji:

 

 

 

Kiedy natomiast stało się wreszcie to, czego nikt się w sztabie prezydenta nie spodziewał – Polacy odrzucili zgodę, wybrali odmęty szaleństwa I radykalizm prowadzący lud na barykady – Komorowski nabrał w płuca nowe powietrze, obwieszczając państwu i światu prawdę, która dotychczas pozostawała nieobjawiona:

 

 

 

Zgoda, okazuje się, niejedno ma oblicze. Realizować może się także w ochoczym przystawaniu na żądania cudzego elektoratu. Kto wie – być może za kilka dni Bronisław Komorowski za pomocą Twittera ogłosi, że należy obalić Republikę Okrągłego Stołu i zlikwidować podatek dochodowy, a tweeta zakończy charakterystycznym „szczęść Boże”?

5
5 (1)

1 Comments

Szary Kot's picture

Szary Kot
różne "brąki", które wypuszczało oficjalne konto prezydenta były powodem do szczerej uciechy dla wielu twitterowiczów albo twitterian, jak sami się często nazywają wink
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>