Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu rozpoczynają zwolnienia. Jest to efekt wykluczenia firmy z przetargu śmigłowcowego. Restrukturyzacja zatrudnienia podyktowana jest koniecznością korekty planów produkcyjnych, a także zmianą polityki właściciela firmy Sikorsky Aircraft Corporation.
W Mielcu wypowiedzenia w pierwszej kolejności otrzyma 52-osobowa grupa pracowników, która ma jakąś alternatywę bądź jest w wieku emerytalnym lub może ubiegać się o świadczenia przedemerytalne. Wiele jednak wskazuje, że ta pierwsza tura nie wyczerpie zwolnień w PZL Mielec. Wszystko wskazuje, że będą kolejne, które obejmą wszystkie grupy pracownicze bez wyjątku.
Zwolnienia to początek szerszej restrukturyzacji produkcji w PZL Mielec, których właścicielem od 2007 r. jest firma Sikorsky Aircraft Corporation należąca do koncernu lotniczo-kosmicznego United Technologies Corporation.
Jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marian Kokoszka, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec, na redukcję zatrudnienia w fabryce nałożyło się kilka spraw, w tym jedna z najważniejszych - przegrany przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii, z którym firma wiązała spore nadzieje.
– Wykluczenie śmigłowca Black Hawk z przetargu, co jak wiadomo, jest sprawą bardzo dyskusyjną, gdzie decydowały niekoniecznie względy merytoryczne to jedna sprawa, a druga wiąże się z wyjściem koncernu Sikorsky z grupy United Technologies Corporation, przy której mają pozostać firmy charakteryzujące się produkcją o wysokiej marży. Natomiast takie firmy jak Sikorsky, które zajmują się produkcją finalną i których zysk waha się na poziomie jednocyfrowego wyniku, nie mieszczą się w tej nowej strategii – wyjaśnia przewodniczący Kokoszka.
Firma szuka oszczędności w działalności swoich poszczególnych zakładów. Nie wiadomo też, jaką decyzję podejmą Amerykanie w sprawie produkcji śmigłowca Black Hawk.
– Niewykluczone, że linia produkcyjna Black Hawka w Mielcu ulegnie likwidacji i zostanie przeniesiona do Turcji, gdzie uruchamiana jest taka linia – dodaje Marian Kokoszka.
Warto bowiem przypomnieć, że w przeciwieństwie do Polski władze tureckie postawiły na Black Hawka, a warunkiem, jaki postawiła Ankara, był istotny udział i uruchomienie produkcji amerykańskich śmigłowców na terenie Turcji. Ewentualna realizacja planów związanych z likwidacją produkcji czarnych jastrzębi w Mielcu zdaniem Kokoszki nie powinna być dla nikogo żadnym zaskoczeniem, bo Amerykanie już wcześniej nie ukrywali, że ewentualna przegrana w przetargu śmigłowcowym może mieć negatywne skutki dla zakładu w Mielcu. To z kolei może kosztować kolejne miejsca pracy dla PZL Mielec, gdzie zatrudnienie znajduje obecnie blisko 2,2 tysiąca pracowników.
– Beneficjentem przetargu powinna być firma, która produkuje taki sprzęt w Polsce i to z punktu widzenia naszej gospodarki nie ulega wątpliwości. Tymczasem okazuje się, że dla polskiego rządu nie ma znaczenia, czy ktoś jak chociażby firma Sikorsky tworzy miejsca pracy i inwestuje ogromne pieniądze w PZL Mielec, natomiast bardziej liczą się mrzonki i mgliste obietnice, które składał Airbus, że w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia stworzy miejsca pracy. Ta firma już raz składała – jak wiemy – niespełnione deklaracje przy okazji przetargu na śmigłowce dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Widać jednak polskie władze nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków – zauważa przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec.
Przypomnijmy, że z przetargu śmigłowcowego wartego ok. 13 miliardów złotych polski rząd odsunął obok PZL Mielec również drugą polską firmę PZL Świdnik należącą do koncernu AugustaWestland. Kuriozalne jest to, że oferty tych firm nie zostały nawet porównane pod względem technicznym z ofertą Airbusa. Dlatego Mielec i Świdnik domagają się unieważnienia wyniku przetargu i powtórzenia całej procedury od nowa.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/137579,pierwsze-zwolnienia-w-pzl-mielec.html
W Mielcu wypowiedzenia w pierwszej kolejności otrzyma 52-osobowa grupa pracowników, która ma jakąś alternatywę bądź jest w wieku emerytalnym lub może ubiegać się o świadczenia przedemerytalne. Wiele jednak wskazuje, że ta pierwsza tura nie wyczerpie zwolnień w PZL Mielec. Wszystko wskazuje, że będą kolejne, które obejmą wszystkie grupy pracownicze bez wyjątku.
Zwolnienia to początek szerszej restrukturyzacji produkcji w PZL Mielec, których właścicielem od 2007 r. jest firma Sikorsky Aircraft Corporation należąca do koncernu lotniczo-kosmicznego United Technologies Corporation.
Jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marian Kokoszka, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec, na redukcję zatrudnienia w fabryce nałożyło się kilka spraw, w tym jedna z najważniejszych - przegrany przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii, z którym firma wiązała spore nadzieje.
– Wykluczenie śmigłowca Black Hawk z przetargu, co jak wiadomo, jest sprawą bardzo dyskusyjną, gdzie decydowały niekoniecznie względy merytoryczne to jedna sprawa, a druga wiąże się z wyjściem koncernu Sikorsky z grupy United Technologies Corporation, przy której mają pozostać firmy charakteryzujące się produkcją o wysokiej marży. Natomiast takie firmy jak Sikorsky, które zajmują się produkcją finalną i których zysk waha się na poziomie jednocyfrowego wyniku, nie mieszczą się w tej nowej strategii – wyjaśnia przewodniczący Kokoszka.
Firma szuka oszczędności w działalności swoich poszczególnych zakładów. Nie wiadomo też, jaką decyzję podejmą Amerykanie w sprawie produkcji śmigłowca Black Hawk.
– Niewykluczone, że linia produkcyjna Black Hawka w Mielcu ulegnie likwidacji i zostanie przeniesiona do Turcji, gdzie uruchamiana jest taka linia – dodaje Marian Kokoszka.
Warto bowiem przypomnieć, że w przeciwieństwie do Polski władze tureckie postawiły na Black Hawka, a warunkiem, jaki postawiła Ankara, był istotny udział i uruchomienie produkcji amerykańskich śmigłowców na terenie Turcji. Ewentualna realizacja planów związanych z likwidacją produkcji czarnych jastrzębi w Mielcu zdaniem Kokoszki nie powinna być dla nikogo żadnym zaskoczeniem, bo Amerykanie już wcześniej nie ukrywali, że ewentualna przegrana w przetargu śmigłowcowym może mieć negatywne skutki dla zakładu w Mielcu. To z kolei może kosztować kolejne miejsca pracy dla PZL Mielec, gdzie zatrudnienie znajduje obecnie blisko 2,2 tysiąca pracowników.
– Beneficjentem przetargu powinna być firma, która produkuje taki sprzęt w Polsce i to z punktu widzenia naszej gospodarki nie ulega wątpliwości. Tymczasem okazuje się, że dla polskiego rządu nie ma znaczenia, czy ktoś jak chociażby firma Sikorsky tworzy miejsca pracy i inwestuje ogromne pieniądze w PZL Mielec, natomiast bardziej liczą się mrzonki i mgliste obietnice, które składał Airbus, że w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia stworzy miejsca pracy. Ta firma już raz składała – jak wiemy – niespełnione deklaracje przy okazji przetargu na śmigłowce dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Widać jednak polskie władze nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków – zauważa przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec.
Przypomnijmy, że z przetargu śmigłowcowego wartego ok. 13 miliardów złotych polski rząd odsunął obok PZL Mielec również drugą polską firmę PZL Świdnik należącą do koncernu AugustaWestland. Kuriozalne jest to, że oferty tych firm nie zostały nawet porównane pod względem technicznym z ofertą Airbusa. Dlatego Mielec i Świdnik domagają się unieważnienia wyniku przetargu i powtórzenia całej procedury od nowa.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/137579,pierwsze-zwolnienia-w-pzl-mielec.html
No votes yet