W poniedziałek sąd po kilku latach zwłoki zajmie się tą sprawą.
W 2012 r. Kiszczak został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Sąd uznał wówczas, że wraz z m.in. Wojciechem Jaruzelskim był on członkiem grupy przestępczej, która aby utrzymać się u władzy, wprowadziła stan wojenny, bezwzględnie dusząc społeczny ruch protestu, jakim była „Solidarność”.
Wyrok nie nabrał mocy ostatecznej, ponieważ obrona Kiszczaka wniosła apelację. Ale sąd nie mógł wyznaczyć terminu jej rozpoznania, ponieważ były szef komunistycznej bezpieki zasłaniał się złym stanem zdrowia i przedstawiał zwolnienia lekarskie. Według biegłych lekarzy z Warszawy, nie mógł on nawet przez kilka godzin przebywać w sądzie, a akurat tylko tyle trwa rozprawa apelacyjna. Wiarygodność tej opinii podważał IPN, który doprowadził do przygotowania nowej opinii przez gdańskich lekarzy.
Uznali oni, że Kiszczak może stawić się w sądzie. Jednocześnie określili aż osiem warunków przeprowadzenia rozprawy apelacyjnej.
– Są to warunki dotyczące zapewnienia mu bezpieczeństwa zdrowotnego w sądzie, typu karetka, lekarz, gdyby się wydarzyło coś zagrażającego jego zdrowiu, jakiś stres, żeby była niezwłoczna pomoc – wyjaśnia sędzia Barbara Trębska, rzecznik sądu apelacyjnego.
Jeden z nich dotyczy także braku obecności na sali publiczności, tak żeby nie denerwować oskarżonego. Zapytaliśmy, czy na sali sądowej będą mogli jednak przebywać przedstawiciele publiczności czy mediów.
– Sąd podejmie decyzję o tym na rozprawie – powiedział nam sędzia Jerzy Leder z sądu apelacyjnego. Dodaje, że sytuacja może być różna.
Należy mieć nadzieję, że Kiszczak w ostatniej chwili nie przedstawi nagle kolejnego zwolnienia lekarskiego. Pytaliśmy o takie okoliczności obrońcę byłego szefa MSW mec. Grzegorza Majewskiego, ale nie uzyskaliśmy komentarza. Adwokat wielokrotnie wcześniej mówił, że jego zdaniem „pan Kiszczak nie jest zdolny do udziału w rozprawie”.
Rozprawa apelacyjna ma się odbyć w poniedziałek, 15 czerwca, w sądzie apelacyjnym w Warszawie na pl. Krasińskich o godz. 10.00, w sali nr 3.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/138761,kiszczak-bez-publicznosci.html
W 2012 r. Kiszczak został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Sąd uznał wówczas, że wraz z m.in. Wojciechem Jaruzelskim był on członkiem grupy przestępczej, która aby utrzymać się u władzy, wprowadziła stan wojenny, bezwzględnie dusząc społeczny ruch protestu, jakim była „Solidarność”.
Wyrok nie nabrał mocy ostatecznej, ponieważ obrona Kiszczaka wniosła apelację. Ale sąd nie mógł wyznaczyć terminu jej rozpoznania, ponieważ były szef komunistycznej bezpieki zasłaniał się złym stanem zdrowia i przedstawiał zwolnienia lekarskie. Według biegłych lekarzy z Warszawy, nie mógł on nawet przez kilka godzin przebywać w sądzie, a akurat tylko tyle trwa rozprawa apelacyjna. Wiarygodność tej opinii podważał IPN, który doprowadził do przygotowania nowej opinii przez gdańskich lekarzy.
Uznali oni, że Kiszczak może stawić się w sądzie. Jednocześnie określili aż osiem warunków przeprowadzenia rozprawy apelacyjnej.
– Są to warunki dotyczące zapewnienia mu bezpieczeństwa zdrowotnego w sądzie, typu karetka, lekarz, gdyby się wydarzyło coś zagrażającego jego zdrowiu, jakiś stres, żeby była niezwłoczna pomoc – wyjaśnia sędzia Barbara Trębska, rzecznik sądu apelacyjnego.
Jeden z nich dotyczy także braku obecności na sali publiczności, tak żeby nie denerwować oskarżonego. Zapytaliśmy, czy na sali sądowej będą mogli jednak przebywać przedstawiciele publiczności czy mediów.
– Sąd podejmie decyzję o tym na rozprawie – powiedział nam sędzia Jerzy Leder z sądu apelacyjnego. Dodaje, że sytuacja może być różna.
Należy mieć nadzieję, że Kiszczak w ostatniej chwili nie przedstawi nagle kolejnego zwolnienia lekarskiego. Pytaliśmy o takie okoliczności obrońcę byłego szefa MSW mec. Grzegorza Majewskiego, ale nie uzyskaliśmy komentarza. Adwokat wielokrotnie wcześniej mówił, że jego zdaniem „pan Kiszczak nie jest zdolny do udziału w rozprawie”.
Rozprawa apelacyjna ma się odbyć w poniedziałek, 15 czerwca, w sądzie apelacyjnym w Warszawie na pl. Krasińskich o godz. 10.00, w sali nr 3.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/138761,kiszczak-bez-publicznosci.html
No votes yet
3 Comments
Czesław Kiszczak prawomocnie
15 June, 2015 - 20:23
Czesław Kiszczak prawomocnie skazany za stan wojenny
Gen. Czesław Kiszczak został prawomocnie skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. Taką decyzję podjął Sąd Apelacyjny w Warszawie. 89-letni dziś Kiszczak został oskarżony przez IPN o udział w "związku przestępczym o charakterze zbrojnym", który na najwyższych szczeblach władzy PRL przygotowywał stan wojenny. O kierownictwo grupy oskarżono gen. Wojciecha Jaruzelskiego (w 2011 r. sąd zawiesił jego sprawę z powodu złego zdrowia - Jaruzelski zmarł w maju 2014 r.).
SA odrzucił twierdzenia obrony, że władze PRL wprowadziły stan wojenny w obawie przed interwencją wojsk Układu Warszawskiego. Stan wojenny był nie tylko nielegalny, ale także szkodliwy z punktu widzenia państwowego, bo na długo zatrzymał procesy demokratyzacji - mówił w uzasadnieniu wyroku SA sędzia Zbigniew Kapiński.
Prokurator pionu śledczego IPN Bogusław Czerwiński mówi o sukcesie IPN (który oskarżał w sprawie) i "w pewnej mierze" polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Od wyroku w zawieszeniu strony nie mogą złożyć kasacji do Sądu Najwyższego. Mogą zaś wystąpić, by złożyli ją: RPO, prokurator generalny lub minister sprawiedliwości. Obrońca Kiszczaka mec. Grzegorz Majewski powiedział PAP, że rozważy zwrócenie się do RPO o taką kasację albo też sam złoży skargę na Polskę do Trybunału w Strasburgu.
Z powodu złego zdrowia 89-letni Kiszczak nie przyszedł do sądu; jest w stołecznym szpitalu MSW na oddziale nefrologii. Według jego obrońcy mec. Grzegorza Majewskiego, Kiszczak ma poważne problemy z nerkami; jedna już nie pracuje.
Sąd uznał, że sam pobyt w szpitalu nie oznacza niemożności zbadania apelacji przez SA, bo Kiszczak nie przedstawił zwolnienia od lekarza sądowego.
W poniedziałek Sąd Apelacyjny w Warszawie nie uznał czynu Kiszczaka za zbrodnię przeciw ludzkości.
W 2007 r. pion śledczy IPN oskarżył dziewięć osób - członków władz przygotowujących stan wojenny oraz Rady Państwa PRL, która formalnie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety (do czego nie miała prawa podczas trwającej sesji Sejmu).
B. I sekretarz KC PZPR, b. premier PRL i b. szef MON gen. Wojciech Jaruzelski został oskarżony o kierowanie "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym", który - według IPN - na najwyższych szczeblach władzy PRL przygotowywał stan wojenny. B. I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania oraz Kiszczak byli oskarżeni o udział w tym "związku przestępczym".
Proces ruszył w 2008 r.; kilku podsądnych zmarło; sprawy innych wyłączano wobec ich złego zdrowia. W 2011 r. sąd zawiesił sprawę 90-letniego wówczas Jaruzelskiego z powodu złego stanu zdrowia (zmarł w maju 2014 r.). Oskarżeni twierdzili, że działali w stanie tzw. wyższej konieczności, wobec groźby sowieckiej interwencji. Prokurator IPN chciał dla Kani i Kiszczaka dwóch lat więzienia w zawieszeniu (groziło im do 8 lat więzienia).
W styczniu 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Jaruzelskiego w celu likwidacji NSZZ "Solidarność", zachowania ustroju komunistycznego oraz osobistych pozycji we władzach PRL. Kiszczaka skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Kanię uniewinniono.
Sędzia Ewa Jethon mówiła w uzasadnieniu wyroku, że w przypadku oskarżonych spełniono wszystkie znamiona "związku przestępczego". Wywodziła, że jakkolwiek dotychczas w orzecznictwie spotykano się z grupami przestępczymi o charakterze mafijnym, popełniającymi pospolite przestępstwa kryminalne, to Kodeks karny przewiduje sankcje dla każdego nielegalnego związku przestępczego - "niezależnie od tego, czy się jest zwykłym obywatelem, czy wysokim funkcjonariuszem państwa".
SO nie podzielił opinii oskarżonych, by działali w stanie wyższej konieczności (który sprawia, że nie ma mowy o przestępstwie) wobec groźby zbrojnej interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Według SO argument o zagrożeniu interwencją używany był instrumentalnie i ex post dla uzasadnienia stanu wojennego. Zdaniem SO oskarżeni mieli świadomość, że wydanie dekretów o stanie wojennym podczas sesji Sejmu byłoby nielegalne.
W 2013 r. SA prawomocnie oddalił apelację IPN od uniewinnienia Kani. Wtedy też badanie apelacji Kiszczaka SA zawiesił z powodu jego złego zdrowia.
W lipcu 2014 r. SA, na wniosek IPN, zlecił jego ponowne badania lekarskie. Biegli uznali, że zdrowie podsądnego "znacznie utrudnia" jego uczestnictwo w procesie, ale nie uniemożliwia tego. Dlatego w kwietniu br. SA podjął proces odwoławczy - obrona była przeciw.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-czeslaw-kiszczak-prawomocnie-skaza...
Pietrzak o wyroku w sprawie
15 June, 2015 - 21:48
Pietrzak o wyroku w sprawie Kiszczaka: Wymiar sprawiedliwości to są osobne grupy przestępcze. Ten wyrok to kpiny. WYWIAD
Fot. Blogpress
— mówi w rozmowie z portalem w Polityce.pl Jan Pietrzak.
wPolityce.pl: Czesław Kiszczak usłyszał wyrok w sprawie stanu wojennego. Sąd skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Karę bezwzględnego więzienia, i to na trzy lata usłyszał jakiś czas temu były szef CBA Mariusz Kamiński. Jak Pan ocenia różnice w ocenie działań tych ludzi?
Jan Pietrzak: Obie te sprawy to są kpiny ze zdrowego rozsądku. Gen. Kiszczak powinien usłyszeć inny wyrok, Mariusz Kamiński powinien dostać medal, a nie wyrok. To, co dzieje się w sądach, jest absurdalne. Niestety mam marny osąd tego, jak działa polskie sądownictwo. Tam są jakieś grupy przestępcze. Sądy to jedna taka grupa, prokuratura to druga grupa. Komornicy trzecia. Wymiar sprawiedliwości to są osobne grupy przestępcze, przez nikogo nie wybierane, nie kontrolowane, pod wpływem zapewne służb i powiązań rządowych.
Zapadają jednak przecież również sprawiedliwe wyroki.
Wyroki to jedynie wierzchołek góry lodowej, w tę pozytywną czy negatywną stronę. Jednak często zdarzają się tak straszne wygłupy, że czara goryczy się przelewa i wszyscy w mediach łapią się za głowę, co dzieje się z sądownictwem. Widać upadek wymiaru sprawiedliwości, i na szczeblu zwykłego człowieka i na poziomie osądzania gangsterów.
Czego Pan oczekiwałby od wyroku w sprawie Kiszczaka? Jaki wyrok powinien usłyszeć?
Oczekuję w tej sprawie sprawiedliwości. On powinien naprawdę zostać osądzonym. Jednak trudno mieć zaufanie do wyroków i procesów. Pamiętamy przecież, że on nie został osądzony przez dziesiątki lat. To sytuacja absurdalna te jego procesy. Nie mam pojęcia, jaki wyrok Kiszczak powinien usłyszeć. On ma tyle nagromadzonych spraw, że trudno powiedzieć. To, co się w tej sprawie dzieje, nie ma jednak nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości w normalnym państwie.
W Pana ocenie komunistyczni zbrodniarze powinni siedzieć w więzieniu? Czy już czas na „odpuszczenie” im?
Już dawno należało tych ludzi osądzić. To jest oczywiste, że ludzie, którzy na to zasłużyli, powinni zostać ukarani. To wiadomo. Mamy obecnie w Polsce całą grupę ludzi wyjętych spod prawa. Spadkobiercy z PRL-u są wyjęci spod prawa. Nawet najbardziej zbrodnicze działania nie zostały osądzone. Niestety w mojej ocenie to jest już nie do odrobienia.
Dlaczego?
Nie mamy wymiaru sprawiedliwości, więc musimy zacząć rekonstrukcję wymiaru sprawiedliwości. Jeśli jakiś rząd zacznie to robić, to może wtedy wróci w Polsce prawdziwe sądownictwo.
http://wpolityce.pl/polityka/256146-pietrzak-o-wyroku-w-sprawie-kiszczak...
Płużański: Wyrok na Kiszczaka
15 June, 2015 - 21:50
Płużański: Wyrok na Kiszczaka to dobry krok, ale on powinien siedzieć. Marzy mi się nowa Bereza Kartuska dla komunistów. WYWIAD
Fot. PAP/Tomasz Gzell
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Tadeusz Płużański.
wPolityce.pl: Czesław Kiszczak został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu w procesie dotyczącym stanu wojennego. Jak Pan ocenia to orzeczenie?
Tadeusz Płużański: Trzeba się cieszyć, że wyrok z pierwszej instancji został utrzymany, jednak szkoda, że jest to wyrok w zawieszeniu. To psuje obraz sprawy. Szef komunistycznej bezpieki powinien zostać skutecznie skazany. Powinien odpowiedzieć w więzieniu za swoje zbrodnie. Dla mnie pozostanie on zbrodniarzem komunistycznym, który ma wiele na sumieniu.
Nie czas mu odpuścić?
Przecież on cały PRL był związany ze służbami specjalnymi powołanymi przez obce mocarstwo i jemu służące. Od czasów powojennych Kiszczak był funkcjonariuszem zbrodniczej Informacji Wojskowej, ma też na sumieniu ofiary „nieznanych sprawców” z czasu stanu wojennego i późniejszych lat. To są ofiary Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego, bo to oni odpowiadali za to państwo. Wyrok na Kiszczaka, choć w zawieszeniu, mam nadzieję, że pozwoli na inne spojrzenie na tych „generałów”. W mojej ocenie to są generałowie sowieccy. Oni służyli obcemu mocarstwu.
Jakie skutki może mieć ten wyrok?
Liczę, iż Czesław Kiszczak po śmieci nie będzie żegnany tak, jak gen. Wojciech Jaruzelski, z państwowymi honorami, na Powązkach Wojskowych. Liczę, że ten proces otworzy również drogę do sądzenia innych żyjących funkcjonariuszy komunistycznego państwa. Ich żyje jeszcze wielu. Żyją wciąż członkowie WRON, żyją ludzie aparatu represji, wymiaru sprawiedliwości, czyli komunistycznego bezprawia. Tym ludziom w większości nic się nie stało. Może ten wyrok stanie się impulsem dla osądzenia sprawców zbrodni komunistycznych.
Wyrok na Kiszczaka oznacza, że ewentualne zgromadzone przez niego materiały kompromitujące ważnych dla III RP ludzi zostały już zneutralizowane?
To jest pytanie, które stawiane jest od dawna. Pamiętamy wywiad dla „Super Expressu”, w którym Kiszczak wręcz groził, że ma haki na wiele wpływowych osób i będzie z nich korzystał. Sugerował, żeby mu nie podskakiwać, bo on może jeszcze zaszkodzić. Sądzę, że jednak to nie zrobiło wrażenia. Okazało się, że to Kiszczak choć trochę powinien się obawiać. Mimo grubej kreski, mimo ustaleń Okrągłego Stołu, choć minimalna sprawiedliwość może spotkać tego typu osoby. To jest na pewno dobry znak. Do tej pory bowiem Polska była chyba jedynym krajem byłego bloku wschodniego, w którym przywódcy komunistyczni pozostawali całkowicie bezkarni. Ba, w III RP oni nawet mogli się cieszyć rolą niemal celebrytów, byli zapraszani na salony. To był ewenement. Wyroku na Kiszczaka świadczy o tym, że III RP trochę krytyczniej spojrzała na tych, którzy wyrządzili tyle zła Polakom.
Co z tymi osobami powinno się dziś dziać? Z jakiego rozwiązania Pan byłby zadowolony?
Mi marzyłaby się nowa Bereza Kartuska dla komunistów. Wyrok na Kiszczaka może być w tej sprawie przełomem. Przypomnę, że w wolnym i niepodległym państwie polskim, jakim była niewątpliwie II RP, komuniści byli wsadzani do więzień, siedzieli w Berezie Kartuskiej. Oni byli osadzani za wrogą i zbrodniczą ideologię, która miała rozsadzić państwo polskie i je zlikwidować, zaś z drugiej strony byli wsadzani za pospolite przestępstwa. Bowiem wielu z nich było po prostu kryminalistami.
Dziś powinno być tak samo? Nie za ostro?
Sądzę, że jeśli III RP chce nawiązywać do II RP, powinna zastanowić się, czy miejscem dla zbrodniarzy komunistycznych nie powinna być nowa „Bereza Kartuska”. Tam można by zamknąć Kiszczaków i innych komunistycznych zbrodniarzy, jak również tych, którzy powtarzają komunistyczną propagandę. Tu można by wymienić wielu dziennikarzy, ale również choćby Joannę Senyszyn, która ośmieliła się nazwać naszych Żołnierzy Wyklętych bandytami. Zarówno dla propagandystów komunistycznych, jak i dla zbrodniarzy komunistycznych potrzebna jest Norymberga, a potem czas na nową Berezę…
http://wpolityce.pl/polityka/256134-pluzanski-wyrok-na-kiszczaka-to-dobr...