Czego nie wiemy o przeszłości Dukaczewskiego? Te akta miały nigdy nie wypłynąć [niezalezna.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  5
 
Czego nie wiemy o przeszłości Dukaczewskiego? Te akta miały nigdy nie wypłynąć - niezalezna.pl
foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Znalezione w Centralnym Archiwum Wojskowym akta personalne żołnierzy Zarządu II Sztabu Generalnego, w tym ulubionego eksperta TVN ds. wojskowych Marka Dukaczewskiego, zostaną przekazane do IPN – poinformował rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej.
 
„W związku z informacją przekazaną Ministrowi Obrony Narodowej przez Pełnomocnika ds. Reformy Archiwów Wojskowych dr. hab. Sławomira Cenckiewicza, że w Centralnym Archiwum Wojskowym znaleziono akta personalne żołnierzy Zarządu II Sztabu Generalnego (w tym m. in. Marka Dukaczewskiego) podlegające przekazaniu do IPN, minister Antoni Macierewicz zapewnia, że wszystkie archiwalia, o których traktuje ustawa o IPN z 18 października 2007 r. (Dz.U.2013.1388, Art. 29a. 1.) zgodnie z prawem zostaną niezwłocznie przekazane do archiwum IPN” – podano w komunikacie MON.
 
Cenckiewicz na początku stycznia został pełnomocnikiem Ministra Obrony Narodowej ds. Reformy Archiwów Wojskowych oraz pełniącym obowiązki dyrektora Centralnego Archiwum Wojskowego. „Ludzie tacy jak gen. Dukaczewski powinni straszyć́ w rezerwatach postkomunizmu – mówił w 2004 r. poseł Platformy Obywatelskiej Konstanty Miodowicz. Odkryte w Centralnym Archiwum Wojskowym akta personalne Marka Dukaczewskiego, które nie miały ujrzeć́ światła dziennego, jedynie to potwierdzają̨ – podkreśla na łamach „Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz.
 
Życiorys Marka Dukaczewkiego został również opisany w książce naszych publicystów – Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza – „Resortowe dzieci. Służby”. W publikacji czytamy m.in.:
 
Po przejściu w 1989 r. kursu w GRU w Moskwie mjr Dukaczewski był już odpowiednio przygotowany i wiosną 1990 r. został wyznaczony na attaché wojskowego w Norwegii, czyli szefa rezydentury w Oslo.
 
Nazwisko Dukaczewskiego pojawia się również w archiwach Stasi, do których dotarł brytyjski wywiad MI6. Obok gen. Bolesława Izydorczyka i Konstantego Malejczyka Dukaczewski figuruje jako jeden z szefów WSI, „bezpośrednio zaangażowanych w działalność wywiadowczą przeciwko Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym już po upadku komunizmu w Polsce”.
 
Dukaczewski dwa miesiące przed katastrofą smoleńską wraz z innymi żołnierzami Wojskowych Służb Informacyjnych utworzył Stowarzyszenie „Sowa”, którego został pierwszym prezesem (sprawuje tę funkcję do dziś). Zgodnie ze statutem jest to stowarzyszenie „żołnierzy rezerwy i w stanie spoczynku oraz pracowników byłych Wojskowych Służb Informacyjnych, a także innych wojskowych i cywilnych służb specjalnych, członków ich rodzin i osób identyfikujących się z tym środowiskiem”.


http://niezalezna.pl/75680-czego-nie-wiemy-o-przeszlosci-dukaczewskiego-...
5
5 (3)

5 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Dukaczewski: "Komu i czemu służą takie publikacje?" Tak były szef WSI odpowiada na ujawnienie jego świadectwa ukończenia moskiewskiego kursu GRU już po upadku komunizmu


fot. tvn24.pl/wPolityce.pl
fot. tvn24.pl/wPolityce.pl

Jestem przekonany, że ludzie szkoleni w służbach wojskowych byli profesjonalistami. Ludzie służb, którzy zachowali pewną ciągłość między PRL a III RP, pracowali zawsze w interesie kraju i byli do tego odpowiednio przygotowani. Ocena, że nie byli, jest oceną własną pana Cenckiewicza

— broni się Marek Dukaczewski w rozmowie z portalem „Onet.pl”. Były szef WSI otrzymał dziś mocny cios, bowiem dr hab. Sławomir Cenckiewicz opublikował w tygodniku „Do Rzeczy” świadectwo potwierdzające udział Dukaczewskiego w kursie GRU w Moskwie, który rozpoczął się… w lipcu 1989 r., a więc po formalnym upadku komuny.

Historyk dowiódł korzystając z nieznanych dotąd dokumentów, że po powrocie z Moskwy przełożeni Dukaczewskiego wysłali go do Norwegii, gdzie miał rozpoznawać potencjał NATO. Przebywał tam do 1992 r.

Prezentował się jako patriota i profesjonalista, mówił o samooczyszczeniu WSI z ludzi dawnego reżimu. (…) Jednak o swoim kursie w GRU nigdy nie wspominał. Wpisywał się tym samym w praktykę WSI, które ukrywały sowieckie szkolenia i kursy oficerów tej służby

— napisał dr hab. Cenckiewicz, który także na Twitterze opublikował moskiewskie świadectwo gen. Dukaczewskiego:

Na „Onet.pl” Dukaczewski broniąc się wykorzystuje nawet osobę nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego do ataku na Cenckiewicza.

Warto podkreślić tutaj, że o służbach wiele panowie Macierewicz i Cenckiewicz mieli do powiedzenia w trakcie procesu likwidacji WSI. Pan Cenckiewicz pełnił wówczas funkcję szefa komisji i w mojej ocenie był on współautorem raportu, do którego aneksu nie chciał opublikować nawet Lecha Kaczyński - gdy miał taką możliwość pełniąc funkcję prezydenta Polski.

No i uderza w modne ostatnio w jego środowisko tony:

To, co dzisiaj obserwujemy, to kolejny spadek pozycji Polski na arenie międzynarodowej, a to powoduje satysfakcję nie w Waszyngtonie czy Londynie, a właśnie na Kremlu. Komu i czemu służą takie publikacje?

 

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/280165-dukaczewski-komu-i-czemu-sluza-...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Akta Dukaczewskiego. Trzeba w końcu zedrzeć kostiumy z komunistycznych agentów i zwyczajnych pajaców

 


Fot.screenshot/YT/TVP Info
Fot.screenshot/YT/TVP Info

Nieżyjący już poseł PO Konstanty Miodowicz mówił o nim i jego kolegach z Wojskowych Służb Informacyjnych jako o „kontyngencie pomocniczym dla sowieckiego GRU i KGB”.

To stwierdzenie w zasadzie nie pozostawia wątpliwości z kim mamy nieprzyjemność w sensie obecności generała Marka Dukaczewskiego w życiu publicznym. Pamiętać bowiem należy, że WSI swoje korzenie miały także w  Informacji Wojskowej, która wprost była organem sowieckiego Smiersza.

Generał WSI udziela się również często w tak zwanych mediach głównego sortu, kiedyś także w telewizji publicznej. Tymczasem, kontynuując dawną wypowiedź Miodowicza:

Tacy ludzie jak generał Dukaczewski powinni straszyć w rezerwatach postkomunizmu.

Można się oczywiście sprzeczać, czy Dukaczewski ma występować w tym skansenie jako kustosz, czy może raczej jako eksponat, ale to przecież nie zmienia postaci rzeczy.

Jednak nie jest to wcale oczywiste w III RP, gdzie Dukaczewski pełnił wysokie funkcje w służbach specjalnych, wojsku i w polityce pod egidą prezydenta Kwaśniewskiego. Także później nie zniknął z życia publicznego za sprawą niesławnego ugrupowania Palikota, które go sobie szczególnie upodobało na mentora i doradcę. Do tego stopnia, że w pewnej chwili rekomendowano tego szkolonego w sowietach agenta jako eksperta do sejmowej komisji służb specjalnych.

Były szef WSI gości w mediach głównego sortu jako ekspert od służb, obronności, honoru, umiłowania ojczyzny, a nawet od bohaterstwa wojennego i w czasach pokoju. Można się od niego dowiedzieć, czy pułkownik Kukliński był podwójnym agentem oraz czy Macierewicz jest patriotą. Jednym słowem autorytet moralny pełną gębą.

Jeśli weźmiemy pod uwagę przeszłość tego typa, to jest to proceder porównywalny z sytuacją, gdy generał Jaruzelski w stanie wojennym pouczał Polaków, na czym polega demokracja i praworządność. W obecnych czasach dochodzi jednak dodatkowy element, a mianowicie bezczelności mediów, które go wykorzystują.

Fakt przedstawiania komunistycznego agenta jako eksperta od wyżej wymienionych wartości jest po prostu kpiną z Polaków i Polski. Stacje, które go zapraszają, pokazują tym samym narodowi obsceniczny gest środkowego palca. Dukaczewski jako ekspert od polskiej racji stanu jest wręcz ucieleśnieniem bezczelności medialnego establishmentu III RP, wykreowanego z ubecką pomocą.

Dlatego tak ważne jest ujawnienie akt personalnych odnalezionych ostatnio w Archiwum Wojskowym. Być może to pozwoli zedrzeć raz na zawsze kostiumy patriotów z bolszewickich agentów i zwyczajnych pajaców.

autor: Stanisław Januszewski

http://wpolityce.pl/polityka/280040-akta-dukaczewskiego-trzeba-w-koncu-z...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Akta Zarządu II do IPN 

Odnalezione w Centralnym Archiwum Wojskowym akta byłego szefa WSI Marka Dukaczewskiego trafią do IPN.

W CAW odnaleziono także inne akta personalne dotyczące funkcjonariuszy komunistycznego wywiadu wojskowego z Zarządu II, który przekształcił się potem w WSI. „W związku z informacją przekazaną Ministrowi Obrony Narodowej przez Pełnomocnika ds. Reformy Archiwów Wojskowych dr. hab. Sławomira Cenckiewicza, że w Centralnym Archiwum Wojskowym znaleziono akta personalne żołnierzy Zarządu II Sztabu Generalnego (w tym m. in. Marka Dukaczewskiego) podlegające przekazaniu do IPN, minister Antoni Macierewicz zapewnia, że wszystkie archiwalia, o których traktuje ustawa o IPN (...) zgodnie z prawem zostaną niezwłocznie przekazane do archiwum IPN” – zapewnia w komunikacie Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy MON.

Historycy wcześniej wielokrotnie podkreślali, że archiwum wojskowe faktycznie blokuje udostępnianie materiałów historycznych szczególnie dotyczących LWP i służb specjalnych.

Jak podkreśla na portalu dorzeczy.pl szef CAW prof. Cenckiewicz, Dukaczewski już po wyborach 1989 r. „szkolił się w instytucji wywiadu wojskowego ZSRS. Następnie został wysłany do Norwegii, żeby rozpoznać potencjał NATO”. Z dotychczasowego życiorysu byłego szefa WSI wynikało, że w sierpniu 1989 r. uczestniczył w kursach GRU w Moskwie, a w okresie 1990-92 był attaché wojskowym w Norwegii.

Akta Dukaczewskiego powinny się znajdować w tzw. zbiorze zastrzeżonym w IPN, skupiającego archiwalia przekazane przez ABW (dawniej UOP), AW oraz SKW i SWW (wcześniej WSI). Jednak odnaleziono je w CAW.

IPN podkreśla, że do normalnego udostępniania trafia coraz więcej materiałów archiwalnych dotyczących wysokich rangą funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki. „Wśród najciekawszych materiałów, jakie w minionym roku zostały udostępnione badaczom i dziennikarzom, znajdują się akta osobowe funkcjonariuszy i teczki oficerów zewnętrznych b. Departamentu I MSW, m.in. Wojciecha Czerniaka, Mariana Zacharskiego, Bogdana Libery, Piotra Wrońskiego, Henryka Bosaka, Janusza Luksa, Aleksandra Makowskiego, Andrzeja Derlatki, Sławomira Petelickiego czy Eligiusza Naszkowskiego” – podkreśla Agnieszka Sopińska-Jaremczak, rzecznik prasowy IPN . Akta te zostały wyłączone właśnie z tzw. zbioru zastrzeżonego.

– Dla historyków badających najnowsze dzieje Polski dokumenty te mogą stanowić nieocenione źródło informacji – stwierdził prezes IPN dr Łukasz Kamiński.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/151601,akta-zarzadu-ii-do-ipn.html
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Kto ukrywał akta Dukaczewskiego? Będzie zawiadomienie do prokuratury

Kto ukrywał akta Dukaczewskiego? Będzie zawiadomienie do prokuratury - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Instytut Pamięci Narodowej złoży zawiadomienie o możliwości popełnia przestępstwa w sprawie ukrywania akt generała Marka Dukaczewskiego. - Pismo trafi do prokuratury jeszcze w tym tygodniu - powiedział w rozmowie z portalem telewizjarepublika.pl dziennikarz Cezary Gmyz.

Tekst dotyczący przeszłości generała Dukaczewskiego ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy”. Informowaliśmy o tym wczoraj w tekście Czego nie wiemy o przeszłości Dukaczewskiego? Te akta miały nigdy nie wypłynąć.

Historyk i szef Centralnego Archiwum Wojskowego Sławomir Cenckiewicz ujawnił, że już po wolnych wyborach w 1989 roku Marek Dukaczewski szkolił się w instytucji wywiadu wojskowego ZSRS (GRU), a następnie wysłano go do Norwegii, gdzie miał rozpoznać potencjał NATO.

Cezary Gmyz, dziennikarz śledczy „Do Rzeczy” i TV Republika ustalił, że jeszcze w tym tygodniu pion archiwalny IPN przygotuje zawiadomienie o przestępstwie dotyczące ukrywania teczki Dukaczewskiego, ponieważ jego akta personalne powinny znajdować się nie w CAW, lecz w zbiorze zastrzeżonym IPN.

- Do momentu publikacji raportu z likwidacji WSI nikt nie przyznawał się do kursów odbywanych w KGB lub GRU. W moim przekonaniu tacy ludzie nigdy nie powinni służyć w armii wolnej Polski

- mówił na antenie TV Republika Sławomir Cenckiewicz.

A tak sprawę Dukaczewskiego podsumowali na twitterze internauci:





http://niezalezna.pl/75725-kto-ukrywal-akta-dukaczewskiego-bedzie-zawiad...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Dukaczewski, "janczar komuny" z sowieckim dyplomem pod pachą. Tekst Cenckiewicza powinien zakończyć medialną karierę b. szefa WSI. Czas odejść do "rezerwatu postkomunizmu"?


Fot. wPolityce.pl/TVP Info
Fot. wPolityce.pl/TVP Info

Prof. Sławomir Cenckiewicz w głośnej książce „Długie ramię Moskwy” opisał historię wojskowych służb specjalnych PRL. Wykazał, że struktury te nie były profesjonalnymi służbami wywiadowczymi, że nie miały sukcesów na tym polu. Działały za to dość sumiennie, by bronić reżimu komunistycznego i umacniać władzę komunistów, dorabiając przy tym na boku. Warto mieć w pamięci tę książkę, gdy czyta się ostatni artykuł historyka. W „Do Rzeczy” opisuje on nieznane wcześniej materiały na temat gen. Marka Dukaczewskiego, byłego szefa WSI. Dukaczewski nie tylko okazuje się człowiekiem w pełni lojalnym wobec komunistycznego państwa nastawionego na walkę z Polakami, ale również osobą zupełnie nieprofesjonalną.

Cenckiewicz opisując ścieżkę kariery Dukaczewskiego wskazuje m.in. na opinie na jego temat. Wynika z nich jednoznacznie, że Dukaczewski był oceniany źle jako oficer wywiadu, efekty jego pracy były na niskim poziomie. Widząc cytaty przytoczone przez autora tekstu można wręcz pytać, czy nie utrzymywano go w służbie głównie przez postawę „ideologiczną” i zaangażowanie partyjne. Jak pisze Cenckiewicz nawet w czasie stanu wojennego wprowadzonego przez juntę Jaruzelskiego Dukaczewski „wykazywał się postawą patriotyczną, zaangażowaniem w walce o socjalistyczne wartości naszego ustroju. Bardzo aktywny i oddany pracy społecznej i partyjnej”. W ocenie Cenckiewicza Dukaczewski wiedział, że swoje ogólne oceny, które utrzymywały się na wysokim poziomie, zawdzięcza zaangażowaniu partyjnemu. Dukaczewski od lat młodzieńczych prezentował postawę jednoznacznie wspierającą reżim komunistyczny.

Marek Dukaczewski jawi się niczym janczar komuny od najmłodszych lat oddany sprawie PRL… Stał się reprezentantem typowej resortowej rodziny

— wskazuje Cenckiewicz, opisując kolejne kroki na drodze socjalistycznej kariery Dukaczewskiego.

Zakorzenienie Dukaczewskiego w ideologii komunistycznej i strukturach partii musiało być duże, skoro przechodzono do porządku dziennego nad wynikami jego pracy np. w Waszyngtonie. Centrala oceniała jego prace i materiały przysyłane słabo. Jednak na Dukaczewskiego wciąż patrzono jako na perspektywicznego oficera. Widocznie był dla komunistycznych służb ważny. Na tyle ważny, że w czasie transformacji zadbano o niego. Prof. Cenckiewicz publikuje dokument poświadczający, że gen. Dukaczewski odbył kurs GRU w ZSRS. Kurs ten zorganizowano… w sierpniu 1989 roku, gdy Polska weszła już na drogę przemian ustrojowych. W czasie gdy Polska zaczynała swoją powolną drogę do struktur zachodnich Dukaczewski brał udział w kursie sowieckim, kontynuował współpracę ze strukturami, które wiązały Polskę w dominację sowiecką i dławiły niepodległość i suwerenność.

Jak pisał w 2004 roku Jarosław Jakimczyk we „Wproście” Dukaczewski nie był jedynie szeregowym kursantem.

Generałowie Dukaczewski i Izydorczyk (do niedawna dyrektor Zespołu Koordynacji Przedsięwzięć Partnerstwa dla Pokoju w NATO) musieli się cieszyć zaufaniem Sowietów, bo zgodzili się oni, bo zostali starszymi grupy kursantów. A starsi grupy utrzymywali ściślejszy kontakt z nadzorcami z  tzw. akwarium (potoczna nazwa centrali GRU pod Moskwą) niż pozostali adepci

— pisał dziennikarz. TU artykuł „Wprost” z 2004 roku.

Na niebezpieczeństwo związane z obecnością Dukaczewskiego na kursach GRU wskazuje Raport Macierewicza.

Organizowanie przez GRU i KGB kursów dla żołnierzy krajów bloku wschodniego ukierunkowane było na zdobycie wiedzy na temat uczestników kursów, ich nałogów i przyzwyczajeń, stworzenia ich profili psychologicznych i na poszerzenie wiedzy o składzie kadrowym służb

— czytamy w Raporcie. Można więc przyjąć, że obecność Dukaczewskiego w Moskwie wiąże się ze zbieraniem na niego materiałów, które mogły służyć do nacisków i szantażowania.

Raport Macierewicza wskazuje, że „kadra perspektywiczna”, jak oceniano również Dukaczewskiego, była kierowana na kursy w specjalnym celu.

Według danych posiadanych przez Komisję Weryfikacyjną na sowieckie kursy wysłano oficerów, co do których planowano, iż po zmianach politycznych obejmą w nowych służbach specjalnych stanowiska kierownicze (oraz agenturę wpływu)

— pisze dokument.

W przypadku Dukaczewskiego ta teza się sprawdziła, został szefem WSI, a wcześniej wysłano go do Norwegii. Zaskakująca jest zbieżność dat. Dukaczewski w sierpniu 1989 roku odbył kurs GRU, zaś już w marcu 1990 roku rozpoczął przygotowania do objęcia stanowiska w Norwegii, gdzie miał m.in. rozpoznawać potencjał NATO. Czy trafił tam dzięki obecności na kursach GRU? Kto zdecydował o jego wysłaniu do Norwegii, a także do Moskwy? Czy to ta sama osoba?

Generał Dukaczewski był oceniany dobrze, jako działacz partyjny, przyjmował ideologie komunistyczną. W książce „Różne barwy WSW”, którą wydał gen. Pacek, gen. Czesław Kiszczak opisuje Dukaczewskiego, jako zaufanego i perspektywicznego oficera, z którym najważniejsi generałowie PRL-u wiązali duże nadzieje. Okazuje się, że Dukaczewski zasługuje w pełni na słowa, które powiedział o nim nieżyjący już poseł PO Konstanty Miodowicz.

Ludzie tacy jak gen. Dukaczewski powinni straszyć w rezerwatach postkomunizmu

— mówił Miodowicz w 2004 roku.

przypadku Dukaczewskiego ideologiczne zapatrzenie w komunizm wiązał się z daleko posuniętą słabością merytoryczną. Po latach dała one fatalne skutki w postaci działalności WSI, które pełne były patologii i działań z pogranicza aktywności gangsterskiej. Gen. Dukaczewski był szefem WSI, ale nie tylko nie miał żadnych merytorycznych sukcesów, ale dodatkowo nie przeciął patologii widocznych w WSI.

Po latach gen. Dukaczewski przyznaje, że nie widzi nic złego w szkoleniu GRU, jakie odbył.

Jestem przekonany, że ludzie szkoleni w służbach wojskowych byli profesjonalistami. Ludzie służb, którzy zachowali pewną ciągłość między PRL a III RP, pracowali zawsze w interesie kraju i byli do tego odpowiednio przygotowani. Ocena, że nie byli, jest oceną własną pana Cenckiewicza

— twierdzi dziś Dukaczewski i zaznacza, że kurs GRU „to żaden powód do wstydu”.

Trudno o lepsze podsumowanie działalności Dukaczewskiego. Po zmianach geopolitycznych, wyrwaniu się Polski z dominacji sowieckiej, po zakończeniu okresu okupacji dla Dukaczewskiego szkolenia sowieckie i kontakty z sowieckimi służbami nie są powodem do wstydu. Zapewne nie są nim również fakty wskazujące, że za Dukaczewskim nie stoją żadne sukcesy w pracy służb. Jest on człowiekiem nieprofesjonalnym, który nie może niepodległej Polsce dawać gwarancji lojalności i wiarygodności, jako oficer służb tajnych. Materiał opublikowany przez „Do Rzeczy” powinien zakończyć karierę Dukaczewskiego w mediach. Już dziś nikt nie może udawać, że nie wie kim jest były szef WSI.

Dukaczewski jest jednym z najczęściej promowanych w III RP oficerów WSI. Jego promowanie jest jednak szalenie niebezpieczne. On nie jest profesjonalistą, a dodatkowo związał życie zawodowe z ideologią i polityką komunistyczną. Polska i Europa Środkowa staje się w coraz bardziej widoczny sposób rozgrywana przez Rosję, więc promowanie takich osób, jak Dukaczewski jest tym groźniejsze.

Gdy Polska rozpoczynała drogę na Zachód, Dukaczewski jechał na szkolenie do GRU. W którą stronę będzie dziś kierował opinię publiczną?

CZYTAJ TAKŻE:

Prof. Andrzej Zybertowicz: Rosyjska agentura wpływu swobodnie działała w kluczowych polskich mediach

Zybertowicz do Wielowieyskiej i Kalisza: Media publiczne zachowują się, jakby wypowiedziały wojnę swojemu państwu! „Czy pani upomniała się, gdy Komorowski plątał się w zeznaniach w Belwederze?”

http://wpolityce.pl/polityka/280287-dukaczewski-janczar-komuny-z-sowieck...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>