O szansach Andrzeja Dudy

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  13
Głównym zarzutem, który jak dotąd wobec Andrzeja Dudy formułują media głównego nurtu, ale również, sporadycznie, niezależni komentatorzy, jest fakt, że jest on osobą słabo rozpoznawalną. Niektórzy zakładają więc, że kandydat PiS na prezydenta nie tylko nie wejdzie do drugiej tury wyborów, lecz również poniesie dotkliwą porażkę w pierwszej. Daleki jestem od hurraoptymizmu i przesadnej wiary zarówno w polskie społeczeństwo, jak i osoby, odpowiedzialne za liczenie głosów, a jednak mam wrażenie, że niektórzy z tych, których nie posądzałbym o złą wolę, za wszelką cenę szukają minusów. Są w tych poszukiwaniach tak zdeterminowani, że i potencjalne plusy wolą uznać za zagrożenia. Czy nierozpoznawalność w kraju, w którym wszyscy są jak najgorszego zdania o klasie politycznej rzeczywiście jest bowiem kłopotem? Pozwolę sobie się nie zgodzić.

Zbyt często analitycy i komentatorzy próbują przypisać swój sposób myślenia całej reszcie społeczeństwa, później zaś są z reguły bardzo zdziwieni. Jednak raz na sto przypadków uda im się coś przewidzieć – wtedy triumfalnie rzucają „A nie mówiłem?” i przystępują do formułowania kolejnych 99 nietrafionych prognoz. Gdy czytam sobie o nierozpoznawalnym, słabym kandydacie PiS nie mogę nie przypomnieć sobie, że kilka miesięcy temu to samo czytałem o Jacku Sasinie, który miał być tak źle dobranym kandydatem na prezydenta Warszawy, że część specjalistów wieszczyła mu walkę nie o drugą turę, a o trzecie miejsce. Jak wiemy, wyszło trochę inaczej i Sasin najpierw wszedł do drugiej tury w sytuacji, gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz była według wielu skazana na wygraną już w turze pierwszej, potem zaś zdobył 41% głosów. 41% głosów w mieście, w którym w wyborach parlamentarnych PiS zdobył 27%, wynik trochę gorszy od średniej krajowej. Platforma w tym samym czasie wynik ogólnopolski w stolicy poprawiła o 10%. Przegrana pozostaje przegraną, jednak naprawdę trudno jest nie widzieć różnicy – również pod kątem utrzymania lub zniechęcenia wyborców – między całkiem niezłym wynikiem w drugiej turze, a spektakularną porażką w turze pierwszej i ostatniej.

Sądzę, że Andrzej Duda ma spore szanse, by drogę Sasina powtórzyć i to z jeszcze lepszym wynikiem, gdyż do dyspozycji będzie miał przecież również te regiony kraju, w których polityczne sympatie są o wiele bardziej wyrównane lub wręcz bardziej sprzyjają Prawu i Sprawiedliwości. Czy to starczy, żeby wygrać? No cóż, pozostawię to bez odpowiedzi. Na pewno starczy, by rzucić kilka złośliwych uwag wobec dzisiejszych analityków, wierzących w sondażowe 10, 15 czy też 17%. Ja wiem, że nie każdy chce tę oczywistość zobaczyć, a o to, byśmy jej nie zobaczyli, stara się bardzo wielu możnych politycznego i medialnego półświatka, niemniej w sytuacji tak ostrego podziału społeczeństwa, osiągnięcie wyniku niższego niż 1/3 głosów przez PiS(i min. połowy przez całą opozycję, licząc komunistów, otoczenie JKM i narodowców, oraz PSL, choć nie sądzę, by jego kandydat, ponoć "rozpoznawany" osiągnął znaczący wynik) wydaje mi się w pierwszej turze niemożliwe.

Składa się na to wiele procesów, w tym te, które w niektórych okolicznościach trudno uznać za dobre, tu akurat mogą odegrać pozytywną rolę – oczywiście z punktu widzenia PiS. Po pierwsze – przywiązanie do dużych i sprawdzonych marek. Po drugie – obawa przed utratą głosu. Po trzecie, choć wiem, że tu się państwo zdziwią, pewien konformizm. Konformizm osoby, która posiadając swoją wizję świata i zachowując wierność własnym przekonaniom zawsze pójdzie za najsilniejszym graczem, gwarantującym minimum zbieżności swojej polityki z jego – wyborcy - poglądami (mówię jednak o wyborcy na tyle świadomym, by nie nabrać się na wujowy konserwatyzm prezydenta Komorowskiego). Wreszcie – i tu nie wiem, czy to przypadek, czy jednak w PiS znalazł się ktoś sprytniejszy, niż udaje, Duda jest całkiem atrakcyjny dla przeciętnego zjadacza newsów, który polityką interesuje się tak, że się właściwie nie interesuje. No, wie, że Tusk był z Platformy i był dobry, a Kopacz jest niedobra i chyba jest z PiS. Albo wie, że Kaczyński rządzi, bo często widzi go w telewizji. Dudy w telewizji zaś zbyt często nie widzi – i bardzo dobrze. Czyli to ktoś nowy, spoza rozdania, do tego młody, przystojny, z ładną żoną. Czyli akurat tyle, ile się wymaga od polityka.
A że ktoś o minimalnie wyższym politycznym IQ wie, że jest już jakiś Duda, to chyba szef „Solidarności”? Partie co wybory wystawiają na swoich listach różnych Tusków, Marcinkiewiczów, Ziobrów i jest to (co nie świadczy o nas jako społeczeństwie najlepiej) na tyle opłacalne, by trwać. Jeśli więc ktoś odda swój głos na Dudę z „Solidarności” lub nawet na Dudę, producenta wędlin – i tak będzie to policzone tam, gdzie trzeba. Tragifarsa? Owszem, ale tak to działa – i tyle o nierozpoznawalności.

Co więcej, całe tegoroczne wybory prezydenckie zaczynają jawić się na pojedynek nierozpoznawalnych ze zgranymi. Ogólne zniechęcenie do polityki może dać tym pierwszym o wiele większe szanse, niż życzyliby sobie zwolennicy trwania dzisiejszego stanu rzeczy. Gdyby byłoby inaczej, nie poświęcano by pani Ogórek tyle samo uwagi, co – w swoim czasie – o wiele mocniejszemu przecież Cimoszewiczowi. Do Dudy natomiast najwyraźniej niespecjalnie jest się o co przyczepić, stąd sięga się po manipulację lub cały czas powtarza, że to ten facet, którego nikt nie zna. Niech powtarzają. Druga strona powinna zadbać, by, dla odmiany, tego drugiego ludzie poznali aż za dobrze. Nagłośnienie sprawy lasów to krok w bardzo dobrym kierunku.
5
5 (4)

13 Comments

Obrazek użytkownika Animela

Animela
Ja oczywiście kibicuję Andrzejowi Dudzie, choć sama wolałabym, aby kandydatem był Mariusz Kaminski lub Witold Waszczykowski. Z wielu względów, pisałam o tym kilkakrotnie, nie chce mi się powtarzać.
Moim zdaniem, Sasin w wyborach prezydenckich poniósł druzgocącą klęskę - głównie z powodu bardzo słabej kampanii wyborczej. Obecna prezydent Warszawy ma tak ogromny elektorat negatywny (nawet spośród wyborców PO), że przegranie nią zakrawa na cud.
Sondaże to lepiej zostawić na boku ..
Jeśli PiS przypilnuje wreszcie liczenia głosów i zrobi jakąś kampanię wyborczą, to Duda drugą turę ma pewną - i wygrać może.
Obrazek użytkownika Krzysztof Karnkowski

Krzysztof Karnkowski
Nie wiem, czy piszesz z Warszawy, czy spoza Warszawy, niemniej nie widzę tu tego elektoratu negatywnego (tzn widzę, ale przeważa elektorat obojętny - vide frekwencja podczas referendum, pisałem o tym w swoim czasie sporo) i wydaje mi się, że nie było można ugrać niczego więcej ponad to, co zostało w wyborach osiągnięte. Co nie zmienia faktu, że w wyborach ogólnopolskich wypadałoby uwzględnić Twoje postulaty z ostatniego zdania.
Pozdrawiam.
Obrazek użytkownika Animela

Animela
bo mieszkam pod, a pracuję w.
Negatywny elektorat obecnej prezydent jest po prostu faktem. Obracam się w towarzystwie tzw. MWzWM (często niezbyt młodych) i to jest widoczne jak na dłoni.
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Całkowita zgoda. Większość z mieszkańców Warszawy (nie mylić z warszawiakami) jest zadowolona z tego, że żyje na zielonej wyspie dobrobytu. Dojazdy do pracy nie sa aż tak znowu uciążliwe, jest metro itp. O koszty nikt nie pyta. O tym i o wielu nietrafionych inwestycjach dowiemy się za kilka lat, gdy sytuacja budzetu miasta będzie opłakana. Ale to za jakiś czas. A na razie to miasto siedzi na pieniądzach i nic nie wskazuje na to, aby to sie miało zmienić.
Obrazek użytkownika Animela

Animela
bo mieszkam pod, a pracuję w.
Negatywny elektorat obecnej prezydent jest po prostu faktem. Obracam się w towarzystwie tzw. MWzWM (często niezbyt młodych) i to jest widoczne jak na dłoni.
Obrazek użytkownika Jonathan

Jonathan
pożadana byłaby przedwyborcza koalicja wszystkich ugrupowań wystawiających kandydatów. Oczywiście nie mam tu na myśli ani PO, ani PSL. Oni umiejętność "liczenia" posiedli w stopniu aż nadto biegłym.
A co do kandydata PiS - pierwszym krokiem na drodze do zwycięstwa jest szczera wola wygrania. To to, czego nie było 5 lat temu.

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Obrazek użytkownika Jonathan

Jonathan
nie będzie. Spece od wizerunku p.rezydenta nie są idiotami.

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Oczywiście, że żadnej debaty nie będzie, każde zdanie wygłoszone przez Bula w czasie debaty, to potencjalne -1% w wyborach prezydenckich.
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika Tomasz A S

Tomasz A S
Można przebijać się z takim zderzeniem wizerunków innymi sposobami.

Nawet korzystając z tabloidów.
Obrazek użytkownika Max

Max
A wiecie, że PKW zapowiedziała, że jeśli system informatyczny nie będzie działał (a nie bedzie, cudów nie ma), zamierza liczyć głosy "ręcznie"? W Excelu.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>