To, że ktoś jest światowej sławy artystą, 
o niczym nie świadczy. Można być wszak 
światowej sławy zbirem – pisze 
w liście otwartym do Obywateli Kultury 
poeta i eseista

 |  Written by Ursa Minor  |  0

Szanowni Obywatele Kultury, moi współobywatele,

Nisko się Wam kłaniam. Osoby, które osobiście znam, serdecznie pozdrawiam.

Mniej więcej tydzień temu na Facebooku i zapewne w innych komunikatorach społecznych pojawił się Wasz „List do Prezydenta RP w sprawie odwołania w Poznaniu spektaklu Golgota Picnic w reżyserii Rodriga Garcii".

Wolność artysty

Dramaturgia wydarzeń jest dzisiaj, w ponad tydzień po publikacji Waszego listu, spora. Podpisów pod Waszym listem jest już zapewne ponad 8 tys. W teatrach w Polsce trwa akcja publicznej prezentacji spektaklu. Towarzyszą jej modlitewne protesty katolików. Nowa minister kultury, cytowana przez „Gazetę Wyborczą", stawia problem następująco:

„Dzieje się coś bardzo ważnego, co po raz kolejny przywraca temat granic wolności artysty. Najważniejsza jest autonomia twórców, prawo do wypowiedzi artystycznej, wolność słowa i prawo organizatorów, kuratorów wystaw do programowania działań artystycznych – zgodnie z ich sumieniem i wolą – przy świadomości istnienia takich, a nie innych zapisów prawa karnego".

Słowa te są charakterystyczne. Zgadzam się z panią minister, że coś bardzo ważnego się dzieje w Polsce. Że nie tylko obecnie artykułowane treści, ale i działania ludzkie dotykają kwestii wolności wypowiedzi artystycznej. Ale zarazem przecież widzę w owej opinii pani minister pewne typowe dla współczesnego dyskursu o sztuce skrzywienie perspektywy.

Przedstawionej przez panią minister wizji nadrzędności autonomii twórców i kuratorów można bowiem przeciwstawić w sposób naturalny prawo odbiorców sztuki do oporu wobec propagowania przez artystów i ich kuratorów wartości, które naruszają dobro tychże odbiorców.

Wolność artysty nie może być przecież bezwzględna i ograniczana wyłącznie przez prawo. Powtarzam te oczywistości także po to, aby uświadomić Państwu, pani minister i przy okazji sobie, że Urząd Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie jest powołany jedynie do tego, aby stać na straży autonomii artysty, wolności słowa i prawa organizatorów itp. Gdybyśmy tak jednostronnie pojmowali zadanie urzędnika, mielibyśmy do czynienia ze swoistą redukcją zadań jego urzędu, a w ministerstwie można by było upatrywać jakiegoś nowego rodzaju urzędu kontroli publikacji i widowisk, tyle że działający w interesie twórców i kuratorów.

Ale Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie powinien być rzecznikiem lobby artystyczno-menedżerskiego.  Sądzę, iż jego funkcja powinna być bardziej pojemna, szersza, uwzględniająca horyzont społeczny odbioru sztuki.

Gejów obrażać nie wolno

Jednym ze znaczących aspektów zarysowanego wyżej konfliktu jest linia „Gazety Wyborczej". Wcale się nie dziwię. Medium to ma swój polityczno-kulturowy program i go realizuje. Ma do tego prawo. Robi, co uważa za stosowne. A jednak użyję wyświechtanego i nadużywanego (chociaż prawdziwego) argumentu i zapytam prostacko: gdyby jakieś dzieło naruszało wartości ważne dla środowiska gejowskiego czy innego – jak to się ujmuje – „dyskryminowanego", to „GW" też tak stanowczo stawałaby w obronie wolności artysty?  Czy jej czytelnicy nie zapałaliby jednak świętym oburzeniem?

Niniejszym bowiem chciałem wyjaśnić wszystkim moim znajomym i nieznajomym, którzy podsyłają mi do podpisania swój szlachetny apel: „Kultura musi być chroniona przed cenzurą, ignorancją i przemocą z taką samą siłą, z jaką broni się ojczyzny przed zniewoleniem. Podpisz i Ty!", czemu mój podpis nie będzie widniał pod Waszym listem.

Nie wiem ilu, ale pewnie sporo, może i większość z Was, którzy ów list podpisali, w chwili jego podpisywania – podobnie zresztą jak wasi adwersarze – „Golgoty Picnic" nie widziało.

Zapewne po obejrzeniu spektaklu nie macie już szans, aby swój podpis wycofać. Ale się zastanówcie, szczerze zajrzyjcie w swoje wnętrza, nie zasłaniajcie się wyższą koniecznością, względami towarzyskimi itp.

Żeby było jasne, chcę mówić o sobie – czemu, otrzymawszy ów list, wstrzymałem się z podpisem.(...)

http://www.rp.pl/artykul/9157,1121749-Dlaczego-nie-bronie---Golgoty-Picn...

5
5 (2)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>