Transgenderowa kampania z okazji wiedeńskiej imprezy Life Ball spotkała się z oburzeniem i protestami obywateli w całej Austrii. Plakat z transgenderową wizualizacją wywołał masowe protesty w Wiedniu. W Austrii od tygodnia trwa antygenderowa kampania, która zmobilizowała już 300 tys. osób. Oburzeni Austriacy wyrażają swój sprzeciw wobec promocji dewiacji oraz jawnego bluźnierstwa w miejscach publicznych.
Oprócz sprzeciwu Austriacy zachęcają do bojkotu koncernu Billi i Rewe, który objął patronatem prowokacyjną i antychrześcijańską kampanię promującą pornografię. Austriacy mobilizują się w ruch samoobrony, zamalowują bluźniercze plakaty i mówią dość genderowej deprawacji dzieci i młodzieży.
Impreza Life Ball, która jest ponoć największym wydarzeniem charytatywnym w Europie ma uświadamiać obywatelom Austrii (i nie tylko) tragiczne żniwa, jakie zbierają śmiertelny wirus HIV i choroba AIDS. Rzecznik prasowy koncernu Billa/Rewe wyjaśniał, że w tym roku kampania Life Ball ma na celu redukcję przenoszenia śmiertelnego wirusa HIV z matki na dziecko i odwołał się do prawa do „wolności artystycznej”. Ponadto przekaz artystyczny, jaki zaprezentował David LaChapelle (twórca plakatu promującego wydarzenie) odnosi się, zdaniem rzecznika Billi do faktu, że „miłość i piękno przekraczają granice płci. Chodzi o tożsamość i wyjątkowość każdego człowieka, niezależnie od płci, wyglądu, czy cech zewnętrznych, a nie o samą seksualność”.
Plakat promujący imprezę Life Ball 2014 w swej koncepcji składa się z dwóch części. Na obrazie, którym zaklejono stolicę Austrii widzimy nagich „Adama” i „Ewę” w raju. Przy czym na pierwszej części plakatu widnieje naga „Ewa” i Adamopodobny obiekt, a na drugiej części, prawie to samo, Adamopodobny obiekt leży w trawie bez zmian, ale „Ewie” (wciąż nagiej) przylepiono męski członek. Podpis ma tłumaczyć to dziwo. „Jestem Adam. Jestem Ewa. Jestem JA”. Innymi słowy makabryczna prowokacja.
Billa/Rewe nie zdystansowała się do „dzieła” promującego imprezę. Widać strach przed mniejszością ekstremistów seksualnych jest większy niż przed oburzoną większością. Jednak reprezentanci większości zapowiedzieli już, że więcej w supermarketach Rewe i Billi kupować nie będą. Zobaczymy zatem, jak długo pseudotolerancja zastępować będzie zdrowy rozsądek i zimną kalkulację ekonomiczną.
Do plakatu nie chcą się również zdystansować linie Austrian/Lufthansa.(...)http://www.naszdziennik.pl/swiat/77826,antygenderowa-kampania-w-wiedniu....