Obecna agresja na Krym jest bankructwem wschodniej polityki zagranicznej rządu Donalda Tuska, którą współtworzyli także Radosław Sikorski oraz Bronisław Komorowski. Od 2008 r. polscy decydenci podporządkowali interesy narodowe doraźnej i czasowej polityce „resetu” Unii Europejskiej i Baracka Obamy wobec Rosji.
Wschodnie inicjatywy i działania rządu Tuska były nastawione na stworzenie wrażenia odprężenia, kooperacji i zacieśnienia więzów z Moskwą. W tym celu reaktywowano pod egidą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, praktycznie nie funkcjonującą instytucję, Polsko-Rosyjską Grupę do Spraw Trudnych. Min. Sikorski w Sejmie w 2008 r. stwierdził wyraźnie:
My, Polacy, podobnie jak inni członkowie Unii Europejskiej, uważamy, że zaufanie obu stron tej współpracy wzrosłoby, gdyby opierało się na wspólnie respektowanych wartościach. Skoro jednak Rosja upiera się przy swoim systemie wartości, zasadzającym się na własnych tradycjach i kodach kulturowych, wówczas oparcie współpracy unijno-rosyjskiej na uzgodnionych „regułach gry“ musi nam wystarczyć.
Do tego przekazu odwoływało się stwierdzenie Premiera Donalda Tuska – w duchu realizmu, w miejsce nieskutecznego nieprzejednania – że „będziemy współpracować z Rosją, taką, jaką ona jest” Polsko-rosyjskie mechanizmy współpracy i dialogu, takie jak Komitet Strategii Współpracy, Forum Dialogu Obywatelskiego, Grupa do Spraw Trudnych są gotowe, przynajmniej po polskiej stronie. Dajmy im szansę.
W konsekwencji rząd Tuska definitywnie zerwał z projektem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego budowy instytucji i kooperacji na zasadzie wielostronnych umów między państwami byłego bloku sowieckiego.
Konsekwencją polskiej odmiany polityki „resetu” było np.: próby przemilczania przez elity Platformy Obywatelskiej zbrodni w Katyniu, brak działań w tej sprawie na forum międzynarodowym, cicha rezygnacja rządu Tuska z tarczy antyrakietowej, dążenie do marginalizacji Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z kształtowania polityki międzynarodowej, a wreszcie wyeliminowanie otoczenia Prezydenta z organizacji wizyty w Katyniu.
Nawet tragedia w Smoleńsku nie wywołała w rządzie Tuska refleksji dyplomatycznej i geopolitycznej. Władze państwa w dalszym ciągu prowadziły politykę wschodniego „resetu”, w ten nurt wpisała się także nowa Kancelaria Prezydenta.
Należy podkreślić, że po 10 kwietnia 2010 r. polityka wschodniego „resetu” odniosła szereg wymiernych „sukcesów” – zgoda na ruch bezwizowy z obwodem kaliningradzkim, negowanie przez rząd PO imperialnych aspiracji Moskwy, nieustanne konsultacje Sikorski-Ławrow, rozwój tzw. wymiany kulturalno-historycznej, stworzenie nowych instytucji (np. Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia). Należy również pamiętać, że od kilku lat to właśnie prezydent Komorowski oraz min. Sikorski prowadzili politykę wprowadzanie Wiktora Janukowycza na forum europejskie. Przez kilka lat podobne działania dyplomacja rządu PO prowadziła w stosunku do rządów Aleksandra Łukaszenki.
Polityka wschodniego „resetu” była realizowana także w sferze bezpieczeństwa. To nowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej jeszcze w maju 2010 r. rozpoczął konsultacje ze swoim odpowiednikiem w Rosji Nikołajem Patruszewem. W następnych miesiącach BBN rozpoczął prace analityczno-doradcze w zakresie przeorientowania dotychczasowej strategii bezpieczeństwa. Nowe oceny, zapisy i opisy sytuacji Polski w tych dokumentach usuwały de facto zagrożenie ze strony Rosji.
Praktyczne działania w zakresie bezpieczeństwa i obronności podjęły inne organa odpowiedzialne za tę sferę. Przykładem są choćby inicjatywy Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która zdecydowała się na podjęcie współpracy z „partnerem” z Rosji, tworząc swoisty „specjalny kanał współpracy”.(...)
http://wpolityce.pl/artykuly/75724-piotr-baczek-bankructwo-wschodniego-r...