
#1
- Babinko, te grzyby sa trujace!
- A... Nieszkodzi. Nie dla siebie zbieram, a na sprzedaz.
Powyzszy dowcip wyczerpuje zapas humoru na dzis, bo temat raczej powazny. Ale, by lepiej zilustrowac to co mam do napisania, pogderam sobie co nieco, bez widocznego skladu i ladu. Oraz rymu i taktu. I w ogole bez puszczania perskiego oka.
#3
Kierowca taksowki wyglada jak pies z kreskowki Disneya. Biale wasiska, krzaczaste brwi, sznurek czy cos na ksztalt obrozy podpiety pod broda. No i turban. Z ktorego ten sznurek wyrasta. Zreszta trudno powiedziec, widac to kiepsko, bo zwiesil brode na piersi i spi. Poniewaz jedziemy autostrada, w granicach zblizonych do predkosci dozwolonej, postanawiam go wybudzic. Nastepne pol godziny zabawiam go rozmowa, chce tego czy nie. Mowa jest o wszystkim, od malzenstw z milosci (koncept nieco niezrozumialy dla Sikha) do jazdy motocyklami. No bo on okazuje sie zagorzalym motocyklista, a ja chce dotrzec na lotnisko zywy. I stad pytanie o to jak on to robi, wszak nie widzialem kaskow zdolnych pomiescic taka brode, wasy i turban. "A, widzi pan, odpowiada szarmancko, my, z powodow religijnych, jestesmy postawieni ponad prawem i nie musimy uzywac kaskow."
#9
Czasami miewam okresy wegetarianstwa. Tak, wiem, ze wielu z was sie wdraga na sama mysl, i zaraz pomysli "Ach, wiedzialem, n0str0m0 to lewak!". Zeby wam nie ulatwiac, dodam, ze choc sam nie praktykuje, to zupelnie nie uwazam yogi za dzielo szatana. Tak tylko to napisalem, dla wiekszego efektu, bo poza tym nie ma to nic do rzeczy. A miesa nie jadam, bo kiedys bylem chory i mnie przekonano, i przestalem, i wyzdrowialem. A co. Do dzis nie jadam, okresowo, bo mi sie po prostu czasem nudzi. Zupelnie naturalne jest rowniez to, ze od czasu do czasu mam na miecho ochote wielka, i pomimo, ze tak naprawde z miesem to to nie ma juz duzo wspolnego, szarpie z polek plastykowe tacki z zawinietymi w bialko litrami chemikaliow i lekarstw. Z nalepka przedstwiajaca szczesliwego prosiaczka. I biegne do kasy, placic u pani... muzlumanki. Kiedys sie zapytalem, jak to jest, ze ona tego sie w ogole dotyka. Miesa. Swinskiego. "A, bo my wszyscy mamy dyspense. Na czas pracy".
#11
Stoimy na klatce schodowej i jaramy. Bo kiedys jaralem, a to pomaga w miedzyludzkich zblizeniach. Palacze po prostu nie potrafia tak, no, w milczeniu. Wiec ona (napisze, ze sliczna, bo i tak tego nie zweryfikujecie, a poza tym, ze miala strasznie ostro zakonczone kly, tez filmowo, ale troche bardziej powaznie niz z animowanej dobranocki) nie miala defektow. Wprost przeciwnie. Jaralem z nia w przerwach w pracy... na kazdy temat. "Wiesz, mowi mi, zaaresztowano mnie raz." Robi sie ciekawie. Bo ona jest Malajka, a to oznacza mniejszosc rasowa, no i byc moze walke, jak nie klas, to chociaz o rasowe rownouprawnienie. Wiec dopytuje, zainteresowany. Zreszta, dopytywalbym i bez zainteresowania, z powodow, ktorych nie zlicze. "No, zaaresztowal mnie MUIS, za to, ze kupowalam w McDonaldzie". Ale przeciez on jest koszerny, to znaczy halalny... Podnosze ze zdziwienia brew. Na dodatek MUIS to przeciez organizacja muzulmanska a nie jakas tam policja. No chyba, ze sie myle... "Mylisz sie, odpowiada, MUIS ma oddzial policji obyczajowej, a nam nie wolno zblizac sie do pokarmu w czasie dnia, w swietym miesiacu, Ramadanie".
Trzy przyklady z wielu, gwarantuje wam, ze prawdziwe. Trzy przyklady, ktore przychodza mi na mysl, gdy ogladam jak rozwija sie historia mamy madzi versja 2.0 (poprawiona). Bo, ze "taniec z Chazanem" jest to po czesci zaslona dymna dla sytuacji jeszcze bardziej ambarasujacych, to sprawa jasna. Ale, jak zauwazyli to koledzy, sprawa jest glebsza, siega do fundamentow walki o ksztalt cywilizacji, moralnosci i religii. Jednak, prawo - to prawo. Religia - rzecz swieta. Grzech...
A jesli o tym mowa, to opowiesc czwarta. Bardzo osobista.
#16
Moja zona zaczela krwawic w trzecim miesiacu ciazy. Natychmiast udalismy sie do jej lekarza, ktory oznajmil zagrozona ciaze i na koniec dlugiego wywodu - zasugerowal aborcje. Zona spojrzala na niego i bez najmniejszego wahania powiedziala "To grzech". Zupelnie bez zazenowania, ze moze to archaiczne slowo, ze koncept nienowoczesny. Grzech dla niej byl i jest rzecza wazniejsza niz "obciach". "Grzech" jako symbol negujacy kulture, prawo i moralnosc byl natychmiast i bez zbednej straty czasu odrzucony. I to byl koniec dyskusji. Grzech przegral. Bogu dzieki.
A teraz troche wymadrzalstwa.
Deklaracja wiary lekarzy jest nic nie wartym swistkiem papieru i nie ma sie co o nia spierac, lub wyc z rozpaczy, ze ktos podpisal. Obowiazuja przepisy, procedury i ustalone przepisami normy. Jesli lekarz pracuje w szpitalu, musi sie dostosowac do szpitalnych norm i przepisow, w koncu to szpital bedzie sadzony, jesli dany lekarz cos spartoli w pracy. Jesli dany lekarz chce inaczej interpretowac prawo - niech zaklada swoja wlasna klinike i tam robi co chce. Jesli to niemozliwe, zamiast podpisywania oswiadczen o moralnosci, niech lekarze sie skrzykna, napisza petycje, zbiora tysiace podpisow i zmienia prawo. Tak to wyglada w rzeczywistosci. Dzialania posrednie - to tylko bicie piany.
I jeszcze jedno.
#22
Znow opis przyrody, znow Singapur, ale warto byscie to wiedzieli. "Przystanek Golgota" nie przeszedlby tu z powodow urzedowych. Albowiem jednym z bardzo mocno egzekwowanych praw jest tu zakaz obrazania uczuc religijnych. A takie przedstawienie kwalifikowaloby sie ponadto do paragrafu jeszcze grozniejszego - podburzania do rozruchow na tle religijnym... A na marginesie dodam, ze powaga urzedu nie dopuszcza wyboru kalek moralnych (typu skopcy lub chocby pijacy) do funkcji posla na sejm. Ze o zdrajcy nie wspomne. Czy nawet osobie siejacej niezgode.
Na to wszystko sa tu paragrafy. A kary sa tu potezne.
Wszystko da sie zalatwic legalnie. Tylko potrzeba jest dobrej woli by dobre prawo ustanowic. Nawet jesli wladze trzeba przejac sila, lub scementowac ja w ten sposob - tak jak to wlasnie zrobiono w Singapurze.
- Babinko, te grzyby sa trujace!
- A... Nieszkodzi. Nie dla siebie zbieram, a na sprzedaz.
Powyzszy dowcip wyczerpuje zapas humoru na dzis, bo temat raczej powazny. Ale, by lepiej zilustrowac to co mam do napisania, pogderam sobie co nieco, bez widocznego skladu i ladu. Oraz rymu i taktu. I w ogole bez puszczania perskiego oka.
#3
Kierowca taksowki wyglada jak pies z kreskowki Disneya. Biale wasiska, krzaczaste brwi, sznurek czy cos na ksztalt obrozy podpiety pod broda. No i turban. Z ktorego ten sznurek wyrasta. Zreszta trudno powiedziec, widac to kiepsko, bo zwiesil brode na piersi i spi. Poniewaz jedziemy autostrada, w granicach zblizonych do predkosci dozwolonej, postanawiam go wybudzic. Nastepne pol godziny zabawiam go rozmowa, chce tego czy nie. Mowa jest o wszystkim, od malzenstw z milosci (koncept nieco niezrozumialy dla Sikha) do jazdy motocyklami. No bo on okazuje sie zagorzalym motocyklista, a ja chce dotrzec na lotnisko zywy. I stad pytanie o to jak on to robi, wszak nie widzialem kaskow zdolnych pomiescic taka brode, wasy i turban. "A, widzi pan, odpowiada szarmancko, my, z powodow religijnych, jestesmy postawieni ponad prawem i nie musimy uzywac kaskow."
#9
Czasami miewam okresy wegetarianstwa. Tak, wiem, ze wielu z was sie wdraga na sama mysl, i zaraz pomysli "Ach, wiedzialem, n0str0m0 to lewak!". Zeby wam nie ulatwiac, dodam, ze choc sam nie praktykuje, to zupelnie nie uwazam yogi za dzielo szatana. Tak tylko to napisalem, dla wiekszego efektu, bo poza tym nie ma to nic do rzeczy. A miesa nie jadam, bo kiedys bylem chory i mnie przekonano, i przestalem, i wyzdrowialem. A co. Do dzis nie jadam, okresowo, bo mi sie po prostu czasem nudzi. Zupelnie naturalne jest rowniez to, ze od czasu do czasu mam na miecho ochote wielka, i pomimo, ze tak naprawde z miesem to to nie ma juz duzo wspolnego, szarpie z polek plastykowe tacki z zawinietymi w bialko litrami chemikaliow i lekarstw. Z nalepka przedstwiajaca szczesliwego prosiaczka. I biegne do kasy, placic u pani... muzlumanki. Kiedys sie zapytalem, jak to jest, ze ona tego sie w ogole dotyka. Miesa. Swinskiego. "A, bo my wszyscy mamy dyspense. Na czas pracy".
#11
Stoimy na klatce schodowej i jaramy. Bo kiedys jaralem, a to pomaga w miedzyludzkich zblizeniach. Palacze po prostu nie potrafia tak, no, w milczeniu. Wiec ona (napisze, ze sliczna, bo i tak tego nie zweryfikujecie, a poza tym, ze miala strasznie ostro zakonczone kly, tez filmowo, ale troche bardziej powaznie niz z animowanej dobranocki) nie miala defektow. Wprost przeciwnie. Jaralem z nia w przerwach w pracy... na kazdy temat. "Wiesz, mowi mi, zaaresztowano mnie raz." Robi sie ciekawie. Bo ona jest Malajka, a to oznacza mniejszosc rasowa, no i byc moze walke, jak nie klas, to chociaz o rasowe rownouprawnienie. Wiec dopytuje, zainteresowany. Zreszta, dopytywalbym i bez zainteresowania, z powodow, ktorych nie zlicze. "No, zaaresztowal mnie MUIS, za to, ze kupowalam w McDonaldzie". Ale przeciez on jest koszerny, to znaczy halalny... Podnosze ze zdziwienia brew. Na dodatek MUIS to przeciez organizacja muzulmanska a nie jakas tam policja. No chyba, ze sie myle... "Mylisz sie, odpowiada, MUIS ma oddzial policji obyczajowej, a nam nie wolno zblizac sie do pokarmu w czasie dnia, w swietym miesiacu, Ramadanie".
Trzy przyklady z wielu, gwarantuje wam, ze prawdziwe. Trzy przyklady, ktore przychodza mi na mysl, gdy ogladam jak rozwija sie historia mamy madzi versja 2.0 (poprawiona). Bo, ze "taniec z Chazanem" jest to po czesci zaslona dymna dla sytuacji jeszcze bardziej ambarasujacych, to sprawa jasna. Ale, jak zauwazyli to koledzy, sprawa jest glebsza, siega do fundamentow walki o ksztalt cywilizacji, moralnosci i religii. Jednak, prawo - to prawo. Religia - rzecz swieta. Grzech...
A jesli o tym mowa, to opowiesc czwarta. Bardzo osobista.
#16
Moja zona zaczela krwawic w trzecim miesiacu ciazy. Natychmiast udalismy sie do jej lekarza, ktory oznajmil zagrozona ciaze i na koniec dlugiego wywodu - zasugerowal aborcje. Zona spojrzala na niego i bez najmniejszego wahania powiedziala "To grzech". Zupelnie bez zazenowania, ze moze to archaiczne slowo, ze koncept nienowoczesny. Grzech dla niej byl i jest rzecza wazniejsza niz "obciach". "Grzech" jako symbol negujacy kulture, prawo i moralnosc byl natychmiast i bez zbednej straty czasu odrzucony. I to byl koniec dyskusji. Grzech przegral. Bogu dzieki.
A teraz troche wymadrzalstwa.
Deklaracja wiary lekarzy jest nic nie wartym swistkiem papieru i nie ma sie co o nia spierac, lub wyc z rozpaczy, ze ktos podpisal. Obowiazuja przepisy, procedury i ustalone przepisami normy. Jesli lekarz pracuje w szpitalu, musi sie dostosowac do szpitalnych norm i przepisow, w koncu to szpital bedzie sadzony, jesli dany lekarz cos spartoli w pracy. Jesli dany lekarz chce inaczej interpretowac prawo - niech zaklada swoja wlasna klinike i tam robi co chce. Jesli to niemozliwe, zamiast podpisywania oswiadczen o moralnosci, niech lekarze sie skrzykna, napisza petycje, zbiora tysiace podpisow i zmienia prawo. Tak to wyglada w rzeczywistosci. Dzialania posrednie - to tylko bicie piany.
I jeszcze jedno.
#22
Znow opis przyrody, znow Singapur, ale warto byscie to wiedzieli. "Przystanek Golgota" nie przeszedlby tu z powodow urzedowych. Albowiem jednym z bardzo mocno egzekwowanych praw jest tu zakaz obrazania uczuc religijnych. A takie przedstawienie kwalifikowaloby sie ponadto do paragrafu jeszcze grozniejszego - podburzania do rozruchow na tle religijnym... A na marginesie dodam, ze powaga urzedu nie dopuszcza wyboru kalek moralnych (typu skopcy lub chocby pijacy) do funkcji posla na sejm. Ze o zdrajcy nie wspomne. Czy nawet osobie siejacej niezgode.
Na to wszystko sa tu paragrafy. A kary sa tu potezne.
Wszystko da sie zalatwic legalnie. Tylko potrzeba jest dobrej woli by dobre prawo ustanowic. Nawet jesli wladze trzeba przejac sila, lub scementowac ja w ten sposob - tak jak to wlasnie zrobiono w Singapurze.
(2)
2 Comments
N0str0m0
14 July, 2014 - 11:35
Nigdy prawo stanowione nie może dopuszczać łamania sumień. Jeśli łamie, ludzie mają prawo go nie przestrzegać !!!!!!!!!!!!!!! Wyjściem nie jest miękkie obchodzenie prawa, dyspensy, czy w tym wypadku zostawienie publicznej kliniki i założenie prywatnej. Są sytuacje, gdy trzeba powiedzieć non possumus.
Jeśli prawo będzie sprzeczne z moim sumieniem, będę je łamać.
Nie zawsze można złe prawo zmienić. Nie wystarczy skrzyknięcie się lekarzy. W naszym cudownym prylu bis np. 2 mln podpisów w sprawie edukacji 6-latków poszło do kubła. Tak samo jest w innych sprawach.
I jeszcze taka refleksja na temat profesora Chazana. Jest tak znany i ceniony, że spokojnie mógłby założyć prywatną klinikę, zapewnie świetnie prosperującą. W obecnym, zideologizowanym lewacko państwie, NFZ nie podpisałby z nim kontraktu. Na leczenie u niego mogłyby pozwolić sobie tylko zamożne pacjentki.
Kto najbardziej ucierpiałby w takiej sytuacji? Dlaczego pacjentki, rodziny które nie stać na prywatną służbę zdrowia mają być skazane wyłącznie na leczenie u pozbawionych sumienia aborterów???
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Kocie Szary...
15 July, 2014 - 03:07
niestety, deklaracje sumienia nie stanowia prawa. sa tylko ustalaniem konsensusu, co rowniez jest potrzebne ale samo w sobie nie zmienia niczego. na dodatek, ta deklaracja wydaje sie zawieszona w prozni, chocby z tego powodu, ze Kosciol nie stanal za nia murem. a przynajmniej takie odnosze stad wrazenie.
pewnie nie mam racji w kontekscie tego co sie dzieje w Polsce. albowiem nie jestem - tak jak wy - bombardowany na codzien propaganda brudu i deprawacji. stad list taki moze wydawac mi sie akcja pozorowana. a byc moze stanowi on bardzo potrzebne antidotum. legalnie jednak nie ma zadnej wartosci.
przyklady w moim tekscie mowia same za siebie. moralnosc ma miec odzwierciedlenie w prawie i tyle. jesli prawo jest zle - mozna miec od niego wyjatki, lub go zmienic. tyle i tylko tyle.