Brutalne, niepoprawne politycznie pytania

 |  Written by  |  10

Mało kto stawia pytanie ile kosztowało utrzymanie ukrywającego się Żyda, i chyba nikt nie udzielił na nie wyczerpującej i przekonującej odpowiedzi, opierającej się na rzetelnej analizie realiów ekonomiki czasów okupacji niemieckiej.

 

Bo to, że kosztowało ono zwykle życie Polaka ukrywającego i całej jego rodziny jest faktem niepodważalnym, choć dla wielu bynajmniej nieoczywistym.

 

Ale zostawmy na boku ryzyko życia własnego i najbliższych. Zajmijmy się kosztami i możliwościami.

 

Chciałbym tutaj zasygnalizować kilka kwestii, które są nieobecne – albo przynajmniej niewystarczająco obecne w dyskursie nad rzekomą współodpowiedzialnością Polaków za Holocaust.

 

Ukrywający się Żyd nie miał kartek żywnościowych, a więc całe przeznaczone dla niego zaopatrzenie musiało byś kupowane na wolnym/czarnym rynku.

 

Ukrywający się Żyd dość często – choć bynajmniej nie zawsze – posiadał jakieś zasoby finansowe w postaci złota, waluty lub biżuterii, ale ze względów oczywistych ich spieniężanie musiało się odbywać za pomocą ukrywających Żydów Polaków. To niosło ze sobą dodatkowe ryzyko dla Polaków świadczących taką pomoc, choć nie było już obarczone ryzykiem śmiertelnym.

 

Ukrywany Żyd powodował znaczące, a nawet ekstremalne obciążenie dla budżetu ukrywającej go rodziny polskiej.

 

Oczywiście jakaś, nieokreślona ilość ukrywających Żydów Polaków spodziewała się lub wręcz domagała ekwiwalentu finansowego za świadczoną pomoc. Z drugiej strony, wielu ukrywanych Żydów czuło się zobowiązanymi do płacenia za pomoc lub przynajmniej ponoszenia całości lub części kosztów swojego utrzymania w ukryciu.

 

Ile kosztowało życie Żyda w Polsce podczas okupacji? A ściślej, ile kosztowało zachowanie Żyda przy życiu? Bo co można było uzyskać za zadenuncjowanie Żyda, to już mniej więcej wiemy.

 

Chciałbym zapytać o to tych Żydów - najczęściej nie będących świadkami i uczestnikami Holocaustu, bazując na relacjach rodzinnych, jednostronnej historiografii i równie jednostronnym obrazie medialnym - którzy obciążają Polaków wyimaginowanymi winami.

 

Chciałbym o to zapytać tych wytrwałych badaczy Holocaustu, którzy odpowiadają na wszystkie pytania pomijając realia.

 

Chciałbym też zapytać, czy dowolnej narodowości ojciec ma moralne prawo narażać życie swojej rodziny w imię współczucia i solidarności ludzkiej? Czy dowolnej narodowości matka ma moralne prawo pozostawić swoje dziecko głodnym, aby nakarmić cudze dziecko?

 

Co robić, jeśli głodnego nie ma czym nakarmić, a spragnionego napoić?

 

Co robić, jeśli uczynek miłosierdzia bywa samobójczy?

 

To brutalne, żeby nie powiedzieć chamskie, postawienie sprawy.

 

Ale ilu Polaków wyznania rzymsko-katolickiego ryzykowałoby ( i ryzykowało) w tych warunkach długotrwałe ukrywanie innych Polaków tego samego wyznania?

 

 

5
5 (5)

10 Comments

ro's picture

ro
Kiedyś, lata temu, gdy w pociągach były przedziały, a na sześciu pasażerów tylko jeden nie włączał się do rozmowy, nie wytrzymałem i zapytałem pewną panią w charakterystycznej peruce, właśnie o koszty utrzymania dodatkowych kilku osób przez .
Ofuknęła mnie, że za młody jestem, żeby pamiętać okupację. Że to był obowiązek. I że jak w ogóle można zadawać takie pytania?! 
 
max's picture

max
Zakładam, że pani w dobrej intencji (??).
Ale ciekawe co innego.
Jako Polacy cierpimy na trzy, zupełnie niekompatybilne (jak powiedziane obok) przypadłości mentalne.
Polak czuje się lepszy od innych. Tak, nawet najbardziej skosmopolityzowany, zeuropeizowany leming dalej czuje się lepszy.
Polacy czują sie gorsi. Że muszą gonić "cywilizowany świat", nadrabiać, że my mniej zaradni, pokrzywdzeni przy okazji.
Jedno i drugie ma długą tradycję, sięhagjącą czasów I Rzeczpospolitej. Kompleksy pojawiły się gdzieś w czasach saskich, troszkę młodsze.
I trzecia przypadłość.
Polak powinien.
Powinien zachowywać się lepiej, być szlachetniejszy, być może na bazie, wcześniej wymienionej pierwszej i drugiej. 
Bo...
No właśnie. :)

PS. Nie oceniam, konstatuję. :)

 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
boldandcharm's picture

boldandcharm
Tł, my do dziś żyjemy, funkcjonujemy jako społeczeństwo za piniądze i w rzeczywistości całkowicie niekompatybilnej z zachodnimi standardami. Po co wysilać się na obliczanie, ile kosztowało utrzymanie jednego Żyda w czasie II WŚ, skoro niezrozumiałym i nieprzetłumaczalnym fenomenem jest dla mieszkańca zachodniej Europy jak funkcjonuje za przecietną pensję przecietny Polak AD 2016.
Pozdrawiam.
 
boldandcharm's picture

boldandcharm
Wybacz tł, byłem jedynie ciekaw do kogo miałby trafić argument finansowy.
Polak wie, placił życiem swoim i rodziny. Cena max, uniwersalna.
Żyd, szczególnie młody ma tak jak napisałem.
Do kogo więc ma trafić odpowidź, na Twoje brutalnie niepoprawne politycznie pytania?
tł's picture

Podjęcie ryzyka ukrywania Żyda wobec śmiertelnego zagrożenia jakie to stwarzało było niewątpliwie czynem heroicznym. Ale heroizm musiał mieć także racjonalne oblicze, polegające na przejęciu odpowiedzialności za ukrywanego. Także odpowiedzialności za jego codzienne potrzeby.

Odpowiedzi na zarysowane powyżej kwestie oczekuję od historyków. To wskazanie na pomijany dotąd niemal całkowicie aspekt badań nad Holocaustem. A odpowiedz ta powinna trafić do wszystkich zainteresowanych, Tych, którzy obarczaja Polaków współodpowiedzialnością za Holocaust i tych, którzy bronią historycznej prawdy.

A zamiast tego mamy "biednych Polaków patrzących na płonące getto z karuzeli". Nie zgadzam się na wybór między Miłoszem a Błońskim.

Chciałbym zobaczyć kiedyś film o Holocauście lub przeczytać książkę na ten temat, w których zobaczę taką scenę: dwa kartofle przeznaczone na obiad dla członka rodziny zamieniają się w jeden, bo wzrosła ilość osób do wykarmienia. Zamiast tego widzę w filmie pani Holland lwowskiego kanalarza, który kupuje w sklepie pomarańczę (sic!) dla "swoich" Żydów.

Heroizm wyboru (decyzja o ukrywaniu) był w pewnym sensie jednorazowy. Obok niego był heroizm codzienny.
boldandcharm's picture

boldandcharm
tł dziekuję za szeroki komentarz.
Niewątpliwie jest metoda w Twojej metodzie. Ja to widzę mniej więcej tak: Oni mówią, że lasu nie było, pola nie było i nie mają pojecia, co to cebula. Ty mówisz, że był las, za lasem było pole, na tym polu rosła cebula i to co naważniejsze - cebula miała warstwy :-)
Oni grubą nicią szyją ordynarne historyczne kłamstwo, my misterny haft dużych i małych heroizmów.
Pozdrawiam.
max's picture

max
Aj-waj, takie pytania niewygodne.
A godzi się to, w stosunku do tak bezinteresownej nacji, takie pytania zadawać?
O pieniądze?

No tak, Polacy antysemici, wszyscy to wiedzą, właśnie ze mnie wylazła niechęć, faszyzm i uprzedzenia.
No ale co ja poradzę.
O okupacji tyle wiem, co przeczytałem i usłyszałem, nie to pokolenie. Ale - fatalność - ze dwa razy trafiłem w życiu na jawnie zadeklarowanego i oczywistego Żyda - i dwa razy paskudną świnię mi podłożyli. 
Zbieh okoliczności? Być może, w sumie od prawdziwie polsko-aryjskich Polaków też zdarzyło mi się oberwać. Tylko tutaj stuprocentowa korelacja - fakt,m że próbka niewielka, przyznaję.

Może u nas się, po komunie, ten gorszy sort ostał? Albo miałem pecha?
Tak czy tak, Żydówki ładne (casus Ramzesa), nacji nie skreślam.
*
A druga część Twojej notki to już "duży kaliber" i tutaj nie widze prostych odpowiedzi.

Jest taki piękny dialog w pewnej powieści (choć sam autor ma lepsze na koncie, mimo że wspomniana Nobla dostała): to jak wy dobrem za zło płacicie, to czym się odwdzięczycie za dobro?
Albo podobnie.

Tak czy inaczej, za "Quo vadis" nie przepadam, choć sceny "dworskie" świetne, jak tez Petroniusz.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
tł's picture

Kaliber, jak kaliber. Full metal jacket,Wszyscy liczą koszty. A przynajmniej - pownini.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>