Pełna aula w starym BUW-ie na Uniwersytecie Warszawskim, bardzo duże nazwiska i oczekiwania zaciętej i gorącej dyskusji. Niezależne Zrzeszenie Studentów organizując debatę wokół płk. Kuklińskiego w takim składzie (Cenckiewicz, Dukaczewski, Frąckowiak, Gadzinowski) zawiesili sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Po dyskusji pozostał jednak niedosyt. Ale po kolei.
Debatę rozpoczął w iście kabaretowym stylu Piotr Gadzinowski, który zresztą po swoim ponaddwudziestominutowym wystąpieniu opuścił pozostałych prelegentów i gości dyskusji, udając się na debatę... do Polsat News. Odnotujmy jego słowa z kronikarskiego obowiązku:
Byłem zaproszony na dyskusję związaną z filmem "Jack Strong". Jestem także członkiem Stowarzyszenia Filmowców, scenarzystą. Film zobaczyłem – kiedyś było tak, że socrealizm to miała być sztuka narodowa w formie, a radziecka w treści. Ten film jest amerykański w formie, a radziecki w treści. (...) Zazdroszczę Pasikowskiemu i producentom tak znakomitej roboty – film uzyskał sukces finansowy i będzie bardzo popularny. Co ma to do płk. Kuklińskiego? Niewiele. Obraz PRL w „Jacku Strongu” nie jest obrazem prawdziwym – mimo że film jest niby oparty na faktach
- irytował się były poseł SLD.
Gadzinowski jednoznacznie ocenił Kuklińskiego - zdrajca. Przy tym dwuznacznie sugerował, że i Lech Kaczyński uważał podobnie:
Czy płk. Kukliński powinien być bohaterem Wojska Polskiego? Niestety, ale nie – wojsko jest instytucją mundurową, korporacyjną i ktoś, kto zdradzi mundur, nie jest mile widziany. Czy powinien być nagrodzony orderami? Tutaj proszę zwrócić się do pana prezydenta – pan Lech Kaczyński nie zdążył. Może skaza była...
- mówił.
Później zaczęły się, nieprzerwane zresztą przez organizatorów, wywody Gadzinowskiego o tym, jak Leszek Miller z powodu spotkania się z Kuklińskim stracił dużo poparcia, a następnie, że było to jeden z wymogów NATO.
Jeżeli mamy film typu "Czas Honoru" i Rosjanie, rosyjskie służby prezentowani są jako zapici, chamscy, najohydniejsze mordy- to mnie to razi, bo to polski kompleks. Czy widzieliście Spaleni Słońcem? Jeżeli przegrywaliśmy, to nie z chamami z zapitymi mordami, ale z piekielnie inteligentnymi ludźmi!
- mówił Gadzinowski przy uciesze sali.
Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci płk. Kuklińskiego wypunktował zarzuty Gadzinowskiego:(...)
http://wpolityce.pl/wydarzenia/74802-on-byl-szpiegiem-atomowym-ciekawa-d...
1 Comments
Dukaczewski jest mocny tylko w TVN, gdy gra na własnym boisku
21 February, 2014 - 23:33
W czwartek na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się bardzo ciekawa, a przy tym niecodzienna debata poświęcona postaci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Jej oryginalność polegała na zestawieniu gości: oko w oko stanęli ze sobą Sławomir Cenckiewicz i Marek Dukaczewski. Szerszą relację można przeczytać na wPolityce.pl.
CZYTAJ WIĘCEJ: "On był szpiegiem atomowym!" Ciekawa debata Dukaczewski - Cenckiewicz o płk. Kuklińskim i roli Ludowego Wojska Polskiego. NASZA RELACJA
Choć rozmowa, wbrew oczekiwaniom wielu (również niżej podpisanego) nie przyniosła tylu emocji i starć, ile mogła i powinna przynieść, to warto ją odnotować choćby z jednego powodu: zmienionej postawy Dukaczewskiego. Mówiąc żargonem piłkarskim - okazało się, że były szef WSI jest mocny tylko w meczach na własnym boisku. Gdy występuje w tvn, gdy jest proszony o komentarz do "Faktów" czy zostaje zaproszony jako gość Polsatu, ma niemal nieograniczone pole manewru. Justyna Pochanke, Kamil Durczok czy redakcja "Czarno na Białym" jest przeciwnikiem nad wyraz łatwym. Mecze u siebie Dukaczewski ma opracowane do perfekcyjności - wie, że może sobie na dużo pozwolić, że nikt go nie skontruje.
CZYTAJ TAKŻE: TVN maluje laurkę dla WSI i wywiera coraz ostrzejszą presję na Donalda Tuska ws. komisji śledczej. Sygnał do ataku dał prezydent Komorowski. Jak zachowa się premier?
Wystarczył jednak pojedynek "na wyjeździe", a w zasadzie na neutralnym gruncie, jakim była aula Uniwersytetu Warszawskiego. Gdy Pochanke została zastąpiona przez Cenckiewicza (z pomocą Frąckowiaka), a pojedynek bez widowni zastąpiła nieprzychylna Dukaczewskiemu publiczność, mająca poglądy i pojęcie o polityce, okazało się, że król jest nagi. A przynajmniej nie tak silny. Dukaczewski nie protestował, gdy Cenckiewicz punktował "patriotyzm" Ludowego Wojska Polskiego i wyjaśniał zawiłości związane z misją płk. Kuklińskiego. Były szef WSI - w porównaniu z wywodami na antenie tvn - mocno spokorniał, uciekł gdzieś w "opis działania służb", kluczył, nie formułował ostrych opinii o Kuklińskim i PRL. Wiedział, że dwa miejsca obok czeka fachowiec, który może w każdej chwili wyjść z kontrą, powołać się na konkretne dokumenty i opinie, zacytować przyniesione "Długie ramię Moskwy".
Próżno mieć nadzieję, że podobną dyskusję mogłaby zorganizować któraś z telewizji. Wyobrażają sobie państwo dyskusję Cenckiewicz - Dukaczewski, nawet na antenie tvn, poświęconą Wojskowym Służbom Informacyjnym i ich likwidacji?(...)http://wpolityce.pl/artykuly/74835-marek-dukaczewski-jest-mocny-tylko-w-...