
Mam swoje postne umartwienia, gdzie mi jednak do tych, którzy obejrzeli konwencję prezydencką Bronisława Komorowskiego. Ja ograniczyłem się do czytania pełnych niedowierzania twittów moich znajomych i kilu dziennikarzy, których obserwuję. Mniej więcej mogłem się domyślić, kto i co powie, a kto medialne pięć minut sławy opłaci podpisaniem listy obecności. Podpis ten to jak podbicie legitymacji, świadczącej o przynależności do elit, na kolejny rok… Więc i lep dla tych, którzy z łańcuchu pokarmowym III RP są niżej, ale też – w swoim mniemaniu – podbiją sobie te legitymacje i poczują się częścią elity, ludźmi rozumnymi i wykształconymi. Tak to się będzie kręciło, choćby wojna, głód i trzęsienie ziemi.
Pani premier dodała element emocji, pan prezydent uśpił skołatane nerwy, a ja zastanawiałem się, jak to jest z tym logiem kampanii. Jak rozumiem, ma być to kotylion, tyle tylko, że pomysł umieszczenia białego na białym jest nie tyle ryzykowny, co niedany. Efekt przypomina widok kończącej się rolki papieru toaletowego z ostatnim listkiem, smętnie przyklejonym do tekturowego środka. Jakie były inspiracje grafika, nie mam pojęcia, natomiast moim pierwszym skojarzeniem była okładka składanki z polskim undergroundowym techno pod tytułem „anal test”, która ukazała się bardzo dawno temu nakładem firmy SP Records. Inne skojarzenie, to szlachecki herb Nałęcz – czy jednak myśl artysty bądź otoczenia prezydenta pobłądziła w takie rejony, tego oczywiście nie wiem. Tak czy inaczej, porażka.

Oprócz logo walka toczyła się na stronie naszprezydent.pl, gdzie każdy mógł zrobić własny plakat, z czego gorliwie skorzystali przeciwnicy Komorowskiego – taka okazja nie trafia się codziennie. Zabawa trwała około godziny, potem strona padła lub została zamknięta, zaś sztab stwierdził, że nie miał z nią nic wspólnego. Czy faktycznie był to żart Korwinowców, tego nie wiem, jest natomiast faktem, że w kwietniu zeszłego roku strona była do kupienia za ok. 8500 zł. Wydatek spory, ale chyba do ogarnięcia. Z drugiej strony, jeśli miała być to jedynie niedźwiedzia przysługa, to czemu tak krótki był jej żywot? Coś tu nie gra.
Teraz w kraj ruszyło 16 autobusów. Co od razu skojarzyło mi się z „Czerwonym autobusem” Kaczmarskiego, tekstem ponadczasowym, który raz po raz trzeba przywoływać. Sam Bronisław Komorowski ruszył na dół mapy i spotyka się z mieszkańcami, a ci, nie wiedzieć czemu, nie zawsze zachwyceni. To powoduje kolejne wybuchy agresji pani Krajewskiej, twitterowej gwiazdy Platformy, która tej niewdzięczności nie rozumie, natomiast chamstwo bardzo ją boli. Wyborcy wciąż niestety nie zasłużyli na szacunek pani, która silna jest listą krajową i trzema tysiącami głosów. PiS powinien pokazywać ją jako symbol arogancji tej władzy, Kukiz natomiast jako jeden z mocniejszych argumentów za JOW-wami. Prezydent tymczasem mówi coś o brudnych nogach na imprezach rodzinnych i traktowaniu oponentów ciupagami. Zastanawiam się, czy to nie jest kolejny element wesołej gry z Polakami – patrzcie, robię żenującą kampanię z beznadziejnym logo i wygrywam z palcem w.. urnie. Można i tak.
Pani z telewizji, znana z tego, że nie jest mądra, za to szczerze oddana władzy, zrobiła nowy program i zaprosiła do niego Urbana. Ten zażartował sobie, że zabił z kolegami tylko jednego księdza, co spotkało się z entuzjazmem publiczności. Stacja świętuje wysoka oglądalność, panienka cieszy się z żywej reakcji, ja zaś mam nadzieję, że Urbanowi zostawili w prezencie strój biskupa. Powinien wystąpić w nim podczas którejś z imprez poparcia dla prezydenta, najlepiej razem z księdzem Sową. Jeszcze nie zniknął z horyzontu Palikot ze świńskim ryjem, a już pojawia się triumfalnie jego mentor, który głowizny ze sobą nie musi nosić, a liczba świń i tak będzie się zgadzać. Super jest ta wasza Polska i też coraz trudniej mi zrozumieć, że komuś może się to wszystko nie podobać. „Anal test” – idealny symbol kampanii, idealny symbol kolejnego roku wolności.
Pani premier dodała element emocji, pan prezydent uśpił skołatane nerwy, a ja zastanawiałem się, jak to jest z tym logiem kampanii. Jak rozumiem, ma być to kotylion, tyle tylko, że pomysł umieszczenia białego na białym jest nie tyle ryzykowny, co niedany. Efekt przypomina widok kończącej się rolki papieru toaletowego z ostatnim listkiem, smętnie przyklejonym do tekturowego środka. Jakie były inspiracje grafika, nie mam pojęcia, natomiast moim pierwszym skojarzeniem była okładka składanki z polskim undergroundowym techno pod tytułem „anal test”, która ukazała się bardzo dawno temu nakładem firmy SP Records. Inne skojarzenie, to szlachecki herb Nałęcz – czy jednak myśl artysty bądź otoczenia prezydenta pobłądziła w takie rejony, tego oczywiście nie wiem. Tak czy inaczej, porażka.

Oprócz logo walka toczyła się na stronie naszprezydent.pl, gdzie każdy mógł zrobić własny plakat, z czego gorliwie skorzystali przeciwnicy Komorowskiego – taka okazja nie trafia się codziennie. Zabawa trwała około godziny, potem strona padła lub została zamknięta, zaś sztab stwierdził, że nie miał z nią nic wspólnego. Czy faktycznie był to żart Korwinowców, tego nie wiem, jest natomiast faktem, że w kwietniu zeszłego roku strona była do kupienia za ok. 8500 zł. Wydatek spory, ale chyba do ogarnięcia. Z drugiej strony, jeśli miała być to jedynie niedźwiedzia przysługa, to czemu tak krótki był jej żywot? Coś tu nie gra.
Teraz w kraj ruszyło 16 autobusów. Co od razu skojarzyło mi się z „Czerwonym autobusem” Kaczmarskiego, tekstem ponadczasowym, który raz po raz trzeba przywoływać. Sam Bronisław Komorowski ruszył na dół mapy i spotyka się z mieszkańcami, a ci, nie wiedzieć czemu, nie zawsze zachwyceni. To powoduje kolejne wybuchy agresji pani Krajewskiej, twitterowej gwiazdy Platformy, która tej niewdzięczności nie rozumie, natomiast chamstwo bardzo ją boli. Wyborcy wciąż niestety nie zasłużyli na szacunek pani, która silna jest listą krajową i trzema tysiącami głosów. PiS powinien pokazywać ją jako symbol arogancji tej władzy, Kukiz natomiast jako jeden z mocniejszych argumentów za JOW-wami. Prezydent tymczasem mówi coś o brudnych nogach na imprezach rodzinnych i traktowaniu oponentów ciupagami. Zastanawiam się, czy to nie jest kolejny element wesołej gry z Polakami – patrzcie, robię żenującą kampanię z beznadziejnym logo i wygrywam z palcem w.. urnie. Można i tak.
Pani z telewizji, znana z tego, że nie jest mądra, za to szczerze oddana władzy, zrobiła nowy program i zaprosiła do niego Urbana. Ten zażartował sobie, że zabił z kolegami tylko jednego księdza, co spotkało się z entuzjazmem publiczności. Stacja świętuje wysoka oglądalność, panienka cieszy się z żywej reakcji, ja zaś mam nadzieję, że Urbanowi zostawili w prezencie strój biskupa. Powinien wystąpić w nim podczas którejś z imprez poparcia dla prezydenta, najlepiej razem z księdzem Sową. Jeszcze nie zniknął z horyzontu Palikot ze świńskim ryjem, a już pojawia się triumfalnie jego mentor, który głowizny ze sobą nie musi nosić, a liczba świń i tak będzie się zgadzać. Super jest ta wasza Polska i też coraz trudniej mi zrozumieć, że komuś może się to wszystko nie podobać. „Anal test” – idealny symbol kampanii, idealny symbol kolejnego roku wolności.
(6)
3 Comments
@autor
09 March, 2015 - 10:50
Nie wiem o co Ci chodzi. Przecież to zgodne z programem Komorowskiego:
"– W nawiązaniu do krzyków, chciałem zapytać, czy jest lekarz wojskowy. Jeśli jest, to proponowałbym zastosować tą samą metodę, znaną z czasów armii austro-węgierskiej: lewatywę, to dobrze robi na głowę"
:)
Czyli to faktycznie mogła być
09 March, 2015 - 11:06
@Budyń
09 March, 2015 - 11:08