Otóż Basiu, śniegu dalej nie ma, zmiana władz się nie szykuje, a naszych znajomych coraz mocniej łamie w kościach. W Zarządzie Regionu naszej „Solidarności” coraz więcej siwych głów, kilku naszych ubyło. Normalne dzieje tych, którym jeszcze dane jest oddychać krakowskim smogiem.
Wspominam ciasteczka z własnoręcznie ubitą śmietaną, którymi - tuż przed tegoroczną Wigilią - uraczyłaś mnie w swoim skromnym mieszkanku na Brodowicza. Mam w telefonie sms, który przysłałaś mi po nowym roku ze swojego „szpitalnego azylu”.
Kurcze, nie zdążyłaś przeczytać „Smaku wojny”, wiem, bo została zakładka w połowie. Baśka, cholera wiesz, że nie jestem zbyt wylewny, ale jak teraz kurcze będą szły sprawy bez Ciebie? Nie mam pojęcia, kto inny pokaże mi tyle mocy, tyle niesamowitej wiary i zaufania w dobroć Pana Boga.
Nie widziałem nigdy tak dzielnej osoby. Bolało Cię już wszystko, a jeszcze zrobiłaś kawkę, herbatę, ciastka ze smietaną, wysprzątałaś mieszkanko na błysk i gadałaś z nami o polityce i jedzeniu.
Ilekroć będę tamtędy przechodził, zawsze wpatrze się w to Twoje okno. Dziękuje Ci za wszystkie nasze godziny, kiedy kłóciliśmy się, politykowaliśmy, czasem nawet serdecznie oplotkowywaliśmy naszych znajomych.
Przyzwyczaiłem się, że Kraków, to także nieznośna czasami, uparta, ale jakże prawdomówna i potężna duchem Baśka Niemiec. I co....co teraz?(...)
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/pozegnanie-barbary-niemiec,9543196904#ixzz2pwcGPPTl
2 Comments
Jakie piękne słowa...
09 January, 2014 - 20:50
Ossala
Ś.p. Pani Barbara była
10 January, 2014 - 07:25
Pozdrawiam.Ursa Minor