O. prof. Andrzej Potocki z Zakonu Kaznodziejskiego podczas swego kazania ostro skrytykował dwóch współbraci – prowincjała o. Pawła Kozackiego oraz przeora klasztoru w Łodzi o. Pawła Gużyńskiego. Określił ich działania jako sianie zamętu wśród wiernych i postępowaniem „po ludzku”, a nie „po Bożemu”. Homilia została wygłoszona 20 lutego w dominikańskim klasztorze w Warszawie-Służewiu.
Punktem wyjścia dla kaznodziei stała się Ewangelia z owego dnia (Mk 8,27-33), w której Pan Jezus, nazwany przez św. Piotra Mesjaszem, opowiada swoim Apostołom o tym, że „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie”. Wówczas św. Piotr wziął Chrystusa na bok i zaczął czynić Mu wyrzuty. Pan Jezus „obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.
– Jesteśmy moi drodzy przyzwyczajeni – i nie bez racji – do wizerunku Jezusa takiego, jakiego spotkamy chociażby w tym obrazie Jezusa Miłosiernego. Jezus kochający, otwarty, miłosierny, pełen dobroci, łagodności, przygarniający. Tak, bo takie są wymiary miłości. Ale miłość jest rzeczywistością wielowymiarową i bogatą. Znamieniem autentycznej miłości jest stawianie wymagań – rozpoczął swoje kazanie o. Potocki.
– W dzisiejszej Ewangelii spotykamy Jezusa, który stawia wymagania Piotrowi. Co więcej, z wyrazistą surowością reaguje na to, co Piotr robi, kiedy bierze na bok Chrystusa i Chrystusa upomina. I jak Chrystus reaguje? „Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie!”. Przyznajmy moi drodzy, że patrząc z boku, nie wygląda to zbyt elegancko: Zejdź mi z oczu… szatanie…! – stwierdził dominikanin. – Ale czytamy Ewangelię po to, żeby ona była dla nas pożyteczna. To nie jest dokument historyczny, w którym można zobaczyć, jak to było z tymi ludźmi pod Cezareą Filipową. To jest tekst po to, żeby zobaczyć, jak my mamy przyjmować pouczenia Jezusa. A może my sami mamy prawo powiedzieć do innych, co do których stwierdzamy, że bardziej patrzą po ludzku aniżeli po Bożemu: Zejdź z oczu, szatanie? – dodał.
O. Andrzej Potocki zaznaczył, że niewłaściwe myślenie występuje także współcześnie, w XXI wieku. Jego zdaniem wynika ono albo ze złej woli, albo też z głupoty. Wymienił także trzy przykłady takiego zachowania, by wierni zobaczyli aktualizację wydarzenia spod Cezarei, gdy Chrystus nazwał zachowanie Piotra po imieniu.
W pierwszym przypadku kaznodzieja przywołał okładkę tygodnika „Polityka” (7/2014) i tytuł, który na nim widniał: „Papież rozgrzeszył polskich biskupów. Episkopat na dywaniku u Franciszka”. Dominikanin przypomniał, że wizyta ad limina apostolorum jest zwyczajną praktyką Kościoła powszechnego, a nie – jak sugerują dziennikarze lewicowego tygodnika – stanięciem „na dywaniku”. Zwrócił również uwagę na fakt, że redaktorzy z całą świadomością użyli słów: „Papież rozgrzeszył polskich biskupów”, dając do zrozumienia, że polski episkopat jest pełen grzechu i nieuporządkowania. Jest to zdaniem o. Potockiego celowe działanie po to, by osłabić autorytet biskupów, ale też po to, by zwyczajni ludzie czuli większe przyzwolenie na grzech, kierując się zasadą, że skoro wolno grzeszyć biskupowi, to wiernemu tym bardziej. – I chciałoby się właśnie wtedy powiedzieć do tych manipulatorów dziennikarskich: Idź precz, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie! – grzmiał o. Potocki.
Dwa kolejne przykłady odnoszą się do współbraci o. Potockiego.(...)
Read more: http://www.pch24.pl/ojciec-potocki-o-prowincjale-dominikanow--idz-precz--szatanie-,21308,i.html#ixzz2uKgU6aYw
2 Comments
Dobrze,
25 February, 2014 - 19:56
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Kocie,
26 February, 2014 - 01:47
To smutne, że dzisiaj tak wielu ludzi zakonnych zapomina o swoich powinnościach wobec Boga i tych, dla których mają być przykładem dobrego, skromnego, pełnego łaski życia.
Ale dzięki Bogu są jeszcze tacy, jak o.Potocki, zatem jest też nadzieja :-)
Serdeczności.Ursa Minor