Przerwany wykład, albo "Nie ma tego złego..."

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  2
Kilka miesięcy temu głośno, przynajmniej wśród osób zainteresowanych tematem, było o wykładzie ks. Prof. Pawła Bortkiewicza Gender – dewastacja człowieka i rodziny. Jeszcze zanim doszło do zaplanowanego wydarzenia, władze uczelni poprosiły (a de facto nakazały) złagodzenie tytułu poprzez zmianę formy twierdzącej na pytającą. Jednak ten zabieg nie uchronił księdza i gości zainteresowanych wykładem od awantury,  wywołanej przez grupę osób, zwyczajowo nazywanych „lewactwem”. Tym razem składała się ona z zatroskanych o odpowiedni poziom debaty akademickiej pracowników UAM, prym zaś wiódł, jak wynika z relacji Bortkiewicza, pan Andrzej W. Nowak, postać bardzo ciekawa. Zatroskani uznali, że organizowanie spotkania krytycznego wobec gender, w trakcie którego używa się odmiennej, niż przez nich proponowana definicja tego pojęcia, narusza standardy debaty akademickiej. Najpierw podpisali więc pełne oburzenia listy, następnie zaś zgodnie z najlepszymi tradycjami panów Folcika i Tondery, postanowili rozbić samo spotkanie. Wydarzenie to odbiło się dość szerokim echem w mediach, przy czym media katolickie skupiły się na napaści na wykład, zaś „Gazeta Wyborcza” na kwestii nielegalnego potwierdzenia paralizatorów wobec uczestników „happeningu”.

Mam wrażenie, że choć na pewno „happenerzy” (w bardzo dużym cudzysłowie, ponieważ ich „performance” kojarzy się z wystąpieniami tych aktywistów Hitler Jugend, którzy przerywali wykłady żydowskich profesorów uwagami, ze na sali śmierdzi czosnkiem) dostarczyli ks. Bortkiewiczowi nerwów i przykrości, to zaszkodzili przede wszystkim swojej sprawie. Książka Historia jednego wykładu, czyli Gender zdemaskowany zgodnie z tytułem przedstawia wszystkie wydarzenia, towarzyszące prelekcji księdza profesora – od pierwszego zaproszenia, wysłanego przez Adama Wize z korporacji „Lechia”, poprzez drobny, zwłaszcza w kontekście zdarzeń późniejszych, spór o nazwę, przebieg zajścia na Uniwersytecie Ekonomicznym, wreszcie – reakcje na nie. Ks. Bortkiewicz pisze, ze po pierwszej propozycji Wize, zastanawiał się, czy w ogóle warto – miał już dość napięty terminarz, a tu spodziewał się niszowego spotkania z małą grupą słuchaczy. Jednak udało się dograć terminy, w związku z tym doszło i do wykładu, i do skandalu.

Sam tekst wykładu zajmuje niewielką część książki i nie zawiera właściwie niczego, co byłoby nowością dla krytyka ideologii gender i sympatyzującej z nią nauki. Ot, zebrane argumenty i kilka najbardziej jaskrawych przypadków, czym takie eksperymenty społeczne kończą się w praktyce. Jednak przecież nie  słowa ks. Bortkiewicza wywołały reakcję, a sama możliwość ich wygłoszenia. W związku z tym mam wrażenie, że gdyby nie cała akcja dr. Nowaka, jego kolegi w żółtej sukience (widzimy go na okładce książki) i reszty oburzonych akademików i ich wychowanków, wykład faktycznie przeszedłby bez większego echa. A tak – relacje w wielu mediach, bardzo liczne głosy poparcia, wreszcie książka, opisująca pewien mechanizm, jaki zastosowano wobec jej autora. I to jego opis jest w tej pozycji Prohibity chyba najważniejszy. Czy działania przeciwników swobodnej dyskusji o gender były skuteczne? Jak widać niekoniecznie. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, chciałoby się wręcz napisać.
Ks. Prof. Paweł Bortkiewicz, Historia jednego wykładu, czyli Gender zdemaskowany, Prohibita 2014
 
http://www.fronda.pl/a/panie-ksiezulku-gender-odpowiada,32531.html
 
5
5 (2)

2 Comments

tł's picture

Budyniu, jak myślisz, ilu Czytelników kojarzy jeszcze nazwiska Folcik i Tondera ;-)?

Pozdrawiam

Więcej notek tego samego Autora:

=>>