
Nie tak dawno czytaliśmy, jak to w głowie przewraca się górnikom, a nie mniej i lekarzom, teraz natomiast ze smutkiem pochylamy się nad losem osób, posiadających kredyty we frankach. Owszem, jest się nad czymś pochylać. Według przytoczonych przez którychś z finansowych portali badań jeszcze w 2013 roku 67% frankowiczów deklarowało zaufanie do banków, tyle samo – do Platformy Obywatelskiej. Zabrakło tylko informacji o tym, na ile zbiory te są tożsame. Mam oczywiście swoją hipotezę, ale wolałbym wiedzieć na pewno. Zresztą – czy ktoś badał, ile procent lekarzy, zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim ufało Platformie w tym samym roku 2013? Bo ilu wcześniej, to wiemy dość dobrze, Partia Matka i późniejszy negatywny bohater przekazów medialnych w swoim czasie zawarły przecież porozumienie wyborcze. A ludność Śląska? Niektórzy twierdzą, że pierwszym odpowiedzialnym za upadek górnictwa był Jerzy Buzek. Być może, ale czy przeszkodziło mu to, po króciutkiej przerwie, zdobyć najlepszy wynik wyborczy z regionu, wobec którego miał tak wielkie zasługi? Otóż, nie przeszkodziło.
O lekarzach od kilku dni się nie mówi, o górnikach – cicho i tylko niektórzy (to pewnie ci przysłowiowi zawistni Polacy, nienawidzący, gdy się coś komuś udało) wypominają rządzącej Kompanią Węglową pani, że ma torebkę za kilkadziesiąt tysięcy złotych. A przecież powinniśmy być dumni – ta torebka, jedna z najdroższych na świecie, to wielki sukces nas wszystkich! Oprócz „wygaszonych” i „wybudowanych” pokażmy jeszcze „zamówione” i nie pytajmy, za ile. I wrzućmy tam torebkę pani, co to zarobiła na nią w ministerstwie i dwóch radach nadzorczych, meble z MSZ, pałacyki ZUS, flotę samochodową dowolnego wysokiego urzędu. Są rzeczy, na które nas jakoś stać, warto więc znosić codzienną nędzę, gdy widzi się, że to wszystko się nie marnuje.
Chciałem pisać o pośmiertnym nagraniu Oleksego, bo czego by nie myśleć o nim samym, to mi ta sprawa spokoju nie daje. Ciężki to jednak temat i chwilowo nie czuję się siłach. Ot, koledzy jeszcze raz przekręcili dawnego premiera, a że pośmiertnie, cóż, mieści się to w tradycji polskiej post-PZPRowskiej komuny. Dziś mówią, że nagranie, które miało być odtworzone na pogrzebie było tylko żartem Oleksego. Chciałbym im nawet wierzyć, tylko czy wtedy mówiłby on, ze przekazał płytę Kwaśniewskiemu? Przecież to czyniłoby dowcip, robiony kolegom z lewicy, o połowę mniej śmiesznym – bo uwolniłoby ich od niepewności, co też Józef Oleksy powie na swoim pogrzebie.
Chciałem też pisać o Grzegorzu Braunie i może jeszcze napiszę, a teraz wyjaśnię, czemu ostatecznie punktem wyjścia dzisiejszej notki uczyniłem posiadaczy kredytów we frankach? Oto jedno z pism, nie tak dawno szczujących na wspomniane grupy zawodowe, pochyla się z troską nad dramatem frankowiczów i pisze, że jedna pani, co ma kredyt, będzie musiała rzadziej przyjmować sprzątaczkę, inna w ogóle z niej zrezygnuje, a jakiś facet chyba odpuści sobie ogrodnika. Czy ci troskliwi dziennikarze „Metra” nie dostrzegają, że to nie tragedia, a co najwyżej tragifarsa? A przecież chyba nie wszyscy, którzy znaleźli się w tej sytuacji, mniejsza z tym, w jakim stopniu na życzenie własne, mają tego typu problemy z kosmosu. Podejrzewam, że kilka osób może faktycznie przeżywać dramat życiowy. I to pewnie z myślą o nich „Gazeta Wyborcza” znajduje winnego tej sytuacji – Jarosława Kaczyńskiego, który bronił przed zatroskanymi krytykami tego przekrętu (opisanego zresztą dokładnie w tym samym artykule) niezawisłości sektora bankowego. No cóż, 67% frankowiczów wierzy zapewne również „Gazecie Wyborczej”, więc przyjmie do wiadomości wyniki tego dziennikarskiego śledztwa.
O lekarzach od kilku dni się nie mówi, o górnikach – cicho i tylko niektórzy (to pewnie ci przysłowiowi zawistni Polacy, nienawidzący, gdy się coś komuś udało) wypominają rządzącej Kompanią Węglową pani, że ma torebkę za kilkadziesiąt tysięcy złotych. A przecież powinniśmy być dumni – ta torebka, jedna z najdroższych na świecie, to wielki sukces nas wszystkich! Oprócz „wygaszonych” i „wybudowanych” pokażmy jeszcze „zamówione” i nie pytajmy, za ile. I wrzućmy tam torebkę pani, co to zarobiła na nią w ministerstwie i dwóch radach nadzorczych, meble z MSZ, pałacyki ZUS, flotę samochodową dowolnego wysokiego urzędu. Są rzeczy, na które nas jakoś stać, warto więc znosić codzienną nędzę, gdy widzi się, że to wszystko się nie marnuje.
Chciałem pisać o pośmiertnym nagraniu Oleksego, bo czego by nie myśleć o nim samym, to mi ta sprawa spokoju nie daje. Ciężki to jednak temat i chwilowo nie czuję się siłach. Ot, koledzy jeszcze raz przekręcili dawnego premiera, a że pośmiertnie, cóż, mieści się to w tradycji polskiej post-PZPRowskiej komuny. Dziś mówią, że nagranie, które miało być odtworzone na pogrzebie było tylko żartem Oleksego. Chciałbym im nawet wierzyć, tylko czy wtedy mówiłby on, ze przekazał płytę Kwaśniewskiemu? Przecież to czyniłoby dowcip, robiony kolegom z lewicy, o połowę mniej śmiesznym – bo uwolniłoby ich od niepewności, co też Józef Oleksy powie na swoim pogrzebie.
Chciałem też pisać o Grzegorzu Braunie i może jeszcze napiszę, a teraz wyjaśnię, czemu ostatecznie punktem wyjścia dzisiejszej notki uczyniłem posiadaczy kredytów we frankach? Oto jedno z pism, nie tak dawno szczujących na wspomniane grupy zawodowe, pochyla się z troską nad dramatem frankowiczów i pisze, że jedna pani, co ma kredyt, będzie musiała rzadziej przyjmować sprzątaczkę, inna w ogóle z niej zrezygnuje, a jakiś facet chyba odpuści sobie ogrodnika. Czy ci troskliwi dziennikarze „Metra” nie dostrzegają, że to nie tragedia, a co najwyżej tragifarsa? A przecież chyba nie wszyscy, którzy znaleźli się w tej sytuacji, mniejsza z tym, w jakim stopniu na życzenie własne, mają tego typu problemy z kosmosu. Podejrzewam, że kilka osób może faktycznie przeżywać dramat życiowy. I to pewnie z myślą o nich „Gazeta Wyborcza” znajduje winnego tej sytuacji – Jarosława Kaczyńskiego, który bronił przed zatroskanymi krytykami tego przekrętu (opisanego zresztą dokładnie w tym samym artykule) niezawisłości sektora bankowego. No cóż, 67% frankowiczów wierzy zapewne również „Gazecie Wyborczej”, więc przyjmie do wiadomości wyniki tego dziennikarskiego śledztwa.
(10)
9 Comments
@Budyń
26 January, 2015 - 03:18
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
uzupełnienie.
26 January, 2015 - 10:31
Z facebooka "Obywatela":
Maciej Łata przyłapał „Gazetę Wyborczą” na wymownej manipulacji:
„Wyborcza” opublikowała tekst Grzegorza Sroczyńskiego o tym, jak banki wrobiły Polaków w kredyty walutowe. Podoba mi się empatia autora wobec frankowiczów i surowa ocena nieetycznych chwytów banków, ale nie mogę się zgodzić z postawą „myśmy od początku ostrzegali”. Sroczyński pisze:
„Ludzie biorą kredyty, kupują mieszkania, PKB rośnie, zyski banków też, hosanna. Konglomerat polityczno-finansowy był zainteresowany, żeby eldorado trwało. Pojawiały się głosy, żeby kurek z frankami przykręcić, a zasady udzielania śmieciowych kredytów ucywilizować – mówił to głośno Bielecki, pisał Samcik w »Wyborczej«, ostrzegał też mocno Balcerowicz. Ale rządził Kaczyński. Powstał ciekawy sojusz: PiS wydało oświadczenie entuzjastycznie przyjęte przez wielu bankowców, że próby ograniczania kredytów frankowych to ograbianie Polaków z ich marzeń o lepszym życiu”.
No to sprawdźmy, jak „pisał Samcik” w 2005 roku:
„Gorzej, że wkrótce tani kredyt w szwajcarskiej walucie może stać się w ogóle niedostępny dla przeciętnego zjadacza chleba. Nadzór bankowy od kilku miesięcy zastanawia się, czy nie narzucić bankom ograniczeń w udzielaniu kredytów w obcej walucie. (...) Taki zakaz to byłaby fatalna wiadomość dla osób, które marzą o zakupie własnego »M« na kredyt. Pożyczając w walucie obcej mogą zaoszczędzić nawet po kilkaset złotych na każdej racie. Z banku GE Money dostaliśmy dokładne wyliczenia: rata kredytu w wysokości 100 tys. zł we franku szwajcarskim wynosi tam ok. 400 zł, a dla takiego samego kredytu w złotych – w zależności od wybranego przez klienta wariantu od 543 do 606 zł. W kieszeni zostaje co miesiąc ponad 150 zł. A przy wyższych kredytach – jeszcze więcej. (...) Doradcy finansowi szacują, że gdyby nie można było zaciągać kredytów walutowych, nawet jedna trzecia osób pożyczających franki szwajcarskie nie dostałaby kredytu ze względu na zbyt niskie zarobki”.
I dalej:
„Według naszych informacji największe banki – m.in. PKO BP, Bank Pekao, ING Bank Śląski i BZ WBK zawiązały nieformalną koalicję. »Walutowy« zakaz byłby im na rękę. Trzy ostatnie banki udzielają bowiem wyłącznie kredytów złotowych. (...) Wiceprezes Getin Banku Łukasz Bald nie ma wątpliwości: – Chodzi o osłabienie mniejszych banków, które specjalizują się w kredytach walutowych, a w konsekwencji o pozbycie się konkurentów z rynku kredytów mieszkaniowych. Banki, które i tak nie udzielają kredytów walutowych, zachowały się jak przysłowiowy pies ogrodnika – uważa Bald”.
Czyli restrykcje wobec banków udzielających kredytów we frankach miały być wynikiem spisku dużych graczy, a celem było wykoszenie konkurencji. Wszystko to miało działać oczywiście na niekorzyść klientów, dla których kredyty walutowe były korzystne (choć obarczone pewnym ryzykiem). Taka jest wymowa tego artykułu, a J.K. Bielecki wychodzi tu na rzecznika antykonsumenckiego spisku. „Gazeto Wyborcza”, gratuluję świetnej pamięci!
Oj tam, Budyniu,
26 January, 2015 - 11:37
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kocie
26 January, 2015 - 13:22
Wziął kredyt we frankach na dokończenie domu.
Wiodło mu się - raty spłacał "drobnymi".
I nagle przestało.
Firma padła (mnie też nie zapłaciła), on przestał być Dyrektorem Doktorem (dyr dr), a frank poszybował.
Chciał sprzedać dom, żeby spłacić kredyt.
Przychodzili, oglądali.
Chwalili że ładny...
Roznosił ulotki - może kiedyś natknęłaś się: stary dziad, z kucykiem, w wytartych dżinsach.
Wydzwaniał po dawnych znajomych - kto przyjmie sześćdziesięciolatka na etat?
Co mogłem...
Ale akurat mogłem niewiele.
Odnawiał stare meble - jedną sztukę na pół roku.
Aż pewnego popołudnia...
Kilka miesięcy później znalazł się kupiec na dom.
Wystarczyło na spłatę kredytu i jakieś mieszkanie dla wdowy.
@ro
26 January, 2015 - 13:50
Ro,
26 January, 2015 - 14:38
Wkurzające jest jednak to, że mainstreamowcy, licząc na kiepską pamięć ludzi do dat, chronologii i lenistwo w docieraniu do ich wcześniejszej pisaniny, będą próbowali jeszcze winą za kredyty we frankach obarczać PiS.
Najtrudniejsza jest chyba sytuacja tych, którzy zaciągnęli kredyt w 2008 roku (rządziła już PO). Mieszkania były najdroższe, a frank najtańszy, nawet poniżej 2 zł.
Właśnie wtedy najwięcej kredytów we frankach wzięły lemingi, na fali hurraoptymizmu, że oto przestały rządzić zacofane pisiory, więc czeka nas już tylko europejski dobrobyt i jasna przyszłość (osobiście słyszałam takie opinie), można więc sobie pozwolić na mieszkanie 80 -100 metrowe, zamiast zacofanego 50 metrowego......
Oczywiście sytuacja każdego kredytobiorcy jest inna, wielu zostało przez banki oszukanych (przecież nie każdy musi mieć wiedzę ekonomiczną), dlatego państwo powinno zadziałać. Najprościej, stosując nacisk na banki, aby mniej na tych kredytach zarabiały (spread, oprocentowanie - aktualnie frank ma oprocentowanie ujemne). Tylko kto miałby to zrobić? Minister Szczurek, który jest na usługach banków?
Obawiam się też, że rząd krótko przed wyborami może próbować sięgnąć do kieszeni podatników (wszak 700 tys. rodzin, więc ok. 2 mln. wyborców to łakomy kąsek), a to byłaby kradzież i ukaranie tych, którzy takich kredytów nie wzięli.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kocie
26 January, 2015 - 16:57
Takie tylko "frankowe" epitafium Krzyśka popełniłem.
Musiałem.
Wyszło Ci świetnie -
27 January, 2015 - 21:08
I bardzo smutno.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Szanowny Autorze,
26 January, 2015 - 15:00
Znacznie gorsze wydają się możliwe skutki w skali makro. Polecam lekturę Janusza Szewczaka oraz blogera Karioki z Salonu24:
http://wpolityce.pl/gospodarka/231177-czy-frankowa-pulapka-moze-okazac-s...
http://wgospodarce.pl/opinie/18340-afera-frankowa-czy-frankowa-pulapka-m...
http://karioka.salon24.pl/627977,system-bankowy-iii-rp-wali-sie-wraz-z-i...
Natomiast przygwożdżenie na kłamstwie faaaachowca oood Aaaadasia, o którym z ironią wspomina też główny ekonomista SKOK - wręcz bezcenne.
Pozdrawiam,
Waldemar Żyszkiewicz