"Będzie zgoda na sądową hucpę? Sąd zdecyduje o losach śledztwa ws. tworzenia raportu WSI"

 |  Written by Ursa Minor  |  2

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie zbada zażalenia na umorzenie śledztwa ws. nieprawidłowości przy tworzeniu przez szefa komisji weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza raportu z weryfikacji WSI.

CZYTAJ TAKŻE: Umorzenie śledztwa ws. raportu o WSI zakończy wieloletnią hucpę? A może obrońcy tych służb kolejny raz podepczą oczywiste fakty…

W październiku ub.r. Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na pytanie prawne SO w sprawie. Dlatego SO podejmie własną decyzję, czy utrzymać umorzenie (jak chce prokuratura), czy też nakazać wznowienie śledztwa (jak wnoszą 23 zażalenia od pokrzywdzonych).

Początkowo Prokuratura Apelacyjna w Warszawie chciała zarzucić Macierewiczowi niedopełnienie obowiązków, jako funkcjonariuszowi publicznemu, przy tworzeniu raportu, poświadczenie w nim nieprawdy oraz pomoc w ujawnieniu w nim tajemnic państwowych. Prokurator generalny Andrzej Seremet dwa razy zwracał jednak prokuraturze wniosek o uchylenie immunitetu posła PiS. To trwające od 2007 r. śledztwo umorzono w końcu w grudniu 2013 r. (zrobił to inny prokurator niż ci, którzy wcześniej występowali o uchylenie immunitetu).

Podstawą umorzenia był brak znamion przestępstw. Uznano, że Macierewicz jako szef komisji nie był funkcjonariuszem publicznym, który może odpowiadać za niedopełnienie obowiązków bądź ich przekroczenie. W świetle faktów i przepisów takie uznanie było oczywistością. Według prokuratury Macierewicz był jedynie „osobą pełniącą funkcję publiczną”, a komisja (w której nie był zatrudniony) nie była instytucją państwową, której szef podlega odpowiedzialności, lecz „innym organem państwowym” powołanym do konkretnej sprawy. Uznano też, że raport nie jest dokumentem, do którego odnosi się przestępstwo poświadczenia nieprawdy, bo nie może ono dotyczyć dokumentu „analityczno-ocennego”.

Autorzy 23 zażaleń (m.in. b. szef WSI gen. Marek Dukaczewski, b. agent wywiadu Aleksander Makowski, biznesmen Zygmunt Solorz-Żak oraz Polsat, ITI i ABW) wnieśli do SO, by nakazał wznowienie śledztwa. Podczas posiedzenia SO w czerwcu ub.r. prokuratura wniosła o utrzymanie umorzenia. Wnosząc o uchylenie umorzenia, adwokaci pokrzywdzonych argumentowali, że Macierewicz był funkcjonariuszem publicznym, bo wystarczy do tego pełnienie „stanowiska kierowniczego”, niezależnie od braku stosunku pracy.

Przed rozstrzygnięciem zażaleń, SO z urzędu zapytał SN o wykładnię prawa, czy szef komisji był funkcjonariuszem publicznym. Uzasadnił to m.in. tym, że ustawa powołująca komisję weryfikacyjną nie określała ani jej statusu, ani pozycji jej przewodniczącego. Podkreślono, że gdy prokuratura umarzała w 2012 r. śledztwo wobec członków komisji weryfikacyjnej, uznała, że nie można im zarzucić niedopełnienia obowiązków przez nieweryfikowanie danych zdobytych przy weryfikacji WSI - bo nie mieli oni statusu funkcjonariuszy publicznych, a status taki miał tylko szef komisji. Stołeczny sąd w 2013 r. utrzymał to umorzenie.

Trzech sędziów SN odmówiło odpowiedzi, uznając iż to, czy szef komisji był funkcjonariuszem publicznym, nie jest decydujące dla zażaleń. SN przypomniał, że przestępstwo niedopełnienia obowiązków przedawniło się po 5 latach od czynu; nie przedawniły się zaś: poświadczenie nieprawdy oraz pomoc w ujawnieniu tajemnic (nastąpi to w 2017 r.).

Losy zażaleń zależą od tego, jak SO oceni, że prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstw co do czynów, które się nie przedawniły

— mówił sędzia SN Henryk Gradzik.

Sędzia dodał, że badanie aspektów prawnych całej sprawy nie wymagało 7-letniego śledztwa, a do końcowych konkluzji „można było dojść bez tak długotrwałego i kosztownego postępowania”.

Adwokaci pokrzywdzonych mówili, że od początku kwestionują brak znamion przestępstw przy poświadczeniu nieprawdy i pomocy w ujawnieniu tajemnic; mają się na tym skupić w SO. Podkreślali, że w raporcie było wiele informacji nieprawdziwych (co stwierdziły sądy cywilne, nakazując MON przeprosiny osób z raportu) oraz ujawniających tajemnice (np. dane osób współpracujących z cywilnymi służbami RP lub tajną operacje WSI w Afganistanie).

Macierewicz wiele razy mówił, że ustalenia raportu oparto na dokumentach WSI i pracach komisji weryfikacyjnej. Wnioski o uchylenie immunitetu uznawał za działanie polityczne, które łączył z tym, że „w sprawie smoleńskiej udowodniono matactwo” (Macierewicz jest szefem parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej).

W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI; większość umorzono. Osoby wymienione w raporcie jako agenci wytoczyły MON ponad 20 procesów. MON przeprosiło większość z nich, koszty z tego tytułu przekroczyły 1,2 mln zł.

W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucją pozbawienie osób z raportu prawa do wysłuchania przez komisję, prawa dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu w raporcie. Po tym prezydent Kaczyński zdecydował nie ujawniać przygotowanego przez Macierewicza aneksu do raportu, bo - jak mówił - „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. Podtrzymał to potem prezydent Bronisław Komorowski.

http://wpolityce.pl/polityka/232047-bedzie-zgoda-na-sadowa-hucpe-sad-zde...

0
No votes yet

2 Comments

stronnik's picture

stronnik
Zawsze gdy czytam takie wiadomości nurtuje mnie najbrdziej, kto konkretnie składa te wnioski do tych sądów, do prokuratur, które w zamierzeniu mają zdyskredytować Pana Maciereicza lub wogóle "pogrążyć" opozycję PIS. Ktoś przecierz siętam podpisuje imieniem a moze nawet nazwiskiem lub występuje w czyimś imieniu, co przecież nie jest objęte chyba żadną tajemnicą. W mediach jednak próżno szukać takich informacji a blogosfera i prawicowe portale też jakby zachwowują się rzekł bym, wstrzemięźliwie. Ja sobie zdaję sprawę że Pan Macierewicz i zapewne parę innych osób doskonale wie z dokumentów sądowych i prokuratorkich jakie nazwiska za tym stoją, oraz znają zapewne naziwska ich mocodawców tych mniejszych i tych większych, ale być może dobrze byłoby aby opinia publiczna od czau do czasu też dowiedziała się o istnieniu jakiegoś Pana X czy Y, którzy stale bądź okazjonalnie są angażowani do walki o utrzymanie PRLu bis i wpływów WSI oraz wszelkiej innej swołoczy ze wschodu. W końcu te nazwiska nie są nawet tajemnicą poliszynela, choć przecież tak właśnie powinno być. Anonimowość tych ludzi tworzy aurę tajemnicy nie dającej sie zgłębić przez zwykłego zjadacza chleba a to sprzyja sianiu plotek, myleniu tropów, medialnej propagandzie choćby. Dlatego z pewną radością przyjąłem w tekście proste wyliczenie kilku naziwsk i instytucji które stoją za tymi staraniami środowiska WSI czy szerzej całego środowiska antypolskiego.  Upublicznienie nazwisk pozbawia siły oddziaływania plotki, przeciwstawia się łatwemu szantarzowi w mediach, pozwala wskazać na konkretne osoby i uwalnia od ciągłego tłumaczneia się "skąd to wiesz?" To byłoby doskonałą amunicją do walki z leminżerią.
Być może wychodzę tu na naiwniaka, który nie ma pojęcia o pewnych sprawach czy może raczej o "kuchni" tzw. układu. Bo i nie mam. W nadziei jednak że ktoś z grona właściwych osób,które wiedzą "co w trawie piszczy" odniesie się do moich wniosków, pozostawiam te wątpliwości podane publicznie i oczekuję jakiejś reakcji. Naiwnie jak mniemam.
Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Ja też się nie znam.
Na zdrowy rozum, ludzie, o których pytasz, zapewne są oficerami lub żołnierzami WSI, którzy poczuli się  poszkodowani. Komisja min.Macierewicza obnarzyła działania tej sitwy i rozbiła, a raczej poważnie nadszarpnęła zastały układ (inna sprawa, że Prezydęt Bredzisław zrobił wiele, aby go odbudować).
No i pewnie wszystkim kierują mocodawcy, dla których pracowali negatywnie zweryfikowani agenci.

Pozdrawiam.Ursa Minor

Więcej notek tego samego Autora:

=>>