2,5 mln nieważnych głosów z ostatnich wyborów do sejmików województw chce zbadać Fundacja Batorego, by sprawdzić, czy nie doszło do nadużyć - informuje "Gazeta Wyborcza". PKW uważa, że to niemożliwe i odmawia wydania tych głosów.

Nieważne głosy razem z innymi materiałami z lokalnych komisji są zgromadzone i zabezpieczone w urzędach 2,4 tys. gmin całego kraju. Czekają na uprawomocnienie się orzeczeń sądów po protestach wyborczych - co potrwa mniej więcej do kwietnia. Potem mogą zostać zniszczone.
Fundacja Batorego powołała specjalny zespół, składający się z 13 naukowców, głównie socjologów i politologów. Ich zadaniem jest przygotowanie raportu, w którym ma się znaleźć wyjaśnienie zjawiska nieważnych głosów.
I tu zaczął się problem. Gdy fundacja zwróciła się o udostępnienie kart wyborczych do badań, PKW odmówiła, uzasadniając to tym, że wgląd do tych materiałów mogą mieć tylko sądy, prokuratura i policja. Według PKW taka decyzja może być podjęta tylko po zmianie przepisów, a to wymaga inicjatywy ustawowej.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-samorzad-2014/news/news-chca-sprawdzic-niewaz...
5 Comments
@autorka
14 February, 2015 - 12:28
Coś to podejrzane.
Podobne wrażenia. Fundacja
14 February, 2015 - 13:29
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Oczywiście, że podejrzane.
14 February, 2015 - 14:23
Po takim dictum, nikt już nastepnych wyborów nie powinien sprawdzać, a kto się tego domaga, oszołom, nienawistnik, jątrzyciel i radykał.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
A jakie świadectwo moralności!
14 February, 2015 - 21:54
Zatem i poparcie udzielone najjepszejszemu kandydatu będzie bezcenne.
Pewnie najpierw sprawdzili, że PKW
14 February, 2015 - 16:46