Kłamstwo ma krótkie nóżki. To nie Sikorski wygasił mandat eurodeputowanego Andrzeja Dudy [rmf24.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  3

Radosław Sikorski nie wygasił mandatu eurodeputowanego Andrzeja Dudy. Jego rola polega tylko na powiadomieniu przewodniczącego Parlamentu Europejskiego (co jeszcze się nie wydarzyło). Jak powiedział mi rzecznik Parlamentu, dla PE Andrzej Duda sam się zrzekł swojego mandatu w momencie, gdy publicznie zaakceptował wynik wyborów prezydenckich.

Radosław Sikorski /PAP/Jacek Turczyk /
Radosław Sikorski
/PAP/Jacek Turczyk /

Radosław Sikorski poinformował dzisiaj na Twitterze:  "zgodnie z artykułem 364 kodeksu wyborczego wydałem postanowienie o wygaszeniu mandatu posła do PE Prezydenta-Elekta". Sikorski napisał swojego tweeta w momencie, gdy spekulowano o ewentualnym przyjeździe prezydenta-elekta do europarlamentu. Trudno nie dopatrzyć się złośliwości u Sikorskiego. Chodziło o to, żeby dziennikarze pytali, w jakim charakterze Duda przyjeżdża tu do Brukseli, skoro jego mandat już wygasł. 

Dziennikarze w europarlamencie rzeczywiście czekali na Dudę, ale na próżno. Prezydent nie przyjechał. Jak wyjaśnił mi rzecznik europarlamentu Jaume Duch rola Sikorskiego polega "tylko na powiadomieniu przewodniczącego europarlamentu o wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta". Ponieważ jest to stanowisko niepołączalne z mandatem europosła - w momencie, gdy Duda je zaakceptował - automatycznie jego mandat wygasł. 

To Duda podjął decyzję, a Sikorski może najwyżej o tym poinformować - wyjaśnił Jaume Duch. Sikorski wyraźnie więc przecenił swoją rolę. Jak powiedział mi rzecznik europarlamentu - Duda ma nie tylko nadal prawo wstępu do budynku, ale jest mile widziany, jako prezydent "pochodzący z tego domu".

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Katarzyna Szymańska-Borginon - blog

Katarzyna Szymańska-Borginon



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/katarzyna-szymanska-borginion/blogi/ne...
5
5 (2)

3 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Sikorski błyskawicznie wygasił Andrzejowi Dudzie mandat eurodeputowanego. Czysta złośliwość i 16 osób na bruku

PAP/Jacek Turczyk
PAP/Jacek Turczyk

Marszałek Sejmu z właściwą sobie elegancją postanowił poinformować o swojej decyzji na Twitterze:

 

Sikorski nie czekał nie tylko na decyzję Sądu Najwyższego o ważności wyborów. Polityk PO nie czekał nawet na wręczenie Andrzejowi Dudzie przez Państwową Komisję Wyborczą zaświadczenia o wyborze na prezydenta! Dlaczego się tak śpieszył?

Może dlatego, że wiedział, iż jego decyzja radykalnie utrudnia życie samemu prezydentowi elektowi i jego pracownikom? Nie chodzi tylko o to, że Andrzej Duda nie dostanie pensji eurodeputowanego za czerwiec i lipiec. Paradoksalnie, nie będzie miał przez ten czas żadnej pensji, ale w gorszej sytuacji będzie 16 pracowników Dudy.

Wszystkim kończą się umowy z niedzielą, od poniedziałku są bezrobotni. Z dnia na dzień zostaną na bruku. Niektórzy starają się o pracę u innych eurodeputowanych, ale każdy z nich ma przecież swoją ekipę. Gdybyśmy mieli choć miesiąc, moglibyśmy czegoś poszukać, ale tak…

— martwi się szef biura Dudy Wojciech Kolarski.

On sam też zostanie bez pracy, ale wedle naszych, nieoficjalnych informacji od sierpnia może liczyć na posadę w Kancelarii Prezydenta. Wbrew doniesieniom prasowym nie będzie jednak ani szefem kancelarii, ani szefem gabinetu, ma zostać jednym z prezydenckich ministrów.

Decyzja Sikorskiego ma też inny niż finansowy wymiar. Wszystko przez kalendarz.

Poniedziałek to już czerwiec, kolejny miesiąc. Mamy więc dwa dni na likwidację biura, czyli na załatwienie czegoś, co robi się zwykle miesiącami: wszystkie formalności, dokumenty, pakowanie. Od poniedziałku 1. czerwca nie mamy już pomieszczeń biurowych, a asystentka Andrzeja Dudy w Brukseli traci przepustkę do Parlamentu Europejskiego

— opowiada Kolarski. Szef biura nowego prezydenta dodaje też z goryczą:

Powiem szczerze: nie liczyłem na jakąkolwiek pomoc ze strony marszałka Sikorskiego, ale żeby polski polityk celowo utrudniał życie prezydentowi – elektowi, to się nie mieści w głowie! To wyjątkowa małostkowość i po prostu brak klasy.

Dla Parlamentu Europejskiego taka sytuacja to precedens – jeszcze nigdy eurodeputowany nie zostawał prezydentem. Brukselscy prawnicy uznali, że decyzja o wygaśnięciu mandatu leży po stronie polskiej, skłaniali się jednak ku interpretacji, że powinno to nastąpić dopiero 6. sierpnia, czyli po zaprzysiężeniu prezydenta. Sam Duda nie chciał czekać tak długo, ale wszyscy liczyli, że oczekując na decyzję Sądu Najwyższego będzie miał choć dwa, trzy tygodnie na zamknięcie swoich spraw i likwidację biura.

Ale cóż, Radosław Sikorski postanowił inaczej. Źli ludzie mówią, że to czysta złośliwość i przypominają jego legendarne skąpstwo i dbanie o własne kilometrówki. My jednak wiemy, że to podłe insynuacje. Prawda, panie marszałku?


Już po ukazaniu się naszego tekstu odniósł się do niego marszałek Sejmu. Oczywiście na Twitterze:

 

Być może pan marszałek liczył, że nikt nie sięgnie do kodeksu wyborczego i nie sprawdzi. Przepraszamy za dociekliwość, ale ów paragraf brzmi trochę inaczej:

§ 3. Utrata mandatu posła do Parlamentu Europejskiego, w przypadku, o którym mowa w § 1 pkt 2a i 3, następuje z dniem powołania lub wybrania.

Wedle znanych nam interpretacji tego przepisu marszałek Sejmu mógł poczekać nawet do powołania prezydenta elekta na jego urząd. Mało tego – znów zdaniem niektórych konstytucjonalistów - interpretacja „wyboru” nie jest jednoznaczna. Twierdzą oni, że nie rozstrzyga o tym decyzja PKW, a stwierdzenie Sądu Najwyższego o ważności wyborów.

Widać jednak, że Radosław Sikorski bardzo chciał utrudnić życie Andrzejowi Dudzie oraz jego współpracownikom i to mu się udało. Brawo, panie marszałku, wreszcie jakiś sukces!

http://wpolityce.pl/polityka/254180-pol-porcji-mazurka-marszalek-sikorsk...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

"... nie liczyłem na jakąkolwiek pomoc ze strony marszałka Sikorskiego, ale żeby polski polityk celowo utrudniał życie prezydentowi – elektowi, to się nie mieści w głowie! To wyjątkowa małostkowość i po prostu brak klasy."

Wspominając niejedną podłość Radsika w stosunku do przeciwników politycznych z prawej strony, nie powinno nic dziwić. Jednak normalnym ludziom trudno zmieścić w głowie takie łajdactwo.

Radosławie Sikorski, byłeś, jesteś i będziesz żałosnym pajacem!

Ursa Minor

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Marszałek mały koronny a młode pokolenie. Decyzji Sikorskiego nie można nazwać drobną złośliwością. To przejaw bezczelnego cynizmu


PAP/Jakub Kamiński
PAP/Jakub Kamiński

Obawiam się najgorszego. Już widać, że znajdującą się w stanie agonalnym Platformę – to zresztą jej własne przekonanie, a nie moje, miejmy nadzieję, że oddające prawdziwy stan rzeczy – stać na wszystko.

Ostatnie trzy miesiące swoich rządów – według jej własnej oceny, miejmy nadzieję, że trafnej – chce wykorzystać dwojako. Maksymalnie zabezpieczyć możliwie jak najwięcej przyczółków, które pozwolą zachować resztki jej wpływów, a po wtóre, tam, gdzie tylko się da, wziąć odwet na Andrzeju Dudzie i PiS za przegraną w wyborach prezydenckich. Zaczęła to robić od pierwszych dni po zwycięstwie Dudy, nie bacząc na skandaliczny wymiar takiego postępowania. Łamiąc dotychczasowe standardy i dobre obyczaje, jakie raczkująca wciąż polska demokracja zdążyła wypracować. Przypomina to zarazem zachowanie rozkapryszonego zawodnika, uchodzącego – głównie wedle własnego mniemania - za gwiazdora, który po przegranym pojedynku, w tunelu do szatni, wyjmuje z za pazuchy kij bejsbolowy i rusza do rywala, z którym przed chwilą stoczył walkę na oczach tysięcy widzów.

Takim właśnie zawodnikiem, sięgającym po przegranej do gangsterskich metod jest Radosław Sikorski. Korzystając ze swoich uprawnień jako marszałka Sejmu zachował się jak moralny i polityczny kurduplowaty kundelek, pozbawiając Dudę mandatu euro parlamentarzysty, a wraz z tym kilkunastu osób, będących asystentami Dudy, pracy. Decyzji Sikorskiego nie można nazwać drobną złośliwością ani małostkowością. To objaw bezczelnego cynizmu, jakże charakterystycznego dla całej formacji politycznej, której jest jednym z liderów. To, co teraz powiem, nie jest groźbą pod adresem tego przywódcy nagonki „wyrzynającej watahę” i pozostałych uczestników obławy.

To tylko opis prawdziwej sytuacji, która ciągle umyka ze świadomości Sikorskiego, Komorowskiego, Michała Kamińskiego, Kopacz, Sienkiewicza, Tuska i dziesiątków innych polityków związanych z Platformą. Społeczeństwo polskie widzi takie postawy i stojące za nimi decyzje. Rozumie niskie motywy takich postanowień i pamięta o nich, gdy idzie do urn wyborczych. Szczególnie młode pokolenie, nieprzywiązane ślepo do legend autorytetów opozycji antykomunistycznej, zaprzestało puszczać w niepamięć rozbieżności między deklaracjami o szlachetności głoszonych celów i czystości swoich intencji, a prawdziwymi, brudnymi czynami. Między niesioną na sztandarach wyborczych ideologią powszechnej miłości, a podłością, agresją i nienawiścią, leżącymi u podstaw realnego postępowania.

Nadzieja, że do nich należy przyszłość Polski. Że na różny sposób wezmą jej los we własne ręce. Zaczęli od wyborów prezydenckich. Wierzę, że to początek ich marszu.

Pod warunkiem, że nie stanie się najgorsze – Obecny Sejm nie zmieni konstytucji, wprowadzając do niej przepis mówiący, że wolno głosować wyłącznie na Platformę.

Że co? Że słucham? Że tego Sejmu nie stać na taką zmianę konstytucji? Że to wbrew prawu? Nie takie rzeczy ten Sejm załatwiał. Pod wodzą tego marszałka.

autor: Jerzy Jachowicz

http://wpolityce.pl/polityka/254354-marszalek-maly-koronny-a-mlode-pokol...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>