"Pomnik smoleński powinien stanąć na Krakowskim Przedmieściu - w miejscu, które jest symbolem tamtej tragedii i dni, które po niej nastąpiły" - mówi w RMF FM prezydent elekt Andrzej Duda w pierwszym wywiadzie udzielonym mediom po zwycięstwie w wyborach. "Była propozycja spotkania z prezydentem Ukrainy Petro Poroszenko w czasie finału Ligi Europejskiej w Warszawie, ale przesunęliśmy to spotkanie na późniejszy termin" - ujawnia.

Z prezydentem elektem Andrzejem Dudą rozmawia Michał Zieliński. Posłuchaj:
Obejrzyj całą rozmowę [video]
Michał Zieliński, RMF FM: Panie prezydencie, przede wszystkim gratuluję zwycięstwa w wyborach i dziękuję za to, że zgodził się pan udzielić pierwszego wywiadu radiu RMF FM. Nie będę pana prezydenta pytał o to, czy pan wierzył w zwycięstwo w wyborach, bo gdyby pan nie wierzył, to by pan ich nie wygrał. Ale chciałem zapytać, czy był taki moment podczas tej kampanii, w którym pomyślał pan sobie: "Rzeczywiście, mogę zostać prezydentem"?
Prezydent elekt Andrzej Duda: Oczywiście, że był taki moment. Przede wszystkim wtedy, kiedy ogłoszono wyniki pierwszej tury.
A czy była taka chwila, w której pomyślał pan: "Mogę nie dać rady. Za dużo do zrobienia, za mało siły"?
Oczywiście, że były takie momenty, kiedy czułem się rzeczywiście zmęczony. Zdarzało się nawet, że ci, którzy mnie znają, dzwonili i mówili mi: "Andrzej, wyglądasz na zmęczonego". Były takie momenty, bo rzeczywiście zadanie było ogromne i to był wielki trud, ale ja nie żartowałem mówiąc, że ci, którzy się ze mną spotykają, bardzo często ten wielki entuzjazm, który tym spotkaniom towarzyszył, rzeczywiście dodawały mi sił. Bez dwóch zdań. Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim tym, którzy przyszli na te spotkania ze mną, bo dla mnie to był rdzeń tej kampanii, to był taki główny jej pień - właśnie te spotkania z moimi rodakami we wszystkich zakątkach kraju, które dawały mi po prostu ogromne wsparcie. To autentycznie dodawało sił.
W najkrótszych słowach: jaki jest plan na pana prezydenturę? Tak, żeby nie zawieść tych dziewięciu milionów ludzi, a być może zyskać zaufanie kolejnych.
Przede wszystkim chcę zrealizować to, co mówiłem w kampanii, bo nie mam zwyczaju rzucania słów na wiatr. Natomiast chcę podkreślić jedno, tak jak mówiłem, że wyobrażam sobie tę prezydenturę - patrząc też na konstytucję, na możliwości, które konstytucja dzisiaj stwarza - jako prezydenturę aktywną, jako także prezydenturę otwartą. Nie będę siedział w jednym miejscu, chcę dalej spotykać się z moimi rodakami, chcę, żeby mieli takie poczucie bliskości z prezydentem Rzeczypospolitej - w końcu go wybrali. Jak pan redaktor powiedział, to prawie 9 milionów ludzi. Ja rzeczywiście lubię słuchać ludzi i wiele usłyszałem w czasie tej kampanii, co też dało mi bardzo dużo takich przemyśleń na temat tego, jaka jest dzisiaj sytuacja moich rodaków, jaka jest generalnie sytuacja w naszym państwie, jakie są też oczekiwania. No i rzecz najważniejsza - uważam, że to jest wielka rola, którą powinna w naszym kraju spełniać głowa państwa - próba szukania elementów wspólnych w obrębie społeczeństwa. Mimo wszystkich istniejących różnic, politycznych itd., szukanie tego, co jest dla nas wspólne, i mocne tego akcentowanie. W moim przekonaniu my ogromnie potrzebujemy odbudowania wspólnoty.
Panie prezydencie, rozumiem, że czyni pan z tego wzmacniania jedności, wspólnoty - oś swojej prezydentury. Ale są takie sprawy w Polsce, które budzą emocje, dzielą społeczeństwo. Jedną z takich spraw jest kwestia smoleńska. Co pan sądzi na temat planowanej lokalizacji pomnika smoleńskiego?
Ja od samego początku mówiłem - zawsze kiedy byłem pytany - i moje zdanie się absolutnie nie zmienia. Ja uważam, że ten pomnik - upamiętniający ofiary tragedii smoleńskiej - powinien stanąć w miejscu, które jest symbolem dla Polaków. Symbolem tamtej tragedii, tamtego zdarzenia, tych dni, które nastąpiły później. Czyli powinien stanąć na Krakowskim Przedmieściu, koło Pałacu Prezydenckiego. Jeżeli będą ze mną prowadzone rozmowy, a wierzę w to, że tak będzie, to z całą pewnością będę się opowiadał za tą opcją. Myślę, że tak po prostu powinno być. Myślę też, że w gruncie rzeczy, takie jest oczekiwanie większości polskiego społeczeństwa. To jest to miejsce, które się kojarzy, i wydaje mi się, że ono jest miejscem jak najbardziej godnym.
Na pewno wyborcy docenią chęć kontaktu z nimi. Ale jednocześnie na pewno będą zwracać uwagę na to, jak pan stara się realizować swoje obietnice przedwyborcze. Były one mocno krytykowane, głównie ze względu na koszty, które mają generować. Przede wszystkim reforma emerytalna te koszty może tworzyć. Czy ta reforma miałaby być prostym wycofaniem rozwiązań wprowadzonych kilka lat temu, czy chodzi raczej o otwarcie drogi do jakiś rozwiązań, które mogłyby sytuację uzdrowić? Czyli na przykład zachęcać Polaków, skłaniać do tego, żeby pracowali dłużej, a nie ich do tego zmuszać?
Do tego można sprowadzić ten plan. Proszę też pamiętać o tym, że ja podpisałem porozumienie z Komisją Krajową Solidarności. Oni mają swój pomysł na rozwiązanie tej kwestii. Podobnie OPZZ - też ma swoją propozycję, zresztą zbliżoną treściowo do tego, co proponuje Solidarność. Nad tym z pewnością usiądziemy. To nie jest prosty powrót do poprzedniego rozwiązania, bo to jest połączenie wieku z długością okresu składkowego. Dziś jest to proponowane przez Solidarność na 40 lat, 40 lat składkowych i wiek, więc tutaj raczej w tym kierunku będzie zmierzało to rozwiązanie, przy czym cieszę się, że pan redaktor to zaakcentował. Dokładnie, ja chcę dać ludziom możliwość wyboru. Jeżeli ktoś chce pracować dłużej - proszę bardzo, może pracować dłużej. To też jest kwestia kosztów. Ja podejrzewam, że wiele ludzi będzie chciało kontynuować zatrudnienie, niekoniecznie na emeryturę przechodzić, zbierając w ten sposób większy kapitał. Natomiast, z pewnością będą osoby, które zdecydują się przejść na emeryturę wcześniej. Wiem to, bo też rozmawiam. Są tacy, którzy nie mają siły, są tacy, którzy mają inne plany życiowe, np. kobieta, która mówi: chciałabym zająć się swoimi wnukami. Takich sytuacji będzie wiele, ale powtarzam, to nie jest tak, że to wygeneruje gigantyczne koszty, bo wszyscy nagle przejdą na emeryturę. Nie, na pewno jest duża grupa ludzi, którzy będą chcieli kontynuować zatrudnienie i ja chcę im dać takie prawo, taką możliwość.
Dużo o kosztach mówi się przy okazji innej propozycji - chodzi o podniesienie kwoty wolnej od podatku. Czy tutaj także mogłyby być przewidywane kroki ewentualnie równoważące straty, czy też obciążenie budżetu, np. zwiększenie podatków dla najbogatszych albo wyższe podatki od towarów luksusowych?
Uważam, że w niesprawiedliwy sposób, w trakcie kampanii przede wszystkim, byli tacy ekonomiści, czy jacyś eksperci rządowi, czy dziennikarze też, którzy rożne wyliczenia podawali, że to były wartości kosmiczne kompletnie. Tymczasem, proszę pamiętać, że to jest szacowane przy założeniu kwoty 8 tys. złotych jako kwoty wolnej od podatku, na ok. 12 mld rocznie. Biorąc pod uwagę chociażby jaka jest dzisiaj luka podatkowa, tak ściśle mówią luka w VAT, która sięga - PricewaterhouseCoopers podaje w swoim raporcie, że to jest między 35 a 55 mld - więc już samo usprawnienie systemu podatkowego, właśnie w sensie VAT-u, z pewnością spowoduje znaczący wpływ, choćby z samego podatku VAT do Skarbu Państwa. Poza tym proszę pamiętać, jeżeli zostawimy ludziom więcej pieniędzy, to przede wszystkim zostawimy tym, którzy dzisiaj są w najtrudniejszej sytuacji. Także to nie jest takie proste rozliczenie, że to będzie kosztowało 12 mld i nic z tego nie będzie. Nie, ja mówię, podejdźmy do tego spokojnie. Ja będę przecież pracował z ekspertami, będzie Narodowa Rada Rozwoju, my się będziemy zastanawiali nad szczegółowymi rozwiązaniami.
Panie prezydencie, kiedy mówił pan - jeszcze podczas kampanii wyborczej - o możliwościach zwiększenia dochodów do budżetu - wspomniał pan o opodatkowaniu banków, które w Polsce w większości są zagraniczne, a także - między innymi - hipermarketów. Pojawiły się takie komentarze - zaraz po wyborach we Francji - że nowy polski prezydent może być zagrożeniem dla francuskich interesów. Czy nie obawia się pan, że tego typu retoryka, czy później - tego typu działania - nie sprawią panu - jako prezydentowi - kłopotu? Czy nie będzie ze strony państw, inwestorów sytuacji, w której doświadczy pan podobnych nieprzyjemności jak Viktor Orban na Węgrzech?
No tak, tylko musimy pamiętać o tym, że Viktor Orban został ostatnio świetnie oceniony, jego reformy zostały świetnie ocenione, które uzdrowiły sytuację finansową Węgier. Jak się okazało, ta jego polityka wewnętrzna jest bardzo skuteczna.
Tak, ale przez kilka lat zmagał się ze sporymi problemami...
Panie redaktorze, to są interesy i to gigantyczne. Gigantyczne interesy, które są dzisiaj robione w naszym kraju. Ja nie widzę powodów do tego, żeby banki zarabiające gigantyczne pieniądze, obciążające Polaków najwyższymi w Europie opłatami, prowizjami bankowymi i transferujące w ogromnej części swoje zyski za granicę - nie miały także przyłożyć się do odbudowy naszej gospodarki, skoro czerpią pieniądze od swoich klientów - Polaków. Uważam, że podatek bankowy - różne są tutaj propozycje, no ale choćby jest tam podatek od aktywów proponowany. To są propozycje do rozważenia.
Pewnie nie Budapeszt będzie pierwszym celem podróży zagranicznej pana prezydenta. Czy są jakieś plany?
Objęcie urzędu prezydenta Rzeczypospolitej ma nastąpić 6 sierpnia, to jest jeszcze kilka miesięcy. Nikt nie jest w stanie przewidzieć dzisiaj, jaka wtedy będzie sytuacja na arenie międzynarodowej. Natomiast - abstrahując zupełnie od tamtych uwarunkowań, które będą - trzeba sobie jasno powiedzieć tak: nasze interesy dzisiaj - w tej skali międzynarodowej - koncentrują się wokół dwóch głównych sojuszy, w których jesteśmy: Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, której jesteśmy członkiem. Więc jeżeli dzisiaj miałbym mówić, gdzie są nasze ważne interesy, no to z całą pewnością mamy ważne interesy w Brukseli i z całą pewnością mamy ważne interesy w Waszyngtonie.
W ostatnich dniach po pana wyborze na prezydenta Rzeczpospolitej mówi się sporo o kwestii obsady, przedłużenia lub nie, kadencji prezesa Narodowego Banku Polskiego. Czy jakieś konkretne deklaracje już może pan złożyć w tej kwestii?
Oczywiście, zapytać pan redaktor zawsze może. Ja się mogę uśmiechnąć.
W ostatnich dniach pada wiele pytań o pana, panie prezydencie, stosunki z byłym już pana przełożonym, nie jest pan już członkiem PiS-u. Pana mama wczoraj wspomniała o tym, że Jarosław Kaczyński jest pana politycznym ojcem. Ale z drugiej strony w życiu każdego ojca i syna następuje taki moment, kiedy syn idzie na swoje. Czy to rozwinięcie myśli pana mamy wydaje się panu celne?
Można tak powiedzieć, że właśnie poszedł, bo Polacy go tam na swoje wysłali....
Chodzi mi o skutki tego rozstania...
...dokonując wyboru przy urnach. Nie zapominam o swojej politycznej biografii. Jestem już byłym członkiem Prawa i Sprawiedliwości, ale to przecież nie oznacza odejścia od wspólnej dla nas idei budowy sprawiedliwego i silnego państwa. Wręcz przeciwnie, sukces Prawa i Sprawiedliwości w jesiennych wyborach parlamentarnych będzie oznaczać zielone światło w Sejmie dla realizacji mojego programu wyborczego, który w wielu punktach pokrywa się z programem PiS-u. Ja konsekwentnie wystąpiłem z Prawa i Sprawiedliwości w dniu, w którym Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła oficjalnie wynik wyborów i to, że ja te wybory wygrałem, za co jestem ogromnie wdzięczny wyborcom, ale dla mnie to oznacza, że teraz mam służyć polskiemu społeczeństwu, mam służyć narodowi i to jest mój w tej chwili jedyny ten, kto mi dyktuje, w moim poczuciu, jak powinna być realizowana prezydentura, ponieważ mi to dyktowano to na tych spotkaniach, słuchałem tych oczekiwań, w związku z tym mówię, jaka jest moja wizja prezydentury i ona jest w moim przekonaniu dostosowana to tego, jakie są dzisiaj oczekiwania polskiego społeczeństwa, bo można także tą prezydenturę tak właśnie realizować w oparciu o naszą konstytucję.
Będzie pan teraz głową państwa, ale jest pan prezydent także głową rodziny. Jest pan, przepraszam, proszę mi wybaczyć, zwykłym 40-latkiem, który lubi jeździć na nartach, chodzić po górach, czytać książki, spotykać się ze znajomymi. Z czego w miarę możliwości chciały pan prezydent nie rezygnować?
No, z rodziny na pewno nie. Córka jest już osobą dorosłą. Ona sama zdecyduje, czy będzie chciała zostać w Krakowie, czy będzie chciała jechać do Warszawy. Z tego co do tej pory słyszę, to raczej będzie chciała kontynuować swoje studia, które zaczęła na Uniwersytecie Jagiellońskim i do Warszawy nie pojedzie. Ma 20 lat, więc jest w takim wieku, że rodzice nie są jej niezbędnie potrzebni. Z resztą przecież wielu młodych ludzi opuszcza dom rodzinny po to, żeby na studia gdzieś jechać, więc zostanie sama i będzie sobie radziła na pewno znakomicie. Natomiast ja nie chciałbym rezygnować z tej mojej największe pasji, poza zawodowej, jaką jest narciarstwo.
Wkrótce pełny tekst rozmowy.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/news-andrzej-duda-dla-rmf-fm-pomnik-smolenski-...
3 Comments
Jarosław Kaczyński: Kładę się
28 May, 2015 - 23:06
Jarosław Kaczyński: Kładę się spać rano. Nie jestem w stanie powstrzymać się od świętowania
'Wcale nie muszę być premierem" - powiedział Jarosław Kaczyński w pierwszym po wyborach prezydenckich wywiadzie, udzielonym Telewizji Republika. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył, że ewentualnym szefem rządu zostanie ten, którego wyznaczy Andrzej Duda, bo "to on ma teraz legitymację do zmiany w Polsce". Pytany o to, czy cieszy się ze zwycięstwa kandydata PiS, stwierdził: "Jestem tak bardzo zadowolony i szczęśliwy, że od 3 dni kładę się spać już rano, bo nie jestem w stanie powstrzymać się od świętowania".
Prezes PiS odniósł się do komentarzy, jakie dało się słyszeć w mediach po zwycięstwie Andrzeja Dudy. Sugerowano, że Jarosław Kaczyński nie cieszy się z takiego wyniku kandydata swojej partii.Były premier zaprzeczył takim sugestiom. [Andrzej Duda] przerósł wszelkie oczekiwania, ma fantastyczny kontakt z ludźmi, pokazał determinację, odporność i pracowitość - zaznaczył Jarosław Kaczyński w programie TV Republika. Prezes PiS podkreślił także "nieoceniona pracę sztabu", który towarzyszył Dudzie.
Jarosław Kaczyński na początku kampanii prawie nie dawał Dudzie szans. Przyznał, że początkowo jego szanse oceniał na 10 proc. Przed drugą turą już wiedziałem, że będzie powyżej 50 proc. - zaznaczył polityk.
O prezydencie - elekcie powiedział, że ten ma "odporność młoda pneumatycznego i jest mocnym człowiekiem. W końcowej fazie kampanii był bardzo zmęczony. To było nieludzkie zmęczenie. (...)W sytuacji takiego zmęczenia, że ręce drżą, on potrafił wychodzić i wygłaszać fantastyczne przemówienie - przyznał Kaczyński.
Jak zapowiedział szef Prawa i Sprawiedliwości, partia już w lipcu zaprezentuje ekipę, która - jeśli PiS wygra wybory - pokieruje poszczególnymi resortami. Kto będzie premierem? Na to pytanie Kaczyński odpowiedział: "Ekipą będzie kierował ten, którego wskaże najważniejszy człowiek w polskim życiu publicznym, czyli Andrzej Duda".
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-wybory-prezydenckie2015/najnowsze-fakty/news-...
Jarosław Kaczyński w TV
28 May, 2015 - 23:55
Jarosław Kaczyński w TV Republika: "Jestem tak szczęśliwy, że od trzech dni kładę się spać rano, bo nie mogę się powstrzymać od świętowania"
Fot. Profil PiS na FB
— mówił Jarosław Kaczyński na antenie Telewizji Republika.
Prezes PiS w pierwszym wywiadzie po wyborach prezydenckich, które wygrał Andrzej Duda, nie krył radości z rezultatu głosowania.
— żartował Kaczyński.
Szef PiS podkreślił, że kandydatura Dudy została wyłoniona po długich negocjacjach i badaniach.
— wyliczał.
Kaczyński podkreślił przy tym wyraźnie dużą rolę Beaty Szydło w kampanii - nazwał ją „gwiazdą”.
— mówił szef PiS.
Dopytywany, w którym momencie kampanii uwierzył w zwycięstwo Dudy, Kaczyński przekonywał, że na początku szanse na zwycięstwo kandydata PiS oceniał na 10 procent.
— śmiał się były premier.
Kaczyński mówił też o „nieludzkim zmęczeniu” Dudy, co widać było też w kilku momentach kampanii.
— chwalił Dudę.
Pytany o to, co jest największym wyzwaniem prezydentury Dudy, szef PiS stwierdził, że potrzeba dynamiki społecznej i wsparcia ze strony społeczeństwa.
Kaczyński podkreślił też, że ogromnie przyczyniła się do zwycięstwa kampania internetowa.
— śmiał się Kaczyński.
— zaznaczył.
Jak dodawał, potrzebne jest jednak dalsze dążenie do wygranej, która pozwoli na realną zmianę w Polsce, także w wymiarze sprawiedliwości. Pytany o antysystemowe partie, Kaczyński nawiązał do dwudziestolecia międzywojennego.
— stwierdził szef PiS.
— dodawał.
Kaczyński zapowiedział też, że w najbliższym czasie zostanie przedstawiona „ekipa” - grupy ludzi, z których wybrani zostaną ministrowie i wiceministrowie. Dodał, że sam „nie musi być premierem”, jeśli kogoś innego wyznaczy „najważniejszy człowiek w Polsce - prezydent Andrzej Duda”.
Na koniec Kaczyński wspomniał o depeszy gratulacyjnej od Angeli Merkel dla Andrzeja Dudy, w której miały paść słowa o winach niemieckich za II wojnę światową.
— zakończył.
http://wpolityce.pl/polityka/254170-jaroslaw-kaczynski-w-tv-republika-je...
J. Kaczyński w pierwszym
29 May, 2015 - 00:42
J. Kaczyński w pierwszym wywiadzie po wyborach: „Nie jestem w stanie powstrzymać się od świętowania”
Prezes PiS w wywiadzie dla Telewizji Republika żartował na temat nastrojów, jakie udzielają mu się w związku z wygraną Dudy. - Jestem tak zadowolony i szczęśliwy, że od trzech dni kładę się rano spać, bo całą noc nie jestem w stanie powstrzymać się od świętowania – mówił Jarosław Kaczyński.
Pytany o to, kto był pomysłodawcą wystawienia w wyborach właśnie kandydatury Andrzeja Dudy, prezes PiS przyznał, że to on jest autorem planu kandydowania Dudy na prezydenta z ramienia PiS.
- Ja wymyśliłem, ale to złe określenie. Po prostu zauważyłem w pewnym momencie, że Andrzej Duda ma ogromny potencjał. Poznałem go bliżej w rozmowach, które toczyliśmy. Pomyślałem, że to może być on. Nie był jedynym kandydatem. Ale z czasem nabierałem przeświadczenia, że to on właśnie ma szansę. Później zapadła decyzja, że będzie kandydował – mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław Kaczyński przyznał też, że Andrzej Duda przerósł jego oczekiwania. Chwalił również cały sztab Prawa i Sprawiedliwości za za pionierską na polskiej scenie politycznej kampanię.
- Kampania nie zawiodła, wręcz przeciwnie. Mówię tu o samym Andrzeju Dudzie, bo kampania to inna sprawa. Po prostu przerósł wszelkiego rodzaju oczekiwania. Fantastyczna zdolność przemawiania, niebywała determinacja, talent do kontaktu z ludźmi, odporność, pracowitość. Fantastyczna drużyna – pochwalę się jeszcze raz, to ja zaproponowałem Beacie Szydło, żeby została szefem sztabu - oświadczył prezes PiS.
Pytany o to, w którym momencie stwierdził, że może się udać i Andrzej Duda ma szansę wygrać wybory prezydenckie Jarosław Kaczyński przyznał, że przeświadczenie o szansach na wygraną w wyborach rosło z każdym dniem kampanii.
- Mogę odpowiedzieć w procentach. Początkowo oceniałem szanse Andrzeja Dudy na zwycięstwo na 10%. Później oceniałem je na więcej. W momencie zbliżania się pierwszej tury było to już ok 30%, a później już ponad 50%, że powinien wygrać. To wynikało z tej dynamiki, siły, odporności, jak się mówiło w mojej młodości młota pneumatycznego. Byłem mocno przeświadczony, że Andrzej Duda wygra, ale były takie momenty, gdy ta pewność była nieco mniejsza. Bo pamiętajmy o jednym, że Andrzej Duda przy końcu kampanii był człowiekiem bardzo zmęczonym. To, że on potrafił w sytuacji gdy ręce drżą ze zmęczenia wychodzić na mównicę, pokazuje jak silny jest to człowiek – mówił Jarosław Kaczyński.
Według prezesa Prawa i Sprawiedliwości największym wyzwaniem prezydentury Andrzeja Dudy jest to, żeby dynamika, która doprowadziła do zwycięstwa, doprowadziła do sytuacji, w której można będzie zmieniać Polskę.
- Największym wyzwaniem jest to, żeby ta dynamika polityczna, która doprowadziła do zwycięstwa - bo on wygrał nie tylko z jedną partią, ale z całym aparatem państwowym i medialnym, który przeciw niemu pracował – przyniosła taką sytuację, w której będzie można rzeczywiście zmieniać Polskę, dotrzymać obietnic. Polska rzeczywiście wymaga zmiany, tej dobrej zmiany o której mówimy i to jest wyzwanie zarówno na czas najbliższy jak i później – tłumaczył Jarosław Kaczyński.
Odnosząc się do przyszłości po wyborach parlamentarnych prezes PiS powiedział: - Nie wiem czy będę premierem. Jednak ktokolwiek nim będzie powinien złożyć Prezydentowi Andrzejowi Dudzie podpisaną dymisję bez daty. - A jeśli Pan będzie premier to czy złoży Pan taką dymisję? - zapytała Katarzyna Gósjka-Hejke. - Oczywiście. To czego dokonał ( Andrzej Duda - red.), to niezwykłe poparcie społeczne, daje mu legitymację, której nie ma nikt inny - odpowiedział polityk.
Podsumowując wyniki wyborów Jarosław Kaczyński podziękował również za zaangażowanie członków sztabu wyborczego, jak również przedstawicieli Ruchu Kontroli Wyborów oraz Klubów „Gazety Polskiej”, którzy aktywnie monitorowali przebieg wyborów.
ZOBACZ WIDEO
http://niezalezna.pl/67522-j-kaczynski-w-pierwszym-wywiadzie-po-wyborach...