Ponad miesiąc Kancelaria Premiera zwlekała z ujawnieniem nazwiska kandydata, którego wybrała na stanowisko dyrektora biura organizacyjnego Polskiej Agencji Kosmicznej, która właśnie powstaje w Gdańsku. Wczoraj Kancelaria Premiera opublikowała wyniki naboru. Dyrektorem została Katarzyna Tylingo-Chmielewska z Gdańska... dotychczasowa szefowa sprzedaży dilera Opla w Gdańsku.
Uzasadnienie wyboru? Mgliste. „W toku przeprowadzonego naboru Pani Katarzyna Tylingo-Chmielewska w najwyższym stopniu spełniła wymagania określone w ogłoszeniu o naborze, dlatego też uznano ją za najbardziej odpowiedniego kandydata do zatrudnienia na stanowisku Dyrektora Biura Organizacyjnego w Polskiej Agencji Kosmicznej. Jej wiedza i doświadczenie daje gwarancję wykonywania obowiązków służbowych na najwyższym poziomie".
Katarzyna Tylingo-Chmielewska w rozmowie z „Rzeczpospolitą" proszona o komentarz, odsyła do osoby która robiła rekrutację. Pytana o doświadczenie zawodowe mówi tylko o pracy na stanowisku dyrektora sprzedaży w Oplu. – Mam 42 lata , wykształcenie wyższe, jestem klimatologiem z wykształcenia – mówi krótko o sobie. Szybko kończy rozmowę, tłumacząc się brakiem czasu. – W PAK pracuję od poniedziałku – podkreśla.
Prezes Agencji prof. Marek Banaszkiewicz (miesiąc temu również wybrany w konkursie) nie znajduje czasu na rozmowę z „Rzeczpospolitą". Jednak już miesiąc temu w Onecie, chwalił się, że pierwszego pracownika, tj. dyrektora biura organizacyjnego, rekrutował osobiście. „Teraz odbywać się będzie dalsza rekrutacja. - Pani dyrektor musi zatrudnić księgową i kadrową, które będą ją wspomagać w dalszej rekrutacji. Ponieważ są to standardy administracji publicznej, cały proces wymaga wysokiej transparentności i zastosowania wszystkich reguł – zapewniał Baraszkiewicz w Onecie.
Konkurs od początku wzbudzał kontrowersje. Jak pisała „Rzeczpospolita" na złożenie dokumentów w otwartym konkursie Kancelaria Premiera dała chętnym tylko dwa dni. Nic dziwnego, że zgłosiło się tylko dwóch kandydatów, choć wymogi nie były wysokie – m.in. 10-letni staż pracy, umiejętność zarządzania zespołem i działania w stresie - a liczba wejść na stronę z ogłoszeniem szła w tysiące.
Jakimi powodami kierowano się wyznaczając dwudniowy dzień rekrutacji? - Taki termin jest dopuszczalny. Ustawa o Polskiej Agencji Kosmicznej nie zawiera żadnych regulacji w tym zakresie – odpowiada „Rzeczpospolitej" Centrum Informacyjne Rządu.
Zdaniem Krzysztofa Izdebskiego z Watchdog Polska Kancelaria Premiera w pewnym sensie naruszyła prawo otwartego i konkurencyjnego naboru do jakiego zobowiązuje go ustawa o Państwowej Agencji Kosmicznej. – W interesie wiarygodności urzędu jest przejrzystość działania, także organizacji konkursów na stanowiska państwowe którym generalnie zarzuca się , że są ustawiane pod swojego kandydata. Mam wrażenie że w tym wypadku nie sprostała tym wymogom – ocenia Izdebski.
Ustawa o PAK zobowiązuje urząd nie tylko do zorganizowania „otwartego i konkurencyjnego naboru", ale także do ujawnienia nazwisk kandydatów oraz opublikowanie wyników naboru w ciągu dwóch tygodni od zatrudnienia wraz z uzasadnieniem. Nazwiska drugiej osoby starającej się o stanowisko dyrektora, KPRM nie ujawnił.
Ustawę o PAK Sejm uchwalił w lipcu ubiegłego roku. Ma pomagać polskim firmom pozyskiwać środki z Europejskiej Agencji Kosmicznej i nawiązywać współprace nauki z biznesem w tej branży. Agencja ma realizować zadania w zakresie badania przestrzeni kosmicznej i wykorzystywania tych badań w rozwoju technologii kosmicznych dla celów przemysłowych, obronnych i bezpieczeństwa państwa oraz dla celów nauki. Tegoroczny budżet PAK to 10 mln zł, z planowanych 30 mln zł, obciętych decyzją Senatu.
http://www4.rp.pl/artykul/1206104-Z-salonu-samochodowego-do-kosmicznej-a...
2 Comments
Wszyscy krewni i znajomi
03 June, 2015 - 22:35
Dziwaczny konkurs na dyrektora organizacyjnego powstającej w Gdańsku Polskiej Agencji Kosmicznej (PAK) właśnie dobiegł końca. Wygrała go osoba pracująca do niedawna jako szef sprzedaży w salonie samochodowym.
Być może ma kwalifikacje do zajmowania takiego stanowiska – tego nie kwestionuję. Ale temu konkursowi daleko było do jakichkolwiek standardów. Ewentualni kandydaci na zgromadzenie potrzebnych dokumentów mieli zaledwie dwa dni. A samą procedurę wyłaniania pracownika osłaniała aura wielkiej tajemnicy. Centrum Informacyjne Rządu dopiero po publikacjach prasowych zdecydowało się na umieszczenie informacji o wynikach naboru, choć zakończył się on kilka tygodni temu. Sam szef PAK już ponad miesiąc temu mówił w wywiadzie, że dyrektora rekrutował... osobiście.
Wniosek z tego można wyciągnąć jeden: konkurs był ustawiony pod konkretną osobę. Od początku było wiadomym, kto ma wygrać i tak też się stało. Odpowiedzialni za nabór będą zapewne odpierali ten zarzut, ale dałoby się go uniknąć, gdyby procedura od początku była jasna i przejrzysta. Gdyby każdy dostał równe szanse.
Niestety, nie jest to przypadek odosobniony. Takich konkursów są setki, a nawet tysiące. Poczynając od stanowiska sprzątaczki w gminnym przedszkolu (znam przypadek, gdy w ogłoszeniu wpisano, że sprzątaczka ma znać język francuski) na dyrektorach w ministerstwach kończąc. Bez znajomości niczego nie da się załatwić. Masz kwalifikacje, doświadczenie, znasz języki? Bardzo dobrze. Twój problem polega na tym, że nie jesteś znajomym bądź przyjacielem prezesa...
Od kilku lat ciągle słyszę od polityków różnych opcji, że najważniejsze jest dobro państwa. Niektórzy mówią o „dobru wspólnym". Tyle tylko, że ich definicja owego dobra wspólnego dotyczy wyłącznie wąskiej grupy decydentów i paru znajomych. By im żyło się lepiej. A problem polega na tym, że wszyscy się na to zgadzamy...
http://www4.rp.pl/artykul/1206064-Tomasz-Krzyzak--Wszyscy-krewni-i-znajo...
Od kilku lat ciągle słyszę od
03 June, 2015 - 22:39
Już niedługo, Autorze , już niedługo... taką mam nadzieję.
Ursa Minor