Władze Gdańska chcą wyrzucić z pracy niepokorną dyrektor szkoły,słynącą z zaangażowania społeczno-patriotycznego

 |  Written by Ursa Minor  |  5
TYLKO U NAS: Zwolnią dyrektorkę, bo nie chciała wyrzucić Anny Kołakowskiej? - niezalezna.pl
foto: Google Maps
Władze Gdańska chcą wyrzucić z pracy słynącą ze swojego zaangażowania społeczno-patriotycznego Jolantę Kwiatkowską-Reichel, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 65 w Gdańsku. Dlatego, że przymuszana przez wiceprezydenta miasta Piotra Kowalczuka nie chciała zwolnić z pracy jednej z nauczycielek historii Anny Kołakowskiej, która w sobotę zablokowała na kilka minut gdańską Paradę Równości.  

W środę dyrektor Kwiatkowska została wezwana na „dywanik” przez wiceprezydenta Gdańska. Powodem wezwania miała być wypowiedź, jakiej udzieliła lokalnej „Gazecie Wyborczej". Dyrektorka stwierdziła, że nie zamierza zwalniać Anny Kołakowskiej z pracy za jej protest przeciwko Paradzie Równości, gdyż ma inne sprawy na głowie i nie dotarła do niej żadna informacja, jakoby Kołakowskiej zostały postawione jakieś zarzuty (w obronie protestujących przeciwko paradzie wystąpił podczas czwartkowej procesji Bożego Ciała arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódż). 

– Wiceprezydent namawiał mnie podczas rozmowy do złamania prawa, nie mogę zwolnić nikogo tylko na podstawie jakichś doniesień medialnych, Anna Kołakowska nie została wtedy nawet zatrzymana - podkreśla Kwiatkowska w rozmowie z nami, oburzona zachowaniem wiceprezydenta miasta.  –  Wiceprezydent podniesionym tonem wypytywał mnie o różne niezwiązane z powodem wezwania szczegóły, m.in. pytał się, o której przychodzę codziennie do szkoły, za co się modlę, jakie jest moje zdanie na temat Mazowieckiego czy obchodów rzekomego „wyzwalania” Gdańska przez Sowietów, krzyczał na mnie, twierdząc, że sieję nienawiść - relacjonuje zbulwersowana butą wiceprezydenta, przypominającą najgorsze czasu PRL, dyrektor Kwiatkowska. 

Z informacji, do jakich dotarliśmy, wynika, że dyrektorka ma być w najbliższym czasie zwolniona ze swojej funkcji. Potwierdzono nam także, że przyczyną jej zwolnienia ma być właśnie jej wypowiedź dla „Gazety Wyborczej". 

- Pani dyrektor Kwiatkowska złamała Kartę Nauczyciela i kodeks szkoły, według nas powinna być zwolniona, czekamy na ostateczną decyzję wojewody - stwierdził stanowczo Antoni Pawlak z biura prasowego Urzędu Miasta, ale nie chciał podać konkretnych paragrafów.

Decyzją Urzędu Miasta są oburzone liczne środowiska patriotyczne, które od lat współpracują z panią dyrektor i jej uczniami. 

– To jest kuriozum, nie można z powodu jakiejś wypowiedzi do wątpliwej jakości gazety odwoływać tak zasłużonej nauczycielki. To jedyna dyrektor szkoły tak mocno zaangażowana w wychowanie patriotyczne młodzieży i to może być prawdziwy powód jej problemów - twierdzi ks. Jarosław Wąsowicz, ogólnopolski duszpasterz kibiców. - Jej szkoła uczestniczy we wszystkich patriotycznych uroczystościach, dba o przywracanie pamięci Żołnierzom Wyklętym. Uczniowie znają świetnie historię Polski, pani dyrektor razem z nimi udaje się na mecze Lechii, jak można myśleć o zwolnieniu takiej osoby? – podkreśla zbulwersowany duszpasterz. 

Szkoła współpracuje aktywnie z kilkunastoma instytucjami w mieście, m.in. z gdańskim IPN, z Fundacją Oparcia Społecznego Aleksandry Fosa zajmującą się integracją społeczności lokalnej i wspierającą osoby w różny sposób wykluczone społeczne. – Jeżeli cokolwiek dużego się dzieje tutaj w naszym środowisku dolnomiejskim, to dzieje się głównie dzięki inicjatywom pani dyrektor Kwiatkowskiej. To ona organizuje festyny, przygotowuje projekty integracyjne, to osoba niezwykle dynamiczna i bardzo oddana lokalnej społeczności – podkreśla pani Alina Kaszkiel Suska z fundacji FOSA w rozmowie z Niezalezna.pl.

http://niezalezna.pl/67746-tylko-u-nas-zwolnia-dyrektorke-bo-nie-chciala...
 
0
No votes yet

5 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Jaworski: Świetni pedagodzy w Gdańsku są prześladowani przez "Gazetę Wyborczą" i polityków Platformy Obywatelskiej. WYWIAD


adamowicz.pl/ wPolityce.pl
adamowicz.pl/ wPolityce.pl

Bardzo ważne jest to, że coraz więcej środowisk, coraz więcej Polaków potrafi nie tylko rozróżnić manipulację od faktów. Ale także potrafi na ten temat głośno mówić. To bardzo pocieszające

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Andrzej Jaworski z gdańskiego PiS o szkalowaniu przez PO i trójmiejską gazetę Michnika dwóch nauczycielek: Anny Kołakowskiej (jest także radną PiS) oraz jej przełożonej Jolanty Kwiatkowskiej-Reichel.

CZYTAJ TAKŻE: Czy koalicja „Wyborczej” i PO wystarczy do wyrzucenia z pracy dyrektorki gdańskiej podstawówki niepodzielającej jedynych słusznych poglądów?

Czy gdańskim funkcjonariuszom Platformy Obywatelskiej i organowi Michnika uda się zwolnić z pracy dwie dzielne, niezależnie myślące nauczycielki?

Platforma ma pełną władzę w Polsce i w Gdańsku, więc w momencie, gdy zarówno wojewoda pomorski, kurator oświaty, prezydent miasta i jego zastępca postanowili dać nauczkę osobom, które mają odwagę głosić inne poglądy niż obecnie rządzący, to niestety mogą doprowadzić do dania nauczki.

Czy obu paniom dostanie się od Platformy bardziej za to, że jedna z nich protestowała przeciwko dziwadłom na tzw. „Marszu Równości”, a druga – jej przełożona - nie zwolniła jej z pracy, czy za to, że obie protestowały przeciwko uznaniu Tadeusza Mazowieckiego za osobę bez skazy?

Jestem przekonany, że chodzi o tę drugą sprawę. Paweł Adamowicz w sposób wyjątkowo bezczelny wrzucając na Radę Miasta projekt uchwały, która nie była wcześniej skonsultowana, liczył na to, że wywoła awanturę ponieważ postać Tadeusza Mazowieckiego nie jest przecież postacią krystalicznie czystą. Na pewno jednak nie spodziewali się, że może to natrafić na aż tak silny protest.

W jaki sposób będzie prowadzona obrona pań zagrożonych działaniami partii władzy?

Mamy w tej sprawie do czynienia z sytuacją wyjątkową, a to dlatego, że w tej chwili – póki co – mamy do czynienia bardziej z nagonką medialno-polityczną, niż przedstawieniem konkretnych zarzutów. Chcielibyśmy poznać jakikolwiek zarzut formalny w stosunku do pani dyrektor i do pani radnej. Czasy sądów kapturowych już na szczęście minęły. Z tego co wiem pani dyrektor jest osobą cenioną zarówno przez innych nauczycieli, jak i przez uczniów oraz ich rodziców. Ma ona bardzo dobre wyniki w nauczaniu. Jest osobą, która bardzo mocno promuje wartości patriotyczne. Żadnych zarzutów wobec niej nigdy nie było. Podobnie ma się sprawa z panią Anna Kołakowską. Jest świetną nauczycielką, która na dodatek potrafi oddzielić swoje poglądy, od programu, którego naucza.

Wspomniał pan o zaskoczeniu Platformy oporem, na jaki natrafiło jej działanie, we współdziałaniu z gazetą Michnika przeciwko tym nauczycielkom. Skąd się on wziął?

CZYTAJ WIĘCEJ: „STOP dyskryminacji Anny Kołakowskiej”. Internauci stają w obronie nauczycielki atakowanej przez „Gazetę Wyborczą”

Oraz:

„Zachowanie pani Anny Kołakowskiej podczas Marszu Równości dla mnie jest niczym innym, jak obroną wartości chrześcijańskich”

Mamy tu w Gdańsku taką sytuację, że między „Gazetą Wyborczą” z Trójmiasta i tutejszą Platformą Obywatelską można postawić znak równości…

Pewnie nie tylko na Pomorzu. Sądzę, że w wielu miastach ten wszystko wiedzący organ zblatowany jest z partią władzy jak niegdyś „Trybuna Ludu” z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą…

Ale mogę się założyć, że takich relacji między tymi dwoma podmiotami jak w Gdańsku, to nigdzie nie ma. Natomiast bardzo ważne jest to, że coraz więcej środowisk, coraz więcej Polaków potrafi nie tylko rozróżnić manipulację od faktów. Ale także potrafi na ten temat głośno mówić. To bardzo pocieszające.

Jakie działania prawne przewidujecie w obronie nauczycielek zagrożonych samowolą władzy?

Przede wszystkim czekamy na jakąkolwiek decyzję wydaną na piśmie. Wtedy dopiero będziemy mogli działać i odwoływać się.

Czyli co, sprawa trafi do Sądu Pracy?

Jeżeli PO sfinalizuje chociaż część swych gróźb, o których mówi w mediach, to zamierzamy sprawę zgłosić do prokuratury ze względu na zastraszanie i prześladowanie obu pań. Powtórzę: mamy do czynienia z niespotykaną sytuacja, gdy świetni pedagodzy są prześladowani przez „Gazetę Wyborczą” i przez polityków Platformy Obywatelskiej; przez prezydenta miasta, wojewodę, kuratora oświaty i dziennikarzy „Gazety Wyborczej”.

Sprawa gdańska zaczyna przypominać PRL…

Sytuacja jest pod pewnymi względami gorsza. W PRL przynajmniej było wiadomo kim jest ta druga strona. Dzisiaj Platforma i „GW” potrafiła sporą część społeczeństwa oczarować i wmówić, że są czymś innym, niż są w rzeczywistości. Stąd to środowisko jest bardziej niebezpieczne.

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/255162-jaworski-swietni-pedagodzy-w-gd...

ro's picture

ro
Nie Adamowicza należy potępiać, ale mieszkańców Gdańska! Bo dobrze wiedzieli, co z niego za ziółko, a mimo to wybrali go sobie. 
 
Ursa Minor's picture

Ursa Minor
A ja myślę, że potępiać trzeba i Adamowicza i Gdańszczan pospołu.

Pozdrawiam.Ursa Minor
Ursa Minor's picture

Ursa Minor
 

Kołakowska o blokadzie marszu równości: „Jakby to o nas świadczyło, gdybyśmy się z tym pogodzili?”


Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

Anna Kołakowska, radna PiS z Gdańska wskazała, że policja była zażenowana ochraniając marsz homoseksualistów, jaki przeszedł ulicami miasta. W TV Republika Kołakowska relacjonowała kulisy jej zatrzymania. Radna wzięła udział w blokadzie marszu.

Ludzie z mojego pokolenia pamiętają jak protestowaliśmy biernie przeciwko ówczesnej władzy. Widząc, że homoseksualiści bez żadnej przeszkody paradują po ulicach Gdańska stwierdziliśmy, że tak nie może być, bo jakby to o nas świadczyło, gdybyśmy się z tym pogodzili?

-– mówiła Kołakowska.

Stwierdziliśmy, że musimy zareagować, usiedliśmy więc, chcąc pokazać, że trzeba protestować. W tym roku było nas pięciu w przyszłym może będzie nas 50

-– podkreślała.

Radna tłumaczyła również, jak wyglądał moment zatrzymania jej przez policję. Zaznaczyła, że policjanci byli spokojni i sami czuli się zażenowani tym, że muszą w ten sposób postępować.

Policjanci sami czuli się zażenowani tą sytuacją. Tym, że taki szwadron musi chronić homoparadę

-– stwierdziła.

W dniu odbywającego się w Gdańsku Marszu Równości policja zatrzymała kilkoro kontr manifestantów. Wśród nich była Anna Kołakowska, radna PiS, jej 17-letnia córka Marysia oraz mąż Andrzej.

wrp

ZOBACZ RELACJĘ WIDEO Z WYDARZEŃ W GDAŃSKU!


http://wpolityce.pl/polityka/255215-kolakowska-o-blokadzie-marszu-rownos...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Internauci wspierają Annę Kołakowską

Radio Maryja

W internecie ruszyła akcja „Stop dyskryminacji Anny Kołakowskiej – nauczycielki blokującej Marsz Równości w Gdańsku.

fot. PAP/Piotr Wittman
Inicjatorzy akcji przypominają, że „Gazeta Wyborcza” rozpętała nagonkę na nauczycielkę, a także na dyrektor szkoły Jolantę Kwiatkowską-Reichel, która nie chciała zwolnić Anny Kołakowskiej za to, że ta protestowała przeciwko paradzie sodomistów. W efekcie wojewoda pomorski i kurator oświaty rozpoczęli interwencję. Społeczność internetowa protestuje i apeluje o włączenie się w akcję.

Andrzej Kołakowski, mąż Anny Kołakowskiej, mówi, że jego rodzina jest wdzięczna za wszelkie wsparcie społeczne. Podkreślił, że sam atak Gazety Wyborczej pokazał, że protest w obronie normalności był skuteczny. Obnażył też prawdziwe oblicze obecnej władzy.

- Mamy poczucie, że są ludzie, którzy nie boją się wyrażać wsparcia, że są ludzie, którzy chcą być w tym teraz z nami. To, co się dzieje, pokazuje jakie jest rzeczywiste oblicze tej władzy – że to jest władza, która zwie się „obywatelską”, ale nie znosi najmniejszego sprzeciwu. Wydaje mi się, że to jest taki trochę rykoszet, że społeczeństwo – również gdańskie – przekonuje się o tym, jak wygląda wolność słowa w Polsce – komentuje Andrzej Kołakowski.

Po przeprowadzonym w zeszłą sobotę proteście rodziny Kołakowskich i innych obrońców normalności, doszło do interwencji policji. Pięciu obrońców wartości trafiło do aresztu.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/internauci-wspieraja-anne-kolakowska/

Więcej notek tego samego Autora:

=>>