Wysłali po Kopacz samolot, a... wróciła pociągiem. "Koszt - 100 tys. zł" [rmf24.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  2

Czy jeden dzień kampanii wyborczej może kosztować podatników ponad 100 tys. zł? Może, gdy ważny polityk jeździ do wyborców pociągiem, a za nim podąża rządowy samolot. A – jak ustalił "Fakt" – właśnie tak było w przypadku premier Ewy Kopacz w minioną niedzielę.

Ewa Kopacz /Radek Pietruszka /PAP
Ewa Kopacz
/Radek Pietruszka /PAP
Pierwsza strona "Faktu" /
Pierwsza strona "Faktu"
/

Dziennik przypomina, że w weekend premier toczyła walkę o głosy dla Platformy na Pomorzu. Stąd sprytny PR-owski zabieg - premier jedzie pociągiem, by być bliżej ludzi. Za bilet premier Kopacz płacimy my - bo jest posłanką. Ale to kropla w morzu wydatków, jakie podatnicy tego dnia ponieśli - czytamy w "Fakcie". Dalej tabloid relacjonuje, że o godzinie 12:12 w niedzielę z lotniska Okęcie poderwał się rządowy Embraer SP-LIG. Przed 13 wylądował na lotnisku im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Samolot przyleciał z rezerwacją na premier Kopacz. Po prawie trzech godzinach wrócił jednak pusty do Warszawy - mówi anonimowo tabloidowi pracownik gdańskiego lotniska.

Gazeta podkreśla, że maszyna wyleciała ze stolicy w czasie, gdy Ewa Kopacz była jeszcze w Gdańsku. Odleciała, gdy premier ruszyła w drogę z Cetniewa do Trójmiasta. Być może była zabezpieczeniem, gdyby gdyby premier nie zdążyła na ostatni pociąg do Warszawy - rano przecież rząd wsiadał już w pociąg na Śląsk - zastanawia się tabloid.

Cały artykuł w najnowszym "Fakcie".


Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-wyslali-po-kopacz-samolot-a-wrocil...
0
No votes yet

2 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Skandal wokół niepotrzebnego lotu rządowego embraera: Do śmieci poszedł obiad dla 46 osób

Jest ciąg dalszy historii z rządowym samolotem, który w niedzielę poleciał w ślad za Ewą Kopacz do Gdańska, ale do stolicy wrócił pusty, bo pani premier wybrała podróż pociągiem, by być bliżej Polaków. Jak donosi dzisiaj "Fakt", rezygnacja z lotu rządową maszyną sprawiła, że zmarnowano nie tylko paliwo, ale i jedzenie.

Premier Ewa Kopacz na Dworcu Centralnym w Warszawie /Radek Pietruszka /PAP
Premier Ewa Kopacz na Dworcu Centralnym w Warszawie
/Radek Pietruszka /PAP

Według dziennika, do śmieci trafił obiad, który Ewa Kopacz i jej ekipa mieli zjeść na pokładzie samolotu. Lista pasażerów lotu liczyła 46 osób.

Dla wszystkich był gotowy catering, bo powrót miał się odbywać w porze obiadowej. Jedzenie wylądowało w koszu - ujawnia w rozmowie z "Faktem" pracownik LOT-u.

Właśnie tabloid doniósł przed dwoma dniami o niepotrzebnym rejsie rządowej maszyny. Jak relacjonował, w niedzielę o godzinie 12:12 ze stołecznego lotniska im. Chopina poderwał się rządowy Embraer SP-LIG i przed 13:00 wylądował w porcie im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Po godzinie 15:00 Biuro Ochrony Rządu poinformowało natomiast załogę, że samolot nie będzie potrzebny, bo szefowa rządu skorzysta z kolei.

Koszt całego - odbytego na próżno - lotu z Warszawy do Gdańska i z powrotem to nawet 100 tysięcy złotych - podkreśla "Fakt".

Pytana o tę sytuację Ewa Kopacz odesłała dziennikarzy do swoich współpracowników. Nic nie wiem o tym, by coś za mną leciało. To pytanie nie do mnie, tylko do tych, którzy logistycznie zajmują się tego rodzaju organizacją - stwierdziła.

Jak jednak donosi "Fakt", uzyskanie od otoczenia premier komentarza w tej sprawie okazało się niemożliwe.

Cały artykuł przeczytacie na stronach internetowych "Faktu".



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-skandal-wokol-niepotrzebnego-lotu-...
Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Ewa Kopacz przyłapana na kłamstwie. Premier wiedziała o locie pustego samolotu, który kosztował podatników 100 tys. zł


Fot. PAP/Radek Pietruszka
Fot. PAP/Radek Pietruszka

Premier Ewa Kopacz zapewniała, że nie dysponowała wiedzą nt. zamówienia rządowego samolotu na wypadek niemożności podróży pociągiem. Tymczasem do internetu trafiło nagranie, z którego jasno wynika, że szefowa rządu doskonale zdawała sobie sprawę z wykorzystania „rezerwowego” środka transportu za pieniądze podatników.

Dziennik „Fakt” poinformował, że przelot pustego samolotu z Warszawy do Gdańska i  z powrotem, to koszt rzędu 100 tysięcy złotych. Wszystko po to, by w razie problemów, pani premier wraz ze swoją świtą mogła szybko wrócić do stolicy.

W reakcji na te doniesienia Ewa Kopacz stwierdziła, że nic nie widziała o zamówieniu rządowego samolotu.

Nic mi na ten temat nie wiadomo, że po mnie cokolwiek poleciało, kiedykolwiek. Odkąd powiedziałam, że będę jeździć pociągami, to zarówno w jedną stronę, jak i drugą, zamierzałam podróżować pociągiem. Jeśli to pytanie, to nie do mnie, tylko do tych, którzy logistycznie zajmują się tego rodzaju organizacją

— mówiła szefowa rządu podczas środowej konferencji na plaży w Warszawie.

Tymczasem do sieci trafiło nagranie, które dokumentuje niedzielne spotkanie Ewy Kopacz ze sportowcami w Centralnym Ośrodku Sportu Cetniewo we Władysławowie.

Możemy usłyszeć, jak Kopacz mówi:

Nie wiem, jak długo jeszcze będziemy obecni tutaj (…) Wszystko będzie zależało od tego, czy będziemy wracać samolotem, samochodem, czy pociągiem. Natomiast gwarantuje, że jutro wyruszam w Polskę, znowu pociągiem.

Trudno o większą kompromitację. Tym bardziej, że mówimy o osobie, która za wszelką cenę chciała uwiarygodnić się w oczach zwykłych Polaków. O zwykłym marnotrawstwie na kwotę 100 tys. zł nie wspominając…

http://wpolityce.pl/polityka/257996-ewa-kopacz-przylapana-na-klamstwie-p...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>