Szwecja: policjanci pobili Polaków [niezalezna.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  9
Szwecja: policjanci pobili Polaków - niezalezna.pl
foto: marmit/sxc.hu
W szwedzkim Varnemo trzech polskich turystów zostało pobitych przez policjantów. Okazało się, że interwencja stróżów prawa była pomyłką.

Informację o ataków na trzech Polaków - ojca i jego dwóch synów - podało Radio Zet. Do incydentu doszło na parkingu przy stacji benzynowej. 

"Z relacji Polaków wynika, że funkcjonariusze wzięli ich za kogo innego. Mieli być podobni do poszukiwanych w kraju przestępców" - czytamy na fakt.pl

Jeden z nich opowiadał dziennikarzowi Radio Zet: "pies policyjny ugryzł mnie w łydkę, chwilę później dobiegł do mnie tata. Policjant pozostawił mnie tak, jak leżałem i zatrzymywał tatę, uderzając go kilka razy pałką. Mnie w tym czasie gryzł  pies".

Po przesłuchaniu Polacy zostali wypuszczeni.

http://niezalezna.pl/69080-szwecja-policjanci-pobili-polakow
5
5 (1)

9 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Polacy brutalnie pobici przez szwedzką policję. Za nic!

Polacy brutalnie pobici przez szwedzką policję. Za nic!

Aftonbladet/IBL / Zuma Press

Polscy turyści zostali zaatakowani przez szwedzką policję na parkingu w pobliżu miejscowości Varnemo.

Trzech polskich turystów zostało znienacka zaatakowanych na parkingu w pobliżu miejscowości Varnemo. Zostali spałowani i pogryzieni przez psy, bo policjanci się pomylili!

Trzech Polaków - ojciec i jego dwóch synów - zostało brutalnie zaatakowanych przez szwedzką policję w pobliżu miejscowości Varnemo. Jak podaje Radio ZET, do incydentu doszło na parkingu przy stacji benzynowej. 

Z relacji Polaków wynika, że funkcjonariusze wzięli ich za kogo innego. Mieli być podobni do poszukiwanych w kraju przestępców

- Pies policyjny ugryzł mnie w łydkę, chwilę później dobiegł do mnie tata. Policjant pozostawił mnie tak, jak leżałem i zatrzymywał tatę, uderzając go kilka razy pałką. Mnie w tym czasie gryzł  pies. Ile miałem sił w gardle, modliłem się "Ojcze nasz" - relacjonował Radiu Zet jeden z zaatakowanych.

Po przesłuchaniu ojciec z synami zostali wypuszczeni z aresztu. Polski konsulat zajął się wyjaśnianiem tego incydentu, jednak ze względu na dobro sprawy nie udziela szczegółowych informacji.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/szwecja-brutalne-pobicie-polakow-przez-pol...

Traube's picture

Traube
Policjanci twierdzą, że nie byli to żadni turyści i że zostali zatrzymani jako podejrzani o kradzież towarów z ciężarówki.
Ponieważ Polacy uciekali przed policją puszczono za nimi psa, który jednego z nich dogonił i ugryzł w nogę.
Pałki użyto wobec innego, który stawiał czynny opór.
Wypuszczeni zostali po spędzeniu jednego dnia w areszcie.
Nie wiadomo, czy utrzymane zostały podejrzenia o kradzież.

Kradzieże z ciężaróek na parkingach są od pewnego czasu problemem w Szwecji i, niestety, ale sprawcami wcale nierzadko okazywali się nasi rodacy. 

Zdarzenie miało miejsce w nocy, o czym się w polskim tekście, opartym o relację turystów, nie wspomina.

To że pies go ugryzł podczas ucieczki wydaje mi się znacznie bardziej prawdopodobne, niż to, że go policja tym psem zaatakowała. Ani w Polsce, ani w Szwecji nie słyszałem, żeby pies policyjny rzucał się na osobę zatrzymaną przez policję w celu np. wylegitymowania. 

Policjanci szwedzcy są na ogół znacznie bardziej uprzejmi w kontakcie niż policjanci polscy.

Szczerze powiedziawszy, wersja policji wydaje mi się bardziej prawdopodobna.
ro's picture

ro
Uwierzyłbym i ja tej szwedzkiej policji. 
Gdyby nie policja kanadyjska, też z wolnego świata, i Robert Dziekański. On też "rzucił się" na policjantów. Z czymś tam: z nożyczkami czy dziurkaczem.

Nie, nie! Po krótkiej chwili naiwności z poczatku lat dziewięćdziesiątych, wierzę policji - każdej policji - w drugiej kolejności. 
Traube's picture

Traube

Wg policji alarm pochodzil od kierowcy ciezarowki, ktorego obudzily odglosy dochodzace z przyczepy jego ciezarowki zaparkowanej na parkingu, na ktorym zreszta dzien wczesnie okradziona zostala dzien wczesniej inna ciezarowka.

Zgloszenie mialo miejsce ok. 1:30 w nocy. Policyjny patrol z psem byl w poblizu i mogl szybko dotrzec na miejsce. Podobnie, jak w przypadku z poprzedniego dnia ktos rozcial plandeke, aby dostac sie do srodka. Sprawcow juz na przyczepie nie bylo, ale policyjny pies podjal trop i wykryl trzech panow w pobliskich krzakach. Potem zlapal tego, ktory probowal uciec.

Nie znaleziono przy nich przedmiotow z kradziezy i dlatego trzeba bylo ich zwolnic z aresztu.

Twierdzili, ze sa turystami.

Co robia turysci w srodku nocy, w krzakach w poblizu parkingu dla tirow pozostaje dla mnie zagadka.

Podtrzymuje to, co napisalem wczesniej. Mysle, ze to zlodzieje, a nie zadni turysci. Dziwie sie, ze polska prasa i portale, w tym niezalezna.pl, bezkrytycznie, bez wysluchania drugiej strony, zamieszcza takie informacje i opatruje je tak dramatycznie brzmiacymi tytulami.

Prasa szwedzka ma swoje za uszami, ale w tym przypadku prezentuje znacznie wyzszy poziom, podajac zarowno wersje policji, jak i "turystow".

 

ro's picture

ro
Nie twierdzę, że nie było tak jak piszesz. W końcu przestępstwa "od czasu do czasu" się zdarzają. 
Chodziło mi wyłącznie o to, że policji, nawet szwedzkiej, wierzę, ale nie bezkrytycznie.

Trzy lata temu mojego psa omal nie zagryzł dog argentyński. Napastnik chodził bez smyczy, o czym policja doskonale wiedziała, bo wielokrotnie były składane skargi, ale nie reagowała.
Podczas rozdzielania psów (a właściwie wyrywania karku mojego psa z paszczy tamtego) mój pies, ledwie żywy, zahaczył zębami właściciela tamtego. Nie z agresji, bo NIGDY nawet nie wyszczerzył zębów na człowiek, nie mówiąc o warknięciu) - z przerażenia. 
Ja się zająłem ratowaniem mojego psa, tamten poleciał na policję ze skargą, że mój pies go pogryzł, kiedy  "agresywnie szczekając" rzucił się na jego spokojnego psa. 
Tym razem dzielnicowy zajął się szczegółowo i wnikliwie: przepytał świadków - sąsiadów (którzy potwierdzili, że mój zawsze na smyczy, a tamten zawsze bez), wezwał mnie, a jakże, na komendę, jako "świadka/podejrzanego". Po czym łaskawie umorzył postępowanie, bo pogryzienie przez mojego psa nastąpiło w wyniku nierozważnego zbliżenia się poszkodowanego do zębów mojego podczas udzielania mu pomocy. 
Tamten pies do końca swojego pieskiego żywota chodził bez smyczy (i kagańca). Policjanci przejeżdżający (bo przecież nie będą chodzić)  przez osiedle, karnie odwacali głowy, gdy pies szedł.


Drugi przykład: raz w życiu pojechałem do Niemiec. Byłem w Szczecinie i zobaczyłem na mapie miejscowość Krakow, parę kilometrów od granicy - chciałem zrobić zdjęcie tablicy z nazwą. (Zwykła, schludna, niemiecka wioska).
Wróciłem (choć policjanci autostradowi przyglądali mi się z uwagą).
A dwa dni później przeczytałem w Internecie, że w Niemczech odbyły się w tym samym czasie trzy procesy osobników oskarżonych o posiadanie noża w miejscu publicznym (wtedy dowiedziałem się, że w Niemcach nie wolno, a ja wożę coś takiego w schowku w aucie).  
Ci oskarżeni: Niemiec, Czech i Polak usłyszeli wyroki:
Niemiec (w przeliczeniu) 1400 zł,
Czech - 2700 zł,
a Polak prawie 5000 zł.  

 
ro's picture

ro
Już tam wierzę, że konsulat coś wyjaśni! Pewnie się okaże, że głośne "Ojcze nasz" obrażało uczucia religijne jakiegoś muzułmanina, albo mogło obrazić, czy coś w tym rodzaju.
Na szczęście z tekstu wynika, że synowie są dorośli, więc przynajmniej nie grozi, że tamtejszy Jugendamt odbierze ich ojcu. 
Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Nie oglądam tv, więc nie wiem, czy o tym skandalu choćby wspomniały "wiodące media" polskie.

Mam nieodparte i przykre wrażenie, że nikt na arenie międzynarodowej z nami się nie liczy, a Polacy - szczególnie za czasów dominacji PO & co. - naprawdę stali się klasycznym przykładem chłopców do bicia.

Pozdrawiam.Ursa Minor
ro's picture

ro
Też nie oglądam. A znajomych, o których wiem, że oglądają, pytać już nie chcę, bo ile razy pytałem czy coś "leciało", zawsze odpowiadali:
-Wiesz, ja tam nie oglądam. Telewizor brzęczy, ale nie zwracam uwagi.
 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>