
Ogólnopolski protest rozpoczął się w południe, Mszą św. w kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Aktualnie, na Placu Zamkowym, trwa manifestacja.
Organizatorzy akcji są zgodni – zmiany zapowiadane przez resort to chęć wprowadzenia narzucanych przez UE elementów demoralizującej seks-edukacji.
- Inicjatywa powstała na skutek minister edukacji Kluzik-Rostkowskiej, która 9 lipca zapowiedziała założenie zespołu, który opracuje zmiany w przedmiocie „wychowanie do życia w rodzinie”. Jest to skutkiem działania lobby homoseksualnych i grup LGBT, na które przystaje minister Kluzik-Rostkowska – powiedział Lech Łuczyński, jeden z organizatorów manifestacji.
Podobne protesty przeciwko deprawacji dzieci odbyły się m.in. w Kanadzie, Niemczech, Włoszech i Francji. Dzisiejszy – warszawski – potrwa do godz. 17.00. [czytaj więcej]
http://www.radiomaryja.pl/informacje/warszawa-trwa-manifestacja-stop-dep...
4 Comments
"Ręce precz od naszych dzieci
30 August, 2015 - 17:23
"Ręce precz od naszych dzieci!". Masowy protest rodziców przeciw deprawacji w szkołach. ZDJĘCIA
fot. wPolityce.pl
Stop deprawacji w edukacji - pod tym hasłem w niedzielę manifestowało w stolicy ok. 1000 osób sprzeciwiających się zapowiadanym przez MEN zmianom w edukacji seksualnej.
Organizatorem wydarzenia było 26 organizacji prorodzinnych, m.in. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i Fundacja Pro-Prawo Do Życia.
Uczestnicy manifestacji zebrali się na Krakowskim Przedmieściu przed kościołem św. Anny, następnie przeszli na Rynek Mariensztacki. Demonstrujący nieśli ze sobą biało-czerwone flagi i transparenty z napisami: „Ręce precz od naszych dzieci!” i „Sex edukacja szerzy lewicowe kłamstwa”.
— powiedziała Magdalena Trojanowska, jedna z organizatorek manifestacji.
— dodała.
W lipcu minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiedziała przygotowanie przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego materiałów dla nauczycieli prowadzących zajęcia z wychowania do życia w rodzinie, a także powołanie zespołu ekspertów, który zajmie się zmianami w podstawie programowej nauczania tego przedmiotu. Szefowa resortu mówiła wówczas, że badania przeprowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych wskazują, że zdaniem zdecydowanej większości rodziców, takie zajęcia są ważne i oczekują oni, że szkoły będą je prowadziły.
Organizatorzy manifestacji w specjalnym oświadczeniu zaprotestowali przeciwko zmianom podstawy programowej w tej kwestii. Ich zdaniem są one podyktowane „intencją wprowadzenia narzucanych nam z zewnątrz elementów kontrowersyjnej seksedukacji, zgodnej z tzw. standardami WHO i postulatami środowisk LGBTQ”.
Przekonują też, że MEN planuje „wprowadzić do programu gimnazjalnego m.in. prezentacje stosunku płciowego” oraz chce powierzyć prowadzenie zajęć edukatorom z zewnątrz, przez co można spodziewać się w szkołach „obecności przedstawicieli skrajnych organizacji aborcyjnych i LGBQT, które mają międzynarodowe akredytacje przy ONZ”.
Organizatorzy wydarzenia uważają też, że „propagowanie treści związanych z tzw. tożsamością płciową, prowadzi do głębokich zaburzeń seksualności oraz tożsamości płciowej dzieci i młodzieży”.
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/263788-rece-precz-od-naszych-dzieci-ma...
"Ręce precz od naszych dzieci
30 August, 2015 - 19:54
"Ręce precz od naszych dzieci". Tysiące ludzi przeciwko deprawacji w szkołach
Maluga mówi, że cały czas napływają na plac kolejne osoby. - Na Mszy św. było tyle osób, że nie mieściły się w kościele. Przybyło już na obecną chwilę kilka tysięcy osób. Jestem z Wrocławia, widziałem osoby z Krakowa, Szczecina, przyjechały też delegacje z różnych części Polski - mówi. Przed godziną 14.00 otwarto oficjalnie manifestację.
Cel akcji "Stop Deprawacji" zawiera się w oświadczeniu jakie zostało wystosowane po działaniach MEN-u, gdzie organizacje prorodzinne i rodzice wyraziły swój stanowczy protest wobec zadeklarowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej planów zmiany podstawy programowej zajęć szkolnych „Wychowanie do życia w rodzinie”.
Według aliansu organizacji pro-rodzinnych Stop Deprawacji w Edukacji "zmiany te podyktowane są intencją wprowadzenia narzucanych nam z zewnątrz elementów kontrowersyjnej seksedukacji, zgodnej z tzw. standardami WHO i postulatami środowisk LGBTQ. W zapisach ww. standardów znajdują się takie postulaty, jak np. zaznajamianie czterolatków z masturbacją. Sugerują one również promocję różnorodnych odmienności i ekspresji seksualnych. Na Zachodzie cele te już dzisiaj osiąga się przy pomocy pokazywania dzieciom treści o charakterze pornograficznym.
Ministerstwo w warunkach polskich podjęło taktykę drobnych kroków. Proponuje się na początek (już w tym roku) wprowadzić do programu gimnazjalnego m.in. prezentacje stosunku płciowego oraz powierzyć prowadzenie zajęć grupom edukatorów z zewnątrz. Możemy więc spodziewać się w szkołach obecności przedstawicieli skrajnych organizacji aborcyjnych i LGBQT, które mają międzynarodowe akredytacje przy ONZ.
Zdaniem wielu ekspertów epatowanie permisywną seksualnością, nieadekwatną do faz rozwoju dzieci, oraz nieodpowiedzialne propagowanie treści związanych z tzw. tożsamością płciową, prowadzi do głębokich zaburzeń seksualności oraz tożsamości płciowej dzieci i młodzieży" - apelują kończąc stanowczym: "Uratujmy nasze dzieci!"
http://niezalezna.pl/70422-rece-precz-od-naszych-dzieci-tysiace-ludzi-pr...
Bp Janocha: Szkoła publiczna
30 August, 2015 - 20:46
Bp Janocha: Szkoła publiczna ma charakter pomocniczy wobec rodziny. Nie może narzucać treści, które budzą niepokój rodziców
fot. wPolityce.pl
Szkoła wypełnia swoje zadanie, o ile współpracuje z rodziną - mówił dziś bp Michał Janocha w homilii podczas Mszy św. poprzedzającej manifestację: „Stop dewiacji w edukacji!”. Wyjaśniał, że publiczna szkoła ma charakter pomocniczy wobec rodziny i nie może narzucać takich treści, które wzbudzają niepokój rodziców.
Stołeczny kościół św. Anny i Krakowskie Przedmieście wypełniły w dzisiejsze popołudnie tysiące rodzin z dziećmi, które przybyły z całej Polski aby wyrazić swój sprzeciw wobec demoralizujących treści, jakie mają od nowego roku szkolnego pojawić się w programie: „Wychowanie do życia w rodzinie”.
Manifestację poprzedziła Msza św. sprawowana w akademickim kościele św. Anny, której przewodniczył bp Michał Janocha, biskup pomocniczy warszawski. Manifestację zorganizowało 26 organizacji prorodzinnych.
— przypomniał bp Janocha. Wyjaśnił, że rodzina jest pierwszą i podstawową szkołą, a celem szkoły jest wspomaganie rodziny.
— dodał.
Przyznał, że „jeżeli pojawia się w tej szkole czy w ustawodawstwie coś, co nas niepokoi, to mamy prawo do wyrażenia tego, mamy prawo do otwartego sprzeciwu”. Dodał, że „nasza tak liczna obecność tutaj, z dziećmi i całymi rodzinami przybyłymi z całej Polski, jest znakiem, że ten niepokój w społeczeństwie jest duży i że jest uzasadniony”.
Wezwał następnie do modlitwy za polskie szkoły i za ustawodawstwo ich dotyczące, aby szkoła wypełniała swoje podstawowe zadanie: służby człowiekowi i rodzinie.
Następnie uczestnicy manifestacji przeszli na Mariensztat. Demonstrujący nieśli ze sobą biało-czerwone flagi i transparenty z m. in. napisami: „Ręce precz od naszych dzieci!”.
Celem demonstracji jest powstrzymanie działań, które prowadzone są przez ministerstwo edukacji. Wraz z początkiem nowego roku szkolnego do podstawy programowej przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” mają być bowiem wprowadzone „treści antydyskryminacyjne”.
CZYTAJ TEŻ: „Ręce precz od naszych dzieci!”. Masowy protest rodziców przeciw deprawacji w szkołach. ZDJĘCIA
Wprowadzone zmiany świadczą o tym, że minister Joanna Kluzik-Rostkowska nie uwzględniła wyników badań, potwierdzających wysoki poziom tego przedmiotu w dotychczasowej formule.
Przedmiot „wychowanie do życia w rodzinie” (WdŻ) został wprowadzony w 1998 roku do nauczania szkolnego na mocy ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r.
Dotychczasowe treści programowe, przekazywane uczniom, mają charakter prorodzinny i wspierają uczniów w ich rozwoju psychoseksualnym. Twórcy podstaw programowych, w oparciu o które zostały napisane podręczniki do tego przedmiotu, wychodzili z założenia, że zajęcia z WdŻ powinny pomóc uczniom w kształtowaniu odpowiedzialnych i dojrzałych osobowości w odniesieniu do płciowości i relacji z innymi ludźmi. W założeniu autorów człowiek jest istotą rozumną, potrafiącą kontrolować swoja fizjologię, biorącą świadomie odpowiedzialność za swe czyny.
Jednak sposób realizacji założeń programowych, same podręczniki i osoby, które wykładały WdŻ był nieustannie kontestowany przez środowiska liberalne, LGBT, feministki, zwolenników ideologii gender. Środowiska te nieustannie podejmują próby wyeliminowania z nauczania szkolnego WdŻ, a w ciągu ostatnich dwóch lat prowadzą szeroką, dokładnie zaplanowaną kampanię. Próbowali też stawiać wychowawców przed faktami dokonanymi - do szkół bez zgody rodziców nieraz wchodzili rozmaici edukatorzy, m.in. z grupy edukatorów seksualnych Ponton.
Jednym z elementów zwalczania przedmiotu WdŻ była publikacja „Szkoła milczenia” - na którą składają się recenzje dotychczasowych podręczników. Broszura powstała dzięki dotacji, otrzymanej z Fundacji Batorego (w wys. 65 tys. 300 zł) na zlecenie Stowarzyszenia „Pracownia Różnorodności”. Socjolog Jacek Kochanowski, psycholog i seksuolog Robert Kowalczyk, seksuolog Zbigniew Lew Starowicz oraz seksedukator Krzysztof Wąż zlustrowali 51 podręczników wychowania do życia w rodzinie, wiedzy o społeczeństwie i biologii pod kątem „przedstawienia w nich problematyki LGBTQ”.
Jakie stawiają w niej zarzuty? W ich mniemaniu autorzy podręczników WdŻ utrwalają stereotypowe role płci (kobiecości, męskości), pomijają problematykę rodzin jednopłciowych (homo-, bi- i queer), nic nie wspominają o rodzinach „nowoczesnych”, np. patchworkowych. W sumie więc „służą ignorowaniu przemian i tępej, nachalnej reprodukcji modelu konserwatywnego rodziny”. (To cytat z dr. Jacka Kochanowskiego, który dobrze obrazuje klimat dyskusji i poziom argumentacji). Tezy te są przykładem dążenia do przyjęcia innej filozofii i koncepcji człowieka w nauczaniu o ludzkiej płciowości.
Co wynika z badań MEN?
W czerwcu i lipcu 2014 r. Instytut Badań Edukacyjnych na zlecenie MEN przeprowadził badania fokusowe w Warszawie, Bytomiu i Lublinie. W ramach projektu przeprowadzono 30 sesji - debat dotyczących nauczania nt. ludzkiej seksualności w szkole. Uczestniczyli w nich rodzice zarówno o poglądach tradycyjnych jak i liberalnych, nauczyciele WdŻ, dyrektorzy, pedagodzy, edukatorzy seksualni, prezentujący obie opcje podejścia do zagadnienia płci. Okazało się, że niezależnie od opcji światopoglądowej istnieje bardzo duża zbieżność poglądów co do doboru tematów, o których należy rozmawiać w szkole, gdyż wszystkim dorosłym zależy na harmonijnym i bezpiecznym rozwoju dzieci i młodzieży oraz na walorach wychowawczych nauczanych przedmiotów.
Z kolei w styczniu i marcu tego roku IBE przeprowadziła ogólnopolskie badania ilościowe z młodzieżą w wieku 18 lat i rodzicami dzieci w wieku 6-17 lat. W efekcie powstał raport IBE: „Opinie i oczekiwania młodych dorosłych (18-latków) oraz rodziców dzieci w wieku szkolnym wobec edukacji dotyczącej rozwoju psychoseksualnego i seksualności”, ogłoszony 9 lipca br. Wyniki badań miały udzielić odpowiedzi na pytanie: czy i w jakim stopniu aktualny program oraz podstawy programowe WdŻ zaspokajają potrzeby wiedzy uczniów na temat płciowości?
Co się okazało? - Krytykowany przez lewicowe środowiska WdŻ jest drugim na liście źródłem wiedzy o seksualności wśród uczniów. Dla 67 proc. uczniów i 43 proc. rodziców nauczyciele tego przedmiotu pełnią ważną rolę w przekazywaniu wiedzy z tego zakresu (najważniejszym źródłem są jednak przyjaciele i koledzy - dla 78 proc.). Co więcej, na przestrzeni lat wzrósł odsetek respondentów, dla których WDŻ było źródłem wiedzy o seksualności.
Uczniowie, którzy biorą udział w zajęciach oceniają je pozytywnie - 62 proc. Zdecydowanie negatywnie ocenia je tylko 2 proc. Badania pokazały też, kto naucza tego przedmiotu. Podważają one stereotyp, że są to katecheci - jest ich tylko 9 proc. w gimnazjach i 5 proc. w szkołach ponadgimnazjalnych. Przeważnie są to nauczyciele innych przedmiotów z tej samej placówki - w gimnazjach 67 proc., w ponadgimnazjalnych 41 proc. Są też nauczyciele, którzy wyspecjalizowali się wyłącznie w prowadzeniu takich zajęć - odpowiednio 22 proc. i 30 proc.
Większość młodzieży wskazała też, że chce, aby w szkole były zajęcia z „Zakresu rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka” - 87 proc. Większość też uważa, że zajęcia powinny odbywać się w ramach odrębnego przedmiotu. Badani wskazali również, że zajęcia powinny zaczynać się na poziomie klas 4-6, zaś decyzje o tym, czy uczniowie mają brać w nich udział - powinny należeć do rodziców. Gros badanych akceptuje też poruszanie szerokiej gamy tematów.
Dlatego trudno zrozumieć zapowiedzi minister edukacji, która 9 lipca, czyli w dniu zaprezentowania wyników przez IBE, świadczących o dobrze funkcjonującym programie, zapowiedziała jego rozmontowanie - poczynając od zmiany podstaw programów i powołanie nowych ekspertów, co będzie wiązać się z koniecznością napisania nowych podręczników.
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/263801-bp-janocha-szkola-publiczna-ma-...
TVP jest zbyt zajęta atakiem
31 August, 2015 - 06:37
TVP jest zbyt zajęta atakiem na prezydenta, by dostrzec manifestację tysięcy rodziców! Czego nie dowiedzieli się widzowie „Wiadomości” o planie deprawacji ich dzieci?
Fot. wPolityce.pl
To już skandal. Telewizja Polska przestaje realizować podstawowe cele statutowe. W dzisiejszych „Wiadomościach” nie zmieściła się informacja o wielotysięcznej manifestacji rodziców przeciwko deprawacji w edukacji, choć protestujący przyjechali do Warszawy z najdalszych stron Polski. W dniu, w którym zachwyca się fenomenem „Solidarności”, podziwia siłę strajku i manifestacji, nie dostrzega że to, co dzieje się dzisiaj, wyrasta z tego samego ducha – niezgody na dyktaturę zdeprawowanej władzy.
W dzisiejszych „Wiadomościach” nie było nawet wzmianki o manifestacji „Stop deprawacji w edukacji”. Pojawiły się za to propagandowe tematy o świetności polskiego biznesu i krytyka Andrzeja Dudy za to, że śmie wątpić w „zieloną wyspę”. TVN z troską pochylił się nad eksmisją byłej milicjantki, ale nie potrafił się pochylić nad losem kolejnego pokolenia dzieci, w imieniu których protestowały dziś tysiące rodziców, dziadków, wychowawców i duszpasterzy. Wniosek jest jeden: trzeba przekrzyczeć propagandę i manifestować jeszcze głośniej.
Władze chyba przeczuwały, że warszawski marsz będzie wydarzeniem spektakularnym. Może dlatego na kilka dni przed wydarzeniem, odwołali zgodę na organizację protestu na Krakowskim Przedmieściu. Manifestacja została zepchnięta do podziemia – na Rynek Mariensztacki. Mimo to, nie udało się rozbić jedności. Polacy pokazali rządowi, że znają swoje prawa.
CZYTAJ TAKŻE: „Ręce precz od naszych dzieci!”. Masowy protest rodziców przeciw deprawacji w szkołach. ZDJĘCIA
Absurdalne pomysły MEN, które od pewnego czasu postępują galopem, napotkały na potężną przeszkodę. Rodzice przestali kłaniać się ministerstwu i wzięli sprawy w swoje ręce. Zjechali dziś do Warszawy z całej Polski, by dać minister Kluzik-Rostkowskiej jasną odpowiedź: „Ręce precz od naszych dzieci”. Były rodziny, dorastająca młodzież, dziadkowie, nauczyciele, duszpasterze, wychowawcy. Cała Polska zjednoczyła się w proteście przeciwko demoralizacji dzieci.
Bezpośrednią przyczyną tej masowej reakcji rodziców była zapowiedź szefowej MEN, że chce zmienić podstawę programową zajęć Wychowanie do Życia w Rodzinie, a ich prowadzenie zlecić osobom z zewnątrz. Ponton, Jaskółka, Nawigator i inne organizacje feministyczno-mniejszościowe już czekają w blokach startowych, by wkroczyć do szkół z demoralizującymi programami edukacji seksualnej.
CZYTAJ WIĘCEJ: Nykiel we „wSieci”: Antykoncepcja dla pierwszaków. „MEN ugina się pod naciskiem lobbystów LGBT i chce zmian w edukacji”
Gdy tylko wybuchł sprzeciw rodziców, Joanna Kluzik-Rostkowska próbowała zaciemnić rzeczywistość, twierdząc że żadnych zmian jeszcze nie wprowadziła. Rzeczą oczywistą jest jednak fakt, że międzynarodowe lobby LGBTQ robi wszystko, by sforsować polskie granice i realizować swój plan. Zdeprawowane elity przeprowadziły go już w niemal całej Europie. Polska jest ostatnim bastionem, którego od lat nie mogą zdobyć.
Co nam grozi, jeśli ugniemy się pod tym naciskiem? Mówili o tym wyczerpująco goście z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec . W ich krajach edukacyjne łajdactwo trwa od wielu lat. Niestety widzowie „Wiadomości” i „Faktów” nie mieli szansy nawet połowicznie zapoznać się z zagrożeniem. Czego nie usłyszeli?
Antonia Tully z Wielkiej Brytanii apelowała do Polaków, by nie naśladowali tego, co dzieje się w Anglii.
— mówiła, podkreślając że brytyjscy rodzice przespali problem zaostrzenia kursu edukacji seksualnej.
— mówiła.
— podkreśliła. Zwróciła uwagę na paradoksy, które sprawiają, że jej 13-letnia córka nie może bez opieki dorosłego odebrać okularów od optyka, ale w wieku 14 lat może bez wiedzy rodziców dostać w szkole pigułkę antykoncepcyjną lub wszczepić sobie implant antykoncepcyjny. Pielęgniarka szkolna nie ma nawet obowiązku powiadomienia rodziców.
CZYTAJ WIĘCEJ: Jak ideologia gender niszczy niewinność dzieci? Argumenty przeciwko edukacji seksualnej forsowanej przez genderystów. SZOKUJĄCE MATERIAŁY edukacyjne
Christoph Scharnweber z Niemiec przestrzegał, że choć przed laty edukacja seksualna rozpoczynała się łagodnie, teraz zaczyna wpadać w skrajny absurd.
— mówił Scharnweber, dodając że jeden z nauczycieli zainicjował w tej sprawie petycję internetową, którą podpisało ponad 190 tysięcy osób w krótkim czasie. Warto tutaj dodać, że i w polskich programach edukacji równościowej pojawia się zachęta, by budować przyjazny stosunek do homoseksualizmu na wszystkich możliwych lekcjach.
CZYTAJ WIĘCEJ: Komorowski podpisał wyrok ostateczny. Feministki i homolobby mogą legalnie toczyć propagandę. Co nas czeka po ratyfikacji?
Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro przestrzegał przed pojawiającym się w Polsce procederem seksualizacji dzieci.
— podkreślił, dodając że Ponton już teraz „grasuje po polskich szkołach”.
Podczas dzisiejszej manifestacji rodzice, nauczyciele i duszpasterze dostali potężną dawkę wiedzy i masę informacji jak radzić sobie z zagrożeniem. Jednym ze sposobów jest namówienie dyrektora szkoły, by przystąpił do programu „Bezpieczna szkoła”, organizowanego przez Centrum Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Rodzice nie zamierzają odpuszczać. Wiedzą jaka jest stawka w tej walce.
Zdemoralizowana elita międzynarodowa narzuca całym społeczeństwom swoje prawa. Ludzie zdeprawowani mają zawężony horyzont myślowy, łatwo urobić światopoglądowo. Są plastyczni, bezwolni, wykorzenieni z własnych rodzin i narodów. Takimi dobrze się kieruje i dobrze na nich zarabia. Wielki biznes już ostrzy na nas zęby.
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/263808-tvp-jest-zbyt-zajeta-atakiem-na...